Uroczystość Wszystkich Świętych w Sieradzu

Ewangelizacja ks. Zygmunta Majdzińskiego (WIDEO). AKTUALIZACJA!
25 października 2020
Moja Praga / Mieszkańcy Pragi, którzy odeszli do Domu Ojca…
31 października 2020

Sieradz, 26 października 2020

„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25)

Cmentarz parafialny w Sieradzu z widocznym XV-wiecznym kościółkiem pw. św. Ducha; 1 listopada 2019

Dzień Wszystkich Świętych, obchodzony 1 listopada, jest dla nas katolików dniem bardzo szczególnym, bo tego dnia wspominamy tych, którzy dostąpili już chwały nieba.

W czytaniu z Apokalipsy św. Jana Apostoła słyszymy o wielkim tłumie, którego nie sposób policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojącym przed tronem i przed Barankiem (por. Ap 7,9).  Kim są ci święci i błogosławieni, których wspominamy 1 listopada?  To ci wszyscy, co „w ziemskim życiu starali się zawsze pełnić Jego wolę, całym sercem miłując Boga, a bliźnich jak samych siebie. Z tego powodu musieli też cierpieć próby i prześladowania, teraz jednak wielka jest ich nagroda w niebie” (Jan Paweł II, Anioł Pański, 1 listopada 1999). To ci wszyscy, dla których dzisiejsza Ewangelia była światłem i drogowskazem życia, bo „Osiem Błogosławieństw to drogowskazy ukazujące kierunek, w jakim należy iść. Jest to droga pod górę, a Jezus przeszedł ją pierwszy” (Jan Paweł II, ŚDM 2002).

Święci są bohaterami, geniuszami miłości. Dla Boga i ludzi gotowi zdobyć się na każde szaleństwo. Pana Boga i Jego przykazania, Jego błogosławieństwa biorą na serio, bezkompromisowo. Nie uważają tego świata za wartość najwyższą i nieprzemijającą. Ich najwyższym dobrem jest Bóg. Każdy z nas ma kogoś bliskiego, kto już zakończył swoją ziemską wędrówkę. Tak jak wszystko na świecie, kiedyś i nasze życie przeminie, ale – jak pięknie powiedział św. Jan XXIII – „Śmierć wprowadza nas w prawdziwe życie; ze śmiercią zaczyna się nasza gloryfikacja w Chrystusie”.

Człowiek – może to dziwnie zabrzmi – nie powinien bać się śmierci, lecz swoich grzechów i ich skutków. Jak mawiał św. ksiądz Jan Bosko „Tylko ci, którzy źle żyją i nie przystępują wcale albo bardzo rzadko do sakramentów, mogą bać się śmierci”.  Dzień 1 listopada, w Polsce tak pięknie i uroczyście obchodzony, powinien skłonić nas wszystkich do refleksji nad własnym życiem.

Na początek chciałbym zaprezentować wybrane zdjęcia z kilku minionych lat, które wykonywałem o zmierzchu w dniu Wszystkich Świętych na sieradzkim cmentarzu parafialnym. Nekropolie w całej Polsce tego jedynego wieczoru w roku wyglądają tak pięknie i niepowtarzalnie, a blask zapalonych zniczy nadaje im niespotykany klimat. Sposób, w  jaki ten dzień obchodzą Polacy, stanowi ewenement na skalę światową.

