lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

2011 – Meksyk, Guadalupe, Acapulco

„Potem wielki znak ukazał się na niebie:
Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna.
I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia”.
Ap 12,1-2

W 2010 roku uczestniczyłem w pielgrzymce do Ziemi Świętej, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i bardzo pogłębiła moją wiarę. Przeżyłem wielką radość, że dane mi było znaleźć się w miejscach, w których narodził się, żył, nauczał i umarł za nas na krzyżu Jezus Chrystus, a w następstwie zrodziło się chrześcijaństwo. Jeszcze przed wylotem do Ziemi Świętej na lotnisku w Warszawie dane mi było poznać starsze, emerytowane małżeństwo, które w piękny sposób opowiadało o swojej pielgrzymce, którą kilka lat wcześniej odbyli do Meksyku. Małżonkowie mieli już dorosłe dzieci i wolny czas lubili spędzać na wspólnym pielgrzymowaniu. Zrobiło na mnie wrażenie, że pomimo wieku zawsze podróżowali razem. Po wysłuchaniu ich opowiadań z odbytej pielgrzymki do Meksyku również zapragnąłem odwiedzić to miejsce, ale gdy już emocje opadły, zdałem sobie sprawę, że nie będzie to łatwa ani tania wyprawa. Dlatego wsiadając do samolotu, starałem się już o tym nie myśleć, ale skoncentrować się na wymarzonej pielgrzymce do Ziemi Świętej. Program pielgrzymkowy był bardzo napięty i muszę przyznać, że nie było nawet czasu pomyśleć, gdzie chciałbym spędzić swoje kolejne wakacje (uśmiech).

DSC_0188
W Ziemi Świętej, Jordanii i Egipcie spędziłem łącznie 16 dni. Był to z całą pewnością bardzo piękny
i duchowo owocny dla mnie czas. Ale w drodze powrotnej do domu moje myśli biegły już w kierunku
Meksyku, a konkretnie – największego sanktuarium maryjnego na świecie w Guadalupe.
Fot. 24 września 2010

Sanktuarium w Guadalupe nie tylko jest największym sanktuarium maryjnym na świecie, odwiedzanym rocznie przez ok. 20 mln pielgrzymów, ale przede wszystkim objawienia, które miały tam miejsce, są najstarszymi objawieniami maryjnymi uznanymi przez Kościół katolicki. O historii tych niezwykłych objawień wiedziałem już wcześniej z przeczytanych książek, teraz jednak doświadczałem coraz pilniejszej potrzeby, by tam pojechać i samemu znaleźć się w tym świętym miejscu, zanurzyć się w modlitwie.

DSC_0313
Modlitwa w tym świętym miejscu była moim marzeniem. Przed laty nigdy bym nie przypuszczał,
że dane mi będzie je zrealizować. Fot. 30 listopada 2011

Przeglądając w internecie liczne i różnorodne oferty pielgrzymkowe, miałem kłopot z podjęciem decyzji, jak ma wyglądać moja przyszłoroczna pielgrzymka do Meksyku. Ostatecznie wybrałem wariant, który gwarantował mi podczas 12-dniowego pobytu odwiedzenie sanktuarium w Guadalupe przynajmniej dwa razy, zwłaszcza zaś 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. A dodatkowo zapewniał spędzenie kilku dni na leniuchowaniu na nadoceanicznej plaży. Cieszyłem się również, że w programie znalazła się wizyta w Narodowym Muzeum Antropologii, odwiedzenie takich zabytków, jak Piramida Słońca, Jaskinie Cacahuamilpa, największe i najpiękniejsze w całej Ameryce Łacińskiej, zwiedzanie miasta Taxco i Acapulco, słynnego kurortu nad Oceanem Spokojnym, i wiele innych ciekawych miejsc. Poza tym pielgrzymka miała się odbyć na przełomie listopada i grudnia, jako że w tych dla nas zimowych miesiącach w Meksyku jest najmniej opadów deszczu i jest najcieplej. Była to dla mnie „nowość”, że znajdę się w kraju, gdzie w grudniu będą panowały ponad 30-stopniowe upały, a różnica czasu między Polską a Meksykiem będzie wynosiła aż siedem godzin (uśmiech). Taką pielgrzymkę należało zaplanować i opłacić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, co w ciągu kilku tygodni uczyniłem. Pielgrzymka miała się rozpocząć 28 listopada 2011 roku. Trzy miesiące przed zaplanowaną pielgrzymką zacząłem spotykać się z dziewczyną o imieniu Justyna, którą poznałem już wcześniej na sieradzkiej pielgrzymce i mogłem się przekonać, że jest także osobą głęboko wierzącą. Dlatego tym razem było mi przykro, że pojadę w tak odległe miejsce sam, a nie wspólnie z nią. Przed moim wyjazdem pożegnaliśmy się i zapewniłem, że będę o niej myślał i pamiętał w codziennej modlitwie. I dodałem, że wierzę, iż następny urlop uda nam się spędzić już razem.

