lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

406 Piesza Sieradzka Pielgrzymka (2016r.)

Rok 2016
Hasło: Miłosierni jak Ojciec
Kierownik: ks Jarosław Szpolorowski
Uczestniczy w pielgrzymce: 615 osób

 

Sieradz, 17 listopada 2016

dsc_0218To już 406. Piesza Pielgrzymka Sieradzka na Jasną Górę. Ogromnie się cieszę, że i tego roku było mi dane
wyruszyć z wyjątkowymi ludźmi do naszej ukochanej Matki, 22 sierpnia 2016

Rok 2016 był dla nas chrześcijan rokiem szczególnym z racji obchodzonych w Kościele katolickim wydarzeń. Trwaliśmy w (zakończonym właśnie w niedzielę 20 listopada) Roku Miłosierdzia, ogłoszonym przez papieża Franciszka. Nadzwyczajny Rok Święty jest darem łaski. Będzie to rok, w którym mamy wzrastać w przekonaniu o miłosierdziu i przedkładać je nad sąd, a w każdym przypadku sąd Boży będzie zawsze odbywał się w świetle Jego miłosierdzia – mówił Franciszek podczas Mszy św. inaugurującej Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, 8 grudnia 2015 roku, w dniu święta Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Wielkim i bardzo wyczekiwanym wydarzeniem były 31. Światowe Dni Młodzieży, które odbyły się w Krakowie, miejscu tak bardzo związanym ze św. Janem Pawłem II, będącym ich inicjatorem. Kraków to również szczególne miejsce w życiu św. siostry Faustyny Kowalskiej, Apostołki Bożego Miłosierdzia, która należy do grona najbardziej znanych i lubianych współczesnych świętych oraz największych mistyków w historii Kościoła. We Mszy św. kończącej Światowe Dni Młodzieży wzięło udział ponad 2,5 mln młodych, odważnych ludzi z całego świata, którzy mimo świadomości zagrożeń terrorystycznych w Europie nie zrezygnowali ze spotkania z Jezusem Chrystusem.

Ostatnim wydarzeniem, o którym chciałbym wspomnieć z racji obchodzonego Roku Miłosierdzia, była kanonizacja bł. Matki Teresy z Kalkuty. Dokonał tego aktu papież Franciszek podczas Mszy św. na placu św. Piotra w Watykanie 4 września 2016 roku. W homilii Franciszek powiedział:

Matka Teresa przez całe swoje życie była hojną szafarką Bożego miłosierdzia. Stała się dyspozycyjną dla wszystkich poprzez przyjęcie i obronę życia ludzkiego, zarówno nienarodzonego, jak i opuszczonego i odrzuconego.

Zaangażowała się w obronę życia, nieustannie głosząc, że ten, kto się jeszcze nie narodził, jest najsłabszym, najmniejszym, najbiedniejszym. Pochylała się nad osobami konającymi, pozostawionymi, by umrzeć na poboczu drogi, uznając godność, jaką obdarzył je Bóg; mówiła możnym ziemi, aby uznali swoje winy w obliczu zbrodni ubóstwa, które sami stworzyli. Miłosierdzie było dla niej „solą” nadającą smak każdemu z jej dzieł oraz „światłem” rozjaśniającym ciemności tych, którzy nie mieli nawet łez, aby opłakiwać swoje ubóstwo i cierpienie – wskazał papież.

W tym pięknym Roku Miłosierdzia wyruszyła na Jasną Górę 406. Piesza Pielgrzymka Sieradzka. Jej hasłem były słowa zaczerpnięte z Ewangelii św. Łukasza: Bądźcie miłosierni jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Sieradzka piesza pielgrzymka co rok wyrusza w drogę do Jasnogórskiej Pani 22 sierpnia, a miesiąc sierpień, jak i październik, są przecież miesiącami Maryjnymi. Wielu z nas, pielgrzymów, wyczekuje przez cały rok tego właśnie dnia, kiedy wszyscy możemy się spotkać w drodze na Jasną Górę, by wspólnie zanieść i złożyć na ręce Maryi intencje, które nosimy w sercach.