Światełka zapalonych zniczy najpiękniej prezentują się w nocy, kiedy tysiące płomyków rozprasza mrok, tworząc niezwykłą atmosferę; fot. 1 listopada 2018
Wieczorem tego wyjątkowego dnia wiele osób wybiera się na spacer po cmentarzu. Jest to również czas, który sprawia, że nasze życie jakby zwalnia. Rozmyślamy o tych, którzy już odeszli, zamyślamy się nad przemijającym życiem i jego kresem, który kiedyś nastąpi; fot. 1 listopada 2018
„Umieram z radością, bo pragnę być zjednoczona z moim Bogiem. Żyj tak, aby nie bać się śmierci. Dla tych, którzy dobrze żyją w świecie, śmierć nie jest przerażająca, lecz słodka i cenna” (św. Róża z Viterbo). Na zdjęciu grobowiec Dzieci Horky z lat 40. XX wieku; fot. 1 listopada 2018
Chrystus Frasobliwy – w ikonografii chrześcijańskiej jest to przedstawienie rozmyślającej postaci Jezusa Chrystusa w pozycji siedzącej, z głową opartą na dłoni. Piękna figura znajduje się na grobie mieszkanki Pragi, śp. Romany Klimas; fot. 1 listopada 2018
Na sieradzkim cmentarzu spoczywają również po pracowitym, oddanym bez reszty Bogu i ludziom życiu nasze drogie Siostry Urszulanki SJK; fot. 1 listopada 2019
Obok współczesnych grobów można odnaleźć te bardzo stare mogiły. Na pierwszym planie zabytkowy grób, w którym spoczywa kobieta urodzona 17 czerwca 1792 roku, a zmarła 6 marca 1833 roku w wieku 41 lat; fot. 1 listopada 2019
W takiej scenerii w sposób naturalny nasuwają nam się słowa pięknej pieśni religijnej: Popatrz, jak prędko mija czas, życie twe też przeminie wraz… fot. 1 listopada 2019
Po zmierzchu cmentarze w całej Polsce są szczególnie chętnie odwiedzane;fot. 1 listopada 2019

Cofnijmy się teraz kilka dni wstecz, gdy większość z nas przygotowuje się do uroczystości Wszystkich Świętych. Na cmentarzach w całej Polsce prowadzone są staranne porządki na grobach, kupowane różnorodne kwiaty, znicze, tak by w dniu 1 listopada groby tych, których kochamy i których nosimy w sercu, wyglądały jak najpiękniej. Również i szkoły włączają się w porządkowanie nekropolii – młodsi i starsi uczniowie wraz z nauczycielami dbają, by przed dniem Wszystkich Świętych uprzątnąć cmentarne alejki, oczyścić z mchu zabytkowe nagrobki i odsłonić zatarte przez czas nazwiska tych, którzy odeszli.

Dla mnie ten dzień jest dodatkowo szczególny, ponieważ poprzez zdjęcia mogę ukazywać jego piękno i mówić o tych, którzy wprawdzie nieobecni już wśród nas, wciąż żyją w naszej pamięci.

Cmentarz parafialny w Sieradzu został poświęcony 22 listopada 1823 roku i należy do najstarszych nekropolii w regionie łódzkim. Pamiętajmy, że stanowi on nasze wspólne dziedzictwo, jest częścią historii naszego miasta i naszym obowiązkiem jest ratowanie go. Szczególnie w dniu Wszystkich Świętych możemy zobaczyć, jak wiele grobów wymaga pilnej renowacji,  ile z nich popada w ruinę i zapomnienie, czego akceptowanie stanowczo nam chrześcijanom nie przystoi.

Do uroczystości Wszystkich Świętych pozostało kilka dni, więc czas na generalne porządki. Mój tata sprząta groby swoich dziadków, Marii i Józefa Piotrowskich, prababci Tekli Fornalczyk i cioci Teresy Piotrowskiej spoczywających na sieradzkim cmentarzu; fot. 26 października 2009
Wiele osób już na kilka dni przed świętem starannie myje pomniki i uprząta teren wokół grobów swoich bliskich z jesiennych liści; fot. 27 października 2015
Sprzątając groby, ozdabiając je kwiatami, paląc znicze – wyrażamy nie tylko pamięć i szacunek, ale podkreślamy nasz serdeczny związek ze zmarłymi;fot. 27 października 2015
Mieszkanka Pragi, p. Wiesia Pawlak, przy pięknie wysprzątanym grobie swoich najbliższych; fot. 27 października 2016
Uśmiechnięty p. Roman Paszkowski podczas porządkowania grobu swojego taty;fot. 29 października 2016
Kiedy grób zostanie już dokładnie posprzątany, należy również zadbać o odpowiednie przystrzyżenie drzewek w pobliżu; fot. 29 października 2016
Żołnierze z 15 Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia sprzątają nowo odrestaurowaną mogiłę żołnierzy Września 1939; fot. 30 października 2019
Im bliżej dnia Wszystkich Świętych, tym więcej ludzi pojawia się na cmentarzach, uprzątnąć groby; fot. 30 października 2019

Niestety, w pędzie codziennego życia, w zgiełku przygotowań do dnia Wszystkich Świętych, zdarza nam się zapominać o tym, co dla zmarłych jest najważniejsze: o płynącej z serca modlitwie. Zresztą nasza modlitwa winna towarzyszyć zmarłym nie tylko 1 listopada, ale każdego zwykłego dnia mamy obowiązek modlić się za nich, bo oni tego najbardziej potrzebują. Pismo Święte mówi, że modlitwa za zmarłych jest modlitwą miłą Panu Bogu: „(…) święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni” (2 Mch 12,45). Jest ona aktem miłosierdzia. „Miłosierni zaś miłosierdzia dostąpią” (por. Mt 5,7).