W nocy w drodze na lotnisko towarzyszył mi mój tata i brat Dominik, na których zawsze mogę liczyć. Wcześniej samolotem leciałem tylko raz – lot do Ziemi Świętej trwał ok. 4 godzin. Natomiast lot do Meksyku miał trwać znacznie dłużej, bo 11 godzin. Najpierw przesiadka w Paryżu, a następnie lot Boeingiem 747 (Jumbo Jetem), jednym z największych pasażerskich samolotów odrzutowych na świecie, do Meksyku. Po wylądowaniu w Mexico City (stolicy kraju) pierwsze, co dało się odczuć, to temperatura powietrza. Przed wylotem z Polski, w dniu 29 listopada 2011 roku, temperatura w naszym kraju wynosiła zero stopni Celsjusza, a w Mexico City wieczorem termometr wskazywał ponad 20 stopni. Prosto z lotniska udaliśmy się do hotelu, by odpocząć po wielogodzinnej podróży.

DSC_3948
Każdego wieczoru w hotelowym pokoju zgrywałem do komputera zdjęcia, które zrobiłem danego dnia.
Mogłem też przez Skype’a porozmawiać z rodziną. Fot. 3 grudnia 2011

Z samego rana, o brzasku, udaliśmy się na śniadanie, by następnie przystąpić do zwiedzania miasta. Pani przewodnik poinformowała nas, że Mexico City liczy około 25 mln mieszkańców i położone jest na wysokości 2240 m n.p.m., co oznacza, że jest jednym z najwyżej położonych miast świata. Taka wysokość sprawia, że poranki są tam bardzo chłodne, a im bliżej południa – temperatura rośnie do ponad 30 stopni Celsjusza. Z samego rana, gdy miasto budzi się do życia, da się zauważyć Meksykanów o twarzach zasłoniętych specjalnymi maskami albo szalem, by nie wdychać tego bardzo chłodnego powietrza.

Meksyk jest  kolebką wielu kultur, m.in. Majów, Azteków i Olmeków, ale przede wszystkim jest krajem bardzo chrześcijańskim. Zawdzięcza to hiszpańskim kolonizatorom, którzy po odkryciu tych terenów i ekspansji na nie, aktywnie szerzyli religię chrześcijańską poprzez wiele akcji misyjnych. Była to jednak aktywność bardzo agresywna, szerząca wprawdzie Ewangelię, ale jednocześnie bezwzględnie zakazująca tubylcom wyznawania innych religii. Współcześnie Meksykanie są krajem spójnym religijnie, znaczna większość, bo około 85 procent społeczeństwa, to wyznawcy Kościoła katolickiego.

