2026 – Jubileusz 25-lecia profesji zakonnej s. Alberty Wandy Ślizak OSFB z klasztoru Sióstr Bernardynek w Warcie 2001-2026 w Roku Jubileuszu 800-lecia śmierci św. Franciszka z Asyżu 2026 i w Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Featured Video Play Icon
Podniebny kadr. Prezentacje filmowe z drona!
16 maja 2026
Featured Video Play Icon
Podniebny kadr. Prezentacje filmowe z drona!
16 maja 2026
Udostępnij to:

Warta, 2 maja 2026

Dzień 2 maja 2026 roku z całą pewnością zapisze się srebrnymi zgłoskami na kartach historii klasztoru Sióstr Bernardynek w Warcie. W tę wyjątkową, majową sobotę, na którą przypadła uroczystość NMP Królowej Polski – a zarazem w roku jubileuszu śmierci zakonodawcy, św. Franciszka z Asyżu – warcka wspólnota zakonna Bernardynek, wraz z rodziną, bliskimi oraz duchowieństwem przybyłymi z różnych zakątków Polski i Rumunii, jednoczyła się w dziękczynieniu za ćwierć wieku oddanej służby. Srebrny jubileusz 25-lecia profesji zakonnej s. Alberty Wandy Ślizak OSFB, która w latach 2022–2025 była również matką przełożoną Sióstr Bernardynek w Warcie, był poruszającym świadectwem wierności i miłości do Boga.

Obecność na tej uroczystości była dla mnie ogromnym zaszczytem, gdyż Siostra Alberta jest osobą niezwykle drogą mojemu sercu. Z tym większą radością starałem się zatrzymać w obiektywie te ulotne, przepełnione Bożą łaską momenty jubileuszu. Owocem tej radosnej i dziękczynnej celebracji jest fotoreportaż składający się z 220 zdjęć oraz nagrań wideo. Mam głęboką nadzieję, że pozwolą one zachować żywą pamięć o tym niezapomnianym, podniosłym wydarzeniu i pozwolą wracać do tych pięknych chwil przez długie lata.

W tym miejscu pragnę usunąć w cień własne słowa. Zamiast przywoływać wspomnienia, które na zawsze pozostaną głęboko wyryte w moim sercu i o których miałem już okazję niejednokrotnie pisać, wolę oddać głos samej Jubilatce. Niech najlepszym wprowadzeniem do poniższej galerii zdjęć staną się przepełnione wiarą fragmenty osobistych refleksji s. Alberty, zaczerpnięte z jej książeczki pt. „Bądź pochwalony Panie…”. Na samym dole zakładki pozwoliłem sobie jedynie zamieścić osobiste życzenia i podziękowania, które miałem zaszczyt złożyć s. Albercie.

Droga s. Alberto, kochane Siostry Bernardynki! Wasza obecność i codzienna modlitwa są dla nas wszystkich prawdziwym darem. Każda chwila, w której mogę Wam służyć i pomagać, napełnia moje serce wdzięcznością. Kiedy patrzę na Was przez pryzmat m.in. obiektywu i od czasu do czasu zatrzymuję w kadrze te podniosłe chwile, czuję głęboko, że staję się jakże niegodnym narzędziem w rękach Boga. Ukazywanie Waszego piękna to mój sposób na świadczenie o obecności Pana Jezusa, który idzie ze mną przez życie jako mój Najlepszy Przyjaciel.

Prowadź nas, Panie Jezu swoimi ścieżkami i umacniaj w drodze, abyśmy osiągnąwszy cel naszego ziemskiego pielgrzymowania, mogli ujrzeć Ciebie w blasku chwały – jako Tego, który jest Początkiem, Końcem i samą Miłością; tą samą, która przed laty powołała s. Albertę i wszystkie warckie siostry do życia doskonalszego.

Z wyrazami szacunku
Łukasz Piotrowski

 

 

***

 

Bądź pochwalony Panie….

 

… Za moje życie

Ja, poraniona grzechem, niezdolna kochać,
nie rozumiejąca historii swojego życia,
buntującą się na doświadczenie cierpienia,
Proszę Cię, o Panie, nasyć mnie swoim
pokarmem i pozwól mi prawdziwie żyć
i Ciebie naśladować.
(s. Alberta – „echo serca ”)

 

Moja historia zbawienia
utkana ze zdarzeń dobrych i złych
zanurzona Boże w pragnieniu Twojego serca
i w Twoim miłosierdziu, Panie.
(s. Alberta — „ echo serca ”)

 

Pochwalony bądź, mój Boże, za to co otrzyma­łam z Twej kochającej i miłosiernej opatrzności:

– za każde wydarzenie mojego życia, przez które pozwalasz mi widzieć więcej, bo patrząc Twoimi oczyma na moje życie, widzę go jako dar, nawet z tym co było trudne;

– za moich Rodziców, którzy w nie łatwych oko­licznościach wojny, założyli Rodzinę i dali nam życie, mnie, i trójce mojego rodzeństwa;

– za mojego Ojca ziemskiego, że umiał być nam także „Matką”, i dawał z siebie wszystko, co najlep­sze, aby nas dobrze wychować, kiedy przez wiele lat, Mama przebywała na długookresowej hospitali­zacji;

– za Mamę, z Jej trudną chorobą, i za ostatnie 11 lat Jej życia, które spędziłam z Nią ciesząc się Jej bliskością;

– za moje Rodzeństwo, na które zawsze mogłam liczyć, zwłaszcza w trudnych chwilach, i mogę liczyć po dziś dzień;

– za Krewnych i Przyjaciół, za ich wierność i wsparcie;

– za Siostry i Braci Wspólnoty Neokatechumenalnej, za pomoc w moim powrocie do Boga i całym sercem pokochać Go na nowo;

– za Wspólnotę zakonną Sióstr Bernardynek w Warcie, która przyjęła mnie w swoje szeregi i z którą dzielę codzienność i kroczę do Domu Ojca w Niebie;

– za wszystkie osoby, które Bóg postawił na drodze mojego życia, a które także kształtowały moje człowieczeństwo  i wiarę,  i którym winnam wdzięczność, oraz te, o któ­rych wie tylko Bóg – niech On będzie im nagrodą;

– za Miłość, Którą jesteś Boże w Trójcy Prze­najświętszej, pozwalając mi żyć miłością;

– za wszystko co otrzymałam, bo dziś rozumiem, że jest od Ciebie i dla Ciebie;

– za to, że dożyłam tego dnia jubileuszu 25 lat życia zakonnego, i za osoby, z którymi mogę dzielić tę radość.

 

Wszyscy My,
utkani „na obraz i podobieństwo”
i cudownie stworzeni,
a ciągle niedoskonali i w grzechy uwikłani.
Niech trwa przy nas cierpliwa Twa ręka, Panie,
i podnosi nas ku wyżynom Nieba.
(s. Alberta – „ echo serca ”)

 

…Za moje powołanie

Moja ziemska pielgrzymka we wczesnych latach młodości trwała w dużej więzi z Bogiem. Później, w latach 3O-tych mego życia, w okresie pracy dy­daktyczno-naukowej na bydgoskiej uczelni, „robie­nia doktoratu”, doszło do wyraźnej laicyzacji. Żyłam jakby Boga nie było. Jakkolwiek pojawiały się, raz krótsze, raz dłuższe okresy duchowego „głodu Boga” i poszukiwania Go. To one stały się miejs­cem, w którym przyjęłam zaproszenie „dwóch Anio­łów” na katechezy Drogi Neokatechumenalnej do kościoła parafialnego p.w. Matki Bożej Królowej Męczenników w Bydgoszczy-Fordonie. Po katechezach, przyjęłam formy życia z Bogiem według reguł życia Wspólnoty Neokatechumenalnej: spotykając się często ze Słowem Bożym, medytując je, słucha­jąc świadectw sióstr i braci ze wspólnoty, przeżywa­jąc wspólnotową Eucharystię, modląc się indywi­dualnie i wspólnotowo. Tak zaczęło się moje nawra­canie ku Bogu. Łaska Słowa Bożego ociosywała mojego ducha i oczyszczała obficie moje serce. Trwało to prawie dziewięć lat.

W poszukiwaniu Boga i Jego obrazowaniu był mi pomocny również św. Brat Albert Adam Chmie­lowski, Z ducha – franciszkanin, którego Pustelnię i kościółek na Kalatówkach nawiedzałam przy każdym pobycie w Tatrach i pozostawałam tam na dłuż­szych chwilach modlitwy. Zgłębiałam Jego biografię i odnajdywałam duchową wspólnotę z Nim. To za­decydowało później, już w formacji zakonnej, o wy­borze imienia zakonnego – Alberta.

Zaczęło mi bardziej zależeć, aby być wielką w oczach Boga niż w oczach ludzi. Tak bardzo potrzebowałam wiary, by dobro wygrało we mnie ze złem. Zapragnęłam zawierzyć Zbawicielowi całą siebie, swoje życie, plany i pragnienia. Pragnęłam, aby Jezus Chrystus, Który powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie” (J 14, 6), stał się przewodnikiem w mojej dalszej pielgrzymce życia i odnowił we mnie życie według Ducha Bożego, otrzymane na chrzcie świętym i bierzmowaniu. Tak odnowiło się moje wczesne, sięgające wieku dziecięcego (11-12 lat), pragnienie oddania się Jezusowi w życiu zakon­nym i aby tak służyć Jego Kościołowi. Tłumiłam w sobie to pragnienie przez wiele długich lat, bo uwierzyłam w słowa pewnej siostry zakonnej: „Dziecko, zapomnij o zakonie, gdy masz Mamę chorą na schizofrenię”.

Matce Bożej i Jezusowi powierzyłam moją drogę do zakonu: wybór „furty klasztornej”, którą mi otworzą i wybór wspólnoty zakonnej, która mnie przyjmie w swoje szeregi.

W lipcu 1998 roku, podczas mojej 7-mej piel­grzymki do Matki Bożej Jasnogórskiej, nawiedziłam kościół mniszek franciszkańskiego zakonu – Sióstr Bernardynek w Warcie – z Krzyżem ich Cudow­nego Pana Jezusa, wyjątkowego, bo o otwartych oczach. Po kilku miesiącach od tego pierwszego spotkania, 9 maja 1999 roku przyjechałam, by po­zostać na zawsze. I pozostaję w ufności, że stało się to za sprawą Cudownego Pana Jezusa Warckiego, któremu pod Jego krzyżem, jeszcze jako pielgrzym na Jasną Górę, powierzałam swoją drogę powołania i wybór zakonu. Wspomożycielką w realizacji tej in­tencji była, wierzę także, Matka Boża – Jasnogórska nasza Pani.

 

…Za dar modlitwy medytacyjnej

Jezu, Najmilszy Oblubieńcze mój!
Ponawiam, z serdeczną, gorącą miłością swój akt oddania się Tobie, na „całopalną ofiarę miłości”. Łączę go z moim jubileuszem 25-lecia profesji zakonnej, i w sposób szczególny, wciąż na nowo zawierzam siebie – Tobie, Najukochańszy Zbawco. Amen

Nadal pragnę należeć wyłącznie do Ciebie, kochać Ciebie, ukryć się w Tobie, jednoczyć się z Tobą i zapomnieć o sobie. Wyniszczać się z Tobą dla Ciebie, by zdobywać i ratować dusze ginące. Przyjmij, o mój Najsłodszy Jezu te szczere ofiary, przez ręce Twojej i mojej najmilszej Matki, pod Której czułą opieką, jako maleńka ofiara, chcę się spalać i miłować Cię ze wszystkich sił, w tym życiu i na wieki. Amen

Maryjo, Matuchno moja Najmilsza, Niepokalana. Pod płaszcz opieki Twojej się tulę. Tu pragnę żyć i umierać. A Ty udziel mi Twojego błogosławieństwa i Świętego Ducha Twego. Zachowaj mnie od grzechu i wypraszaj dla mnie wszelkie potrzebne łaski na dalsze życie z Jezusem i dla Jezusa.
Amen

s. Alberta

 

***

 

: Uroczysta Msza Święta Jubileuszowa

Majowe słońce nad klasztorem w Warcie to widzialny znak Bożej radości za 25 lat wiernej służby s. Alberty. W sobotę, 2 maja 2026 roku niebo i ziemia wspólnie świętowały ten srebrny jubileusz, przypominając, że życie oddane Bogu zawsze rozkwita w blasku Jego miłości. Piękna pogoda była tylko dopełnieniem pokoju, który od ćwierć wieku wypełnia to święte miejsce.
Obecność rodziny, przyjaciół i wiernych to najpiękniejszy „duchowy bukiet” na 25-lecie posługi s. Alberty. Wypełnione ławki przypominają, że miłość oddana Bogu zawsze wraca do człowieka – w postaci serdecznych uścisków, wspólnej modlitwy i wdzięczności tych, których życie siostra Alberta dotknęła przez ostatnie ćwierć wieku. To radosne spotkanie jest lustrem, w którym odbija się Boży blask obecny w drugim człowieku.
Pokorny uśmiech s. Alberty przed widocznym w ołtarzu Cudownym Jezusem Warckim – tam, gdzie 25 lat temu wszystko się zaczęło. Chwila głębokiej wdzięczności i radości u stóp Pana, który jako pierwszy wezwał ją na tę świętą drogę.
Jak piszę s. Alberta w swoich wspomnieniach: „W lipcu 1998 roku, podczas mojej 7-mej pielgrzymki do Matki Bożej Jasnogórskiej, nawiedziłam kościół mniszek franciszkańskiego zakonu – Sióstr Bernardynek w Warcie – z Krzyżem ich Cudownego Pana Jezusa, wyjątkowego, bo o otwartych oczach. Po kilku miesiącach od tego pierwszego spotkania, 9 maja 1999 roku przyjechałam, by pozostać na zawsze”.
Wypowiedziane z pokojem w sercu „tak”, które po raz pierwszy wybrzmiało 22 kwietnia 2001 roku, dziś powraca jako dojrzałe i pełne wdzięczności wyznanie. Odnowienie ślubów to chwila, w której 25 lat codziennej służby s. Alberty zostaje złożone w dłonie Pana jako najpiękniejszy dar. Zapalona świeca w jej dłoniach to symbol wiary, która przez ćwierć wieku nie tylko nie zgasła, ale płonie coraz jaśniejszym blaskiem.
Biały wianek na skroniach s. Alberty to nie tylko ozdoba, ale głęboki symbol wierności i bycia Oblubienicą Chrystusa. Od momentu zachwytu spojrzeniem Cudownego Jezusa w 1998 roku, aż po dzisiejszy srebrny jubileusz, jej życie w warckim klasztorze jest radosną odpowiedzią na Boże zaproszenie. 25 lat po złożeniu ślubów, ten gest nałożenia wianka przez M. Józefę Marię Revai, przełożoną warckich Sióstr Bernardynek przypomina, że prawdziwa miłość zawsze owocuje pokojem i uśmiechem, który nie gaśnie mimo upływu lat.
Srebrny Jubileusz s. Alberty stał się okazją do pięknej, wspólnej modlitwy wielu serc. Uroczysta Msza Święta koncelebrowana przez licznie przybyłych Kapłanów – od bliskich sercu s. Alberty duchownych z różnych stron Polski, po braci z warckiego konwentu – jest wyrazem jedności i wdzięczności za jej 25-letnią posługę.
„Przekażcie sobie znak pokoju” – te słowa podczas jubileuszowej Mszy Świętej wybrzmiały ze szczególną mocą. Moment, w którym s. Klara przekazuje znak pokoju s. Albercie, to wymowny obraz siostrzanej jedności i miłości, która scala warcką wspólnotę. W tym uścisku dłoni i życzliwym spojrzeniu kryje się ćwierć wieku wzajemnego wsparcia, wspólnej modlitwy i dzielenia trudów oraz radości zakonnego życia.
W tej cichej chwili przyjęcia Komunii Świętej streszcza się cała 25-letnia droga s. Alberty. To moment najgłębszego zjednoczenia z Tym, którego przed ćwierć wieku wybrała na zawsze. Jak sama wyznała w swoich wspomnieniach: „W Tobie jest wszystko, co kocham, czego pragnę i szukam. Skarb mój jedyny najcenniejszy to Ty, Chryste”. To eucharystyczne spotkanie jest sercem srebrnego jubileuszu – potwierdzeniem, że każda minuta zakonnej służby ma swój początek i spełnienie w Miłości ukrytej w białym Chlebie.
W tej szczególnej chwili skupienia, z jubileuszowym wiankiem na skroniach i sercem wypełnionym obecnością Pana, s. Alberta staje się żywym echem swoich własnych wypowiedzianych słów: „Niech nikt i nic nie przysłoni mi Twojego piękna, Panie. Twoja delikatna czułość doprowadzi mnie do pełni prawdy o sobie. Tylko wtedy moje życie będzie bogate w owoce Twojej łaski. Twoja miłość pozostanie dla mnie zawsze największym darem i zaszczytem”.