dsc_0174
Rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu – mówił do nas Jan Paweł II.
Na sieradzkiej pielgrzymce możemy spotkać młodych rodziców, którzy razem z dziećmi
udają się do Matki Bożej, 22 sierpnia 2016

Pamiętam, jak przed laty pielgrzymowałem wraz z bratem i znajomymi, tworzyliśmy wtedy zgraną paczkę. Po dojściu na Jasną Górę mieliśmy swój duży, wieloosobowy pokój, chodziliśmy razem na Mszę św., wspólnie spożywaliśmy posiłki, jednym słowem, był to czas, który pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Dzisiaj w większości te osoby już nie pielgrzymują. Życie młodego człowieka diametralnie się zmienia, kiedy kończy szkołę, idzie do swojej pierwszej pracy, ale zwłaszcza  wtedy, gdy zakłada upragnioną rodzinę. Jakże miły jest widok tych wszystkich osób, które wprawdzie już nie pielgrzymują z wiadomych przyczyn, ale starają się odwiedzać pielgrzymkę, czy to na postojach, jasnogórskich apelach, czy witając powracających pielgrzymów na ulicach Sieradza. To wielka radość zobaczyć dawnych współpielgrzymów, którzy przychodzą wraz ze swymi dziećmi i witają nas kwiatami, tak jak kiedyś ich witano.

Każdy pielgrzym niesie ze sobą intencje. Szczególnie bowiem w tych dniach chcemy całkowicie oddać się Maryi. Pamiętam czas, gdy jeszcze naszych dzieci, Klarusi i Kacperka, nie było na świecie, i to, jak bardzo wraz z Żoną ich pragnęliśmy. Wtedy cały trud pielgrzymowania – a u mnie była jeszcze pielgrzymka warszawska – poświęcony był w tej jednej intencji. I zostaliśmy naprawdę szybko wysłuchani. Maryjo, dziękuję Ci za otrzymane łaski, za to, że nas wysłuchałaś. Zawsze to, o co prosiłem i co było zgodne z wolą Pana Boga, było wysłuchane. Pamiętam, jak podczas Mszy św., w której uczestniczyłem 9 października 2016 roku w sieradzkiej kolegiacie, została odczytana Ewangelia według św. Łukasza 17,11-19, którą pragnę tutaj zacytować, ponieważ dała mi wiele do myślenia.

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Dzisiaj nie umiałbym nie pielgrzymować do Ciebie, Maryjo, i nie dziękować. Dojrzałem też do tego, że wiem, iż właśnie przez ofiarowane cierpienie można najwspanialej dziękować Panu Bogu za Jego dobro i łaski, za miłosierdzie, które cały czas nas otacza. Nierzadko bywa tak, że potrafimy tylko prosić, ale gdy Bóg nas wysłucha – obce staje się nam słowo „dziękuję”. Podobnie jak w tej Ewangelii, o której wspomniałem. W naszym ziemskim pielgrzymowaniu nie można się zatrzymać, ciągle musimy być w drodze do Niego. Musimy trwać każdego dnia przy Panu Bogu, nawet gdy wydaje się nam, że jesteśmy opuszczeni. Nigdy nie możemy w Jego miłość do nas zwątpić.

Tegoroczna pielgrzymka była dla mnie trudna, ale nie mogłem nie wyruszyć w Drogę do Maryi, pomimo zdziwienia niektórych osób. Na szlaku najbardziej brakowało mi moich ukochanych dzieci, w których intencji szedłem. Brakowało mi ich dotyku, słów mojej córeczki Klary, która mówi do mnie „tatuś”, brakowało mi ich uśmiechu i głosu. Tak bardzo pragnąłem tego dnia przed wyruszeniem na pielgrzymkę, żebyście byli ze mną, żebym mógł wam uczynić znak krzyża na czole i ucałować, i zapewnić, że tatuś was kocha i będzie zawsze przy was. Wierzę, że któregoś dnia tak właśnie będzie, a może usłyszę od was słowa: „tatusiu, chcielibyśmy iść z tobą na pielgrzymkę, czy pójdziemy całą naszą rodziną?” Ufam, że będzie mi dane doczekać dnia, kiedy całą naszą czwórką wyruszymy z sieradzką pielgrzymką na Jasną Górę.

Drugiego dnia, gdyśmy dochodzili na postój obiadowy do Radoszewic, powróciły wspomnienia z ubiegłorocznej pielgrzymki, kiedy odwiedziła mnie Żona wraz z naszą malutką Klarusią. Kacperek był wtedy w brzuszku i strasznie się już wiercił. To był piękny czas, kiedy mogłem was zobaczyć i mocno przytulić do serca. W tym roku nikt na mnie nie czekał. Było mi bardzo smutno i pojawiły się łzy… Po krótkiej modlitwie w kościele wyszedłem na zewnątrz, włączyłem sobie w telefonie zdjęcia, by popatrzeć na swoją rodzinę, za którą bardzo tęsknię. Następnie udałem się po obiad i usiadłem na starej plebanii, by się posilić i nabrać sił przed dalszą drogą.

20160907_180355-2      dsc_6489
Moje małe kochane aniołki, Klarusia i Kacperek. Jesteście dla mnie wszystkim, co mam najcenniejszego.
Kocham Was i każdego dnia strasznie za Wami tęsknię, wrzesień i listopad 2016

Gdy doszliśmy trzeciego dnia na Jasną Górę, wszyscy pielgrzymi byli szczęśliwi, że udało nam się dotrzeć do tronu Jasnogórskiej Pani. Również i ja się cieszyłem. Nie byłem sam, bo w moim sercu były ze mną moje dzieci, i kiedy zgiąłem kolana przed Cudownym Obrazem Maryi, mogłem przedstawić Jej moje intencje. Dziękowałem Bogu za Klarusię i Kacperka, prosząc o opiekę nad nimi, o zdrowie i potrzebne łaski dla nich, jak i całej mojej rodziny.

dsc_0821
Przed wejściem do kaplicy cudownego obrazu Matki Bożej.
Na zdjęciu część naszych kapłanów, z którymi wspólnie pielgrzymowaliśmy.
Pierwszy z prawej ks. Dawid Matusiak, sieradzanin i neoprezbiter, tuż za nim ks. Zbyszek Łukasik,
prał. Sławomir Kasprzak, sieradzanin, a zarazem nasz kierownik duchowny, i ks. Jarosław Szpolorowski, kierownik sieradzkiej pielgrzymki, 24 sierpnia 2016

Sieradzka pielgrzymka, jak już wielokrotnie o tym wspominałem, należy do tych nielicznych, które nocują na Jasnej Górze aż trzy dni. Powiem szczerze, że bardzo lubię ten czas, bo mogę nie tylko w skupieniu się pomodlić, ale i wiele chwil przeznaczyć na refleksje i zastanowienie się nad swoim życiem. Jeszcze kilka lat temu bardziej odpowiadało mi towarzystwo znajomych, z którymi wspólnie wychodziliśmy i spędzaliśmy czas. Dzisiaj natomiast te wolne chwile wolę przeznaczyć na przebywanie w samotności. Lubię wtedy obserwować ludzi, czy to młodszych czy starszych, którzy pielgrzymują do tego świętego miejsca z całej Polski i obserwować ich żywą i piękną wiarę. Najpiękniejszym widokiem jest dla mnie obraz, gdy cała rodzina wraz z dziećmi idzie wzdłuż wałów jasnogórskich, rozważając Tajemnice Drogi Krzyżowej. Pamiętam również pewną starszą kobietę, która przed rozważaniem każdej ze stacji Drogi Krzyżowej rozkładała swój niewielki kocyk i kładła się krzyżem, oddając cześć Temu, który na krzyżu oddał za nas swoje życie. Miałem akurat wtedy przy sobie aparat fotograficzny i jedno takie zdjęcie udało mi się wykonać.

dsc_0002
Do każdego, kto przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem,
który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem,
który jest w niebie, Mt 10,32-33

Jasnogórskie sanktuarium pięknie wygląda szczególnie nocą, kiedy to w kaplicy przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej odbywają się całonocne czuwania pielgrzymów. A przed klasztorem o. paulinów, w różnych miejscach, czy to na patelni, czy przed Domem Pielgrzyma, gdzie znajduje się pomnik Emilii i Karola Wojtyłów, rodziców św. Jana Pawła II, trwają wspólne śpiewy i tańce.  Trudno to opisać, trzeba samemu na własne oczy zobaczyć i doświadczyć mocy tego świętego miejsca.

dsc_0970
Sala o. Augustyna Kordeckiego wypełniona po brzegi pielgrzymami. Na pierwszym planie widać
młodych rodziców z trójką małych dzieci, rodzinę, która swoje życie buduje na Jezusie. Pamiętajmy, że r
odzina
Jezusa, Maryi i Józefa jest rodziną świętą, wzorem dla wszystkich rodzin wszech czasów, 25 sierpnia 2016

Chciałbym teraz wspomnieć pewną sytuację, której byłem świadkiem i która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Drugiego dnia pobytu na Jasnej Górze, wieczorem, udałem się do Wieczernika, by przystąpić do spowiedzi. Po otrzymaniu rozgrzeszenia skierowałem się w głąb Wieczernika, gdzie znajduje się piękny i wymowny Ołtarz Adoracji wraz z wystawionym Najświętszym Sakramentem. Było tam wtedy około kilkudziesięciu osób. Kiedy modliłem się w ciszy, usłyszałem, jak para młodych ludzi, kilka metrów ode mnie, modli się szeptem.  Obejrzałem się. Przypominało to żywą rozmowę dwojga młodych ludzi, trzymających się za ręce, z Panem Bogiem. Ich wzrok był skierowany nie na siebie nawzajem, ale na Pana Jezusa i chociaż byli kilka metrów ode mnie, nie dało się nie słyszeć ich modlitwy. Było to bezgraniczne zawierzenie Bogu ich samych i ich rodzin. Słyszałem, jak młoda kobieta modli się nie tylko za swoich rodziców, ale i za rodziców chłopaka. Byłem pod ogromnym wrażenie ich modlitewnej postawy. Kiedy po skończonej modlitwie wyszedłem z Wieczernika, czułem, że bardzo chcę ich poznać. Poczekałem więc i kiedy już wychodzili, podszedłem do nich. Przedstawiłem się i powiedziałem, że chociaż byłem w wielu miejscach świętych i w wielu pielgrzymkach brałem udział, ale takiej postawy i wiary młodych ludzi jeszcze nie widziałem i że jestem pod ogromnym wrażeniem ich modlitwy. Początkowo byłem przekonany, że są młodym małżeństwem, ale odpowiedzieli, że nie. Zapytałem więc, czy są narzeczonymi, ale również uśmiechając się, zaprzeczyli. Powiedzieli, że pochodzą z Łodzi i od kilku miesięcy są razem, że przybyli na Jasną Górę z pielgrzymką łódzką. Przez kilkanaście minut rozmawialiśmy ze sobą i była to bardzo mądra i budująca rozmowa, której szczegóły zachowam dla siebie. Bardzo cieszyłem się, że tego wieczoru było dane mi ich spotkać i poznać. Często Bóg stawia nam na drodze ludzi, przez których chce nam wiele powiedzieć, tylko musimy ich zauważyć.

Po pięknym czasie spędzonym na Jasnej Górze, przyszedł czas na pakowanie się, ostatni Jasnogórski Apel i ostatni nocleg. Powoli żegnamy się z Jasną Górą, ale większość pielgrzymów już w duchu wyczekuje przyszłego roku, by po raz kolejny znaleźć się tutaj, u Maryi, wspólnie z sieradzką pielgrzymką.

Rano trzeba było być wypoczętym, bo czekał nas bardzo intensywny i ciężki dzień. Już o godzinie 6 rano w Jasnogórskiej Bazylice uczestniczyliśmy w Eucharystii. Po Mszy św. większość pielgrzymów raz jeszcze skierowała kroki do kaplicy, w której znajduje się cudowny wizerunek Matki Bożej, by po raz ostatni spojrzeć w matczyne oczy Maryi, podziękować za cały ten piękny czas i prosić o opiekę i siłę w drodze powrotnej do naszych domów, rodzin.

dsc_0582
Ostatni postój na Stoczkach i wspólne zdjęcie z ks. Jarosławem Szpolorowskim, kierownikiem sieradzkiej
pielgrzymki, oraz Marcinem Kurzawskim, naszym pielgrzymkowym fotografem,
29 sierpnia 2016

dsc_0968
Sieradzkich pielgrzymów powracających z Jasnej Góry każdego roku wita kwiatami wielu naszych bliskich,
przyjaciół, znajomych. Jest to zawsze piękny i wzruszający widok, 29 sierpnia 2016

dsc_0039
Sieradzka pielgrzymka nie kończy się 29 sierpnia, lecz trwa cały rok.
Po przyjściu do Sieradza jak zawsze przywitała mnie rodzinka: mój Tata, dwuletni chrześniak Filipek,
bratowa Ala i  brat Dominik, którzy przez wiele lat również z sieradzką pielgrzymką wędrowali,
29 sierpnia 2016

Pielgrzymka sieradzka powoli dobiega końca, czeka nas jeszcze tylko ostatni postój na Stoczkach. Już wtedy wielu pielgrzymów wzajemnie sobie dziękuje, że i tego roku mogliśmy wspólnie wędrować – czy to w jedną stronę, czy w obie. Kiedy zbliżamy się do Sieradza, przy drodze zawsze wita nas rzesza ludzi – jest to bardzo dla wszystkich wzruszający moment. A potem dochodzimy do sieradzkiej kolegiaty. Tam wita nas uroczyście proboszcz, ks. prałat Marian Bronikowski. A my czujemy się bardzo szczęśliwi, że mogliśmy wziąć udział w tak pięknych rekolekcjach w drodze i że w jakimś niewielkim stopniu zapisaliśmy się na kartach historii naszej sieradzkiej pieszej pielgrzymki. Jest to też moment, by podziękować szczególnie wszystkim kapłanom, siostrom zakonnym, którzy z nami pielgrzymowali, za ich obecność, skierowane słowo. Za to, że mogliśmy uczestniczyć każdego dnia w Eucharystii i przyjmować do naszych serc pod postacią chleba Pana Jezusa. Dziękujemy Wam za to!

Nasza pielgrzymka ma bardzo bogatą tradycję i historię, z której jako pielgrzymi i sieradzanie możemy być dumni. Nasuwa się też refleksja, że wielu pielgrzymów, którzy w poprzednich latach pielgrzymowali razem z nami, Pan Bóg wezwał już do siebie. Wierzymy głęboko, że któregoś dnia wszyscy razem się u Niego spotkamy, ale kiedy to nastąpi – jedynie sam Bóg wie. Nam tylko nie wolno zejść z wytyczonej drogi, a Drogą tą jest Jezus Chrystus.

Zawsze gdy wracam z pielgrzymki do swojego domu na Pradze, czeka na mnie cały talerz pierogów z kapustą i grzybami wraz z zasmażaną cebulką, przygotowany przez moją ukochaną mamę. To już taka tradycja, że po trudzie pielgrzymowania mogę rozkoszować się najlepszym daniem na świecie (uśmiech). Kiedy następnego dnia udałem się do swoich dzieci, od córeczki Klary usłyszałem: „czekałam na Ciebie, tato”. I jak się tutaj nie wzruszyć? Wierzę mocno, że nadejdzie taki dzień, kiedy będę mógł zabrać moje dzieci na pielgrzymi szlak i pokazać im, czym jest sieradzkie pielgrzymowanie. Do tego jednak czasu, Klarusiu i Kacperku, będę się gorliwie za Was modlił i cierpliwie na tę chwilę czekał.

Mąż, tata, pielgrzym
Łukasz Piotrowski

 

Dzień I
(22 VIII 2016r.)

Dzień II
(23 VIII 2016r.)


Dzień III

(24 VIII 2016r.)

Dzień IV
(25 VIII 2016r.)

Dzień V
(26 VIII 2016r.)

Dzień VI
(27 VIII 2016r.)

Dzień VII
(28 VIII 2016r.)

Dzień VIII
(29 VIII 2016r.)