Kiedy czytamy historie z życia świętych, możemy przekonać się, jak wiele dusz przebywających w czyśćcu o taką modlitwę prosi. Dusze czyśćcowe nie mogą w żaden sposób sobie pomóc, ale za zgodą Boga niejednokrotnie przychodzą do nas i proszą o modlitwę. „Czyściec jest przede wszystkim ogromną tęsknotą za Bogiem. Dusze, które przebywają w tym stanie, nie mogą widzieć Boga, dlatego czują ogromny ból. Są szczęśliwsze niż my, bo mają pewność zbawienia, ale też bardziej dotkliwie odczuwają cierpienie, bo mają większe poznanie Boga niż my. I nie mogą tego bólu niczym zagłuszyć” – napisała pięknie w jednym z artykułów s. Anna Czajkowska ze Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych (siostry bezhabitowe).

Chciałbym teraz przytoczyć kilka historii o duszach zmarłych, które przychodziły do dzisiejszych świętych, prosząc ich o modlitwę. Na szczególną uwagę zasługuje postać Natuzzy Evolo (trwa proces beatyfikacyjny), jednej z najbardziej niezwykłych postaci współczesnego Kościoła. Mama Natuzza, bo tak była powszechnie nazywana, zmarła w opinii świętości właśnie w dniu Wszystkich Świętych 1 listopada 2009 roku. Za życia otrzymała dar stygmatów i uzdrawiania, czytania w ludzkich sercach i sumieniach, łaskę bilokacji i mistycznych wizji, w czasie których spotykała się z aniołami, udzielającymi jej wsparcia, oraz z duszami czyśćcowymi, które za jej pośrednictwem prosiły o pomoc w jak najszybszym uzyskaniu pełni życia w Bogu. Niechaj te historie pobudzą i skłonią nasze serca do gorliwszej modlitwy za zmarłych.

Natuzza Evolo (1924–2009), włoska mistyczka i stygmatyczka, miała wyjątkowy charyzmat kontaktu ze zmarłymi przebywającymi w niebie i w czyśćcu, a nwet z osobami potępionymi…. które z wyraźnego rozkazu Boga musiały dawać świadectwo o wiecznej karze piekła.  Pan Bóg udzielił Natuzzy specjalnego daru: mogła widzieć i spotykać zmarłych. Najczęściej widziała ich obok osób, które przychodziły do niej z prośbą o modlitwę i duchową pomoc.  „Często się zdarza, że gdy przychodzi do mnie jakiś człowiek – mówiła Natuzza – to widzę obok niego zmarłą osobę; może to być jego brat, siostra, ojciec lub matka. I wtedy ci zmarli mówią mi ważne rzeczy, które przekazuję ich krewnym lub znajomym. Rozpoznaję tylko dusze, które są w niebie, dlatego że promieniują one wielkim szczęściem i lekko unoszą się nad ziemią. Natomiast dusze czyśćcowe trudno jest mi odróżnić od ludzi żyjących na ziemi. Wiele razy dawałam im krzesło, aby sobie usiadły, a wtedy mi mówiły: „nie potrzebuję, ponieważ jestem duszą z innego świata”. Jeden z przykładów: Podczas ekstaz Natuzzy doktor Valente rozpoznawał głosy zmarłych, których doskonale znał za ich życia na ziemi; był pod wielkim wrażeniem tego wszystkiego, co słyszał. Doktor Valente miał możność porozmawiania ze swoim synem, zmarłym w wieku dziecięcym. Dziecko mówiło: „Czy rozpoznajesz mnie, tatusiu?”. „Oczywiście, że cię poznaję. Czy czegoś potrzebujesz?” – odpowiedział ojciec. „Nie, tatusiu, ale proszę cię, bądź cierpliwy, kiedy pracujesz z pacjentami”. Doktor Valente był dobrym człowiekiem, ale szybko się denerwował i niecierpliwił. Kiedy usłyszał słowa swojego syna, rozpłakał się ze wzruszenia.