 

***

 

: Nagrania

Słowo powitania: o. Ruben Bekeszczuk
Liturgia Słowa: Bernadeta Revai
Psalm: s. Agnieszka Janina Maj
Liturgia Słowa: Agnieszka Legucka
Ewangelia: dk. Br. Dyzma Dymek
Kazanie: o. Izydor Wróbel, w natchnionym kazaniu, wydobył duchowe piękno 25-letniej drogi Jubilatki, ukazując jej życie na tle życia Matki Bożej i jako owoc wiernej miłości do Chrystusa. Kaznodzieja z wielką głębią przybliżył historię Bożego wybrania, które przed ćwierćwieczem zaprowadziło s. Albertę za kraty klauzury, by tam stawała się żywym świadectwem Ewangelii.
Odnowienie ślubów: s. Alberta Wanda Ślizak
Modlitwa Wiernych: s. Klara Goraj

 

***

: Fotoreportaż

 

 

***

 

: Agapa

Gdy po uroczystej Mszy Świętej udaliśmy się do pobliskiej restauracji, zanim jeszcze nadszedł czas na obiad i jubileuszowy tort, sala wypełniła się niezwykłym wzruszeniem. Siostra Jubilatka została otoczona prawdziwym oceanem ludzkiej miłości. Każdy z przybyłych gości pragnął osobiście złożyć s. Albercie najserdeczniejsze życzenia i wręczyć upominek, będący wyrazem wdzięczności za dar pięknego jubileuszu.
Pąki czerwonych róż, mocne uściski i spojrzenia pełne głębokiego szacunku – każdy gest obecnych tu gości stał się w tym momencie niemym, choć niezwykle głośnym „dziękuję”. Ta chwila doskonale pokazuje, że jubileusz s. Alberty stał się przestrzenią, w której miłość ludzka i Boża złączyły się w jedno. Wszyscy zgromadzeni przynieśli ze sobą coś znacznie cenniejszego niż podarunki – przynieśli dar swojej obecności, pamięci i serca, tworząc wokół Jubilatki żywy, poruszający wieniec wdzięczności.
Ten przepiękny, przybrany owocami tort stał się słodkim symbolem obfitości łask, jakimi Pan Bóg obdarzał s. Albertę przez ostatnie 25 lat. Wspólna agapa przy stole, przepełniona serdecznymi rozmowami, życzeniami i uśmiechem, była najpiękniejszym przedłużeniem dziękczynienia, które chwilę wcześniej zjednoczyło nas wokół ołtarza.
Obsługa restauracji dołożyła wszelkich starań, aby to świętowanie miało iście nieziemską oprawę, dbając o każdy szczegół na najwyższym poziomie. Moment wniesienia jubileuszowego tortu stał się prawdziwym widowiskiem dla zmysłów i ducha. Spowity w biały, tajemniczy obłok mgły i rozświetlony radosnymi fontannami iskier, zachwycił wszystkich gości. To widowiskowe światło w piękny sposób odzwierciedlało blask Bożej radości, która tego dnia przepełniała serce s. Alberty i całej wspólnoty.

 

***

 

: Życzenia…


Pamiątkowe zdjęcie z Jubilatką, s. Albertą – warcką bernardynką – z okazji 25-lecia profesji zakonnej. Dobrze, Siostro Alberto, że jesteś!

 

Najdroższa Jubilatko, Kochana Siostro Alberto!

Dwadzieścia pięć lat temu, ulegając miłości Chrystusa, wypowiedziała Siostra swoje radosne Fiat. Dziś, w dniu Siostry Srebrnego Jubileuszu, staję obok Siostry z wdzięcznością, by wraz z Siostrą wyśpiewać radosne Magnificat za wszelkie łaski, którymi Pan przyozdobił Siostry duszę.

Siostry jubileusz splata się w tym roku w sposób szczególny z wielkim świętem całej rodziny franciszkańskiej – 800-leciem przejścia do nieba Waszego Serafickiego Ojca, świętego Franciszka z Asyżu. Niech jego przykład pokornej miłości i całkowitego oddania Bogu będzie dla Siostry nieustannym natchnieniem. Tak jak on, stałaś się Siostro „mniejszą”, by w ukryciu klauzury być wielką w oczach Pana.

Wciąż noszę w sercu wspomnienie naszego pierwszego spotkania – było to 8 października 2023 roku. Wierzę, że to Boża Opatrzność postawiła Siostrę na mojej drodze. Już wtedy, w spotkaniu z nieznajomym chłopakiem z Sieradza, objawiło się przez Siostrę franciszkańskie Dobro i Pokój (Pax et Bonum), które od lat emanują z Siostry serca. Dziękuję Bogu za dar naszej przyjaźni.

Niech Jezus Warcki, który swym niezapomnianym spojrzeniem skradł Siostry serce na pątniczym szlaku i przyprowadził do warckiej wspólnoty, nadal będzie Siostry Jedyną Miłością. Niech On, Twój Boski Oblubieniec, prowadzi Siostrę drogą rad ewangelicznych ku wyżynom świętości.

Siostry ukryte życie, splecione z modlitwy i ofiary, jest dla nas wszystkich wielkim darem i błogosławieństwem, którego pełną wartość poznamy dopiero w wieczności. Niech dobry Bóg darzy Cię kochana Siostro Alberto zdrowiem, długimi latami życia oraz tą niezwykłą, franciszkańską radością doskonałą, którą tak hojnie dzielisz się z innymi.

Niech Miłosierny Pan błogosławi Siostrze oraz wszystkim Siostrom, które tworzą tę świętą wspólnotę warckich bernardynek. Niech Wasz dom rozkwita licznymi i świętymi powołaniami, by charyzmat św. Franciszka płonął w Warcie przez kolejne wieki.

Tego z głębi serca życzę, najdroższa Matko Alberto!

Łukasz

 

***

Zobacz także: