Droga Krzyżowa w Kibeho / Rozważania oparte na myślach św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego (Mała Arabka)

2026 – Światowy Dzień Chorego w klasztorze Sióstr Bernardynek w Warcie
15 lutego 2026
2026 – Światowy Dzień Chorego w klasztorze Sióstr Bernardynek w Warcie
15 lutego 2026
Udostępnij to:

Rozważania Drogi Krzyżowej:

 

*

Sieradz, 18 lutego 2026
Środa Popielcowa, Wielki Post

U stóp Maryi, Matki mej najświętszej odnalazłam życie…
Przebywam przy sercu Matki i tam znajduje mego Oblubieńca.
Czyż jestem sierotą? Na łonie Maryi znalazłam życie.
Jakże zwać mnie można sierotą?
Maryja mą Matką, a Bóg Ojcem!
Wąż i szatan próbował mnie porwać i odebrać życie Lecz u stóp Maryi odnalazłam życie.
Maryja mnie wzywa!  (św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego, Mała Arabka).

 

Środa Popielcowa, przypadająca w tym roku na 18 lutego, rozpoczyna w Kościele katolickim okres Wielkiego Postu trwający 40 dni. Jest on dla nas, katolików na całym świecie, czasem refleksji, pokuty i odnowienia życia duchowego, nawiązującym do 40-dniowego postu Pana Jezusa na pustyni. To także czas, w którym powinniśmy głębiej pochylić się nad tajemnicą śmierci, która prędzej czy później dotknie każdego z nas. Jednak śmierć nie jest dla nas, wyznawców Chrystusa, końcem, a jedynie przejściem z życia ziemskiego do życia wiecznego z Bogiem w niebie. Chrześcijanin patrzy na śmierć przez pryzmat Zmartwychwstania Jezusa, które pokonało śmierć i nadało jej nowy sens. To przejście – choć często bolesne dla pozostających na ziemi – jest dla wierzącego bramą do pełni życia, o której św. Paweł pisał: Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało… jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2, 9).

Jako niegodny chrześcijanin wierzę w Boga i nauczanie Chrystusowego Kościoła. Wierzę, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym, zapowiedzianym przez proroków Starego Testamentu Mesjaszem oraz oczekiwanym przez naród izraelski Zbawicielem świata. Wierzę w Maryję i oddaję Jej należytą cześć. Maryja, którą Bóg wybrał na główną uczestniczkę planu zbawienia i która podczas nawiedzenia św. Elżbiety wypowiedziała słynne Magnificat: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię (Łk 1,46-51).

Podczas tegorocznych rozważań Męki Pańskiej chciałbym skupić się na dwóch miejscach, w których dane było mi być. Pierwszym miejscem jest Kibeho. Ta niewielka miejscowość położona jest ok. 140 km od stolicy Rwandy, Kigali. To właśnie tam w latach 1981–1989 Matka Boża ukazywała się trzem wizjonerkom: Alphonsine Mumureke, Nathalie Mukamazimpaka oraz Marie Claire Mukangango.

Orędzia kładły wielki nacisk na zło dziejące się w świecie oraz konieczność nawrócenia w celu uniknięcia potępienia. Maryja mówiła z bólem, że na świecie brakuje miłości i pokoju: Świat zatonie w przepaści, jest on w bardzo złym stanie; jeżeli nie okazujemy skruchy i nie nawracamy naszych serc, wszyscy wpadniemy w przepaść.

Matka Boża wzywała do odmawiania zapomnianego Różańca Siedmiu Boleści, który ma być drogą do duchowej przemiany i powrotu do Boga. Przestrzegała także przed moralnym i duchowym upadkiem, mówiąc: Okażcie skruchę, żałujcie, żałujcie! Nawróćcie się, kiedy jest jeszcze czas. Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego.

Matka Boża wyraźnie zaznaczyła, że orędzie z Kibeho nie dotyczy wyłącznie Rwandy, lecz ma uniwersalne znaczenie. Jak powiedziała jednej z wizjonerek: Nie przyszłam do Kibeho tylko dla tutejszych parafian. Gdy mówię do jednej osoby, mówię tym samym do wszystkich dzieci Bożych, gdziekolwiek są. Kiedy mówię do Was, mówię do całego świata.

Objawienia w Kibeho zostały oficjalnie zatwierdzone przez Kościół katolicki w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, 29 czerwca 2001 roku, stając się oficjalnie jedynymi uznanymi objawieniami maryjnymi na kontynencie afrykańskim. Matka Boża objawiła się tam jako Nyina Wa Jambo, co oznacza Matka Słowa.

Do Rwandy przybyłem wraz z pielgrzymami z Polski 4 lutego 2025 roku. Moim wielkim marzeniem zawsze było, by odwiedzić nie tylko to święte i wybrane przez Boga miejsce, ale także te punkty na mapie kraju, które spłynęły krwią podczas strasznego ludobójstwa w 1994 roku. Wydarzenia te Maryja przepowiedziała wizjonerkom podczas objawień, jednak ich słów nikt wówczas nie brał na poważnie.

Kibeho to miejsce szczególne – takie, do którego chce się wracać i do którego, mam nadzieję, jeszcze powrócę. Wiara Rwandyjczyków jest autentyczna i żywa, a cała liturgia Mszy Świętej – niezwykle radosna, żywiołowa i głęboko przeżywana. Tego, czego można doświadczyć podczas Eucharystii w Afryce, trudno niestety szukać w Europie. Ich wielka radość, otwartość i życzliwość, pomimo panującej biedy, sprawiają, że człowiek chce tam nie tylko być, ale wręcz stać się w jakimś choć niewielkim stopniu częścią tej niezwykłej i bogatej afrykańskiej kultury.

Zanim jednak przejdziemy do rozważań poszczególnych stacji, pragnę podzielić się z Wami, Drodzy Czytelnicy, krótkim fotoreportażem z Drogi Krzyżowej odprawionej dla naszej grupy na wzgórzu, tuż przy kaplicy Wieczystej Adoracji. To była wyjątkowa Droga Krzyżowa, bo odprawiona w pobliżu sanktuarium i kościoła parafialnego, gdzie podczas ludobójstwa w 1994 roku ludzie z plemienia Tutsi, którzy szukali schronienia w kościele, zginęli od bomb, granatów, a następnie zostali spaleni we wnętrzu świątyni. Wierzę, że ci wszyscy, którzy oddali swoje życie za Jezusa Chrystusa, w sercu swoim słyszeli te same słowa, które z krzyża wypowiedział Pan Jezus do św. Dyzmy (Dobry Łotr) „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23,43).

Tuż za mną widoczna jest część kaplicy Wieczystej Adoracji, przy której rozpoczynają się stacje Drogi Krzyżowej. W oddali widać sanktuarium Matki Bożej Słowa w Kibeho; fot. 12 lutego 2025
Sanktuarium Matki Bożej Słowa widziane ze wzgórza w zbliżeniu. To tam, 28 listopada 1981 roku wszystko się zaczęło…

 

Drugim miejscem do którego chciałbym abyśmy się teraz przenieśli jest Betlejem – miejsce narodzin Jezusa. Z miastem naszego Zbawiciela związana jest też wielka święta Kościoła katolickiego, św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego – palestyńska karmelitanka, a powszechnie w świecie znana jako Mała Arabka. Podczas swojej pierwszej pielgrzymki samolotowej do Ziemi Świętej w 2010 roku miałem okazję być w miejscu, gdzie Mała Arabka założyła w Betlejem na Wzgórzu Dawida klasztor karmelitański.

Św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (Mariam Baouardy), urodziła się w 1846 roku w palestyńskiej rodzinie należącej do Kościoła melchickiego. Była trzynastym dzieckiem Libanki i mieszkańca Damaszku; całe jej starsze rodzeństwo zmarło w wieku niemowlęcym. Na chrzcie świętym otrzymała imię Mariam.

We wczesnym dzieciństwie straciła rodziców, została rozdzielona z młodszym bratem Boulosem (Pawłem) i trafiła pod opiekę stryja, z którym przeniosła się do Aleksandrii. Gdy miała trzynaście lat, stryj chciał wydać ją za mąż za krewnego, jednak spotkał się ze stanowczą odmową – Mariam pragnęła żyć wyłącznie dla Boga. Uwięziona przez stryja, próbowała skontaktować się z bratem przez muzułmańskiego służącego. Ten obiecał pomoc pod warunkiem, że dziewczyna przyjmie islam. Gdy Mariam zdecydowanie odmówiła, mężczyzna wpadł w gniew, ciężko ranił ją szablą w szyję i porzucił na ulicy, będąc przekonanym, że nie żyje. Było to 7 września 1858 roku. Od tego momentu w jej życiu zaczął się ciąg nadprzyrodzonych wydarzeń. Obudziła się w grocie, gdzie tajemnicza kobieta – w której rozpoznała Maryję – opiekowała się nią przez cztery tygodnie, a następnie zaprowadziła do kościoła i zniknęła. Przez kolejne lata Mariam ukrywała się przed rodziną, pracując jako służąca m.in. w Marsylii. Pod kierownictwem spowiednika odkryła powołanie zakonne. Niestety, słabe zdrowie oraz mistyczne doświadczenia (stygmaty, ekstazy, a nawet lewitacje) budziły niepokój w kolejnych wspólnotach. Ostatecznie, pod opieką s. Weroniki, Mariam przygotowała się do wstąpienia do Karmelu w Pau.

Została przyjęta do zakonu w 1867 roku. W 1870 roku wyjechała do Indii, by założyć nowy klasztor w Mangalore, a 20 sierpnia 1875 roku wyruszyła z podobną misją do Betlejem. Pod wpływem wizji zaprojektowała tamtejszy klasztor w kształcie Wieży Dawida i osobiście nadzorowała budowę. Mimo słabnącego zdrowia, codziennie pracowała z ogromnym poświęceniem – jak sama mówiła, „paprałam się w wapnie i piasku”. W dniu 22 sierpnia 1878 roku upadła, łamiąc rękę. W ranę wdała się gangrena, w wyniku której s. Maria zmarła 26 sierpnia 1878 roku.

Mimo trudności i walki duchowej pozostała wierna Bogu, ufna i pokorna. Została beatyfikowana 13 listopada 1983 roku przez Jana Pawła II, kanonizowana 17 maja 2015 roku przez papieża Franciszka. W kalendarzu powszechnym wspominana jest 26 sierpnia (w Karmelu 25 sierpnia). Jej grób w Betlejem jest do dziś miejscem licznych pielgrzymek chrześcijan i muzułmanów.

W tę świętą podróż śladami Męki Pańskiej zabierze nas św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego – Mała Arabka, której życie było cichym hymnem ku czci Miłości. Pragnę zaprosić Was do wspólnego zatrzymania się przy stacjach Drogi Krzyżowej z Kibeho ubranych w przejmujące rozważania autorstwa Doroty Mazur (wyd. eSPe). Dzielę się z Wami również cząstką mojego serca – kadrami z Betlejem, z klasztoru Małej Arabki. Niech te obrazy pomogą nam dotknąć Tajemnicy i nastroją nasze dusze na spotkanie z Ukrzyżowanym.

Widok z klasztoru założonego przez św. Marię od Jezusa Ukrzyżowanego na panoramę Betlejem; fot. 10 września 2010
W kościele znajduje się relikwiarz z doczesnymi szczątkami Małej Arabki, otaczany wielką czcią przez pielgrzymów

 

Drodzy czytelnicy niech Chrystus, wyczerpany trudem Drogi Krzyżowej, stanie się dla nas niewyczerpanym źródłem męstwa. Oto nasz Odkupiciel, który nie unika kielicha goryczy, lecz przyjmuje go z bezgranicznej miłości do każdego z nas. W Twoich ranach, Panie, odnajdujemy nasze uzdrowienie, a w ciężarze krzyża – głęboki sens naszych własnych doświadczeń. Niech kontemplacja Twojej Męki oraz każdy nasz życiowy trud przybliżają nas do Serca Twojego i Twojej Matki. Niech ta Droga Krzyżowa będzie dla nas przedsmakiem wiecznego spotkania z Tobą, prowadząc nas przez mroki cierpienia ku jaśniejącej nadziei zmartwychwstania.

Łukasz Piotrowski

*

Wprowadzenie

Mój drogi Mistrzu, pragnę dziś przejść z Tobą drogę, która zaprowadziła Cię aż na Kalwarię. Chcę pokrzepić się Twoim słowem. Pragnę iść za Twoim przykładem, aby – wpatrując się w Twoje Serce – pełnić wolę Twego Ojca i w każdej chwili kontemplować Twoją miłość i objawioną w moim życiu.

Święta Maria od Jezusa Ukrzyżowanego całe swe istnienie, każdą chwilę swojego życia oddawała Bogu. W każdym doświadczeniu potrafiła powierzyć się Jezusowi, toteż żadne z zawirowań życia nie zachwiało jej wiary. Jej przylgnięcie do Boga objawiało się w gotowości wypełnienia Jego woli względem niej, w myśl słów zachęty wypowiedzianej przez Maryję do sług w Kanie Galilejskiej: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2,5). Pełna miłości Maryja była dla świętej Palestynki wzorem do naśladowania.

Uczestnicząc w Drodze Krzyżowej Zbawiciela, rozważajmy słowa św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Wzbudźmy w sercu intencję, w której chcemy ofiarować tę medytację.

 

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: „Oto król wasz!”. A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!». Piłat rzeki do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?». Odpowiedzieli arcykapłani «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydal Go im, aby Go ukrzyżowano” (J 19,13-16).

W oczach Boga skazanie Jezusa było bezpodstawne. Skazano Chrystusa za nic. Także i my spotykamy się nieraz z niesłusznym osądem naszych czynów czy słów lub intencji. Jednak sami też nie jesteśmy bez winy, gdy osądzamy innych, nie znając motywów, które skłoniły ich do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Tylko Bóg jest Sędzią sprawiedliwym.

Święta Maria powtarzała: „Człowieka prawego miłuje Bóg i nawet gdyby uczynił on wiele nieprawości, Bóg da mu światło, aby się nawrócił”.

Drogi Jezu, często osądzamy ludzi niesprawiedliwie, a taka postawa rani Twoje Serce. Pomóż nam iść za przykładem świętej Palestynki, która wiedziała, że prawe serce potrafi się podnieść z każdego upadku, jeśli zrozumie swój błąd. Daj nam jej mądrość i prawość.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie; niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24).

Chrystusa czekało cierpienie związane z pójściem drogą Krzyża. Także Jego uczniów czekają różne doświadczenia życiowe – utrapienia, które należy przyjmować na wzór Mistrza. To wielkie i trudne zadanie, ale wiąże się z nim obietnica udziału w chwale Jezusa.

Święta Palestynka zachęcała: „Szukajcie Boga samego, nie zatrzymujcie się na niczym stworzonym […]. Bóg sam jest wszystkim, stworzenie nie jest niczym innym, jak nicością i grzechem”.

Boże, nie dozwól, byśmy stracili Cię ze swych oczu. Spraw, abyśmy wzorowali się na św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, pamiętając, że naszym powołaniem jest miłowanie Stwórcy, „a nie, żeby iść za naszym pragnieniem”.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja III – Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13,34).

Ból i cierpienie sprawiają, że Jezus upada pod krzyżem. Tłum kpi, czyniąc sobie dobrą zabawę z potknięcia się Mistrza. Tylko nieliczni okazują Mu współczucie. Jednak zapewne nikt z tłumu nie przewiduje, że za trzy dni ten Człowiek okaże się Zwycięzcą. Pogromcą śmierci i cierpienia. Upadku i upokorzenia. Grzechu i słabości.

Spotykamy innych ludzi. Mijamy ich. Wielu z nich odczuwa ból fizyczny lub duchowy. Niektórzy zbliżają się do kresu swej ziemskiej podróży. Czy potrafimy im współczuć? Cierpienie może mieć różne natężenie, ale jest ono dla człowieka cierpiącego tym trudniejsze do zniesienia, im mniej osób życzliwych znajduje się obok niego. Jezus doświadczył właśnie tego rodzaju zawodu opuszczenia i odrzucenia spowodowanych brakiem miłości.

Siostra Mariam mówiła: „Miłość zbawia duszę. Szczęśliwa dusza, która nie ma miłości dla siebie, lecz tylko dla Boga Najwyższego”.

Panie Jezu, idąc za przykładem Małej Arabki, składającej wszystkie swoje sprawy w Twe miłosierne dłonie – prosimy Cię: otocz swą miłością tych, którzy kiedykolwiek cierpieli z powodu braku naszej miłości. Wkrocz w ich i w nasze życie, aby nie było ono szare, aby przepełniała nas radość. Radość z życia przepełnionego miłością. Twoją miłością. Miłością, której mamy się uczyć każdego dnia i w każdej chwili. Miłością, w której kontemplujemy Twoją drogę krzyżową – przejaw największej miłości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja IV – Pan Jezus spotyka Matkę swoją

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12,50).

Maryja była blisko swego Syna, gdy szedł On Drogą Krzyżową. Towarzyszyła Mu do końca. Czuwała także pod krzyżem. To Jej współcierpienie z Jezusem pokazuje, że Zbawca dopuszcza swych najbliższych do udziału w Jego krzyżu. Pan ich nie oszczędza, ponieważ pragnie, aby we wszystkim upodobnili się do Niego i mieli udział w Jego zbawczym dziele.

Maryjo, stajemy dziś przed Tobą z wdzięcznością za dar Twojego łona. Za troskliwe wychowanie Jezusa – Syna Bożego, który złożył się za nas w ofierze. Za współcierpienie ze Zbawicielem, będące konsekwencją Twego całkowitego oddania się Mu. Za to, że przyjęłaś miecz boleści, który przeniknął Twą duszę.

Mała Arabka często zwracała się do Maryi słowami: „Dziewico Maryjo, moja dobra Matko, jednoczę się z Tobą, która przyszłaś na ziemię, aby dać dobry przykład. Jednoczę się z Twoją cierpliwością, z Twoim poddaniem się w cierpieniu, kiedy Twój Syn został opuszczony, bez pocieszenia. Boże mój, bądź błogosławiony!”.

Maryjo, bądź zawsze dla nas Matką. Spraw, byśmy doświadczali Twojej obecności, tak jak jej doświadczała Mała Arabka. Daj nam znosić cierpienia – które stają się czasem trudnymi do udźwignięcia krzyżami – tak, jak znosiła je ta święta zakonnica. Pomóż nam przyjmować wolę Bożą, wypowiadając wraz z Tobą fiat, z pokorą i uniżeniem s. Mariam.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki” (Mk 15,21).

Chrystus na pewno był bardzo wdzięczny Szymonowi z Cyreny, który jednak – bo w pierwszej chwili nie chciał się angażować – przyniósł Jezusowi prawdziwą ulgę. Zbawiciel stał się przez to bliski nie tylko samemu Cyrenejczykowi, ale całej jego rodzinie, którą ogarnął swą miłością.

Siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego zawsze pragnęła w pełni zjednoczyć się z Jezusem. „[…] często była – w porywach radości – pochłonięta przez miłość. Chwilami zdawało się, jak mówią świadkowie, że znajdowała się jakby w obecności krzewu gorejącego”.

Mariam zawsze adorowała Jezusa; czyniła to w każdej sytuacji swego życia. Nawet w chwilach cierpienia nie uciekała od podjęcia trudu, który przyjmowała jako dar i zadanie od Jezusa i realizowała je dla Niego. Czyniła to z serca płynącego pragnienia, by zbliżyć się do Boga. W każdej chwili swego życia chciała być zjednoczona z Bożą Miłością.

Panie, daj nam łaskę, byśmy nie buntowali się jak Szymon Cyrenejczyk, gdy kazano mu nieść krzyż. Spraw, abyśmy – za przykładem Małej Arabki – potrafili zawsze trwać w miłości, której oczekują od nas inni, i odpowiadać tak, jak św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego:

– Z kim jesteś? – z moim Umiłowanym.
– Jakież pragnienie cię trawi? – Tęsknota ku Miłości.
– Cóż posiadasz? – Posiadam Miłość.
– Siostro, gdzie jesteś? – Jestem w Miłości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja VI – Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4,6).

Weronika była jedną z kobiet, które szły za Jezusem. Kochała Go i widząc Jego cierpienie, pragnęła przynieść Mu ulgę. W pewnym momencie dostrzegła Jego oblicze z bliska – tak bardzo zniekształcone i zakrwawione, ale pełne pokory. Chwyciła kawałek płótna i otarła z niego pot oraz krew.

Być może często mamy okazję pomóc czy wyrazić współczucie komuś cierpiącemu. Jednak nie zawsze pamiętamy, że w każdym naszym bracie skrywasz się Ty, Panie Jezu. Gdy wpatrujemy się w Twe poranione oblicze, łatwiej jest nam zrozumieć, że jesteś obecny w każdym człowieku.

Święta Maria powtarzała: „Dusza jest jak lampa, która żyje poprzez akty wyrzeczenia… Bez wyrzeczenia gaśnie, dusi się”.

Jezu kochany, św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego w wieku trzynastu lat była zmuszana przez swego wuja do zawarcia małżeństwa. Jednak odmówiła, ponieważ jej Oblubieńcem byłeś Ty, Tobie złożyła ślub czystości, Tobie ofiarowała swe dziewictwo. Za karę musiała zamieszkać z niewolnicami i pełnić obowiązki służącej. Nie mogła uczestniczyć w Eucharystii, ale mimo to nie traciła radości serca, bo uważała, że jej cierpienia i lak nic dorównują Twoim cierpieniom. Panie, daj nam radować się Twoją obecnością w każdym czasie na wzór Mariam, abyśmy mogli otrzymać możliwość kontemplowania Twojego Oblicza – tak jak św. Weronika.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja VII – Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni” (1 P 2,24).

Jezus upada po raz drugi. Spoczywa na Nim nie tylko ciężar niesionego krzyża, ale także świadomość, że ma wykonać trudne zadanie. Zbawiciel pragnie zbawienia każdego człowieka i dlatego podnosi się, aby iść dalej – na Golgotę.

Siostra Miriam mówiła: „Kiedy cierpicie, myślcie o waszej słabości. Spójrzcie na Jezusa w Jego Męce: wówczas będziecie znosić wszystko z miłością, będziecie dziękować. W cierpieniach pomyślcie, że wysławiacie Boga. Na ziemi Pan uczynił wszystko dla was; znoście wszystkie cierpienia dla Niego […]”.

Panie Jezu, słowa św. Marii uświadamiają nam to, że jesteśmy słabi, ale Twoja miłość do nas jest większa od naszych słabości. Chryste, upadasz pod naszymi grzechami, które bierzesz na siebie. Ale Twe nieskończone miłosierdzie jest większe niż nasza nędza. Dzięki temu podnosimy się z naszych upadków, które nieraz wydają się tak ciężkie, że mamy ochotę się poddać. Jednak powstajemy.

Życie Małej Arabki naznaczone było pokusami szatana, który próbował zniewolić ją poprzez strach, aby »uciekła« od Jezusa. Ale Mariam była czujna, bo zawierzyła swe życie Jezusowi.

Dziękujemy Ci, Panie Jezu, że trzymasz nas za rękę, gdy doświadczamy największej pokusy: niewiary w to, że Twoja miłość może wszystko.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja VIII – Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus zwrócił się do nich i rzekł: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi” (Łk 23,28).

Jezus słyszy szloch. Z trudem unosi powieki i widzi zapłakane niewiasty. Zbawiciel poddaje się cierpieniu, bo poddał się w pełni woli swego Ojca – dla dobra wszystkich ludzi, by ich odkupić. Uczy nas, że każde cierpienie przeżywane dla Niego i zgodnie z Jego wolą prowadzi do największego dobra i jest źródłem radości niebieskiej.

Mała Palestynka zachęcała: „Za każdym razem, kiedy będą tobą gardzili, kiedy będą cię dręczyli, kiedy złamią twoją wolę, raduj się: to wszystko jest dobre dla nieba”.

Święta Maria od Jezusa Ukrzyżowanego urzekała prostotą i pokorą. Swoim życiem potrafiła pokazać, że nie wszystko, co wydaje się złe, jest złe. Miała świadomość, że cierpienie – które z boku wydaje się złem i ciężarem nie do uniesienia – może być inspiracją do pracy nad sobą, do tego, by wszystko znosić dla nieba z radością. Cierpienia ziemskie mogą bowiem przyczynić się do doświadczenia szczęśliwości niebiańskiej.

Daj nam, Panie, znosić wszystko, co nas w życiu spotyka, zgodnie z Twoją wolą.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja IX – Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela (Łk 22,28-30).

Jezus jest wycieńczony fizycznie. Upada, cierpiąc z powodu nienawiści przywódców religijnych i ludu. Jednak – z wielkim wysiłkiem – powstaje i podejmuje dalszą drogę ku Golgocie.

Siostra Miriam podkreślała: „Krzyż jest ciężki, naprawdę ciężki, lecz droga krótka, tak, naprawdę krótka […]. Ofiara kosztuje wiele! […]. Idźmy z Jezusem na Kalwarię!”.

Mała Arabka pragnęła przeżywać swe ludzkie słabości, nędzę i wszelkie codzienne cierpienia w łączności z Jezusem. Dzięki temu potrafiła z każdej sytuacji wyjść zwycięsko, także w chwilach, gdy demon próbował zniszczyć jej wiarę. A zły duch kusił Marię przez całe trzy lata. Wspomnienia z tego okresu wzbudzały w niej skruchę z powodu zaniedbań, których w swoim odczuciu dopuściła się w tym czasie. Jednak „Bóg ukazał jej pewnego dnia cenny skarb w pudełku pokrytym paskudztwem. Skarb to była jej dusza, przedmiot upodobań Bożych; zgnilizna to były jej nieświadome zaniedbania, które utrzymywały ją w zbawiennej odrazie wobec siebie samej. W ten oto sposób demon przyczynił się, wbrew swej woli, do ochraniania darów Pana. Także tym razem jego złość prowadziła do własnego zawstydzenia i do chwały Bożej”.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha umierać będziecie popędy ciała – będziecie żyli (Rz 8,13).

Jezusa obnażono z szat. Jego święte Ciało i ludzka godność stały się powodem kpin. Chciano upokorzyć tym gestem Jego ludzką godność i wzbudzić w Nim wstyd.

Pewnego dnia s. Maria powiedziała: „Zobaczyłam, że aby przejść do Boga i stanąć przed Nim, trzeba stać za płomieniami ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, które znajdują się między Bogiem a nami. I widziałam, że kiedy się stoi za tymi płomieniami, wpisuje się w nas obraz Jezusa Chrystusa. Po tym, jak się człowiek sprzeniewierzył, Bóg nie może inaczej patrzeć na niego, jak tylko przez Jezusa, tak jak człowiek, ze swej strony, może patrzeć na Boga jedynie przez Jezusa, to Bóg – powiedziałabym – widzi w nas już nie nas samych, ale obraz Jezusa w nas. Usłyszałam, że ubóstwo jest jego bogactwem, czystość jego rozkoszą, a posłuszeństwo mocą”.

Troska o wierność Bogu poprzez praktykowanie posłuszeństwa, ubóstwa i czystości była dla Małej Arabki czymś naturalnym, wypływającym nie tylko ze ślubów zakonnych, ale też z pragnienia duszy i serca, ponieważ miała ona właściwą hierarchię wartości.

Naucz nas, Panie, doceniać – tak jak Mariam – cnotę czystości, która wynika z innych cnót i staje się ich podwaliną. Daj nam nieustanną świadomość tego, że czystość – mimo że wymaga poświęcenia – daje radość i wyzwala. Spraw, Panie, abyśmy potrafili iść za radą błogosławionej Palestynki: „Zobaczcie, Maryja płacze, jest przygnieciona bólem. Idźcie razem z Maryją na Kalwarię przez waszą wierność, waszą miłość do Jezusa, waszą miłość do bliźniego… Jezus na krzyżu jest obnażony, wy, okazując miłość, okryjcie Jezusa”.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja XI – Pan Jezus do krzyża przybity

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (J 19,18-19).

Żołnierze umieścili na krzyżu Zbawiciela tabliczkę z napisem: „Jezus Nazarejczyk, Król żydowski”. Chcieli Go wyśmiać, ale im się to nie udało. Królowanie Jezusa nie ma granic.

Mariam opisywała Mękę Jezusa następującymi słowami: „Kaci przygotowują sznury, by Go przywiązać, przygotowują gwoździe, przygotowują krzyż. Wy przygotujcie Mu dobre rzeczy, przygotujcie Mu wasze serce. Jezus jęczy. Żydzi słuchają Jego jęków tylko po to, by się z Niego naśmiewać. Słuchajcie Go wy, by Go pocieszać, by Mu wynagrodzić. Żydzi z zadowoleniem towarzyszą Jezusowi na Kalwarię, by zadać Mu cierpienie. Wy bądźcie smutni z powodu waszych grzechów i z powodu czasu, w którym nie myśleliście o Nim […]. Żydzi związali ręce Jezusa. Wy przywiążcie się do Jezusa. Żydzi szydzą z Jezusa, żołnierze nakładają Mu na ramiona jakąś poszarpaną purpurową szmatę i wkładają Mu trzcinę do ręki, by z Niego zadrwić. Wy przygotujcie dla Jezusa dziecięcą miłość. Nieprzyjaciele Jezusa policzkują Go. Wy przygotujcie się, by przyjąć razy z miłości do Niego”.

Święta Maria od Jezusa Ukrzyżowanego wchodzi w Bożą tajemnicę przyjęcia ludzkiej natury z miłości do człowieka. Z miłości, która doprowadziła Jezusa do ofiarowania swego życia dla dobra innych. Naśladując Zbawiciela, Mariam dała przykład, jak należy kochać i jak przekształcać cierpienie w miłość.

