Ks. prał Józef Frątczak (1923-2013)

Moja Praga / Makieta Zamku Królewskiego
30 listopada 2019
409 Piesza Sieradzka Pielgrzymka na Jasną Górę (2019r.)
4 grudnia 2019

W poniższej zakładce znajdziemy:
 Msza św. z okazji 60-lecia przyjęcia święceń kapłańskich przez ks. prałata Józefa Frątczaka odprawiona 17 czerwca 2012 roku
 Msza św. pogrzebowa za śp. ks. prałata Józefa Frątczaka odprawiona została 8 i 9 stycznia 2013 roku
 Wspomnienia o ks. prałacie Józefie Frątczaku

===============================================================================

 

Sieradz, 29 grudnia 2016
aktualizacja: 1 grudnia 2019

Wspomnienia spisane przez:
– Jana Hołubowicza
– Jana Erenca
– Jerzy Kowalski

Za kilka dni będziemy obchodzić czwartą już rocznicę śmierci księdza prałata seniora Józefa Frątczaka, którego Pan Bóg wezwał do siebie 3 stycznia 2013 roku.
Po raz kolejny pragnę powrócić do wspomnień spisanych przez parafian ks. Józefa Frątczaka. Są to wspomnienia spisane i wydane w książce Jana Hołubowicza pt. Ksiądz Prałat Józef Frątczak – w służbie Bogu i ludziom i nimi za zgodą autora pragnę się teraz z państwem podzielić. Chciałbym, żeby postać księdza proboszcza, który z naszym miastem był związany przez prawie 30 lat, została godnie upamiętniona.

W mojej pamięci zachowam księdza Józefa Frątczaka jako mądrego i dobrego kapłana, człowieka głębokiej wiary, który głosił Ewangelię poprzez radość życia. Z rąk księdza proboszcza Józefa Frątczaka 17 maja 1992 roku przyjąłem po raz pierwszy do swojego serca Pana Jezusa pod postacią chleba. Wiele razy miałem przyjemność rozmawiać z księdzem proboszczem. Pamiętam zwłaszcza wizytę w mieszkaniu księdza proboszcza, w którym mieszkał po przejściu na emeryturę. Bardzo ceniłem jego mądrość i lubiłem słuchać jego opowieści o dzieciństwie, o rodzicach i rodzeństwie, o tym, jak przeżył tragiczną śmierć swojego młodego wikariusza ks. Tadeusza Tadeusiaka, kierownika sieradzkiej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę.

Po przejściu na emeryturę w 1998 roku ks. prałat Józef Frątczak nadal aktywnie udzielał się w swojej parafii. Jego następcą w sieradzkiej kolegiacie został ks. prałat Czesław Rawski. Bliska sercu ks. prałata Frątczaka była również Praga, którą często poprzez spacery i przejażdżki rowerowe odwiedzał. Brał też zawsze udział w procesji do Krzyża na Rynku Praskim i zawsze ciepło się o Pradze i jej mieszkańcach wypowiadał.  Ze spisanych przez ludzi wspomnień możemy dowiedzieć się wielu interesujących informacji z życia naszego drogiego księdza prałata. Dlatego zawsze zachęcam wszystkich do pogłębiania wiedzy o naszym mieście i ludziach z nim związanych. Ilekroć miałem przyjemność fotografowania różnych uroczystości kościelnych, często zauważałem, że kiedy ksiądz prałat widział, iż jest fotografowany, delikatnie w stronę obiektywu się uśmiechał. To był zawsze miły znak dla mnie (uśmiech).

Kapłan udziela Komunii Świętej ks. prał Józefowi Frątczakowi podczas 75 lecia koronacji cudownego obrazu w Sanktuarium Matki Bożej Księżnej Sieradzkiej w Charłupi Małej; fot. 8 września 2012
Ostatnie przywitanie sieradzkich pielgrzymów na Jasnej Górze przez bardzo wzruszonego ks. prał. Józefa Frątczaka. Dziękujemy Ci my, sieradzcy pielgrzymi, że byłeś i wierzymy, że nadal jesteś zawsze blisko nas; fot. 24 sierpnia 2012 roku
Ksiądz prałat Józef Frątczak był proboszczem sieradzkiej kolegiaty w latach 1983-1998. Do końca swoich dni aktywnie uczestniczył w wydarzeniach związanych z parafią pw. Wszystkich Świętych w Sieradzu. Fotografia wykonana w uroczystość Bożego Ciała; fot. 13 czerwca 2011 roku.
Ksiądz prałat Józef Frątczak wita się z przybyłym do parafii gościem, ks. biskupem Stanisławem Gębickim, biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej. W tym czasie trwały intensywne prace na placu przy sieradzkiej kolegiacie; fot. 21 sierpnia 2012

Chciejmy zrobić wszystko, żeby piękne wspomnienia, które skrywamy w sercu o ludziach, którzy odeszli z tego świata, przetrwały. Temu między innymi ma służyć moja strona. Ktoś kiedyś powiedział, że wspomnienia są jak perły: mają w sobie coś z klejnotów i coś z łez… Zawsze fotografowanie wydarzeń i ludzi biorących w nich udział sprawiało mi ogromną radość. Kiedy jednak teraz powracam do swoich fotografii, to widzę, jak wiele osób, które znałem, odeszło już do Pana Boga. Pojawia się wtedy pewna nostalgia na myśl o kruchości naszego ziemskiego życia i przemijania. W Piśmie Świętym nie brak krótkich zdań mówiących o przemijaniu. Pozwólcie, że wymienię chociaż kilka: Człowiek jak cień przemija (Ps 39,7); Usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała, bo młodość jak zorza poranna szybko przemija (Koh 11,10); Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki (1 J 2,17).

Nasze życie powinno być drogą prowadzącą do Boga. Ty, Księże Prałacie, tą drogą podążałeś, drogą, która zaprowadziła Cię do Tego, któremu bezgranicznie ufałeś i służyłeś. Pokazywałeś nam poprzez swoje życie, że trzeba być człowiekiem aktywnym i dopóki starczy nam sił, mamy służyć innym. Ostatnie tygodnie Twojego życia były naznaczone chorobą i chociaż wiedziałeś, że niedługo odejdziesz z tego świata, byłeś spokojny, bo to nam daje nasza wiara, którą mamy zgłębiać. Nie powinniśmy się lękać śmierci, ale z radością jej – jako spotkania z naszym Panem i Bogiem – wyczekiwać. Spotkałeś się już z tymi, którzy dali Ci życie i których bardzo kochałeś… Módl się i za nas, grzeszników, byśmy na końcu naszego ziemskiego życia spotkali Zmartwychwstałego Chrystusa witającego nas słowami: Dobrze, sługo dobry i wierny! wejdź do radości twego pana!( Mt, 25,14-30).

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Przez Miłosierdzie Boże, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny,
niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Łukasz Piotrowski

 

 

***

Jan Hołubowicz

MÓJ PROBOSZCZ

Po przejściu na emeryturę księdza infułata Apolinarego Leśniewskiego proboszczem parafii pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Sieradzu, latem 1983 roku, został ksiądz Józef Frątczak, który przybył do Sieradza ze Skulska.

Moje pierwsze osobiste spotkanie z księdzem proboszczem miało miejsce w pociągu, który latem 1983 roku z pielgrzymami z Ostrowa, Kalisza i Sieradza zmierzał na spotkanie w Warszawie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Ksiądz proboszcz wizytował wagony, dbając o to, aby wszyscy sieradzanie mieli miejsca siedzące.

Po zakończeniu stanu wojennego w końcu kwietnia 1984 roku udałem się do księdza proboszcza jako wysłannik Cechu Rzemiosł Różnych i Prywatnego Zrzeszenia Handlu i Usług z prośbą, aby w dniu 3 maja została odprawiona Msza święta w intencji Ojczyzny. Ksiądz proboszcz przyjął mnie bardzo życzliwie, stwierdził jednak, że termin 3 maja jest już zajęty, gdyż w tym czasie ma być odprawiona Msza święta w intencji osoby zmarłej. Jednak zważając na wagę święta 3 Maja, porozumiał się z rodziną, która zamówiła Mszę świętą w intencji osoby zmarłej i zaproponował odprawienie tej Mszy w innym terminie.
W dniu 3 maja została odprawiona w kolegiacie uroczysta Msza święta w intencji Ojczyzny. W asyście innych kapłanów celebrował ją ksiądz proboszcz. On tez wygłosił maryjne i patriotyczne kazanie.

