Poznaję Boży świat / 2020 – Francja, Lourdes. Dzień 1. Podróż, sanktuarium, modlitwa…

2023 – Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało) w parafii pw. Wszystkich Świętych w Sieradzu
9 czerwca 2023
Kościół pw. św. Klemensa w Wągłczewie
16 czerwca 2023
Udostępnij to:

2020 – Francja, Lourdes

 

***

Swoją trzecią pielgrzymkę do Lourdes rozpocząłem kilka minut po północy w dniu 23 sierpnia 2020 roku. Po dokładnym spakowaniu i pożegnaniu się z rodzicami udałem się samochodem na lotnisko Kraków-Balice. Pogoda w Polsce była typowo jesienna. Na dworze było chłodno, a w nocy padał rzęsisty deszcz. Pocieszałem się tym, że w Lourdes miało być bardzo ciepło i słonecznie, i tak też faktycznie przez wszystkie dni mojego pobytu było. Należy pamiętać, że Lourdes położone jest u podnóża Pirenejów, nad rzeką Gave i jak to bywa w górach, pogoda jest często zmienna.

Czas się pożegnać ze swoim domem na Pradze i ruszać w drogę do Krakowa. Zapowiada się kolejna niesamowita podróż do Francji.
Podróż do Krakowa, jak i odprawa na lotnisku, przebiegła bezproblemowo. Teraz jedynie trzeba było poczekać na samolot.
Wszyscy podróżujący mieli obowiązek mieć założoną maseczkę ochronną. W Polsce tego dnia o poranku było wciąż deszczowo i chłodno.
A nad Francją wręcz bezchmurne niebo. Taką pogodę to ja po prostu uwielbiam. Jeszcze tylko kilkanaście minut i podchodzimy do lądowania (uśmiech).

Lot z Polski do Lourdes trwał nieco ponad 2 godziny. Tak się dla mnie szczęśliwie złożyło, że tym samym samolotem leciała kilkunastoosobowa grupa z Polski, która również miała nocleg w tym samym hotelu, co ja. Kilka dni wcześniej p. Elżbieta, właścicielka hotelu Atlantic, poinformowała mnie o tym fakcie i powiedziała, żebym najlepiej zabrał się z nimi. To było dla mnie bardzo dobre rozwiązanie, bo nie musiałem już szukać autobusu do centrum Lourdes. Będąc na lotnisku, wspomnianą grupę szybko odnalazłem i poznałem. Tak też się szczęśliwie złożyło, że ci sami pielgrzymi również wracali tego samego dnia i tym samy samolotem do Krakowa co ja. Wiedzieli też o mnie, że będę miał nocleg w tym samym hotelu, co oni. Najwyraźniej p. Elżbieta poinformowała ich i poprosiła grupę, żebym mógł się z nimi zabrać. Jak widać, Maryja od samego początku czuwała nad moją pielgrzymką (uśmiech).

Z lotniska do centrum Lourdes jest ok. 15 km, więc droga nie jest daleka. Bywając w Lourdes w poprzednich latach, okolicę już troszkę poznałem, więc czułem się prawie jak u siebie w domu. Jest to piękne i malownicze miasteczko, które urzeknie z całą pewnością każdego, kto tutaj przyjedzie. Byłem bardzo podekscytowany i szczęśliwy, że taką formę spędzenia urlopu ponownie wybrałem. Oczywiście myślami i modlitwą byłem też z sieradzkimi pielgrzymami, którzy dzisiejszego dnia rozpoczynali od Konopnicy drugi dzień „pielgrzymki sztafetowej” na Jasną Górę.

Po dojechaniu przed godz. 10.00 do hotelu i serdecznym przywitaniu z p. Elżbietą mogłem udać się do swojego pokoju. Byłem jej bardzo wdzięczny za okazaną pomoc i życzliwość. Moja radość była tym większa, że byli to Polacy, więc czułem się bardzo komfortowo i bezpiecznie. Wiedziałem, że w razie jakiś nieprzewidywanych sytuacji będę mógł liczyć na ich pomoc. Po zakwaterowaniu się wziąłem jedynie szybki prysznic i nie czekając długo, swoje pierwsze kroki skierowałem w stronę sanktuarium.

Żeby jednak wszystko było w miarę uporządkowane, to pozwolę sobie zamieszczać zdjęcia etapami. Najpierw ukażę na zdjęciach kompleks sanktuarium i ludzi, których podczas mojego pobytu napotkałem. Następnie przedstawię zdjęcia, które wykonałem przy samej grocie. W dalszej części wspomnień zaproszę Was do obejrzenia wnętrz dwóch bazylik. Pierwsza, którą zaprezentuję, to Bazylika Różańcowa, drugą natomiast będzie Bazylika św. Piusa X, tzw. Bazylika Podziemna. Niestety trzecia Bazylika Niepokalanego poczęcia NMP była ze względu na prowadzone prace remontowe zamknięta, więc w niedalekiej przyszłości będzie okazja do ponownego odwiedzenia Lourdes i ukazania na zdjęciach wspomnianej bazyliki. W dalszej części wspomnień przeniesiemy się w przepiękne Pireneje, a na samym końcu ukażę Eucharystię sprawowaną przy grocie objawień w dniu 26 sierpnia 2020 roku i Procesję Światła, w której uczestniczyłem każdego wieczoru.

Sanktuarium Maryjne w Lourdes
Wchodząc na teren sanktuarium w Lourdes, pierwsze co należało zrobić, to obowiązkowo nałożyć na twarz maseczkę ochronną. Było to spowodowane pandemią koronawirusa, z którym cały świat po dziś dzień się zmaga. Jednak pomimo panującej pandemii do sanktuarium wciąż przybywa każdego dnia wiele osób i to z całego świata. Dziś po 162 latach, które minęły od objawień Pięknej Pani, dzieje Bernadety i świętość miejsca znajdują dalszy ciąg w historii przybywających tutaj co roku pielgrzymów.

Teren wokół groty uchodzi za święty krąg, gdyż jest on miejscem, gdzie człowiek przychodzi, żeby się modlić i doświadczyć prawdziwego Chrystusowego Kościoła. To miejsce w sposób szczególny zbliża człowieka do Boga i możemy tutaj doznać szczególnej bliskości Maryi. Odkryć tajemnicę Lourdes, oznacza dotknąć tajemnicy kochającego Boga; Boga będącego blisko każdego człowieka. Boga pochylającego się nad ludzkimi słabościami. Boga o szeroko otwartych ramionach. Tak jak przed 162 laty przed tę samą grotę przychodziła 14-letnia Bernadetta Soubirous, tak i teraz pielgrzymi z całego świata podążają jej drogą, która prowadzi przez Maryję do Boga. Najliczniejszą i najbardziej charakterystyczną grupą w Lourdes są osoby starsze, niepełnosprawne, osamotnione, ale nie brakuje również całych rodzin z dziećmi, jak i młodzieży, która zawierza swoje intencje Matce Bożej. Drodzy czytelnicy, żebyście wiedzieli, jak bardzo moje serce się radowało, że jestem jednym z pielgrzymów, którzy mogą, pomimo panującej pandemii, uklęknąć przed grotą i swoje modlitwy skierować do Maryi.

Droga z hotelu do sanktuarium wiodła malowniczymi uliczkami miasta. Na zdjęciu widoczna kolejka turystyczna objeżdżająca Lourdes.
Tuż za mną znajduje się główna brama św. Michała prowadząca na teren sanktuarium
Tuż po jej przekroczeniu znajdujemy się już na terenie sanktuarium. Na pierwszym planie widoczna charakterystyczna Kalwaria Bretońska.
Ten wysoki na 12 metrów Krzyż jest darem czterech głównych diecezji Bretanii: Rennes, Quimper, Vannes i Saint-Brieuc. Dzieło to odsłonięte zostało 13 września 1990 r., a jego autorem jest bretoński rzeźbiarz z Lannion – Yves Hernot syn. Wokół Krzyża stoją Dziewica Maryja, św. Jan, Maria Magdalena i setnik rzymski Longinus, który włócznią przebił bok Zbawiciela.
Niektóre zdjęcia nie wymagają komentarza
Wzdłuż esplanady znajduje się m.in. figura św. Bernadetty Soubirous
Pomimo panującej na świecie pandemii Koronawirusa do Lourdes każdego dnia wciąż przybywa wielu ludzi, szukając pocieszenia i sił do znoszenia cierpienia
Starsze małżeństwo na tle Bazyliki Matki Bożej Różańcowej zmierzające do massabielskiej groty
Statua Matki Bożej Ukoronowanej na końcu Esplanady, naprzeciwko bazylik. Koronacja odbyła się 3 lipca 1876 r. Figura mierząca 2,5 m stoi na wysokim granitowym piedestale. Autorem rzeźby jest Maison Raffl z Paryża.
Przy statule Matki Bożej wielu pielgrzymów zatrzymuje się na modlitwie i składa w podziękowaniu kwiaty
Od czasu objawień ludzie chorzy, starsi i niepełnosprawni są jak nigdzie indziej na świecie wizytówką Lourdes. W oddali widoczna grota Massabielska.
Co roku do sanktuarium w Lourdes przybywa około 100 tys. chorych w zorganizowanych grupach, którzy zakwaterowanie znajdują w nowoczesnych budynkach (czymś pośrednim między szpitalem, a hotelem). Kompleks budynków znajduje się w pobliżu groty i w nich noclegi jedynie mogą mieć osoby chore i niepełnosprawne.
W oddali widoczne Kaplice Światła, w których pielgrzymi zapalają świece. Benedykt XVI podczas podróży do Francji z okazji 150. rocznicy objawień w Lourdes w dniu 13 września 2008 r. powiedział „Lourdes jest jednym z tych miejsc, które Bóg wybrał, aby w nim odzwierciedlił się szczególny blask Jego piękna, stąd tak wielkie znaczenie ma tutaj symbol światła”.
Za zapaloną świecą kryje się prośba, ofiara lub podziękowanie. Świece płoną także w intencji tych, którzy sami nie mogli lub nie chcieli przyjechać do Lourdes. Klęby dymu unoszą w niebo miliony modlitw i pragnień.
Na terenie sanktuarium jest też dużo zieleni i wolnej przestrzeni, gdzie poza modlitwą można przyjemnie spędzić czas z rodziną
Co roku do Lourdes przybywa z całego świata bardzo wielu wolontariuszy w różnym wieku, aby przede wszystkim służyć chorym pielgrzymującym do tego świętego miejsca
Widok na tysiącletnią niezwyciężoną twierdzę, która otrzymała status zabytku historycznego i muzeum francuskiego („Musée de France”). W 2017 roku zwiedziłem ten średniowieczny zamek od środka.
Lourdes jest miejscem, gdzie stykają się niebo i ziemia. Miejscem, w którym ludzie są bliżej siebie samych, bliżej innych i bliżej Boga. To cudowny znak z nieba, ciągle na nowo odkrywany przez miliony ludzi różnych nacji i języków.

 

Modlitwa
Najwięcej pielgrzymów można spotkać przy grocie, to jest cel wszystkich przybywających do Lourdes pielgrzymów. Nie sposób w tej części nie wspomnieć naszego umiłowanego Ojca Świętego św. Jana Pawła II, który podczas swojej ostatniej zagranicznej pielgrzymki w dniach 14-15 sierpnia 2004 r., tak powiedział o tym miejscu:

Klękając tutaj, przy grocie Massabielle, ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki. Ta grota, w której ukazała się Maryja, jest sercem Lourdes. Przywodzi na myśl pieczarę na górze Horeb, gdzie Eliasz spotkał Pana, który przemawiał do niego pośród „szmeru łagodnego powiewu” (1 Krl 19,12). Tutaj Dziewica zachęciła Bernadettę do odmawiania Różańca, sama przesuwając paciorki różańca. Ta grota stała się tym samym Katedrą wyjątkowej szkoły modlitwy, w której Maryja uczy wszystkich kontemplować z żarliwą miłością oblicze Chrystusa. Dlatego Lourdes jest miejscem, gdzie wierzący z Francji i tylu innych krajów Europy i świata, modlą się na kolanach.

Kiedy przybywałem tutaj każdego dnia, to miałem przy sobie również różaniec. Pod koniec dnia szedłem sobie zazwyczaj troszkę dalej za przepływającą rzekę Gave, tak bym mógł wzrokiem objąć całą grotę. Spoglądałem na figurę Matki Bożej i odmawiałem modlitwę różańcową. Modliłem się nie tylko za tych, których noszę zawsze w sercu, ale i za zmarłych, szczególnie tych, którzy odeszli od Kościoła i żyją z dala od Pana Boga. W modlitwie dziękowałem, prosiłem i przepraszałem Matkę Bożą, że nie zawsze dobrze w swoim życiu postępowałem i nie raz też wciąż postępuję. W Lourdes, co mnie najmocniej urzeka, to ludzie, którzy z takim pięknym zawierzeniem potrafią się modlić dając świadectwo swojej wiary i miłości do Boga. Przyjechałem tutaj zupełnie sam jednak nie czułem się samotny, a wręcz przeciwnie. Czułem, że ktoś jest przy mnie, ktoś kto mnie kocha takim jakim jestem, a ja mimo codziennej samotności jestem szczęśliwy. Z jednej strony dziwne, a z drugiej zaś strony niezwykłe uczucie ogromnej miłości, którą w Lourdes w sposób szczególny się odczuwa. Czasami to czego doświadczam trudno mi jest pojąć i zrozumieć. Pan Bóg chyba wobec każdego z nas ma jakiś ukryty plan, który z czasem zaczynamy w swoim życiu odkrywać. Ja sam niejednokrotnie tego wszystkiego czego doświadczam nie zawsze rozumiem, ale zawierzam każdy swój dzień i całe życie, szczególnie moich dzieci; Klarusi i Kacperka najlepszemu przewodnikowi i przyjacielowi, Panu Jezusowi i Jego Mamie, Maryi.

Lourdes jest nazywane „Stolicą Cudów” lecz żeby zrozumieć ten fenomen, trzeba najpierw przenieść się daleko wstecz. Zamyślić się nad wydarzeniem sprzed 162 lat, a potem z bliska doświadczyć siły tego miejsca.
Grota objawień. To w tym miejscu 11 lutego 1858 roku Matka Boża pierwszy raz objawiła się Bernadecie Soubirous
Matka Boża wybrała ubogą analfabetkę, by przekazać światu orędzie o potrzebie pokuty i modlitwy za grzechy. Rozmawiając z Bernadettą w grocie Massabielle przedstawiła się jako „Niepokalane Poczęcie”.
Szczęśliwy, że mogę wraz z innymi przybyłymi pielgrzymami z całego świata ponownie być w Lourdes
„Nigdy człowiek nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy”, mawiał papież św. Jan XXIII
W jednej z modlitw do Maryi, którą ułożyła Bernadetta, czytamy słowa będące echem Magnifikat: „Tak, czuła Matko, zniżyłaś się aż do ziemi, aby objawić się słabej dziewczynce… Ty, Królowo Nieba i Ziemi, zechciałaś posłużyć się tym, co jest najmniej warte w oczach świata”.
Do Lourdes przybywają również rodziny ze swoimi małymi dziećmi. “Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Boga” – św. Jan Paweł II
Objawienia Matki Bożej w Lourdes w 1858 roku są niezwykle ważnym wydarzeniem historycznym i równocześnie wielkim Bożym darem dla Kościoła oraz całej ludzkości
Modlitwa jest relacją człowieka z Bogiem. Dla każdego człowieka wierzącego jest jak pokarm, którego nie powinno w życiu zabraknąć. Co więcej, modlitwa jest jakby „oddechem” człowieka, ponieważ ożywia nas i jednocześnie prowadzi ku Życiu.
Bernadetta często powtarzała: „O Jezu, daj mi swój Krzyż. Skoro nie mogę przelać swej krwi za grzeszników, chciałabym cierpieć dla ich zbawienia”. Do Lourdes przybywają również ludzie młodzi, zakochani, którzy chcą swoje życie zawierzać Maryi.
I pomyśleć, że w połowie XIX wieku Lourdes było mało znaczącym miastem Francji, do którego nie dochodziła nawet kolej. Dziś Lourdes jest celem pielgrzymek z całego świata. Każdego roku sanktuarium odwiedza ponad pięć milionów osób.
Matko Najświętsza słynąca w Lourdes wielkimi łaskami, przez dobroć, jakiej dajesz tyle dowodów w tym wybranym miejscu, błagamy Cię pokornie, uproś nam wszystkie cnoty, aby nas uświęciły oraz wyjednaj nam zupełne zdrowie duszy i ciała i dopomóż, abyśmy go użyli na chwałę Boga, dla dobra bliźnich i zbawienia duszy.

 

I tak pierwszy dzień w Lourdes spędziłem niezwykle aktywnie do późnych godzin nocnych. Pamiętam, że gdy przyszedłem już do hotelu na nocleg, to byłem strasznie zmęczony. Podróż do Krakowa, lot do Lourdes, przejazd do hotelu, a następnie cały dzień przebywania na terenie sanktuarium sprawiło, że chciałem jak najszybciej się położyć i nieco odespać tak, by rano być zregenerowanym i wypoczętym. Pomimo fizycznego zmęczenia byłem duchowo bardzo wzmocniony i szczęśliwy. Te wszystkie obrazy ludzi modlących się nie tylko przy grocie, ale i uczestniczących w Procesjach Światła, bardzo mnie umacniały w wierze. Czułem się wówczas jak przysłowiowa ryba w wodzie, kiedy to z aparatem w ręku mogłem obserwować i fotografować pielgrzymów, tak licznie przybywających pomimo pandemii do tego świętego miejsca.

Za dnia hotel odwiedzałem jedynie na krótki odpoczynek, prysznic, a następnie znowu wychodziłem na spacer. Tak było podczas każdego dnia. Jednak, co mogę teraz stwierdzić, że indywidualne wyjazdy mają to do siebie, że człowiek czuje się na nich bardzo swobodnie. Żaden program mnie nie obowiązywał, tak jak to jest zazwyczaj podczas zorganizowanych wyjazdów. Robiłem to, co chciałem i kiedy chciałem. Powiem nieskromnie, ale byłem nawet z siebie bardzo zadowolony, że jednak zdecydowałem się na taki samotny wyjazd do Lourdes. Kto wie, może w przyszłości będzie więcej takich wyjazdów? Czas pokaże (uśmiech).

Jutrzejszy dzień poświęcę na fotografowaniu wnętrz bazylik, dlatego będę musiał wstać nieco wcześniej rano. Wtedy nie ma jeszcze tylu pielgrzymów, więc będę miał większą swobodę przy robieniu zdjęć. Jak pisałem we wstępie wspomnień, zabrałem ze sobą również i statyw, który jutro wykorzystam do zdjęć. Niestety okazało się, że Bazylika Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ze względu na prowadzony remont jest zamknięta dla pielgrzymów. Nieco się zasmuciłem, bo chciałem ukazać na zdjęciach wszystkie trzy bazyliki. No ale cóż, czasami tak niestety bywa, że nie mamy na pewne sytuacje wpływu. Będzie to chyba okazja dla mnie, żeby do Lourdes przyjechać po raz czwarty (uśmiech). Póki co czas na sen i widzimy się jutro z samego rana. Dobranoc!

Łukasz Piotrowski

 

Ciąg dalszy…

 

***

Ponadto zapraszam do przeczytania moich wspomnień z pielgrzymek:

Udostępnij to: