409 Piesza Sieradzka Pielgrzymka na Jasną Górę (2019r.)

Pomniki na ziemi sieradzkiej
1 grudnia 2019
Moja Praga / ul. Wąska
7 grudnia 2019

Rok 2019
Hasło: W mocy Bożego Ducha
Kierownik: ks. Mateusz Włosiński
Do uczestników: 712

=============================================

Wspomnienia…
Zapisy na 409 Pieszą Pielgrzymkę Sieradzką (10 sierpnia 2019)
Dzień 1 (22 sierpnia 2019)
Dzień 2 (23 sierpnia 2019)
Dzień 3 (24 sierpnia 2019)
Dzień 4 (25 sierpnia 2019)

 

 

Sieradz, 12 października 2019

Wszystko w naszym ziemskim życiu ma kiedyś swój kres. Również i sieradzkie pielgrzymowanie, które dla wielu z nas stało się tak ważną tradycją, w pewnym momencie dobiegnie końca. Najstarsze pokolenie odejdzie, ale przyjdzie nowe, które tak samo podąży z ufnością za Maryją, Matką Jezusa Chrystusa. Historia sieradzkiej – jednej z najstarszych w Polsce – pieszej pielgrzymki na Jasną Górę liczy sobie już 409 lat. Ten piękny zwyczaj pielgrzymowania od wieków w sposób godny kultywują kolejne pokolenia sieradzan i mieszkańców innych miejscowości, którzy utożsamiają się z sieradzką pielgrzymką.

Zanim przejdę do krótkiej refleksji na temat tegorocznej pielgrzymki, chciałbym przywołać dobrze nam wszystkim znaną postać pielgrzyma śp. Zenona Wilczyńskiego, który od 2006 roku na pielgrzymim szlaku był szczerze oddanym kwatermistrzem. Nasz brat Zenon Wilczyński – zawsze ceniony i lubiany przez sieradzkich pielgrzymów – swoją ziemską wędrówkę zakończył w dniu 26 stycznia 2019 roku, gdy po ciężkiej chorobie odszedł do Domu Ojca. Panie Zenonie, zapewniam, iż na zawsze będzie Pan miał miejsce w naszej pamięci i modlitwie, pozostanie w naszych sercach pełnych wdzięczności za wszelką troskę, którą nas Pan otaczał. Niech Dobry i Miłosierny Bóg wynagrodzi Twoje dobro, szlachetność i służbę dla Kościoła.

Na spotkaniu opłatkowym sieradzkich pielgrzymów; fot. 6 stycznia 2017
Ostatni postój w Popowie przed dojściem w drodze powrotnej do Działoszyna. Na zdjęciu obok p. Zenona Wilczyńskiego siedzi p. Ania Stasiak, która na sieradzkiej pielgrzymce jest odpowiedzialna za służbę ekologiczną; fot. 27 sierpnia 2017

Wielu pątników cały rok wyczekuje dnia 22 sierpnia, by pożegnać się z najbliższymi, zamknąć drzwi swojego domu i pójść za głosem serca, które rwie się do Matki Bożej, która w sposób szczególny umiłowała Polskę, a przede wszystkim Jasną Górę. Jakże wymowne są wypowiedziane przed 40 laty przez św. Jan Pawła II słowa: „Tu bije serce narodu w sercu matki”. Padły one 7 czerwca 1979 roku właśnie w Częstochowie, która znalazła się na trasie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Polski. Jasna Góra należy do najważniejszych i najbardziej znanych sanktuariów maryjnych na świecie, a jej popularność wcale nie maleje. W 2018 roku odwiedziło ją 4,3 mln pielgrzymów, o wiele więcej niż w latach ubiegłych.