Fragment opracowania ks. Mieczysława Piotrowskiego TChr dla fronda.pl

 

Święty Ojciec Pio (1887–1968) spotyka duszę czyśćcową:
Było to zimą, w opuszczonym klasztorze w Foggi. O. Pio siedział przy kominku i ogrzewał się: „Pozostałem sam blisko kominka. Byłem zatopiony w modlitwie, kiedy drzwi otworzyły się i wszedł stary człowiek. Ubrany w starą pelerynę powszechnie noszoną przez starych ludzi w San Giovanni Rotondo i usiadł obok mnie. Spojrzałem na niego, lecz wcale nie pomyślałem o tym, jak udało mu się wejść do klasztoru o tej porze. Spytałem go: – Kim jesteś? Czego chcesz? Mężczyzna odpowiedział: – Ojcze Pio, jestem Pietro di Mauro, przezywany Precoco. Zmarłem w tym klasztorze 18 września 1908 roku. W pokoju nr 4, wtedy ten klasztor był jeszcze przytułkiem dla bezdomnych. Pewnej nocy zasnąłem z palącym się cygarem, moje łóżko zapaliło się. Udusiłem się i spaliłem żywcem. Jestem nadal w czyśćcu i potrzebuję Mszy św., aby moja dusza została stąd uwolniona. Pan Bóg pozwolił mi przyjść do ciebie i poprosić o twoje modlitwy. Po wysłuchaniu jego opowieści przyrzekłem mu: – Możesz być pewny, że jutro odprawię Mszę św. za twoje uwolnienie. Wstałem i poszedłem za nim do drzwi klasztoru. Nie zdawałem sobie sprawy, że o tej porze drzwi były dobrze zamknięte na klucz i zaryglowane dwoma żelaznymi sztabami. Otworzyłem drzwi i pożegnałem starego człowieka, mówiąc mu do widzenia. Była pełnia księżyca, a plac przed klasztorem był pokryty śniegiem. Było tak widno, jak w ciągu dnia i nagle zdałem sobie sprawę, że ten mężczyzna, który był tuż obok mnie, zniknął. Byłem przerażony i powróciłem do gościnnego pokoju i omal nie zemdlałem”. Kilka miesięcy później o. Paolino dowiedział się, że Pietro di Mauro rzeczywiście istniał. Zmarł 18 września 1908 roku na skutek pożaru.

Źródło: Ks. bp Zbigniew Kraszewski, Tajemnica życia wiecznego,
Oficyna Wydawnicza Adam, Warszawa 2000, s. 163

Święty Maksymilian Maria Kolbe (1894–1941) ukazuje się matce:
Będąc zaprzyjaźniony z franciszkanami, dzięki uprzejmości o. dr. Czesława Barana, w archiwum franciszkańskim w Warszawie odnalazłem oryginalne listy matki św. Maksymiliana Kolbego pisane w okresie okupacji. Jeden z tych listów zwrócił moją szczególną uwagę. W liście tym Maria Kolbe pisze, że była świadkiem przedziwnego wydarzenia dotyczącego jej syna. Otóż w 1941 roku, wkrótce po męczeńskiej śmierci Maksymiliana, Maria Kolbe obudziła się o 7 rano. Gdy zaczęła poranną modlitwę, usłyszała delikatne jakby pukanie do drzwi, które otworzyły się i… nagle zobaczyła ku wielkiemu zdziwienia swego syna w habicie. Był radosny, twarz miał uśmiechniętą i otaczało go przedziwne światło. W pierwszej chwili pani Kolbe zaniemówiła z wrażenia, wyczuwając intuicyjnie, że chociaż widzi syna, to jednak jest to jakaś nieziemska jego postać. Zapytała po chwili milczenia: „Synu, czy Niemcy ciebie puścili?”. Tajemnicza postać przeszła przez pokój, zbliżyła się do okna i rzekła: „Nie martw się o mnie, matko. Tam, gdzie jestem, jest pełnia szczęścia”. To powiedziawszy… znikł nagle! Wówczas pani Kolbe zrozumiała, że jej syn na pewno nie żyje, a widziała jego ducha. Na potwierdzenie tego faktu jeszcze tego dnia otrzymała wiadomość o śmierci Maksymiliana Kolbego. W dalszym opisie tego zjawiska Maria Kolbe z naciskiem i całą świadomością podkreśla, że nie był to sen, lecz realne przeżycie na jawie, które widziała i słyszała własnymi zmysłami.

Źródło: Ks. bp Zbigniew Kraszewski, Tajemnica życia wiecznego,
dz. cyt., s. 146

Siostra Faustyna (1905–1938) i dusza zakonnicy:
Pod koniec postulatu (29 IV 1926) przełożeni wysłali mnie do Krakowa do nowicjatu. Radość niepojęta panowała w duszy mojej. Kiedyśmy przyjechały do nowicjatu, Siostra (…) przychodzi do mnie (po śmierci) i każe mi iść do Matki Mistrzyni i powiedzieć, żeby Matka prosiła jej spowiednika księdza Rosponda, żeby za nią odprawił jedną mszę św. i trzy akty strzeliste. W pierwszej chwili powiedziałam, że dobrze, ale na drugi dzień pomyślałam sobie, że nie pójdę do Matki Mistrzyni, ponieważ niewiele rozumiem, czy to sen, czy jawa. I nie poszłam. Na przyszłą noc powtórzyło się to samo wyraźniej, w czym nie miałam żadnej wątpliwości. Jednak rano postanowiłam sobie, że nie powiem o tym Mistrzyni. Dopiero powiem, jak ją zobaczę wśród dnia. Zaraz się z nią (umarłą) spotkałam na korytarzu, robiła mi wyrzuty, że nie poszłam zaraz, i napełnił duszę moją wielki niepokój, więc natychmiast poszłam do Matki Mistrzyni i opowiedziałam wszystko, co zaszło. Matka odpowiedziała, że tę sprawę załatwi. Natychmiast spokój zapanował w mej duszy, a na trzeci dzień owa siostra przyszła i powiedziała mi: „Bóg zapłać”.

Źródło: Święta s. M. Faustyna Kowalska, Dzienniczek,
Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2009, s. 28

Święta Małgorzata Maria Alacoque (1647–1690) i dusza zakonnika:
Kiedy byłam przed Najświętszym Sakramentem w dzień Bożego Ciała, zjawiła się przede mną nagle jakaś osoba zanurzona w ogniu. Politowania godny stan, w jakim się znajdowała, pobudzający mnie do obfitych łez, uświadomił mi, że cierpi w czyśćcu. Powiedziała mi, że jest duszą zakonnika benedyktyna, który mnie spowiadał pewnego razu i polecił mi przystępować do Komunii świętej. Przez wzgląd na to pozwolił mu Bóg zwrócić się do mnie, abym przyniosła mu ulgę w jego cierpieniach. Prosił mnie, bym przez trzy miesiące ofiarowała za niego wszystko, co tylko będę mogła zrobić i wycierpieć. Obiecałam mu to wypełnić, skoro tylko otrzymam pozwolenie od swojej Przełożonej. Powiedział mi, że powodem jego wielkich cierpień było to, iż przedkładał swój interes nad chwałę Bożą przez zbytnie przywiązanie do dobrej opinii o sobie; drugim powodem był brak miłości względem braci; trzecim – nadmiar uczuć naturalnych wobec stworzeń. Trudno mi wyrazić, co musiałam wycierpieć przez te trzy miesiące, gdyż zakonnik ten nie opuszczał mnie wcale i zdawało mi się, że widzę go całego w ogniu wśród tak dotkliwych boleści, że prawie ustawicznie jęczałam i płakałam. Przełożona moja, przejęta współczuciem, nakazała mi mocne pokuty, zwłaszcza dyscypliny. Wreszcie pod koniec trzech miesięcy ujrzałam go przepełnionego radością i chwałą: odchodził cieszyć się swoim szczęściem wiecznym, a dziękując mi powiedział, że będzie się za mną wstawiał u Boga.

Źródło: Ks. bp Zbigniew Kraszewski, Tajemnica życia wiecznego,
dz. cyt., s. 92-93

Kiedy nastaje dzień 1 listopada i udaję się na cmentarz parafialny w Sieradzu, by uczestniczyć we Mszy Świętej, staram się zawsze przyjść sporo wcześniej. Wówczas spaceruję sobie z aparatem fotograficznym pomiędzy alejkami, oddając się swojej pasji. Zawsze odczuwam ogromną radość w sercu, że mogę poprzez te zdjęcia utrwalać ziemski czas przemijania, który mamy dobrze wykorzystać. Uroczystości Wszystkich Świętych fotografuję od 2005 roku, chociaż z początku były to głównie rodzinne zdjęcia. Dopiero z czasem zacząłem fotografować ten szczególny i piękny dzień w naszej Chrystusowej wierze.

Ksiądz prałat Czesław Rawski był proboszczem sieradzkiej kolegiaty w latach 1998–2006. W koncelebrze bierze udział również ks. dr Tadeusz Miłek, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. W prawym rogu widać ks. prałata Józefa Frątczaka,,w latach 1983–1998 proboszcza kolegiaty. Zdjęcie pochodzi z archiwum p. Jana Hołubowicza.

Alejkami sieradzkiego cmentarza parafialnego spaceruje moja mama i babcia. Pomyśleć, że od tamtego ujęcia minęło już 15 lat; fot. 1 listopada 2005.
Przed naszym rodzinnym grobem. Wtedy była jeszcze z nami babcia Marysia, którą Bóg wezwał 26 sierpnia 2014 roku w wieku 87 lat. W sercu pozostała pustka, ale i nadzieje, że w dniu jedynie Panu Bogu wiadomym znowu się spotkamy; fot. 1 listopada 2009
Wierni zgromadzeni na sieradzkim cmentarzu uczestniczą w Eucharystii sprawowanej przez ks. prałata Mariana Bronikowskiego; fot. 1 listopada 2010
Mszy Świętej sprawowanej 1 listopada 2011 roku przewodniczył ks. prałat Marian Bronikowski wraz z ks. prałatem seniorem Józefem Frątczakiem.
Rok później podczas bardzo deszczowej i wietrznej pogody w koncelebrze Mszy Świętej uczestniczył ks. dr Tadeusz Miłek, sieradzanin i proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski; fot. 1 listopada 2012
Widok z kościółka pw. Świętego Ducha na sieradzki cmentarz parafialny;fot. 1 listopada 2013
Przyjęcie sakramentu Ciała i Krwi prowadzi do najściślejszej łączności z Chrystusem. Dzięki dobremu przystąpieniu do sakramentu owoce Najświętszej Ofiary stają się jeszcze obfitsze: Eucharystia sprowadza nie tylko łaski aktualne, ale pomnaża łaskę uświęcającą, wzmaga w nas życie Boże na ziemi, niejako wszczepia w Boską naturę, udziela mocy do postępu w cnotach nadprzyrodzonych, wzmacnia wiarę i ufność w pomoc od Pana, dając rękojmię przyszłego szczęścia w Niebie; fot. 1 listopada 2014
Niektóre fotografie wzruszają. Na zdjęciu starszy pan, któremu niedawno przyszło pożegnać, jak wskazuje napis na szarfie, „Najukochańszą Żonę”; fot. 1 listopada 2015
Warta harcerzy wystawiona przy mogile bestialsko zamordowanych w 1939 roku dwudziestu mieszkańców Sieradza nazwanych „Sieradzkimi Zakładnikami”; fot. 1 listopada 2016
Jesteśmy na tyle blisko naszych zmarłych, na ile staramy się być blisko Boga. Także oni są tym bliżej nas, im bliżej są Niego. Na zdjęciu moja mama przy grobie swojego ukochanego taty, a mojego dziadka Jana Wiąza; fot. 1 listopada 2017.
Takiej chrześcijańskiej i godnej naśladowania postawy powinniśmy uczyć nasze dzieci. od najmłodszych lat. Jak powiedział św. Augustyn: „Łza za zmarłymi wyparowuje; kwiat na grobie więdnie; modlitwa natomiast dociera aż do serca Najwyższego”;fot. 1 listopada 2018
W tym szczególnym dniu czas jakby zwalnia, a nasze myśli są z tymi, którzy już odeszli i o których wciąż pamiętamy; fot. 1 listopada 2019

W trakcie całego dnia Wszystkich Świętych na naszej prastarej sieradzkiej nekropolii spotykamy wiele osób, bardziej lub mniej nam znanych. Wielu z nich jest rodowitymi sieradzanami kochającymi swoje miasto. Na tzw. starym cmentarzu groby rodzinne na ogół posiadają osoby, które od pokoleń mieszkają w Sieradzu, i tutaj, w tej świętej i omodlonej ziemi spoczywają ich najbliżsi. Zapewne i wielu z nas dzisiaj żyjących tutaj kiedyś spocznie i przyjdzie nowe pokolenie, które będzie nas poprzez modlitwę wspominać. Niektóre osoby, widząc mnie z aparatem, uśmiechają się, co jest miłe. Czasami zamienimy kilka słów, powspominamy różne wydarzenia, ale są też i tacy, którzy na widok aparatu odwracają się i robią groźne miny (uśmiech). Wszystkich jednak należy uszanować i zrozumieć.

W tym dniu, gdy na cmentarzu spotykają się tysiące ludzi, panuje zazwyczaj duży tłok i trudno jest wyciszyć się, pobożnie przeżyć Mszę Świętą sprawowaną na ołtarzu przy kościółku Świętego Ducha. Wielu ludzi mających swoje groby w bardziej odległych miejscach cmentarza podchodzi na czas Eucharystii bliżej kościółka, gdzie jest lepsze nagłośnienie. W dniu Wszystkich Świętych groby naszych bliskich zmarłych są szczególnie przyozdobione pięknymi kwiatami, pali się mnóstwo zniczy, ale są też groby zapomniane i omijane przez nas. Niech w tym dniu dla wszystkich zmarłych nie zabraknie tego najważniejszego, a więc modlitwy – szczególnie za dusze, o których nikt już nie pamięta, a które tej modlitwy bardzo potrzebują do osiągnięcia zbawienia. Zresztą niech ta modlitwa im towarzyszy nie tylko podczas dnia Wszystkich Świętych, ale co dzień, kiedy klęczymy, odmawiając wieczorny pacierz.

Pewnie nie wszyscy wiedzą, że ten starszy pan idący o lasce to 94-letni żołnierz, porucznik Józef Umiński, ostatni żyjący w Sieradzu żołnierz 31. Pułku Strzelców Kaniowskich; fot. 1 listopada 2009 (p. Józef zmarł 18 stycznia 2011 roku).
Państwo Janczarowie, szlachetni sieradzanie, przyjaciele strony Sieradz-Praga.pl, fot. 1 listopada 2013 (p. Wacława Janczar zmarła 8 września 2019 roku).
Pan Karol Nawrocki z żoną przy grobie syna Jacka, utalentowanego muzyka. Sam jest synem znanego starszemu pokoleniu działacza kulturalnego Bronisława Nawrockiego. Pan Karol to również utalentowany muzyk, pasjonat sportu i znawca samochodów. Dla mnie i mojego brata to bardzo bliska sercu osoba – gdy byliśmy dziećmi, uczył nas grać na naszym „grodzkim stawie” na Pradze w hokeja; fot. 1 listopada 2013 (p. Karol zmarł 5 lipca 2020 roku).
Pan Jerzy Błaszczyński wraz z małżonką. Pan Jerzy jest muzykiem grającym na różnych instrumentach muzycznych. Wychowany w pobliżu sieradzkiej Pragi, na ul. Sukienniczej. Jest bratem Stefana Błaszczyńskiego, flecisty, członka znanego zespołu Brathanki; fot.1listopada 2014
A to już jest legenda sieradzkiej pielgrzymki – pani dr Urszula Nawrocka, która od kilkudziesięciu lat po dzień dzisiejszy każdego sierpnia pielgrzymuje z Sieradza na Jasną Górę. Bardzo wierząca, skromna, bezinteresowna i oddana bez reszty drugiemu człowiekowi. Dla mnie i dla wielu sieradzan to wielki autorytet. Pan obok to Andrzej Adrian, dawny sieradzki wozak, który z sieradzką pielgrzymka był związany przez wiele lat; fot. 1 listopada 2016
Pan mgr Inż. Piotr Nogala, emerytowany nauczyciel przedmiotów technicznych w Zespole szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Sieradzu (dawnym mechaniku), który również i mnie swego czasu uczył. Kiedy dzisiaj się spotkamy z p. Piotrem, lubimy sobie podyskutować na różne tematy, m.in. polityczne (uśmiech); fot. 1 listopada 2016
Pan Andrzej Ruszkowski z żoną Jolantą, emerytowaną polonistką sieradzkiego ogólniaka. Pan Andrzej jest założycielem i redaktorem naczelnym kwartalnika „Na Sieradzkich Szlakach”. Jest to bardzo zasłużona, ceniona i wybitna postać dla Sieradza i regionu;fot. 1 listopada 2016.
Pan Zbigniew Kowalski, rodowity sieradzanin – dla niego Sieradz jest najpiękniejszym miejscem na ziemi i o naszym mieście, a szczególnie o jego dawnych latach, mógłby opowiadać godzinami; fot. 1 listopada 2018
Pani Anna Łacina, dla której Pan Jezus i Matka Boża są całym życiem. Wierna Kościołowi i swojej parafii (pw. Wszystkich Świętych), zawsze z oddaniem i gorliwą modlitwą służy wszystkim potrzebującym. Jeśli o kimś ze śmiertelników można powiedzieć „Anioł’, toz pewnością o Hani (to ostatnie zdanie dopisała z miłością p. Ita Turowicz); fot. 1 listopada 2018
cdn…

Tak wygląda w skrócie ów szczególny dzień na moich zdjęciach, które dzisiaj z ogromną radością mogę zaprezentować. Ziemski czas szybko przemija i z każdym dniem jesteśmy starsi, a bywa, że  i bardziej schorowani. Pamiętajmy jednak, że każdy dzień, który jest nam dane przeżyć, zbliża nas do spotkania z Bogiem i tymi, co dostąpili już nieba. Pomyślmy więc:

  • Jaka to będzie ogromna radość, kiedy staniemy przed Panem Jezusem i Jego Matką Maryją.
  • Jaka to będzie radość, kiedy ujrzymy w niebie tak wielu świętych, do których za życia kierowaliśmy modlitwy z prośbą o wstawiennictwo.
  • Jaka to będzie radość, kiedy spotkamy w niebie pierwszych uczniów Pana Jezusa, których wybrał do głoszenia Ewangelii.
  • Jaka to będzie radość ujrzeć w niebie męczenników wiary, którzy oddali swoje życie za Pana Jezusa i Jego Kościół.
  • Jaka to będzie radość, kiedy ujrzymy w niebie tych, za których się modliliśmy o ich nawrócenie.
  • Jaka to będzie radość, kiedy staniemy w niebie obok naszych rodziców, rodzeństwa, dziadków.
  • Jaka to będzie radość, kiedy ujrzymy w niebie dzieci, które być może za życia były chore, sparaliżowane, przykute niejednokrotnie do łóżka.
  • Jaka to będzie radość, kiedy rodzice ujrzą w niebie swoje dzieci, które w wyniku różnych chorób i tragicznych zdarzeń przedwcześnie zmarły.
  • Jakie to będzie wzruszenie dla matki, która nawróciwszy się, ujrzy w niebie swoje dziecko, któremu kiedyś odebrała życie.

Chciejmy pamiętać, że zostaliśmy powołani do świętości i do rzeczy wielkich. Każdy z nas jest w oczach Boga piękny i niepowtarzalny. Dla Niego jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi, wyjątkowymi i niezastępowalnymi. Bóg chce naszego poddania się Jego woli i pragnie, byśmy byli z Nim w raju. Kiedy staniemy nad grobami naszych bliskich, kierujmy wzrok ku niebu, będącemu celem naszej ziemskiej pielgrzymki. Tam oczekuje nas wspólnota świętych, którą 1 listopada w Dniu Wszystkich Świętych Kościół wspomina. Pamiętajmy też, że wiara w świętych obcowanie pozwala nam na łączność nie tylko z mieszkańcami nieba, ale także ze zmarłymi, którym do pełni radości potrzeba jeszcze oczyszczenia. Pomagajmy duszom czyśćcowym – choćby poprzez zamawiane Mszy Świętych, odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia i różańca – skrócić karę i osiągnąć zbawienie. Nasze życie, o Panie, przemija, ale się nie kończy, a gdy rozpadnie się dom naszej doczesnej pielgrzymki, wprowadź nas, Panie Jezu, w przygotowane dla nas w niebie wieczne mieszkanie. O to Cię proszę, mój Jezu ukochany.

Łukasz Piotrowski

 

***

Zobacz także: