Polska, moja ojczyzna / 2020 – Hołd Powstańcom Warszawy

Klasztor Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu / Budowa nowego przyklasztornego ogrodzenia
21 sierpnia 2020
Wspomnienia o mojej babci Marysi (1927-2014)
26 sierpnia 2020

Sieradz, 4 sierpnia 2020

Kilka dni temu cała Polska uroczyście obchodziła 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. To dla nas Polaków niezapomniana data, która przypomina jedno z najważniejszych dla naszej tożsamości wydarzeń z najnowszej historii Polski. Obchody upamiętniające wybuch Powstania Warszawskiego odbywają się w całym kraju. Każdego roku, w dniu 1 sierpnia w godzinie „W” o godz. 17.00, Polacy zatrzymują się, by minutą ciszy oddać hołd bohaterom, którzy stanęli do heroicznej i osamotnionej walki o ukochane miasto i Ojczyznę z niemieckim okupantem.

W Sieradzu również mamy ulicę i pomnik poświęcone Powstaniu Warszawskiemu – tutaj każdego roku odbywają się uroczystości upamiętniające datę 1 sierpnia 1944. Kilka razy utrwaliłem je na fotografiach, które można obejrzeć na stronie Sieradz-Praga.pl. Jednak ilekroć oglądałem relacje z obchodów  tego dnia w  Warszawie, zawsze byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak czczona jest pamięć o bohaterach w stolicy Polski przez samych warszawiaków. Kilka miesięcy temu, gdyśmy rozmawiali z p. Itą Turowicz o moim wyjeździe, do Warszawy celem sfotografowania Starych Powązek, opowiedziała mi o wrażeniu, jakie robią w dniu 1 sierpnia Wojskowe Powązki, zwłaszcza kwatery, gdzie pod brzozowymi krzyżami znajdują się groby Powstańców. Po tej rozmowie bardzo zapragnąłem odwiedzić to miejsce i zrobić fotoreportaż, którym dzisiaj pragnę się z Wami podzielić.

Przyjeżdżając do Warszawy, miałem już w głowie zarys wszystkiego, co chciałbym ukazać na zdjęciach. Najpierw udałem się na Wojskowe Powązki, do kwater, gdzie spoczywają Powstańcy . Mogłem się przekonać, że od wczesnego ranka warszawiacy licznie przybywają na cmentarz, by stając przy powstańczych mogiłach, odmówić modlitwę, zapalić znicze i złożyć kwiaty.

Na cmentarzu spędziłem ładnych kilka godzin, a potem w godzinach popołudniowych przeniosłem się na rondo im. Romana Dmowskiego w centrum miasta.

Kolorystyka zdjęć, którą prezentuję w obu fotoreportażach, jest nieprzypadkowa. Ta zastosowana do Wojskowych Powązek, wyciszona i stonowana, ma nas skłonić do refleksji i zadumy nad losami młodych ludzi, którzy nie zawahali się złożyć ofiary życia za naszą wspólną Ojczyznę, za jej stolicę. Pamiętamy słowa powstańczej piosenki: „Za każdy kamień twój, stolico, damy krew”…

Drugi fotoreportaż ukazuje tętniące życie miasta, które 76 lat temu w akcie zemsty zostało przez Niemców praktycznie zrównane z ziemią. Polacy nigdy nie zapomną o swoich Bohaterach, którzy porwali się do walki przeciw śmiertelnemu wrogowi. Tego dnia na ulicach Warszawy przeważają dwa kolory: biel i czerwień, barwy naszej flagi narodowej. Na rondo im. Romana Dmowskiego przybywają nie tylko tysiące warszawiaków, ale i osoby z różnych części Polski, by w godzinie „W” oddać cześć Powstańcom Warszawy.

W dniu 1 sierpnia Wojskowy Cmentarz na Powązkach odwiedzają rzesze warszawiaków. Cieszy zwłaszcza obecność najmłodszych, którzy przybywają wraz z rodzicami, dziadkami na groby Powstańców.
Białe brzozowe krzyże wyraźnie wskazują miejsce spoczynku Powstańców, nasze narodowe sanktuarium.
1 sierpnia 1944 roku o godz. 17.00 w Warszawie rozpoczęły się heroiczne zmagania powstańców z niemieckim okupantem, które trwały do 2 października 1944
To miejsce w każdą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, w sposób szczególny skłania nas do refleksji i zadumy nad losem tych naszych rodaków, którzy polegli na polu bitwy.
Polski żołnierz niosący zwłoki walecznego Małego Powstańca, Wojtka Zalewskiego. Wojtek był jednym z wielu młodziutkich ochotników, którzy zgłosili się do walki przeciwko niemieckiemu okupantowi. W sierpniu 1944 roku miał 11 lat, został łącznikiem I Obwodu Radwan walczącego w Śródmieściu, jego dowódcą był st. sierżant (później kapitan) „Grześ”, Lech Grzybowski. Wojtek otrzymał pseudonim „Orzeł Biały”, już drugiego dnia walk przedostał się przez linie niemieckie na teren silnie obsadzonego Dworca Głównego. Po trzech godzinach obserwacji powrócił z meldunkiem o siłach, rodzaju uzbrojenia i ugrupowaniu wrogich oddziałów. Pod wrażeniem jego odwagi byli nawet starsi żołnierze, doświadczeni w konspiracji. W dniu 15 sierpnia Wojtek znanymi sobie przejściami wyprowadził z okrążenia pluton st. sierż. „Grzesia”, ratując towarzyszy od niechybnej śmierci. Za ten czyn miał zostać odznaczony przez dowództwo, niestety, nie doczekał tego… 21 sierpnia na ul. Ciepłej biegnącego z meldunkiem Wojtka zabił niemiecki snajper.
Powstanie Warszawskie wielu najmłodszym przerwało dzieciństwo. Zamiast grać w piłkę, bawić się, zakładali za duże hełmy, powstańcze opaski i służyli Polsce jako łącznicy, roznosząc meldunki, a także powstańczą pocztę, niejednokrotnie jako młodociani sanitariusze, służąc sprawie, jak umieli. Wielu z nich zginęło… Symboliczny pomnik – bo jego ciała nigdy nie odnaleziono – na cześć Wojtusia stanął na Wojskowych Powązkach w kwaterze a25. (Źródło: materiały Muzeum Powstania Warszawskiego)
Końca Powstania Warszawskiego nie doczekały też Marysia, Jadzia i Jola Buchowskie. Siostry w wieku 13, 10 i 7 lat zginęły w ostatnich dniach niepodległościowego zrywu stolicy. Ich grób przez lata był całkowicie zapomniany i zniszczony. Ich matkę, Jadwigę Teofilę, przełożoną pielęgniarek w Szpitalu Sióstr Elżbietanek na Mokotowie, zamordowano w egzekucji przy ulicy Dworkowej w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. Ojciec, major Wojska Polskiego, prawdopodobnie walczył w Powstaniu, został również odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Dziewczynki ukrywały się na Żoliborzu, przy ulicy Haukego 15. W ostatnich godzinach Powstania, kiedy rozpoczął się szturm na Żoliborz, spadły bomby, jedna z nich trafiła w ten dom, dziewczynki zginęły pod gruzami.
Jeszcze do niedawna siostry spoczywały w zniszczonym, bezimiennym, opuszczonym, zarośniętym chaszczami grobie. Dzisiaj pamięć dzieciom Powstania Warszawskiego poprzez odnawianie ich grobów przywracają organizatorzy akcji „Nie Zapomnij o Nas”. (Żródło; jw.)
Stojący przed powstańczymi mogiłami wyraźnie wzruszony ppłk Józef Sobczyński ps. Franek. W tym roku skończył 95 lat. Było dla mnie wielkim zaszczytem, że mogłem tego dnia uścisnąć dłoń Powstańcowi.
Ta pani straciła w Powstaniu oboje rodziców, gdy sama miała zaledwie5 miesięcy. Zginęli 31 sierpnia 1944 roku na Starym Mieście podczas bombardowania.
Tego dnia cała Polska pamięta o Powstańcach walczących za naszą Ojczyznę, oddając im należne honory i cześć
Umiłowanie i szacunek do Ojczyzny oraz pamięć o polskich Bohaterach powinno wpajać się dzieciom od najmłodszych lat
W dniu 15 sierpnia wiele osób nie wyobraża sobie, by nie odwiedzić Wojskowych Powązek
To miejsce dla nas,Polaków jest szczególnie ważne. Dla mnie odwiedzenie go tego szczególnego dnia było ogromnym zaszczytem.

 

 

Zdjęcia wykonałem 1 sierpnia 2020 roku na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

 

Przyjeżdżając do Warszawy na Wojskowe Powązki, nie przypuszczałem, że to miejsce mnie tak dogłębnie poruszy. Kiedy spacerowałem między alejkami, przy których spoczywają Powstańcy, szczególnie ci najmłodsi, miałem łzy w oczach i gardło ściśnięte ze wzruszenia. Podczas robienia zdjęć spotkałem m.in. starszego pana w wojskowym berecie z orzełkiem, który w towarzystwie wolontariuszek przyjechał na cmentarz. Jak się dowiedziałem z rozmowy, był to podpułkownik Józef Sobczyński ps. Franek, lat 95. Panie wolontariuszki pomogły  p. Józefowi wstać z wózka i małymi kroczkami zmierzał do grobu, w którym – jak powiedział – „spoczywają jego koledzy”. Odmawiając modlitwę „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie…”, bardzo się wzruszył i zapłakał. Widać było, że wspomnienia trudnych chwil wciąż w nim żyją. Poprosiłem p. Józefa, bym mógł uścisnąć jego dłoń i podziękować za heroiczną walkę, za to, że dzięki patriotycznej postawie i walce jego pokolenia mogę dziś żyć w wolnej i niepodległej Polsce. Na koniec poprosiłem o zgodę na zrobienie pamiątkowego zdjęcia. Zgodził się. Do p. Józefa podcodzili jeszcze inni ludzie, którzy mu dziękowali i również prosili o zdjęcie. Dla mnie było to niesamowite i wzruszające spotkanie.

Idąc dalej, spotkałem starszą kobietę, siedzacą przy grobach powstańczych, wśród wiązanek kwiatów i zniczy. Na moje zapytanie pani odparła, że w tych grobach spoczywają jej rodzice – zginęli razem od wybuchu bomby. Mama miała wówczas 19 lat, a tata 20. Ona sama przeżyła, ale już w wieku 5 miesięcy została sierotą. Bardzo jej współczułem, że nigdy nie poznała swoich rodziców. Nigdy nie mogła wypowiedzieć słów: „mamo”,”tato” – bardzo mnie to poruszyło.

Na Wojskowych Powązkach szczególną uwagę zwraca pomnik Gloria Victis, który upamiętnia żołnierzy Armii Krajowej. To przy tym monumencie odbywają się główne uroczystości z udziałem żyjących Powstańców i najważniejszych osób w państwie. Podczas mojego pobytu na cmentarzu stacje telewizyjne przygotowywały się do transmisji, które miały rozpocząć się o godz. 17. Do pomnika Gloria Victis co chwilę podchodzili ludzie, rodziny, delegacje różnych środowisk, składano kwiaty, zapalano znicze. Dzieci zostawiały na pomniku własnoręcznie przygotowane kartki z podziękowaniami za ofiarną walkę. Pamięć wydarzeń 1944 roku jest w nas Polakach wciąż żywa i wierzę, że tak będzie zawsze.

Do czasu głównych uroczystości o godz. 17.00 już nie zostałem. Udałem się do centrum na rondo im. Romana Dmowskiego. Na miejscu miałem jeszcze trochę czasu, by ukazać stolicę przygotowującą się do uczczenia minutą ciszy wydarzenia sprzed 76 lat. O godzinie 17.00, w godzinie „W”, znaczącej wybuch Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku, w stolicy rozległ się przejmujący dźwięk syren w hołdzie uczestnikom zrywu. Na minutę przystanęli przechodnie, zatrzymały się samochody, tramwaje i autobusy.

Warszawa, stolica Polski, miała zostać starta z powierzchni ziemi. W pierwszych dniach po wybuchu Powstania Warszawskiego Heinrich Himmler, najbliższy współpracownik Hitlera i jeden z największych zbrodniarzy II wojny światowej, wydał rozkaz: „Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”. A następnie doprecyzował: „To miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Nie powinien pozostać kamień na kamieniu. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów”. Przez kolejne tygodnie ten zbrodniczy plan był konsekwentnie realizowany…
Dzisiaj Warszawa jest jednym z najbardziej tętniącym życiem miastem Europy, które przyciąga coraz więcej młodych ludzi z całego świata.
Im bliżej było godziny 17.00, tym więcej osób przybywało w okolice ronda im. Romana Dmowskiego. W tym dniu w sposób szczególny odbudowujemy szacunek i przywiązanie do narodowych barw.
Biało-czerwone to barwy niezwyciężone.
Wiele osób zakładało opaski powstańcze, jakie przed 76 laty nosili z dumą żołnierze Powstania Warszawskiego.
Przybyło mnóstwo ródzin ze swoimi dziećmi. Kształtowanie patriotyzmu i miłości do Ojczyzny należy kształtować już od najmłodszych lat.
Te słowa wypisane na banerze, pochodzące z wiersza Karola Balińskiego pt. „Śpiewakowi Mohorta bratnie słowo” z 1856 roku są dzisiaj szczególnie aktualne
Na słynne rondo przybyło tysiące warszawiaków i osób z różnych części Polski. Ja np. przyjechałem z Sieradza (uśmiech).
Minuta ciszy w godzinie „W”. Cześć i chwała Bohaterom!
Następnie wszyscy uczestnicy odśpiewali „Mazurek Dąbrowskiego”, hymn Polski. Jeszcze Polska nie zginęła…

 

Zdjęcia wykonałem 1 sierpnia 2020 roku na rondzie im. Romana Dmowskiego

 

W mojej pamięci w sposób szczególny zachowa się obraz, kiedy w godzinie „W” wielu młodych ludzi odpaliło race, a przejmujący dźwięk syren przypominał o wielkim bohaterskim zrywie niepodległościowym. Kiedy robiłem zdjęcia, po plecach dosłownie przechodziły mi ciarki i jednocześnie czułem radość w sercu, że jestem tutaj z tymi wszystkimi, którzy przybyli oddać cześć Powstańcom.

Niech te zdjęcia wykonane w Warszawie 1 sierpnia 2020 roku będą hołdem złożonym przeze mnie dla tych wszystkich rodaków, którzy stanęli do walki w nierównym boju przeciw Niemcom hitlerowskim.

Cześć i chwała Bohaterom!

Łukasz Piotrowski