Podczas tegorocznej 409. Pieszej Pielgrzymki Sieradzkiej do naszej pielgrzymkowej wspólnoty dołączył nowy kierownik, ks. Mateusz Włosiński, młody kapłan, który mimo zaledwie dwumiesięcznego stażu kapłańskiego godnie zastąpił ks. Krzysztofa Mętlewicza dwukrotnie przewodzącego sieradzką pielgrzymką. Można było zauważyć, że ks. Mateusz bardzo dobrze się zaaklimatyzował na sieradzkiej pielgrzymce, a jego uśmiech i radość każdego dnia wielu pielgrzymom dodawały sił. Człowiek, który jest wpatrzony w Chrystusa, zawierzający Mu swoje całe życie, to człowiek szczęśliwy i radosny. Pan Jezus chce, abyśmy byli radośni każdego dnia i tą radością obdarowywali innych. 

Żyjemy w dobie Internetu, za pośrednictwem którego możemy być na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie i dzielić się wszelakimi informacjami czy zdjęciami pochodzącymi z najdalszych zakątków świata, tym samym medium to ma szansę stać się ważnym narzędziem ewangelizacyjnym XXI wieku. Pozwala nam też śledzić (głównie za sprawą Facebooka i Instagrama), jak na przestrzeni lipca i sierpnia do Tronu Jasnogórskiej Pani zmierzają rzesze pielgrzymów z różnych stron Polski.

Piękne świadectwo wiary i swojego życia ukazała nam 95-letnia Włoszka Emma Morosini, która wybrała się na samotną pielgrzymkę na Jasną Górę, aż z Włoch. Wiadomość o tym niezwykłym i budzącym podziw wyczynie szybko obiegła świat. Pragnę przytoczyć bardzo interesujący artykuł, który ukazał się na oficjalnej stronie internetowej Jasnej Góry, życząc wszystkim, byśmy wzorem p. Morosini potrafili z uśmiechem i radością na twarzy pielgrzymować nie tylko do świętych miejsc, lecz także po prostu iść przez życie.

Pokonała ok. 1 tys. km i jest już u celu. „Te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej. I szczególnie modlić się o pokój na świecie, za kapłanów, za młodzież. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tutaj być, w tym sanktuarium, które kocham – powiedziała włoska pątniczka – Kiedy tu się dojdzie, przeżywa się tak głęboką, wewnętrzną radość, że nie dałoby się jej zamienić nawet na worek złota. I dlatego odczuwam wielkie szczęście”.

Emma Morosini dotarła na Jasną Górę w środę, 21 sierpnia późnym popołudniem. Modliła się na różańcu w czasie nabożeństwa w Kaplicy Matki Bożej, cały czas klęcząc.

Emma Morosini pochodzi z miejscowości Castiglione delle Stiviere położonej nad jeziorem Garda w północnych Włoszech. Jej pielgrzymka to efekt ślubowania, które złożyła 28 lat temu, gdy miała przejść skomplikowaną operację. Ciężko zachorowała, i lekarze powiedzieli, że nie ma żadnej nadziei, jedynie zawierzenie Matce Bożej. Po 2 latach ciężkiej choroby okazało się, że Emma jest zdrowa.

„Od 25 lat jestem w drodze, od dnia, w którym zostałam w cudowny sposób uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że będę każdego roku przez 3 miesiące pielgrzymować do rożnych sanktuariów świata. Dziś mam 95 lat, a od 70-tego roku życia jestem w drodze, przez 3 miesiące każdego roku” – podkreślała Emma Morosini.

Przez lata włoska pątniczka odwiedziła m.in. Santiago, Jerozolimę, Lourdes, Fatimę, Aparecida w Brazylii i argentyńskie sanktuarium maryjne Lujan. Była już także na Jasnej Górze – dokładnie 10 lat temu, i wcześniej, w 2002 roku.

„Odkąd pojawiłam się na Jasnej Górze, zakochałam się w tym sanktuarium, pokochałam je bardzo, i postanowiłam tutaj wracać, bo jest to miejsce, do którego chce przynieść ostatnie chwile mojego życia. To życie już się kończy, mam 95 i pół roku, i pomyślałam sobie, że tu, do sanktuarium przyniosę ostatni kwiat mojego życia. Szczególnie modlę się o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież – sądzę, że to są najważniejsze intencje, i jedynie Matce Bożej możemy w tych sprawach zaufać, tylko Jej powierzyć te problemy”.

Pątniczka opowiada, że mimo, iż postanowiła dziennie przejść 40 km, nie zawsze się to udawało. Czasem szła 20 km, a czasem trudno było jej zrobić nawet kilka kroków: „Bardzo dziękuję Maryi, że Ona mnie tu wezwała, że dała mi siły, że Ona codziennie mi mówiła: przyjdź do mnie, przyjdź, czekam na ciebie, tęsknię za tobą. I to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy wieczorem byłam zmęczona, to przecież nadchodził nowy dzień, i w tym nowym dniu były zupełnie nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma cię za rękę i prowadzi, i mówi, no dalej, jeszcze troszkę, jeszcze kroczek. I wtedy to wychodzi”.

Emma Morosini podkreśla, że na początku było rzeczywiście trudno, zwłaszcza kiedy pojawiały się podejścia pod górę. I wtedy pojawił się „anioł” – pierwszy człowiek, który postanowił pomóc i troszeczkę ją podwieźć. „I pytałam zaprzyjaźnionego kapłana, jak w takich sytuacjach postępować. I on powiedział: ‘Ty masz swoje lata, Matka Boża zna Twój wiek, i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaofiaruje ci pomoc’. Myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, ale dzięki życzliwym ludziom, którzy zaoferowali pomoc, udało się dotrzeć już teraz”.

Pątniczka podziękowała wielu osobom, które spotkała na drodze, a które udzieliły jej pomocy, także policji, które – gdy w pewnym momencie poszła w złym kierunku – odwiozła ją na właściwą trasę. „Jestem wdzięczna tym wszystkim, którzy dali mi siłę i odwagę, dlatego, że ja nie jestem odważna, nie mam w sobie brawury. I muszę powiedzieć wprost – że ja jestem nic, a Dziewica Maryja to jest wszystko!”

Na zakończenie wywiadu dla Biura Prasowego Jasnej Góry i Radia Jasna Góra Emma Morosini wystosowała przesłanie: „Po pierwsze módlcie się, módlcie się. Po drugie, chciałabym, żebyście mieli zaufanie, wiarę, że Matka Boża nas kocha, i brzydkich i pięknych, i mądrych i głupich. I dlatego ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha bardzo”.

Z włoską pątniczką spotkał się o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry, wręczając jej pamiątki z sanktuarium jasnogórskiego. Obecni byli także: o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry i o. Michał Legan, który, pełniąc funkcję tłumacza, zaopiekował się także wyjątkową pątniczką. Sympatyczne spotkanie włoska pątniczka miała także z s. Teresą Wach, urszulanką z Jasnogórskiego Centrum Informacji, która oprowadzała ją po Jasnej Górze podczas poprzedniej wizyty. S. Teresa przedstawiła panią Emmę grupie włoskich pielgrzymów, goszczących właśnie na Jasnej Górze – pielgrzymi powitali ją bardzo entuzjastycznie.

Po odpoczynku Emma Morosini wzięła udział w wieczornej modlitwie Apelu Jasnogórskiego.

o. Stanisław Tomoń
jasnagora.com

 

Powoli plac przed Bazyliką Mniejszą zapełnia się pielgrzymami i ich bliskimi, którzy przyszli nas pożegnać.
Samochody, które towarzyszą i służą pielgrzymom na szlaku są przyozdobione kolorowymi kwiatami. Dawniej takimi kwiatami przyozdabiano wozy konne.

O świcie, kiedy pierwsze promienie słońca rozjaśniają sieradzką ziemię, kapłani za Krzyżem w procesji udają się do Bazyliki Mniejszej, by w uroczystej Eucharystii wraz z pielgrzymami modlić się za tegoroczną 409. Pieszą Pielgrzymkę Sieradzką.
Ks. Mateusz Włosiński, młody kapłan, który święcenia kapłańskie przyjął dopiero 9 czerwca 2019 r. i na swoją pierwszą parafię jako wikariusz został skierowany do Bazyliki Mniejszej w Sieradzu. Dostąpił również zaszczytnej funkcji bycia księdzem kierownikiem naszej sieradzkiej pielgrzymki.