DSC_0500
Na szczycie Piramidy Słońca, która jest
jedną z największych i najstarszych piramid w Mezoameryce. Znajduje się
przy Alei Zmarłych w starożytnym mieście
Teotihuacán. Ma 75 m wysokości, co czyni ją trzecią co do wielkości piramidą
na świecie. Razem z pobliską
Piramidą Księżyca oraz Cytadelą, otoczoną licznymi mniejszymi świątyniami,
tworzy centrum kultowe miasta. Fot. 30 listopada 2011

DSC_0057
Pamiątkowe zdjęcie przy agawie w pięknych ogrodach, będących częścią Narodowego Muzeum
Antropologicznego w Meksyku. Fot. 1 grudnia 2011

W moich wspomnieniach chciałbym się skoncentrować na miejscu, które wywarło na mnie największe wrażenie. To oczywiście sanktuarium maryjne w Guadalupe. Cieszyłem się bardzo, że już pierwszego dnia będziemy mogli odwiedzić to najświętsze dla Meksykanów miejsce. Warto wspomnieć, że katolicyzm meksykański jest dość specyficzny, żywiołowy i przeżywany niezwykle głęboko. Widać to zwłaszcza w Guadalupe. Sanktuarium poświęcone jest patronce Meksyku – Nuestwa Sefioria de Guadalupe (Matce Bożej z Guadalupe), która miała się ukazać aż pięciokrotnie Meksykaninowi Juanowi Diego, prosząc o zbudowanie świątyni na miejscu objawień. Początkowo Indianinowi nie chciano wierzyć, jednakże na prośbę Matki Boskiej Juan Diego zebrał kwiaty róż, które Maryja ułożyła w jego tilmie (płaszczu z włókien agawy). Zawiniątko nakazała zanieść przed oblicze biskupa Zummaragi, a zawartość wysypać na ziemię. W tym momencie, zamiast kwiatów kastylijskich róż, oczom zebranych ukazał się wizerunek Maryi. Od tamtej pory obraz ten uważa się za święty. Przeprowadzone nad nim badania wskazują na ciekawe fakty. Płótno, na którym znajduje się wizerunek Maryi, ma już ponad 470 lat i jest nadal w dobrym stanie, podczas gdy normalnie trwałość materiału z włókien agawy określa się na około lat 20. Wykonując przy użyciu współczesnej techniki powiększenie namalowanych na obrazie źrenic Matki Boskiej, dopatrzono się odbitych w nich wizerunków biskupa i osób zgromadzonych przy nim. Do dziś obraz ten stanowi jedną z największych zagadek związanych z wiarą katolicką.

DSC_0303
Juan Diego
był świadkiem objawienia Matki Bożej na wzgórzu Tepeyac.
W dniu 6 maja 1990 roku Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym, a 31 lipca 2002, podczas swojej kolejnej
pielgrzymki do Meksyku, włączył go do grona świętych. Fot. 30 listopada 2011

I tak pierwszego dnia pobytu w Meksyku udaliśmy się do Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, gdzie w głównej bazylice przy bocznym ołtarzu mieliśmy odprawioną przez naszego księdza Mszę św. Czułem się bardzo wzruszony, że w tym właśnie miejscu mogę uczestniczyć jako wyznawca Jezusa Chrystusa w Eucharystii i przyjąć Go do swojego serca. Całe wnętrze bazyliki, ale przede wszystkim wiara Meksykanów wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Ich religijność znacznie różni się od religijności Polaków. Gdy uczestniczyliśmy w ich codziennej Mszy św., pierwsze, co rzuciło mi się w oczy – to żywiołowe zaangażowanie w liturgię, radosny śpiew. Ich wznoszone w górę ręce podczas odmawiania Ojcze Nasz, by jeszcze bardziej wielbić Boga. Podczas przekazywania sobie znaku pokoju całe rodziny czule i radośnie się przytulają, małżonkowie dają sobie buziaki, a znajomi bratersko poklepują się po plecach. Byłem pod wrażeniem ich przeżywania Mszy Świętej. Nasza młoda pani przewodnik, Polka, przyznała, że ten kraj tak ją oczarował, iż postanowiła już tutaj zostać. Powiedziała nam również, że dla Meksykanów najważniejsza jest rodzina, która zawsze bardzo się wspiera, no i ich Mateczka z Guadalupe, której wizerunki są w każdym domu, sklepie, na stacji benzynowej. Meksykanie lubią powtarzać, że Matka Boża objawia się w różnych miejscach na świecie, ale mieszka tylko w Guadalupe (uśmiech).

Dla Meksykanów bardzo ważną postacią pozostaje św. Jan Paweł II, który do dnia dzisiejszego jest dla nich kimś wyjątkowym, traktują go wręcz jak jednego ze swoich. Postawili mu wiele pomników. I to dzięki Janowi Pawłowi II Polacy są tu traktowani w sposób szczególny, jak promień odbity od jego świętości. Pamiętajmy, że polski papież wybrał Meksyk jako cel swojej pierwszej zagranicznej podróży, a potem odwiedzał ten kraj aż pięć razy. Można zadać sobie pytanie, czemu właśnie Meksyk? Bo miejsce to symbolizowało wykluczenie i marginalizację ogromnych rzesz ludności. Polski papież w czasie swych pielgrzymek potrafił przekazać Meksykanom czułość, która pozostawiła w ich sercach trwały ślad. Gdy ich odwiedzał, to było jak dotknięcie nieba. Umiał dotrzeć do wnętrza ich serc, dlatego mówią o nim Papież Meksykanin.

DSC_0336
Wzgórze Tepeyac, znane dziś jako Sanktuarium Matki Boskiej z Guadalupe, stało się miejscem kultu
przyciągającym tysiące wiernych z całej Ameryki, a potem i świata. Stara bazylika (z prawej strony) okazała
się zbyt mała, a poza tym groziło jej zawalenie na skutek osiadania gruntu. Podjęto więc decyzję o budowie
nowej i zadania tego podjęła się grupa architektów pod kierunkiem Pedro Ramireza Vazqueza,  
budowniczego Museo National de Antropologia. Prace rozpoczęte w roku 1974 zakończono dwa lata później.
W dniu 12 października 1976 roku cudowny płaszcz przeniesiono  już do nowej siedziby. Fot. 30 listopada 2011

DSC_0273
Cudowny obraz znajduje się obecnie w nowej Bazylice. Jest to dzieło, którego nie wykonała ręka ludzka.
Istnieją na świecie tylko trzy wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta
z Manoppello oraz tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny.
Obraz Matki Bożej z Guadalupe został w cudowny sposób „namalowany” na bardzo nietrwałym płótnie
z włókien agawy niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień. Fot. 30 listopada 2011

DSC_0374
Pamiątkowe zdjęcie w pięknym ogrodzie, a w nim monumentalny zespół rzeźb „Ofiarowanie”, liczący 17 figur,
a przedstawiający hołd złożony Matce Bożej przez Indian. Figura Matki Bożej liczy prawie 4 metry, wokół zaś
rozmieszczone są figury biskupa Juana de Zumarragi, Juana Diego i anonimowych Indian, którzy składają
Matce Bożej ofiary z kukurydzy, kwiatów i kadzidła. Strumyki wody z dwóch małych źródełek, spływając
z góry, łączą się u stóp Matki Bożej, stanowiąc symbol jedności Hiszpanów i Indian, którzy utworzyli
nowy meksykański naród. Fot. 30 listopada 2011

DSC_0387
Byłem bardzo szczęśliwy i wdzięczny Panu Bogu, że pozwolił mi znaleźć się w tym świętym miejscu;
fot. 30 listopada 2011

DSC_0405
Jeden z licznych pomników św. Jana Pawła II – Papieża Meksykanina, jak go tu lubią nazywać.
Fot. 30 listopada 2011

DSC_0383
Meksykanie pielgrzymują do Matki Bożej całymi rodzinami, na swój własny sposób w sposób
dając świadectwo głębokiej wiary. Fot. 30 listopada 2011

DSC_0237
Wielu Meksykanów, którzy pielgrzymują do swojej ukochanej Matki Bożej, przywozi ze sobą również
jedzenie i napoje. Na zdjęciu widzimy matkę, która nalewa dziecku przygotowany wcześniej sok.
Fot. 8 grudnia 2011

DSC_0242
Młodzi Meksykanie w koszulkach z wizerunkiem Najświętszej Panienki zanoszą przed Jej cudowny wizerunek
bukiety kwiatów, na znak miłości zaszczepionej w meksykańskich sercach przed wiekami i przekazywanej
z pokolenia na pokolenie. Fot. 8 grudnia 2011

W czasie naszego 12-dniowego pobytu w Meksyku odwiedziliśmy Guadalupe dwukrotnie: 30 listopada i 8 grudnia 2011 roku, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Dzieje kultu Niepokalanego Poczęcia NMP zostały po raz pierwszy przytoczone przez papieża Aleksandra VII w bulli Sollicitudo omnium ecclesiarum, wydanej 8 grudnia 1661 roku. Kult istniał, jednakże dopiero papież Klemens XI ustanowił w 1708 roku dzień 8 grudnia jako święto Niepokalanego Poczęcia NMP, obowiązujące w całym Kościele. Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 roku bullą Ineffabilis Deus Pius IX. Uczynił to w Bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów. Oto fragment bulli:

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.

Po upływie czterech lat od ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP – w dniu 11 lutego 1858 roku – zaczęły się objawienia Matki Bożej w Lourdes. Szczególne znaczenie miała wypowiedź Najświętszej Maryi Panny udzielona Bernadecie Soubirous 25 marca: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. W ten sposób Maryja potwierdziła swoje wyjątkowe powołanie.

Bardzo się cieszę, że święto Niepokalanego Poczęcia NMP mogłem przeżyć w Guadalupe, że mogłem w tym pięknym sanktuarium zanurzyć w modlitwie i zawierzyć Najświętszej Panience swoje życie, jak i całą moją rodzinę. Oczywiście, swoim zwyczajem, starałem się moją podróż do Meksyku udokumentować fotograficznie, bym zawsze mógł do tego miejsca z wielką radością powracać.

Nasz pielgrzymkowy program był bardzo napięty, dlatego na odpoczynek nie było zbyt wiele czasu. Odpocząć mogliśmy dopiero w innym pięknym miejscu, o którym chciałbym w kilku zdaniach wspomnieć. Mówię o Acapulco, pięknym kurorcie położonym nad Oceanem Spokojnym. Kilkudniowy odpoczynek bardzo nam wszystkim się przydał. Przypomnę bowiem, że różnica stref czasowych między Polską a Meksykiem wynosi 7 godzin. To bardzo dużo i z początku było nam ciężko przestawić się na inny czas i zaaklimatyzować.

DSC_4058
Widok z naszego pokoju na ósmym piętrze hotelu Elcano był iście bajeczny.
Fot. 4 grudnia 2011

W pamięci mam wjazd autokarem na wzgórze, skąd roztacza się piękny widok na całą zatokę, nad którą znajduje się kurort. W czasie drogi kierowca włączył nam nagranie znanej wszystkim piosenki Ricchi E Poveri – Acapulco, wprowadzając nas jeszcze skuteczniej w klimat tego bajecznego miejsca.
Ucieszyłem się, że mój pokój znajduje się na ósmym piętrze, z przepięknym widokiem na Ocean Spokojny. W Acapulco przez cały rok panują bardzo wysokie temperatury, i ze zdziwieniem zauważyłem, że w budynku hotelowym nie ma w ogóle wejściowych drzwi czy okien.

Pomimo, że był to początek grudnia, Meksykanie już przygotowywali się do świąt Bożego Narodzenia. W hotelu i na ulicach można było zobaczyć choinki udekorowane lampkami i ozdobami świątecznymi. Panował już wtedy świąteczny wystrój, co można zobaczyć na fotografiach. Nasz hotel, położony nad samym brzegiem oceanu, miał dodatkowo basen, gdzie często się kąpałem. Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym nie zażył też kąpieli w oceanie. Kiedy wszedłem do oceanu i zanurzyłem się w nim, dopiero wówczas zrozumiałem, czym różni się ocean od morza. W oceanie są dużo silniejsze prądy morskie, dlatego trzeba było bardzo uważać, bo siła nawet niewielkich fal była bardzo duża. Za dnia bardzo lubiłem się opalać i spędzać czas na spacerowaniu po plaży i podziwianiu tego niezwykłego miejsca. Wieczorami natomiast uwielbiałem leżeć na łóżku przy otwartych drzwiach balkonowych i wsłuchiwać się w szum oceanu. A cały czas towarzyszyła mi refleksja, że jestem w miejscu oddalonym o kilkanaście tysięcy kilometrów od mojego Sieradza.

DSC_3969
Każdego dnia uczestniczyliśmy we Mszy św. Eucharystia jest ucztą ofiarną — uobecnieniem Ostatniej
Wieczerzy Jezusa z uczniami. Jezus daje w tej uczcie swoje Ciało i swoją Krew na pokarm: Bierzcie i jedzcie,
to jest Ciało moje za was wydane; Bierzcie i pijcie, to jest Krew moja za was przelana
.
Jezus zaprasza nas w ten sposób do wejścia w niezwykłą bliskość, intymność z Nim. Komunia św. jest
znakiem wielkiej zażyłości człowieka z Bogiem, znakiem jedności. Jezus nie może już więcej dać człowiekowi.
Człowiek nie może aż tak zbliżyć się do drugiego człowieka, jak zbliża się do nas Bóg Człowiek
poprzez Komunię św. Fot. 4 grudnia 2011

DSC_4031

Acapulco jest idealnym miejscem na wypoczynek i leniuchowanie. Fot. 4 grudnia 2011

DSC_4029

DSC_0079

Laguna de Coyuca niedaleko tętniącego życiem kurortu Acapulco. Bajeczne miejsce otoczone dziewiczą
przyrodą… Ocean, palmy i egzotyczne ptactwo tworzą prawdziwie rajską scenerię. Fot. 5 grudnia 2011

DSC_0183  

Cała meksykańska pielgrzymka była dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Oczywiście, odwiedziliśmy jeszcze wiele innych wspaniałych miejsc, które można zobaczyć na dołączonych zdjęciach. Natomiast te dwa miejsca, które bardziej szczegółowo opisałem, głęboko zapadły mi w pamięć – cała zresztą pielgrzymka pozostanie w mojej pamięci do końca moich dni. Wiem, że raczej już tego miejsca nie odwiedzę, dlatego cieszę się z każdego zdjęcia, które wykonałem na meksykańskiej ziemi. Przedostatniego dnia naszego pobytu w Guadalupe zakupiłem pamiątki w postaci obrazków dla rodziców, brata, mojej dziewczyny Justyny i jej rodziców, z intencją, by Matka Boża z Guadalupe miała nas wszystkich w swojej opiece.

DSC_0454

Wszystko, co w życiu dobre, szybko się kończy… Czas wracać do Sieradza, do rodziny i… dziewczyny.
Na lotnisku w Warszawie czekali na mnie moi kochani rodzice. Fot. 10 grudnia 2011

DSC_0472

Pielgrzymowanie stało się moim sposobem życia. Podążanie za Panem Jezusem i słuchanie, co do mnie mówi każdego dnia, jest czymś wyjątkowym i pięknym. Może dla wielu nie są to łatwe słowa, ale na pewno nie nieosiągalne, bo z Jezusem jest wszystko możliwe. Trzeba tylko dać się Mu prowadzić. Każdego dnia staram się dziękować Panu Bogu za wszystko, czego doświadczyłem i czego doświadczam. Chociaż życie nie zawsze jest kolorowe i piękne jak na obrazkach, to nigdy nie można zwątpić i się poddać. Na końcu ziemskiej wędrówki będzie czekała na nas nagroda. Wierzę, że Bóg mnie kocha, a ja Jemu pragnę służyć i swój krzyż z pokorą do końca moich dni dźwigać. Dlatego jako człowiek pragnę powiedzieć Bogu: „Tak, Panie, Ty rządź moim życiem. Niech spełnia się Twój plan dla mojego życia, bo nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Amen”.

Łukasz Piotrowski

 

FOTOGALERIA!
ZAPRASZAM 🙂