Zasługą księdza prałata Józefa Frątczaka było utworzenie po latach komunizmu Kapituły Sieradzkiej, w której zgromadził liczne zastępy kapłanów. Wielkim wydarzeniem w Sieradzu była peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej w dniu 12 lipca 1996 roku.
Ksiądz prałat Józef przyczynił się do tego, że na ten dzień całe miasto zostało odświętnie udekorowane. Figura Matki Bożej Fatimskiej w uroczystej procesji z udziałem rzeszy sieradzan została przeniesiona z kościoła NSJ na Jaworowym do sieradzkiej kolegiaty. Po pewnym czasie proboszcz Frątczak, kierując się wielką miłością do Pani Fatimskiej, sprowadził jej figurę z Portugalii i urządził w kościele kaplicę fatimską.

Ksiądz prałat był czuły na troski ludzi potrzebujących. W 1997 roku, kiedy na południu Polski powódź „stulecia” pozbawiła środków do życia wiele rodzin z wiosek i miast, organizował w parafii zbiórki darów dla powodzian, starał się o transport i osobiście dowoził te dary na Śląsk.

Na mocy porozumienia władz z Episkopatem, po latach komunizmu, wprowadzono lekcje religii do szkół. Ksiądz Józef zajął się osobiście tym zagadnieniem. Kontaktował się z dyrektorami szkół, poszukiwał katechetów do nauki religii, zachęcał młodzież do studiów teologicznych. Przy realizacji tego zagadnienia, zdaniem niektórych dyrektorów szkół z tamtych lat, zachował potrzebny takt.

Po uzyskaniu porozumienia Episkopatu z władzami odrodziła się w Polsce na nowo Akcja Katolicka. Ksiądz Frątczak żywo zainteresował się zaistniałą sytuacją. Zainicjował powstanie Koła Akcji Katolickiej przy parafii Wszystkich Świętych. Kiedy we Włocławku odbyło się otwarcie Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, ksiądz prałat zadbał o to, aby Sieradz miał w nim swoich przedstawicieli. Sam opłacił taksówkę na przejazd dwóch sieradzkich delegatów do Kurii we Włocławku. Podczas tego posiedzenia jeden z sieradzkich delegatów został członkiem Zarządu DIAK. Ksiądz Józef jako parafialny asystent AK uczestniczył w naszych spotkaniach.

Odkąd prałat Frątczak został proboszczem sieradzkiej fary, nawiązał ścisłą współpracę z sieradzką Jednostką Wojskową. Uczestniczył we wszystkich uroczystościach wojskowych, przyczynił się do utworzenia w Sieradzu parafii wojskowej. Jego staraniem na otwarcie kościoła garnizonowego przybył do Sieradza ówczesny ordynariusz wojskowy, generał biskup Sławoj Leszek Głódź.

Dużą zasługą księdza prałata był remont kolegiaty, polegający na nałożeniu fresków na ścianach świątyni i jej pomalowaniu. Do mniej fachowych prac ksiądz proboszcz potrafił zgromadzić wielu wiernych. Pamiętam, jak przygotowywaliśmy stemple pod rusztowania. Były to drągi już używane. Przez kilka dni wyciągaliśmy z nich gwoździe, a potem pod kierunkiem fachowców ustawialiśmy rusztowanie.

Za czasów „proboszczowania” księdza Frątczaka żłóbek, Grób Pański czy ciemnica wykonywane były przez wiernych, szczególnie przez członków Akcji Katolickiej. Projektantem i „inspektorem nadzoru” był ksiądz proboszcz.

Przez cały okres pobytu w Sieradzu prałat Frątczak utrzymywał bliski kontakt z pielgrzymami udającymi się na Jasną Górę. Żegnał ich i witał. Ostatni raz uczynił to w sierpniu 2012 roku.

Jako emeryt pełnił codzienną posługę w świątyni, odprawiał Mszę świętą, spowiadał.

Podczas choroby księdza prałata odwiedziłem go w jego mieszkaniu w dniu 30 listopada wspólnie z panami, Kazimierzem Radkowskim i Eugeniuszem Rzepeckim. Prałat siedział na kanapie i prowadził z nami serdeczną rozmowę. Wpisaliśmy się do Księgi Jubileuszowej z okazji 60-lecia kapłaństwa księdza Józefa. W czasie naszej rozmowy poinformował nas, że w dniu 2 grudnia będzie w kolegiacie odprawiał Eucharystię. Była to jego ostatnia Msza święta w tym kościele.

Złożyłem jeszcze wizytę prałatowi w szpitalu na oddziale nefrologii w dniu 17 grudnia. Był bardzo słaby, nie podnosił się z łóżka. Przy pożegnaniu ucałowałem kapłana, nie wiedząc, że to będzie ostatnie nasze spotkanie. W dniu 3 stycznia 2013 roku odszedł do Pana.

Jan Hołubowicz

 

 

***

Jan Erenc

BYŁ OBECNY WŚRÓD NAS

Trudno jest mówić o tym kapłanie – emerycie bez wzruszenia, obecnego wśród nas wiele lat. Pomimo widocznego ubytku sił, gorliwie uczestniczył on w życiu parafialnym i publicznym, dając mocne świa­dectwo Kapłańskiej posługi. Jego aktywność przyjmowana była z sza­cunkiem i podziwem.

Księdza prałata Józefa widziałem ostatni raz 18 listopada minionego roku podczas uroczystego poświęcenia odnowionego placu przykościelnego. Jako orkiestrant byłem w pewnym oddaleniu od niego, ale zdołałem do­strzec widoczne na jego twarzy osłabienie, chorobę. Wiadomość o odejściu do Pana księdza Józefa przyjąłem z wiarą, odczuwając jednak żal i smutek.

Podczas mszy świętej pogrzebowej odprawionej przez ks. Sta­nisława Gądeckiego – biskupa pomocniczego naszej diecezji wypowie­dziano wiele pięknych słów o księdzu prałacie. Wzruszająca była piękna homilia i pożegnanie tego kapłana przez ks. dr Mariana Bronikowskie­go, proboszcza naszej parafii. Nie sposób jest tak po prostu zapomnieć o tym kapłanie, wieloletnim proboszczu, a zarazem wieloletnim emery­cie zamieszkałym w dawnej „organistówce”, tak bardzo oddanego Ko­ściołowi i ludziom.

Te powroty do wspomnień, do ludzi, których już z nami nie ma, to poczucie, że coś przeminęło. Budzą się refleksje, że im jesteśmy starsi, tym bardziej dziękujemy Bogu, że na swojej drodze spotkaliśmy takich ludzi, o których myślimy ciepło i serdecznie.

Obecność księdza Józefa w czasie kapłańskiej posługi w konfesjonale przy ołtarzu, jego udziału w procesjach na cmentarz parafialny, w pro­cesjach fatimskich, Drogi Krzyżowej i wielu innych uroczystościach reli­gijnych o charakterze regionalnym, np. w procesjach do krzyży sieradz­kich nie mogła być nie zauważona. Głęboko zapadły w naszej pamięci homilie i przemówienia księdza prałata, za­wsze bogate w treści i pobudzające do głębokich przemyśleń w duchu wiary.

Po niedzielnej mszy świętej lubił wychodzić przez kolegiatę i spotykać się z parafianami, prowadzić z nimi krótką rozmowę. W dni powszednie po odprawionej mszy świętej kierował swe kroki do bocznej nawy, aby pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem, wystawio­nym w kaplicy z wizerunkiem Jezusa ukrzyżowanego.

Z księdzem Józefem miałem okazję rozmawiać wiele razy, najdłużej rozmawiałem z nim, gdy czekaliśmy na powrót sieradzkiej pielgrzymki na Jasną Górę pod koniec sierpnia 2001 roku, ja z orkiestrą strażacką, ksiądz Frątczak w towarzystwie księdza prałata Rawskiego.

Mam też wspomnienie bardziej osobiste, kiedy to ks. Józef odprawiając mszę świętą z okazji 50.-lecia mojego ślubu, skierował do mnie i mo­jej małżonki serdeczne słowa w wygłoszonym przemówieniu i podczas składanych nam życzeń.Był ze mną także w trudnej dla mnie chwili, gdy zasłabłem na porannej mszy świętej w dniu 14 września 2010 roku. Ksiądz prałat podszedł do mnie od ołtarza i podał mi komunię świętą pod dwiema postaciami. Bardzo mnie to umocniło. Byłem wdzięczny kapłanowi za okazaną mi dobroć. Wzruszające są słowa odchodzącego do Boga kapłana, który w swoim testamencie, odczytanym przez księdza Bronikowskiego podczas mszy świętej pogrzebowej, zapewnia, że będzie się wstawiał za nami u tronu Wszechmocnego Boga. Końcowe słowa testamentu, mówią: Do zoba­czenia w Domu Ojca.Ksiądz prałat Frątczak był kapłanem do końca.Dziękujmy Ci księże prałacie Józefie za Twoją posługę. Dziękujemy, że z nami byłeś. Za całe dobro, które nam dałeś.W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Bóg zapłacił za wszystko.

Jan Erenc

 

***

Jerzy Kowalski

PRZYJACIEL MUZEUM

Wśród grupy stałych bywalców na wszystkich wystawach i imprezach organizowanych w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, w ciągu ostatnich kilku lat, szczególnie wyróżniała się osoba ś.p. księdza prałata Józefa Frątczaka. Wyróżniała się taktem, kulturą i ciekawością historii. Ksiądz prałat starał się uczestniczyć w każdym muzealnym przedsięwzięciu. Jeżeli zaś obowiązki w parafii nie pozwalały mu na takie uczestnictwo, to dzwonił wcześniej do nas usprawiedliwiając swoją nieobecność, i zapewniając – jeśli to było otwarcie wystawy – że postara się zwiedzić ją w późniejszym czasie.

Chętnie też zabierał głos, dzieląc się swoimi wspomnieniami związanymi z tematyką wystawy czy spotkania. Tak było na przykład, gdy poprosiliśmy go o otwarcie wystawy poświęconej ks. infułatowi Apolinaremu Leśniewskiemu (Ksiądz Infułat Apolinary Leśniewski – inicjator odbudowy Muzeum Okręgowego w Sieradzu, 05.11.-13.12.2009 r.) Starał się też wzbogacić zbiory naszego Muzeum przekazując, na początku nowego wieku, kilka dokumentów związanych z księdzem prałatem Walerym Pogorzelskim. Stał się tym samym, na swój sposób, kontynuatorem dzieła swojego przedwojennego poprzednika, współtwórcy Muzeum Ziemi Sieradzkiej.

Wzruszył nas bardzo, gdy po poświęceniu w dniu 27 kwietnia 2008 roku – wspólnie z księdzem prałatem Marianem Bronikowskim – zrekonstruowanej w skansenie kapliczki (na wzór kapliczki stojącej w Kliczkowie Małym, naprzeciwko parku) poprosił o możliwość zwiedzenia zabytkowych zagród. Kiedy wszedł do najstarszej chałupy, usiadł nagle przy stole i poprosił o zrobienie mu zdjęcia, wyjaśniając, że tak wyglądało wnętrze chałupy jego rodziców, domu jego dzieciństwa. Kie¬dy kilka dni później przekazaliśmy mu to zdjęcie, powiedział, że będzie to jedno z najcenniejszych zdjęć w jego kolekcji i po oprawieniu zawiśnie w jego sypialni. I rzeczywiście – gdy będą, w połowie listopada 2012 roku, u księdza prałata Bronikowskiego dowiedzieliśmy się, że ksiądz prałat Frątczak wrócił właśnie ze szpitala i jest już u siebie, odwiedziliśmy go. Pani Weronika Nowak, opiekunka i gospodyni księdza prałata wprowadziła nas do sypialni. Ksiądz prałat Frątczak uniósł się lekko na łóżku, aby się z nami przywitać, wyraził swoją radość z naszych odwiedzin, opowiedział o swoim samopoczuciu i jak zawsze zapytał co słychać w Muzeum. Na zakończenie powiedział, że jest już przygotowany na spotkanie z Panem oraz życzył nam sukcesów w muzealnej działalności. Wychodząc od niego po pożegnaniu, zauważyliśmy wiszące na ścianie zdjęcia z wnętrza chałupy w naszym skansenie, z siedzącym przy stole księdzem prałatem…

Jerzy Kowalski