W kościele zebrali się pielgrzymi oczekujący na rozpoczęcie się Mszy Świętej pod przewodnictwem ks. inf. Mariana Bronikowskiego, proboszcza Bazyliki Mniejszej.
„Kościół żyje dzięki Eucharystii [Ecclesia de Eucharistia vivit]”. To pierwsze słowa ostatniej encykliki papieskiej Jana Pawła II. Na zdjęciu proboszcz Bazyliki Mniejszej, ks. inf. Marian Bronikowski, który przewodniczy uroczystej Mszy Świętej. Z lewej strony koncelebrujący Mszę Świętą ks. prał Mirosław Miłek i z prawej strony ks. prał Sławomir Kasprzak, nasz opiekun duchowny.

„Kto się karmi Chrystusem w Eucharystii, nie potrzebuje wyczekiwać zaświatów, żeby otrzymać życie wieczne: posiada je już na ziemi, jako przedsmak przyszłej pełni, która obejmuje człowieka do końca” (Jan Paweł II, encyklika Ecclesia de Euucharistia). Przyjmujący Pana Jezusa do swojego serca p. Kazimierz Kosecki, który z sieradzką pielgrzymką pielgrzymuje już po raz trzydziesty dziewiąty.
„Pozostań ze mną, Panie! Twoja obecność jest dla mnie konieczna, abym o Tobie nie zapominał. Ty wiesz, jak łatwo Cię opuszczam. Pozostań ze mną, Panie, bo jestem słaby i potrzebuję Twojej mocy, abym tak często nie upadał. Pozostań ze mną, bo jesteś moim życiem, a bez Ciebie popadam w zniechęcenie”. Fragment modlitwy dziękczynnej odmawianej przez św. o. Pio z Pietrelciny po przyjęciu Komunii świętej.

Na moich ukochanych rodziców zawszę mogę liczyć. Dziękuję Wam za wszystko!
„W rodzinie istnieje najcudowniejsza i najściślejsza współpraca człowieka z Bogiem: dwie osoby ludzkie, stworzone na obraz i podobieństwo Boże, są powołane nie tylko do wielkiego zadania kontynuowania i przedłużania stwórczego dzieła, dając życie fizyczne nowym stworzeniom, ale również do bardziej szlachetniejszej roli, która udoskonala pierwszą, tzn. do cywilizowanego i chrześcijańskiego wychowania potomstwa” (św. Jan XXIII).

Lubię powracać do archiwalnych zdjęć, które ukazują, jak się wszyscy zmieniamy. Z lewej strony mały Szymon Karolczak witający wraz ze swoimi rodzicami sieradzkich pielgrzymów w 2007 roku. Z prawej strony już jako pełnoletni pielgrzym dał się namówić na zdjęcie ze swoją mamą Renatą, mieszkanką Pragi, podczas tegorocznej 409. Pieszej Pielgrzymki Sieradzkiej niósł pomoc innym pielgrzymom jako pątnik i ratownik ZHP.
Już wszyscy gotowi, 712 pielgrzymów za kilka minut wyruszy na pątniczy szlak, który zaprowadzi nas przed tron Najświętszej Maryi Panny. Do pokonania mamy ok. 120 kilometrów…

Ksiądz Sławomir Kasprzak jest rodowitym sieradzaninem, który z sieradzką pielgrzymką jest związany od dziecka. Dla nas, pielgrzymów jest nieocenionym opiekunem duchownym, z którym możemy porozmawiać na wszystkie tematy.
Cieszymy się, że w drodze na Jasną Górę są z nami nasi bliscy, którzy nas serdecznie żegnają. Serdeczne i radosne pozdrowienia dla tych małych i uroczych „Batmanków“, którzy musieli wstać wcześnie rano, by pożegnać sieradzką pielgrzymkę.

Jesteśmy jedną wielką pielgrzymkową rodziną. Jestem szczęśliwy i dumny z tego, że mogę być malutką jej cząstką. Od lewej: Anna Płachta (pielgrzymująca dwudziesty raz), ja, Kazimierz Kosecki (pielgrzymujący trzydziesty dziewiąty raz), Sabina Złota (pielgrzymująca dwudziesty trzeci raz) i Stanisław Gałęzki (pielgrzymujący trzydziesty ósmy raz).
Uśmiechnięty i szczęśliwy ks. Mateusz Włosiński w dniu 9 czerwca 2019 roku przyjął święcenia kapłańskie i na swoją pierwszą parafię został skierowany do Bazyliki Mniejszej w Sieradzu. Został wyznaczony przez swojego księdza proboszcza na kierownika 409 Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Z lewej strony p. Marek Jasiewicz, który po śmierci Zenona Wilczyńskiego, długoletniego kwatermistrza, przejął Jego obowiązki. Dla p. Marka jest to siedemnasta pielgrzymka, a druga jako kwatermistrz.

W tegorocznej pielgrzymce pielgrzymowały z nami trzy przesympatyczne i radosne siostry zakonne, a każda siostrzyczka oczywiście pochodziła z innego zgromadzenia. Od lewej strony: s. Magdalena Anna Halczyńska ze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego, s. Klara Augustyniak ze Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi i s. Elżbieta Kuriatto ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.
Szczęśliwa Babcia wraz ze swoim ukochanym wnuczkiem.

Ten przesympatyczny i zawsze uśmiechnięty młodzieniec z lewej strony, to Adam Klimerek, z którym poznaliśmy się na mojej pierwszej pielgrzymce w 2005 roku. Adam w ubiegłym roku brał udział jako wolontariusz w Światowych Dniach Młodzieży w Panamie, gdzie poznał Krystiana, z którym się przyjaźni. W tym roku na kilka tygodni swojego przyjaciela zaprosił do Polski i zabrał m.in. na sieradzką pieszą pielgrzymkę.
Przemawiający w kapelusiku na trasie Stoczki – Burzenin nasz ks. kierownik Mateusz Włosiński.

Dzisiejszy coraz bardziej laicki świat bardzo potrzebuje takich właśnie świadków wiary jak m.in. Emma Morosini, którzy nie tylko na pielgrzymce, lecz także w życiu codziennym będą dawać przykład innym piękną postawą pełną pobożności i odwagi deklarowania swojej przynależności do Kościoła Chrystusowego. Statystyki z kilku ostatnich lat pokazują, że Pątników każdego roku przybywa i to nie tylko w Sieradzu. W tym roku z Sieradza na Jasną Górę wyruszyło aż 712 osób, a więc o 22 osoby więcej aniżeli w ubiegłym roku. To wielka dla nas, pielgrzymów, radość, że na tą przecież nie łatwą drogę, jakim jest pielgrzymi szlak, decyduje się coraz więcej osób. Podążanie w dzisiejszych czasach za Panem Jezusem i Jego Matką wcale nie jest łatwe. To, co Pan Jezus nam przekazuje w Ewangelii, by stawać się lepszym człowiekiem i żyć przykazaniami Bożymi często świat odrzuca. Ostatnie wydarzenia w Polsce pokazują nam wszystkim, że zło wdarło się do naszego życia i zatruwa umysły przede wszystkim młodych i pogubionych ludzi, którzy odrzucają Pana Boga. Profanacja Mszy Świętej i Najświętszego Sakramentu, wyszydzanie i naśmiewanie się z Matki Bożej, dążenie do akceptacji chorej ideologii gender, promowanie i wmawianie, że związki homoseksualne, dla których dopuszcza się adopcję to coś normalnego, z czym powinniśmy oswajać dzieci od najmłodszych lat. Jakim dramatem niby cywilizowanego świata jest również aborcja, często tak bardzo promowana przez lewicowe media i akceptowana?! Ile bólu jest w tym, iż matka, która nosi pod sercem swoje bezbronne dziecko, w sposób brutalny je morduje. Jak wynika z danych przekazanych m.in. przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), w 2018 r. w wyniku aborcji straciło życie 41,9 mln dzieci. Te wszystkie nienarodzone dzieci, mimo że nie doczekały swoich narodzin, gdyż zostały uśmiercone w łonie swoich matek, narodziły się dla nieba i w pewnym momencie naszego życia je spotkamy. Oby spotkały je ich matki, za nawrócenie których trzeba się żarliwie modlić.

Czasami zapewne, patrząc na uczestników pielgrzymki, można odnieść wrażenie, że wszyscy biorący w niej udział to ludzie bez żadnych problemów, którzy pielgrzymkę traktują być może jako formę spędzenia wolnego czasu. Pewnie dla niektórych tak właśnie jest, ale wierzcie mi, że zdecydowana większość ludzi idzie na Jasną Górę z własnymi intencjami, które chce osobiście przekazać Matce Bożej. Jedni idą dziękować, inni prosić Matkę Bożą, a jeszcze inni chcą odnaleźć w swoim życiu Boga. Największą grupę na pielgrzymce sieradzkiej tworzą ludzie młodzi, którzy zaczynają dopiero powoli wkraczać w dorosłe, często trudne życie. I to właśnie ludzi młodych szatan próbuje na wszelakie sposoby odwieźć od Kościoła i Boga. Jak pisałem wcześniej współczesny skażony grzechem świat próbuje wmówić człowiekowi, że aborcja i eutanazja są w porządku, że współżycie z osobą tej samej płci jest czymś normalnym, a adopcję dzieci przez pary homoseksualne powinniśmy akceptować. Wybór takiej drogi nie prowadzi do spotkania i życia z Bogiem. Pan Jezus nigdy Cię nie potępi za to, czy jesteś homoseksualistą czy w swoim życiu zrobiłeś coś bardzo strasznego, lecz potępia grzech i życie w grzechu. Nie ważne, jak bardzo w swoim życiu się pogubiłeś i jak bardzo zgrzeszyłeś, nie ma takiego grzechu, którego Pan Jezus Tobie nie wybaczy. Jeżeli w życiu bardzo się zbłądziłeś i niejednokrotnie nie masz siły powstać, bo jesteś tak bardzo zniewolony przez złego ducha, pamiętaj, że Pan Jezus zawsze jest przy Tobie, bo On pragnie Twojego zbawienia. Nikt nie obdarzy Cię większą miłością od Pana Jezusa, który oddał z miłości do Ciebie swoje życie na krzyżu. Kiedy upadłeś po raz kolejny pod ciężarem grzechu i swoich słabości i nie masz siły powstać, zawołaj z głębi serca: Panie Jezu, ratuj mnie! Pan Jezus zawsze jest przy Tobie i zawsze ma wyciągniętą ku Tobie rękę. Zaufaj Mu i daj się podnieść, a On weźmie Cię na Swoje ramiona i zaprowadzi do konfesjonału, w którym sam zasiądzie. Ty widzisz tam kapłana, ale to sam Jezus Chrystus tam siedzi i kiedy wyznasz swoje winy, które On dobrze przecież zna uniesie swoją dłoń, czyniąc nad Tobą znak krzyża i odpuści Ci grzechy. Pan Jezus pragnie, byś więcej już nie grzeszył, ale też wie, że szatan jeszcze mocniej będzie walczył o oczyszczone dusze, które powróciły do Boga. Jak wiele osób po tylu latach zamknięcia na obecność Boga w swoim życiu i życia w grzechu śmiertelnym dokonuje przemiany serca. Życie takich ludzi zmienia się o 180 stopni. Wystarczy prześledzić Internet, by trafić na ogrom informacji o takich nawróceniach i przeczytać świadectwa ludzi, którzy wrócili na ścieżki Pana i chcą swym doświadczeniem dzielić się z innymi, by przestrzec człowieka przed skutkami odrzuceniem Boga.

Tak się prezentuje pierwszego dnia pielgrzymowania cała grupa pokutna tuż po wyjściu z Burzenina. Grupę pokutną charakteryzuje to, że jej członkowie idą w zupełnej ciszy. Adam Mickiewicz tak nauczał w swoich aforyzmach: „Głośniej niźli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy i kto w sercu ucichnie, zaraz go usłyszy”.
„Wiem, że samooskarżenie kosztuje cię krótką chwilę upokorzenia. Ale czy potępienie własnych grzechów jest rzeczywiście upokorzeniem?” (św. Jan Maria Vianney). Zawsze na końcu pielgrzymki idą kapłani, za posrednictwem których możemy pojednać się z Bogiem. Żyjmy tak, by nasze serce było zawsze czyste, bo tylko w czystym sercu mieszka Bóg.

Na pielgrzymce idziemy za Krzyżem, na którym zawisło Zbawienie Świata, niech również i w życiu codziennym nasze oczy będą wpatrzone właśnie w Jezusa ukrzyżowanego, za którym mamy podążać.
W dzisiejszym świecie, który daje tak wiele propozycji na przyszłość- tak niepewną, ale atrakcyjną – trudno jest usłyszeć ciche wołanie Jezusa, ukryte w sercu człowieka – pójdź za mną… To wezwanie do odwagi przed nieznanym, walki z samym sobą i nieustannej zmiany siebie.

Kilka kilometrów przed Jasną Górą znajduje się na naszej trasie jedno ze wzniesień, na którym przy dobrej pogodzie możemy dostrzec w oddali nasz cel: sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Sieradzcy pielgrzymi na moment się wtedy zatrzymują i przyklękają, a następnie odmawiają modlitwę „Pod Twoją obronę”, która jest najstarszą modlitwą do Maryi.
Te dwa zdjęcia z pielgrzymki sieradzkiej dzieli 42 lata. Fotografia ukazująca modlących się sieradzkich pielgrzymów pochodzi z 1977 roku z 367 Pieszej Pielgrzymki Sieradzkiej. Sieradzcy pielgrzymi są zawsze wierni tradycji.

Pani Józefa Jaguś i p. Michał Gorczyca w tym roku w lipcu brali udział również w 29. Międzynarodowej Pieszej Pielgrzymce z Suwałk do Wilna, która trwała 10 dni. Dla Pani Józefy to była pierwsza pielgrzymka do Wilna, natomiast dla p. Michała Gorczycy już osiemnasta.
Sieradzcy pielgrzymi swym wędrowaniem dają piękne świadectwo wiary. Po przebyciu 120 km docierają na Jasną Górę, by oddać pokłon Najświętszej Panience. W tym roku w pierwszym szeregu idą rodzice ze swoimi malutkimi dziećmi, bo jak nauczał św. Jan Paweł II: „Młodzież i dzieci są przyszłością świata, są przyszłością narodu i Kościoła”.

Jasna Góra obok Lourdes, Fatimy, La Salette, Guadalupe, Aparecidy, Lujan należy do najznaczniejszych sanktuariów maryjnych świata, o czym świadczy ok. 4-5 mln odwiedzających ją pielgrzymów rocznie. Jest również jednym z ważniejszych symboli Polski i duchową stolicą milionów Polaków – jest najważniejszym sanktuarium maryjnym w Polsce.
Jesteśmy szczęśliwi, że możemy tutaj być, że nasz trud wędrowania możemy ofiarować Najświętszej Maryi Pannie.

W dniu 25 sierpnia 2019 roku w południe setki pielgrzymów z Sieradza i Zduńskiej Woli uczestniczyli we wspólnej Drodze Krzyżowej na wałach Jasnej Góry. Ten piękny zwyczaj naszych pielgrzymek jest kultywowany od wielu lat.
Jasnogórskie stacje Drogi Krzyżowej powstały w latach 1900-1913.

Jedną z największych pielgrzymek, która dociera na Jasną Górę, jest pielgrzymka tarnowska.
„Dla mnie modlitwa jest porywem serca, prostym spojrzeniem rzuconym ku niebu, jest krzykiem wdzięczności i miłości w próbie jak, i w radości, jednym słowem jest czymś wielkim, nadnaturalnym, poszerza mi duszę i jednoczy mnie z Jezusem” (Św. Teresa z Lisieux).

„Przyjdźcie, moje dzieci i słuchajcie mnie. Nauczę was, jak kochać Pana” (Psalm 33).
Młodzi ludzie do Matki Bożej Częstochowskiej przybyli w pięknych góralskich strojach.

Z sieradzką pielgrzymką jestem związany od 14 lat i dzisiaj nie umiem sobie wyobrazić, by moja przygoda z pielgrzymowaniem mogła się zakończyć. Odkąd wyruszyłem w swoją pierwszą pielgrzymkę, a było to w 2005 roku, na pątniczym szlaku towarzyszy mi aparat fotograficzny. Chciałbym bardzo – dopóki starczy mi sił – utrwalać na fotografiach mój ukochany pielgrzymujący Kościół. Dziękuję Dobremu Bogu, że dodaje mi sił i że ta fascynacja Kościołem nie słabnie, a wręcz przeciwnie – wzrasta. Dziękuję w sposób szczególny Panu Bogu za moje ukochane dzieci, które nie mogą towarzyszyć mi na pielgrzymce i których nie ma przy mnie na co dzień, lecz zawsze noszę je w sercu i to się nigdy nie zmieni. Wyczekuję z nadzieją i radością dnia, w którym wspólnie wyruszymy w drogę, kiedy będę mógł im opowiadać o swojej przyjaźni z Panem Jezusem. Chciejmy dawać zawsze piękne świadectwo naszej przynależności do Kościoła naszym dzieciom i uczyć je, czym jest prawdziwa miłość. Pokazujmy im, czym jest dla nas Kościół i chrześcijaństwo, by umiały bez wstydu, a z wielką radością i dumą przed swoimi rówieśnikami o nim zawsze mówić.

Mój czteroletni syn Kacperek. Na nóżkach ma jeszcze gips, który musiał mieć założony po operacji.
Pięcioletnia córeczka Klara, która wykonała to nasze wspólne zdjęcie. Obie fotografie wykonane 14 lipca 2019 roku, a więc niemal miesiąc przed pielgrzymką.

Moja 409 Piesza Pielgrzymka Sieradzka zakończyła się w dniu 25 sierpnia 2019 roku. W przeddzień święta Matki Bożej Częstochowskiej przepełniony radością wróciłem do domu. Lubię tę chwilę, gdy kilka tygodni albo miesięcy po pielgrzymce otwieram na komputerze folder, w którym znajdują się zdjęcia z pielgrzymek i powoli przeglądam fotografie, które wykonałem. Bardzo lubię też powracać do pielgrzymek z minionych lat i patrzeć, jak sieradzka pielgrzymka, a dokładnie tworzący ją ludzie, z biegiem lat się zmieniają. Dlatego zachęcam również i Was, drodzy czytelnicy mojej strony, do obejrzenia zdjęć sieradzkiej pielgrzymki z wcześniejszych lat. Wiele zdjęć jeszcze czeka na dodanie ze względu na zmiany, które postanowiłem wprowadzić. Jednak z czasem wszystko zostanie uporządkowane i zamieszczone na stronie, tak by korzystanie z niej sprawiało Państwu większą radość. Wiele osób nieraz pyta mnie, dlaczego jeszcze nie ma zdjęć z pielgrzymki albo dlaczego dodaję zdjęcia po tak długim czasie od jej zakończenia. Odpowiadam zawsze, że strona, którą prowadzę jest dla mnie szczególnie ważna i chciałbym, żeby to, co na niej się znajduje, było odpowiednio i starannie opracowane. Na to wszystko jednak potrzeba sporo czasu, którym nie zawsze dysponuje. Strona Sieradz-Praga.pl nie jest i nigdy nie będzie portalem informacyjnym, jest jedynie kroniką mojego życia, w którym w pewnym momencie na swojej drodze spotkałem Pana Jezusa. Tym wszystkim, co wypełnia moje serce, chcę dzielić się z innymi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku również Was i mnie nie zabraknie na sieradzkiej pielgrzymce, że znowu wszyscy się spotkamy i po raz kolejny będziemy wspólnie pielgrzymować na Jasną Górę. Nie straszny nam, sieradzkim pielgrzymom, upał czy deszcz, kiedy w sercu radość ze spotkania z Matką Bożą jest. Idziemy do Ciebie Matko Najświętsza, bo Tyś Matką naszego zbawiciela Jezusa Chrystusa i naszą Matką jest.

Łukasz Piotrowski