Jezu, naucz nas przyjmować nasze cierpienia z miłością.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha. (Łk 23,44-46)

Nadeszła godzina trwogi. Jezus cierpi męki fizyczne. Otrzymuje gąbkę namoczoną octem po wypowiedzeniu słowa: „Pragnę”. Dane Mu było poznać, czym jest cierpienie, opuszczenie i wykluczenie. Powierzył swego ducha w ręce Ojca, aby poprzez swą śmierć i zmartwychwstanie obdarzyć nas życiem Bożym.

Jezu, nie skorzystałeś ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, ale stałeś się ubogim, aby nas swym ubóstwem ubogacić.

„W Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Jak to uczyniłeś, Jezu, w tej otchłani strapienia? Jak powierzyłeś się miłości Ojca, oddany Mu, umierający w Nim? Tylko patrząc na Ciebie, tylko z Tobą możemy stawić czoło tragediom, cierpieniom niewinnych, upokorzeniom, zniewagom i śmierci.

Jezus umarł na krzyżu dla mnie, dla nas, dla każdej osoby i rodziny, dla każdego narodu, dla całej ludzkości. W tym akcie odradza się życie.

W swych notatkach św. Maria zapisała następującą modlitwę: „Nie proszę Cię o inną wiedzę i umiejętność, tylko o wiedzę, jak znaleźć Jezusa, i o umiejętność zachowania Go”.

Chryste, daj nam tę łaskę, abyśmy patrząc na życie Małej Arabki, potrafili przeżywać śmierć naszych najbliższych jako ich narodziny dla nieba. Aby każde cierpienie duchowe i fizyczne stało się dla nas okazją do stawiania czoła przeciwnościom losu, które powodują w nas smutek i zgorzknienie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja XIII – Pan Jezus z krzyża zdjęty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. (Rz 14,8).

Serce Maryi boleje. Oto widzi Ona umęczone ciało swego Syna, złożone w Jej ramionach.

Mieczem boleści przenikającym Twe matczyne serce jest nie tylko śmierć Twego Syna, Maryjo. Także nasze grzechy je ranią. Przepraszamy Cię za to… Ale…Ty nie szukasz odwetu. Przebaczasz każdemu, tak jak Twój Syn. I modlisz się, by Jego ofiara nie była daremna, by każdy został zbawiony.

Siostra Mariam zachęcała: „Trzeba ćwiczyć się w pokorze! Duszy, która ma pokorę, Bóg przebacza każdy grzech”.

Panie, Ty ofiarowałeś się za nas. Daj nam, prosimy, duszę pokorną na wzór duszy św. siostry Marii, abyśmy potrafili dostrzec swe grzechy i przyjąć Twe napomnienia, abyśmy mogli zrozumieć swój błąd i otworzyć się na Twoje przebaczenie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja XIV – Pan Jezus do grobu złożony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu (J 19,38-42).

Uczniowie Jezusa złożyli Jego ciało w grobie ulokowanym w ogrodzie na Kalwarii – w miejscu cichym i spokojnym. Zapewne czuli się zagubieni, jednak zaczęli tworzyć wspólnotę osób pamiętających nauczanie Mistrza. Po trzech dniach było im dane doświadczyć radości ze zmartwychwstania Jezusa.

Opisując stan swej duszy, s. Miriam napisała: „Z głębi tej ziemi moje serce jęczy, moje serce wzdycha. Kto mi da skrzydła, bym uleciała do mego Umiłowanego?”.

Panie Jezu, spraw, aby każda Msza Święta przemieniała nas – tak jak Mariam – „ogniem Ducha” i byśmy zawsze czuli we wspólnocie Kościoła Twoją obecność.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

 

Zakończenie

Minęły trzy dni. Nadszedł niedzielny poranek. „Zmartwychwstał Pan i żyje dziś, blaskiem jaśnieje noc. Nie umrę, nie, lecz będę żył, Bóg okazał swą moc”.

Życie św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego pokazuje, że krzyż jest bramą, przez którą może wejść każdy, kto zawierzy swe życie Bogu i kto swym cierpieniem – przyjmowanym w zjednoczeniu z Panem — będzie wychwalał Boga.

Jezu drogi, dziękujemy Ci za życie i świadectwo św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Za jej nazywanie samej siebie „Małym nic” i postawę uniżenia wobec innych. Dziękujemy, że w jej postawie znajdujemy przykład, jak wyzbyć się pychy i obłudy. Za to, że możemy uczyć się od św. Miriam pokory i dystansu do otaczającego nas świata. Dziękujemy Ci za lekcję zawierzenia Bogu i ufności w Jego Opatrzność.

 

**

Rozważania Drogi Krzyżowej: