2020 – Ruina kaplicy „starego szpitala” im. św. Józefa w Sieradzu

2011- Kaplica szpitalna w szpitalu im. św. Józefa w Sieradzu
8 października 2020
Filmy, które warto zobaczyć / Filmy dokumentalne o św. Jan Paweł II
16 października 2020

Sieradz,  11 października 2020

Prowadząc stronę internetową Sieradz-Praga.pl, mam wciąż przyjemność poznawania osób, dla których Sieradz znaczy coś więcej niż tylko miasto, w którym przyszło im żyć. Jedną z takich bliskich mi osób jest Andrzej Stępień, pracownik „starego szpitala” im. św. Józefa w Sieradzu, który przez wiele lat z całkowicie  bezinteresownym oddaniem stara się przechować pamięć o tym zabytkowym miejscu dla obecnych i przyszłych pokoleń. Jakiś czas temu podczas rozmowy z Andrzejem powrócił temat pochodzącej z 1884 roku szpitalnej kaplicy. To zabytkowe wnętrze z chwilą przeniesienia hospicjum mieszczącego się przedtem w „starym szpitalu” do „nowego szpitala” im. Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego zostało z początkiem 2014 roku zamknięte.

Kiedy udałem się w słoneczne przedpołudnie, by zrobić niewielki fotoreportaż z wnętrza kaplicy, jej widok mnie przeraził. Narzuciło mi się pytanie, jak można było dopuścić, by kaplicę szpitalną o ponad 130-letnim istnieniu doprowadzić do takiej ruiny. Zanim przejdę do krótkiej refleksji na temat tego, co zobaczyłem, pokażę zdjęcie i film (nigdy wcześniej nie publikowane) z kaplicy, które wykonałem 2 listopada 2011 roku, a więc trzy lata przed jej zamknięciem.

Jest to krótki film nakręcony w Dzień Zaduszny 2 listopada 2011 roku. Przed mającą się rozpocząć Eucharystią siostra Maria Migdał USJK odmawia wraz z pacjentami i personelem szpitala różaniec.
Po zakończeniu różańca ks. Zygmunt Majdziński, kapelan szpitala, przygotowuje się do odprawienia Mszy Świętej. Wystrój całego wnętrza, jak i figura znajdująca się w ołtarzu poświęcona jest Matce Bożej Niepokalanej.

Zabytkowa dziś kaplica szpitalna powstała w 1884 roku, tuż po przybyciu do Sieradza sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, nazywanych szarytkami. Przez wiele lat miejsce to było ważną częścią życia nie tylko personelu i pacjentów sieradzkiego szpitala, ale i zwykłych mieszkańców miasta. Przychodzili tu, by wypraszać u Matki Bożej Niepokalanej i św. Józefa łaski dla siebie i swoich bliskich leżących w szpitalu. Tutaj,  jak mówią świadkowie, przychodzili również lekarze, by przed trudną operacją zawierzyć wszystko Panu Bogu,  prosząc o Jego pomoc. Także wielu pacjentów (i członków ich rodzin) znajdującego się tuż za drzwiami hospicjum odnajdywało tu na modlitwie ukojenie i spokój duszy.

Warto zacytować ważne i osobiste wspomnienie, które p. Józef Szubzda przywołał w kwartalniku Na Sieradzkich Szlakach, nr 2 z 2014 roku. „W czasie niemieckiej okupacji Anna Zgorzyk, wówczas czternastoletnia dziewczyna, pracowała w szpitalnej pralni. Dziś przykuta do fotela dożywa swoich dni w bloku na trzecim piętrze. Wspomina: Moje rozstanie się z Matką Bożą w szpitalnej kaplicy było w dniu, kiedy ostatni raz odwiedziłam w hospicjum leżącego tam siedem tygodni syna Kazimierza. Po rozstaniu się z nim, kiedy wieziono mnie na wózku do wyjścia (ponieważ nie chodzę) otwarte były drzwi od kaplicy. Poprosiłam o zatrzymanie. Modliłam się do Matki Bożej oddając Jej w opiekę mojego najstarszego syna. Po modlitwie jeszcze raz wróciłam do hospicjum. Syn spał po zażyciu leków. Nie wiedział, że już mnie nie zobaczy. Pożegnałam go znakiem krzyża. To było pożegnanie syna i Matki Bożej Niepokalanej w szpitalnej kaplicy”.

Tak było przed laty, a jak jest dzisiaj?

Aktualne zdjęcie wnętrza pochodzącej z 1884 roku kaplicy szpitalnej.Dom Boży, jakim jest kaplica, popada w ruinę; fot. 7 września 2020
Grzyb i wilgoć dokonują na starych malowidłach nieodwracalnych zniszczeń.
Niszczejący na suficie kaplicy wizerunek św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Wschodnią i zachodnią ścianę kaplicy zdobi polichromia wykonana techniką fresku suchego. Motywy do niszczejących dziś malowideł artysta zaczerpnął z litanii loretańskiej.

Trudno zrozumieć, dlaczego pozwolono, by ta kaplica, która przez półtora wieku była żywym i uczęszczanym Domem Bożym. przestała istnieć. Po jej zamknięciu okradziono ją nawet z zabytkowego żyrandola, zastępując go „nowym”. Następnie od kaplicy odłączono ogrzewanie,  tak by grzyb i wilgoć dokończyły dzieła bezbożnego człowieka. Dopiero od niedawna, na szczęście, ogrzewanie do kaplicy zostało przywrócone.

Chciałoby się zapytać, co zrobiły władze miasta i powiatu, by szpitalną kaplicę zachować od zniszczenia? Wielu z was, drodzy przedstawiciele mojego miasta czy powiatu, uczestniczy na co dzień w życiu Kościoła, wielu bierze udział chociażby w sieradzkich pielgrzymkach, dając świadectwo swojej wiary. Niejednokrotnie stajecie przed moim obiektywem, kiedy zdarza mi się dokumentować różne wydarzenia, szczególnie te związane z Kościołem, do którego należymy. I to jest piękne, ale żeby było jeszcze piękniej, to gestom i deklaracjom potrzebne są jeszcze czyny. Dzisiejszy zlaicyzowany świat potrzebuje widzieć uczniów Chrystusa w działaniu.

Tuż za ścianą kaplicy znajduje się przygotowana przez miasto ogrzewalnia dla bezdomnych, która na początku października 2018 roku została oficjalnie zaprezentowana i otwarta. Można zadać pytanie: czy skoro jedno pomieszczenie można było zagospodarować i odnowić z pomocą marszałka województwa łódzkiego i ówczesnego dyrektora szpitala, to czy nie można tego samego zrobić z zabytkową kaplicą?

Cały proces pewnie nie będzie łatwy, bo wiąże się z dużymi nakładami finansowymi i zapewne napotka wiele trudności. Jednak jeśli wszyscy wspólnie ponad podziałami podejmiemy działania na rzecz zachowania zabytkowej kaplicy, to wierzę, że z Bożą pomocą uda się przywrócić jej dawny blask. Nie dopuśćmy do tego, by Dom Boży, który przez dziesiątki lat był miejscem modlitwy i sprawowania Eucharystii, stał się w XXI wieku pierwszym miejscem na mapie Sieradza doprowadzonym do doszczętnej ruiny, a może i wyburzenia, jak to się dzieje z kościołami w zachodnich, niby „cywilizowanych”, krajach.

Na koniec pozwolę sobie po raz kolejny przywołać słowa p. Józefa Szubzdy: „Kaplica, która przetrwała burze dziejowe, dwie światowe wojny, niemiecką okupację, trudny okres powojenny, po 130 latach służby Bogu i ludziom została zlikwidowana”. Czy nie jest nam wszystkim wstyd z powodu tego, co uczyniliśmy z kaplicą? Czy możemy dalej uważać, że nic się nie stało, i nie podejmiemy zdecydowanych działań?

Wierzę, że fotografie, które poniżej zaprezentuję, skłonią do refleksji i podjęcia przez włodarzy miasta, powiatu i ludzi dobrej woli zdecydowanych działań na rzecz zachowania i odnowienia tej prastarej kaplicy. Niech Maryja poprzez to szczególne miejsce dalej nas wspomaga, tak jak wspomagała przed laty wszystkich potrzebujących, którzy się do Niej uciekali. Niech codziennie otacza nas płaszczem swej miłości, a wraz ze św. Józefem, swoim Oblubieńcem, nieustannie się nami i naszym miastem opiekuje.

Łukasz Piotrowski

 

Zdjęcia wnętrza zabytkowej i niszczejącej kaplicy, mieszczącej się w „starym szpitalu” im. św. Józefa w Sieradzu wykonałem 7 września 2020 roku

 

***

Zobacz także: