Pellegrino / 2018 – Auschwitz-Birkenau, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Łagiewniki i Kraków

2009 – Warszawsko Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna „Wojska Polskiego” na Jasną Górę
9 stycznia 2019
2018 – Fotogaleria z wycieczki do Auschwitz-Birkenau, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic, Łagiewnik i Krakowa
12 stycznia 2019

Sieradz, 9 grudnia 2018

Rok 2018 powoli przechodzi do historii. Za kilkanaście dni będziemy witać Nowy Rok. Nadchodzi zatem 2019 rok, a z nim pewnie pojawią się pytania o to, co nowego on przyniesie. W niniejszym artykule pragnę skupić się jeszcze na kończącym się roku i przywołać swoje wspomnienia z pewnej wycieczki, którą odbyłem pod koniec sierpnia. Udałem się wówczas do miejsc szczególnych, które choć znajdują się w Polsce, są znane na całym świecie: Auschwitz – Birkenau, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Łagiewniki i Kraków. Chciałem w końcu nawiedzić miejsca tak bardzo związane z naszym umiłowanym rodakiem, papieżem św. Janem Pawłem II. To właśnie On podczas ostatniej pielgrzymki do Polski pięknie wspominał swoje rodzinne miasto Wadowice, mówiąc: „Tutaj wszystko się zaczęło…”

Mam taką refleksję, iż Pan Jezus w sposób szczególny umiłował nasz kraj, bo zanim powołał kard. Wojtyłę na swojego następcę na Stolicy Piotrowej, wezwał  Helenę Kowalską znaną jako s. Faustyna Kowalska, zwykłą, prostą dziewczynę urodzoną 25 sierpnia 1905 roku we wsi Głogowiec. Jej właśnie powierzył prorocką misję głoszenia światu orędzia do poznawania tajemnicy Miłosierdzia Bożego. Mam w pamięci również nasz rodzinny wyjazd do Głogowca i Świnic Warckich, gdzie z żoną i malutką Klarusią zwiedziliśmy miejsca narodzin i wzrastania św. s. Faustyny Kowalskiej.

Głogowiec 11, wieś położona w województwie łódzkim. To w tym domu przyszła na świat św. s Faustyna Kowalska, jedna z największych mistyczek Kościoła; fot. 27 kwietnia 2015

Dla naszej córeczki Klary była to jedna z pierwszych wycieczek; fot. 27 kwietnia 2015

Czteroletnia Klarusia i trzyletni Kacperek siedzący u tatusia na kolanach; fot. 10 listopada 2018

Pan Bóg pozwolił mi uczestniczyć w wielu różnych pielgrzymkach zagranicznych, z czego bardzo się cieszę. Związane z nimi piękne wspomnienia zapewne pozostaną w mojej pamięci do końca moich ziemskich dni. Były one dla mnie niesamowitym doświadczeniem i wspierały mój rozwój duchowy. Były one przyczynkiem do poznawania różnych miejsc świętych, zgłębiania nowych kultur, zwyczajów i ludzi, których Pan Bóg wybrał, by za ich pośrednictwem o sobie nam wszystkim jeszcze raz przypomnieć i uświadomić, do czego jesteśmy tak naprawdę tutaj na ziemi powołani. Urlop w pracy, który sobie zaplanowałem tego roku na sierpień postanowiłem spędzić troszkę inaczej. Sierpień jest dla Polaków czasem pieszych pielgrzymek, które zmierzają na Jasną Górę z najodleglejszych zakątków naszego kraju. Również i ja po raz kolejny wziąłem w niej udział, jednak w tym roku poszedłem w jedną stronę, bo z Jasnej Góry do domu, a w zasadzie na spotkanie z moimi dziećmi wróciłem już samochodem. Przepraszam za dygresję, lecz nie ma chwili, bym o nich nie myślał, jednak nauczyłem się już żyć w pewnym odizolowaniu i samotności. Jestem z moich dzieci bardzo dumny i szczęśliwy, że je mam. Są dla mnie ogromną motywacją.

Nieraz tak się zastanawiam, dlaczego człowiek jeździ po świecie w poszukiwaniu pięknych i wyszukanych miejsc, gdy tymczasem nie zna dobrze swojej ojczyzny, jej bogatej historii i nie zdaje sobie sprawy z tego, co dookoła nas się znajduje. Początkowo swój czterodniowy urlop chciałem spędzić w Krakowie, blisko starego miasta i stamtąd zwiedzać wybrane przeze mnie miejsca. Jednak z czasem stwierdziłem, że lepszym rozwiązaniem będzie zakwaterowanie w Domu Pielgrzyma w Kalwarii Zebrzydowskiej. Chciałem bardziej się wyciszyć i zanurzyć w samotności, a Kalwarię Zebrzydowską postrzegam jako idealne miejsce do odcięcia się od tego całego zgiełku współczesnego świata. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie sanktuarium Pasyjno-Maryjne i klasztor oo. Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, ale więcej o tym miejscu napiszę troszkę później.

Zanim doszło do mojego wyjazdu zaplanowałem, jakie miejsca będę chciał zobaczyć, a w większości z nich byłem niestety dopiero pierwszy raz w życiu. Nie omieszkałem również zabrać ze sobą aparatu fotograficznego, by swoimi zdjęciami innych zachęcić do odwiedzenia miejsc, które było dane mi podczas tych czterech dni zobaczyć. Pamiętajcie, że zanim udacie się np. do Auschwitz-Birkenau czy do rodzinnego domu św. Jana Pawła II w Wadowicach, warto dokonać rezerwacji online, by później się nie rozczarować, że nie można wejść, bo limit dla odwiedzających został już wyczerpany.

Swoją podróż rozpocząłem od zwiedzenia dwóch ważnych miejsc, a są nimi: były Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny i Zagłady Auschwitz – Birkenau, które znajdowały się na terenie Oświęcimia i pobliskich miejscowościach w latach 1940-1945. By trafić do tego jakże przerażającego miejsca, które dla świata stało się symbolem terroru i ludobójstwa, zrobiłem odpowiednią rezerwację już kilka miesięcy wcześniej. Kiedy na miejsce przyjechałem punktualnie na godz. 9, dowiedziałem się, że moja rezerwacja obejmuje nie tylko opiekę edukatora, lecz także rozszerzoną trasę zwiedzania, co mnie pozytywnie zaskoczyło i  bardzo ucieszyło. Nasza grupa liczyła ok. 20 osób i mieliśmy to szczęście, że został nam przydzielony p. Sebastian Reczek – interesujący przewodnik, który w bardzo szczegółowy i przejmujący sposób omawiał nam każde z tych przerażających miejsc.

Trudno pisać o tym miejscu, w którym życie straciło tak wiele osób. Każdy człowiek, który tam trafił, to przecież odrębna historia. Jak bardzo ważne jest to miejsce dla współczesnego świata, może świadczyć to, że trzej papieże: św. Jan Paweł II, Benedykt XVI i obecny papież Franciszek odwiedzali to miejsce, by modlić się za tych, którzy ponieśli śmierć w komorach gazowych czy umierając z głodu. Pięknym i wymownym widokiem była szczególnie wizyta papieża Benedykta XVI 28 maja 2006 roku w Centrum Dialogu i Modlitwy. Papież przyjechał pod Międzynarodowy Pomnik Męczeństwa Narodów na terenie byłego obozu Birkenau. W tym momencie zaczął padać deszcz. Ojciec Święty w zupełnej ciszy przeszedł obok umieszczonych przed pomnikiem 22 tablic, na których w różnych językach wspomniano ofiary tego miejsca. Zatrzymał się przy pierwszej i modlił się żarliwie. Potem zatrzymywał się co kilka kroków. W tym momencie deszcz przestał padać, a nad obozem pojawiła się wielka tęcza. Jak wiemy dla chrześcijan tęcza jest symbolem zawartego przymierza Boga z człowiekiem. Nieraz słyszy się oburzonych ludzi, którzy nie pojmują, gdzie wówczas, gdy dokonywały się te wszystkie zbrodnie na niewinnych ludziach, był Bóg. Myślę sobie, że wtedy to właśnie Bóg otworzył na oścież bramy nieba, by Ci wszyscy pomordowani ludzie z ziemskiego piekła przeszli do raju, który Bóg dla nas przygotował po śmierci.

Auschwitz stał się dla świata symbolem terroru, ludobójstwa i Holocaustu. Utworzony został przez hitlerowców w 1940 roku na przedmieściach miasta Oświęcim, które podobnie jak i inne tereny Polski, było okupowane przez Niemców w czasie II wojny światowej. Nazwa miasta została zmieniona na Auschwitz, tak też nazwano obóz. W ciągu następnych lat obóz został rozbudowany. Od 1942 roku obóz stał się miejscem największego masowego mordu w dziejach ludzkości, dokonanego na europejskich Żydach w ramach hitlerowskiego planu całkowitej zagłady tego narodu; fot. 27 sierpnia 2018.

Często w oczach przewodników, którzy oprowadzają grupy ludzi po tym największym cmentarzu świata – jak jest często nazywany obóz koncentracyjny Auschwitz Birkenau – można było dostrzec wzruszenie i łzy.

Pan Sebastian Reczek, nasz przewodnik, którego z czystym sercem polecam wszystkim, którzy chcą dokładnie i szczegółowo poznać niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny.

KL Auschwitz II Birkenau 1944. Żydzi deportowanie z Węgier. Dziecko trzymająco się kurczowo swojej matki nie zdaje sobie sprawy z tego, że zmierzają oboje ku straszliwej śmierci.

Wśród co najmniej 1,3 mln osób deportowanych do Auschwitz znalazło się około 216 tys. dzieci żydowskich, 11tys. romskich, 3 tys. polskich, ponad tysiąc białoruskich, rosyjskich, ukraińskich i innych – w sumie 232 tys. dzieci i młodocianych w wieku do 18 lat. Do ewidencji obozowej esesmani wpisali ok. 23 tys. dzieci i młodocianych, w tym 11 tys. dzieci romskich. Wolności w Auschwitz doczekało nieco ponad 700 z nich.

Żydzi o widocznym kalectwie, nienadający się zdaniem esesmanów do wykorzystania jako niewolnicza siła robocza, byli mordowani w komorach gazowych zaraz po przyjeździe do Auschwitz i selekcji na rampie.

W oddali widać bramę, przez którą od poł. maja 1944 r. wjeżdżały pociągi z deportowanymi Żydami, pełniła również funkcję głównej wartowni SS.

Jednym z najbardziej znanych nie tylko u nas, lecz także na świecie Polaków, którzy zginęli w obozie koncentracyjnym Auschwitz, jest o. Maksymilian Maria Kolbe. Został aresztowany 17 lutego 1941 r. w Niepokalanowie, gdzie pełnił funkcję przełożonego, gwardiana. Po kilkumiesięcznym śledztwie z warszawskiego więzienia Pawiak został przywieziony do Auschwitz. Tu otrzymał numer 16 670, w obozie koncentracyjnym spędził niecałe trzy miesiące. Ojciec Maksymilian Kolbe do Auschwitz trafił 29 maja 1941 roku. W końcu lipca 1941 roku w odwecie za ucieczkę jednego z więźniów kierownik obozu skazał 10 współwięźniów uciekiniera na śmierć głodową. Jeden ze skazanych, Franciszek Gajowniczek, prosił o darowanie mu życia ze względu na żonę i dzieci. Poruszyło to serce ojca Kolbego, który wystąpił z szeregu i zwrócił się do esesmanów z propozycją, iż on poświęci się w zamian za tego zrozpaczonego więźnia. Przeprowadzający wybiórkę Karl Fritzsch zgodził się i ojciec Kolbe dołączył do pozostałych więźniów, których odprowadzono do podziemi bloku 11. Po dwóch tygodniach zarządzono opróżnienie celi. Większość więźniów była już martwa, niektórzy jeszcze dawali oznaki życia, wśród nich ojciec Kolbe. Esesmani postanowili więc zabić żyjących więźniów zastrzykami fenolu. Jednak według wystawionego przez administrację obozową aktu zgonu przyczyną śmierci była Myocardinsuffizienz – niedoczynność mięśnia sercowego. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe był pierwszym męczennikiem z Auschwitz i pierwszym uznanym za świętego w okresie powojennym Polakiem. Ojciec Kolbe został uznany przez Kościół rzymskokatolicki męczennikiem i ogłoszony błogosławionym przez papieża Pawła VI w 1971 roku. W 1982 roku papież Jan Paweł II ogłosił go świętym.

Z naszym przewodnikiem w Auschwitz-Birkenau spędziliśmy łącznie ponad 7 godzin. Pan Sebastian nawet nagiął program zwiedzania i poświęcił nam dodatkową godzinę, by jak najwięcej rzeczy nam przekazać. Nieraz również zdarzało mu się zwracać uwagę na niegodne zachowanie zwiedzających – szczególnie młodzieży. Z roku na rok coraz więcej ludzi z całego świata odwiedza to miejsce i dobrze, bo świat nigdy nie może zapomnieć tego, co w latach 1940-1945 się wydarzyło. To była dla mnie ogromna lekcja historii i pokory, lekcja, którą dobrze utrwaliłem. Kiedyś tutaj z całą pewnością wrócę, ale już z moimi dziećmi, by – gdy będą o wiele starsze, mogły zobaczyć, do czego może doprowadzić chora ideologia jednego człowieka, kanclerza Niemiec Adolfa Hitlera.

Po tej wzruszającej i jakże smutnej wizycie w Auschwitz-Birkenau udałem się prosto na swój pierwszy nocleg do Kalwarii Zebrzydowskiej. Do Kalwarii Zebrzydowskiej dojechałem późnym popołudniem i pierwsze, co zrobiłem, to udałem się do recepcji, by się zakwaterować, wziąć prysznic i troszkę odpocząć, zanim udam się do Bazyliki na modlitwę. Byłem pod dużym wrażeniem całego kompleksu i jakże malowniczego położenia sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej, o którym św. Jan Paweł II powiedział „Tutaj moje serce zostało na zawsze”. Już nie mogłem doczekać się kolejnego dnia, w którym to zaplanowałem sobie wyjście na Dróżki Pana Jezusa i Dróżki Matki Bożej, tym bardziej, że na cały tydzień zapowiadano bardzo słoneczną pogodę, co jeszcze bardziej mnie cieszyło, gdyż stwarzało okazję do zrobienia lepszych zdjęć.

Główny wjazd na teren Sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej; fot. 27 sierpnia 2018.

Tak prezentuje się nocą Bazylika i klasztor Ojców Bernardynów – widok od strony Góry Ukrzyżowania. W tym przepełnionym modlitwą miejscu spędziłem trzy noce; fot. 27 sierpnia 2018.

Fasada Bazyliki Matki Bożej Anielskiej z 1702 roku. Z lewej strony znajduje się okazały pomnik św. Jana Pawła II, który z tym świętym miejscem był związany od dziecka; fot. 27 sierpnia 2018.

Całe sanktuarium położone jest na terenie malowniczego Pogórza Makowskiego  (pow. wadowicki, woj. małopolskie). Panuje tam wyjątkowa cisza, która sprzyja kontemplacji. Czułem się, jakbym trafił do przedsionka nieba (uśmiech), bo takie miejsca, a tym bardziej jeszcze nie odkryte przeze mnie, bardzo mnie fascynują i rozpalają moją duchowość.

 

Cdn…