Pellegrino / 2013 – Portugalia, Fatima, Lizbona

2012 – Hiszpania, Camino de Santiago de Compostela
11 sierpnia 2018
2013 – Fotogaleria z pielgrzymki do Portugalii, Fatimy, Lizbony
11 sierpnia 2018

Sieradz, 20 października 2013

Już jako dziecko bardzo lubiłem podróżować, „być ciągle w drodze” i poznawać nieznane mi wcześniej miejsca. Dokądkolwiek się wybierałem, czy to z rodzicami, czy z wycieczką szkolną – zawsze towarzyszył mi aparat fotograficzny. Początkowo był to zwykły aparat na kliszę, ale z czasem zakupiłem sprzęt bardziej profesjonalny. Z biegiem lat fotografia i dokumentowanie różnych wydarzeń przerodziło się u mnie w pasję, która trwa do dnia dzisiejszego. Ogromną radość sprawia mi fotografowanie odwiedzanych miejsc – a w moim przypadku są to przede wszystkim miejsca „wybrane przez Boga”, czyli święte miejsca pielgrzymkowe. One mnie najbardziej fascynują, bo zbliżają jeszcze bardziej do Stwórcy.

Po wkroczeniu w dorosłość, czyli po ukończeniu szkoły, a następnie podjęciu pracy, planowałem przynajmniej raz w roku pojechać w jakieś wyjątkowe miejsce. I tak faktycznie było. A kiedy poznałem dziewczynę mojego życia, Justynę, mogliśmy razem pielgrzymować w odległe miejsca. W 2012 roku udało nam się pokonać wyjątkową drogę, szlak św. Jakuba w Hiszpanii. To właśnie na hiszpańskiej ziemi, w dni 16 lipca 2012 roku, czyli w dniu Matki Bożej Szkaplerznej, poprosiłem ją o rękę. Dzisiaj Justyś jest moją ukochaną Żoną, z którą pragnę spędzić resztę swojego życia. Oboje pragniemy, by nasze życie małżeńskie było oparte na miłości, wzajemnym szacunku, a przede wszystkim chcemy budować Rodzinę na fundamencie wiary w Jezusa Chrystusa.

Nasz ślub odbył się 29 czerwca 2013 roku w sieradzkiej kolegiacie pw. Wszystkich Świętych. Dzień nie był przypadkowy, bo akurat tego roku w sobotę Kościół obchodził uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. W tydzień po ślubie udaliśmy się w podróż poślubną do Fatimy, by w miejscu, które wybrała Maryja, objawiając się Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, zawierzyć Jej naszą nową rodzinę i naszą przyszłość.

„Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny, i wszyscy święci”. Przysięga małżeńska jest zobowiązaniem niezwykłym; fot. 29 czerwca 2013
Czas na zdjęcie młodych małżonków przed naszym domem na Pradze (uśmiech). Pozostał tylko dzień do wymarzonej podróży poślubnej do Portugalii; fot 8 lipca 2013

Przed wylotem do Portugalii pożegnaliśmy się z naszymi kochającymi rodzicami. Na zdjęciu z Tatą mojej żony.
A to już zdjęcie zrobione z moimi rodzicami i przed naszym domem na sieradzkiej Pradze
Cały nasz lot z Warszawy do Lizbony przebiegł bez żadnych problemów, więc na koniec należało zrobić z żoną pamiątkowe selfie
Chcę Cię mieć zawsze blisko mnie, bo z Tobą chcę być na dobre i na złe
Jeżeli mam taką możliwość, to lubię w samolocie siadać przy samym oknie. Ziemia z wysoka wygląda często nas zachwyca. Szczególnie pięknie wygląda z lotu ptaka, a im wyżej znajduje się obserwator, tym bardziej urzekające są widoki
Piękna i urokliwa Lizbona widziana z okna naszego samolotu

Kiedy odwiedza się różne miejsca, czy to w naszej pięknej Ojczyźnie, czy za granicą, zawsze warto wcześniej poznać ich historię. Nie inaczej było z Portugalią, a szczególnie z historią jednego z największych i najliczniej odwiedzanych sanktuarium maryjnych na świecie, z Fatimą. Po wylądowaniu w Lizbonie udaliśmy się na pierwszy nocleg do hotelu położonego na klifie, w rezerwacie przyrody Parque de Lozer de Porto Novo, w miejscowości Vimeiro. Tu mogliśmy wypocząć, by następnego dnia cały dzień spędzić nad Oceanem Atlantyckim.

Na północny zachód od Lizbony – rozciąga się malownicze wybrzeże Atlantyku. To tutaj pomiędzy ujściem rzeki Tag a wybrzeżem Alentejo leży Riwiera Lizbońska – miejsce pełne wspaniałych plaż, uroczych rybackich miasteczek i wielu turystycznych atrakcji
Dla męża od kochającej żony (uśmiech). Dziękuję Justyś!
Z najpiękniejszą modelką na świecie, a zarazem moją żoną…
„Miłość odwzajemniona jest dobra lecz jeszcze lepsza jest taka, którą nam ofiarowano, mimo, ze wcale o nią nie zabiegaliśmy” William Szekspir
Widok na okolicę naszego hotelu, w którym zatrzymaliśmy się na pierwszy nocleg
„Idziemy do Boga nie drogą, lecz miłością” św. Augustyn

Zanim jednak udaliśmy się do Fatimy, która była głównym celem naszej pielgrzymki, wcześniej odwiedziliśmy inne ważne miejsce związane z siostrą Łucją. Mam na myśli Coimbrę, która do 1255 roku była stolicą Portugalii. W Coimbrze znajduje się klasztor karmelitanek bosych, do którego w 1948 roku wstąpiła siostra Łucja, spędzając w nim następnie 57 lat swojego życia. W książce Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia pt. Tajemnice Fatimy, największy sekret XX wieku możemy przeczytać:

W tym czasie duże zmiany następują w życiu Łucji . W 1946 roku, po 20 latach spędzonych w Hiszpanii, doroteuszka wraca do Portugalii. Skierowana zostaje do domu zakonnego w pobliżu Porto. Coraz bardziej odczuwa jednak, że Bóg powołuje ją do innego – bardziej kontemplacyjnego – rodzaju życia duchownego. Poza tym jest zmęczona ciągłymi nagabywaniami ludzi pełnych ciekawości i żądnych sensacji, którzy wciąż dopytują ją o szczegóły objawienia. 25 marca 1948 roku wstępuje więc do zakonu karmelitanek bosych i osiada w klasztorze w Coimbrze. Panuje tam bardzo surowa reguła: siostry przebywają zamknięte za klauzurą i nie mogą wychodzić na zewnątrz.

Siostra Łucja zmarła 13 lutego 2005 roku. Jej ciało spoczęło w sanktuarium w Fatimie, obok grobów dwojga błogosławionych pastuszków, swoich kuzynów. W roku 2008 Benedykt XVI wydał zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego siostry Łucji. Bardzo nas cieszyło, że mogliśmy uczestniczyć we Mszy św. w kościółku karmelitanek, w którym s. Łucja codziennie się modliła. Następnie zwiedziliśmy piękne muzeum poświęcone w sposób szczególny s. Łucji i objawieniom Maryi w Fatimie. Był to dla nas bardzo piękny czas poznawania z bliska historii tego świętego miejsca.

Zdjęcie przedstawia wejście do kościoła karmelitanek w Coimbrze, w którym s. Łucja codziennie uczestniczyła we Mszy św. Również i nasza grupa pielgrzymkowa uczestniczyła w tym miejscu w Eucharystii.
Muzeum w dużej mierze poświęcone jest s. Łucji, która w klasztorze spędziła 57 lat swojego życia.
Siostra Łucja przez niemal 6 dekad życia w Karmelu prowadziła obfitą korespondencję z ludźmi z całego świata. Odpowiadała wszystkim, którzy do niej pisali.
Coimbra nazywana jest czasem studenckim miastem. Urok i klimat miasta tworzy w znacznej mierze jeden z najstarszych w Europie uniwersytetów, górujących nad miastem. Uniwersytet założony został przez króla Dionizego w 1290 roku, więc liczy sobie już 723 lat.
Coimbra, to również dawna stolica Portugalii. Moja żona bardzo lubi takie urokliwe i zabytkowe miasta.
Z żoną na tle niebieskiej hortensji.
Chwila odpoczynku nad starym miastem w Coimbrze.
Plac w Coimbrze uświetniony pomnikiem Joaquima Antonio de Aguiara, urodzonego w tym mieście portugalskiego polityka.

Powoli nasz dzień w przepięknej Coimbrze dobiegał końca. Byliśmy już troszkę zmęczeni, ale kiedy pani przewodnik powiedziała, że dla chętnych wieczorem będzie zorganizowany wyjazd do Santiago de Compostela, od razu powróciły nam siły. Do miasta zajechaliśmy, kiedy już nadchodził zmierzch, a wtedy cały plac św. Jakuba wygląda bardzo pięknie. Dla nas to miejsce nie było obce, bo już w poprzednim roku cały szlak św. Jakuba przeszliśmy pieszo. Cieszyliśmy się więc, że powracamy do miejsca, w którym się zaręczyliśmy.

Katedra św. Jakuba w Santiago de Compostella w Hiszpanii o zmierzchu prezentuje się przepięknie. To miejsce jest dla nas szczególnie bardzo ważne.
Plac, przy którym stroi okazała katedra św. Jakuba w Santiago de Compostela, jest dla nas szczególnym miejscem. To właśnie tu 16 lipca 2012 roku po godz. 23 poprosiłem moją ukochaną dziewczynę o rękę. Teraz więc był to dla nas czas, kiedy mogliśmy sobie powspominać naszą pieszą wędrówkę do tego świętego miejsca.

Następny dzień pobytu na portugalskiej ziemi zapowiadał się bardzo ciekawie, bo czekały nas odwiedziny w wyjątkowych miejscach. Z samego rana udaliśmy się po raz wtóry do Santiago de Compostela w Hiszpanii, by pomodlić się przy szczątkach św. Jakuba Większego, jednego z dwunastu apostołów, uczniów Jezusa Chrystusa. Następnie pojechaliśmy do miasta Porto, które jest drugim co do wielkości (po Lizbonie) miastem w Portugalii. Porto w komentarzach turystów cały czas toczy walkę o tytuł najpiękniejszego miasta Portugalii. Oferuje nie tylko wspaniałą architekturę centrum, ciekawe zabytki, ale też słynne na cały świat wino porto, które tam smakuje najlepiej na świecie.

Dobre wspomnienia to takie, które mimo woli wywołują uśmiech na twarzy. Z moją najpiękniejszą Żoną na tle okazałej katedry św. Jakuba w Santiago de Compostela.
Pomyśleć, że rok wcześniej sami przebyliśmy pieszo ponad 700 km, by dotrzeć do miejsca, w którym spoczywają szczątki Apostoła. Droga św. Jakuba jest jednym z najstarszych i najważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych, obok szlaków do Rzymu i Jerozolimy.
Jakże uroczy jest uśmiech mojej żony
Radość pielgrzymów po dotarciu do celu jest zawsze wielka. Tej wyjątkowej chwili nigdy się nie zapomina.
Porto – drugie obok Lizbony ważne miasto Portugalii – leży nad rzeką Douro (Złotą). Jego najstarsza część została w 1996 roku wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W Vila Nova de Gaia warto zwiedzić składowe piwnice wina porto i degustować różne odmiany tego typowo portugalskiego trunku.
Porto jest pięknym miastem, aż chciałoby się spędzić w tym miejscu znacznie więcej czasu. Kto wie, może kiedyś będzie nam dane jeszcze odwiedzić to miasto.

Powoli nasz pobyt w malowniczym mieście Porto dobiegał końca. Kolejnym, a zarazem najważniejszym naszym celem tej pielgrzymki było Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie. Mówiąc o objawieniach Maryi, które się tutaj dokonały, należy przypomnieć sytuację polityczną, jaka w tym okresie panowała w Portugalii. W 1910 roku, a więc siedem lat przed objawieniami, władzę w Portugalii przejęła masoneria. Rządzący postanowili zniszczyć Kościół katolicki w ciągu dwóch pokoleń. Nowa, walcząca z Bogiem władza ogłosiła, że katolicyzm jest największym wrogiem ludzkości, opium dla ludu i dlatego należy go jak najszybciej unicestwić. Rozpoczęło się okrutne prześladowanie Kościoła, represjonowanie osób duchownych i świeckich; wiele z nich poniosło śmierć męczeńską. Prymasa Portugalii oraz najbardziej niewygodnych biskupów i kapłanów wypędzono z kraju. W encyklice Iamdudum in Lusitania z dnia 24 maja 1911 roku papież Pius X potępił i odrzucił ustawę skierowaną przeciw Kościołowi. Odpowiedzią rządu republiki Portugalii było zerwanie stosunków z Watykanem i jeszcze zacieklejsze prześladowania. Lizbona została ogłoszona w 1915 roku ateistyczną stolicą świata.

Pius XII w marcu 1939 roku podczas koronacji (na głowie ma tiarę, czyli potrójną koronę papieską), stanowiącej ówcześnie jeden z ceremoniałów inauguracji pontyfikatu. Ten niestrudzony obrońca pokoju i opiekun prześladowanych sprawował urząd papieski w latach 1939-1958. Nazywał siebie „papieżem fatimskim”. W roku 1946 koronował przez swojego legata figurę Matki Bożej Fatimskiej na Królową Świata.
Drewniana brama z latarniami była zaczątkiem dzisiejszej Kaplicy Objawień, powstałej w wyniku ofiarności mieszkańców Fatimy i okolic. Po środku stoją od lewej Franciszek, Łucja i Hiacynta.
Ojciec święty Jan Paweł II, w swojej książce „Przekroczyć próg nadziei”, pisze: „A cóż powiedzieć o trzech portugalskich dzieciach z Fatimy, które nagle w przeddzień wybuchu rewolucji październikowej usłyszały, że Rosja się nawróci, że w końcu moje Serce zwycięży… Tego nie mogły one wymyślić. Nie znały na tyle historii i geografii, a jeszcze mniej orientowały się w ruchach społecznych i rozwoju ideologii. A jednak to właśnie się stało, co zapowiedziały. Może również na to został wezwany z dalekiego kraju ten papież, może na to był potrzebny zamach na Placu św. Piotra właśnie 13 maja 1981 roku, ażeby to wszystko stało się przejrzyste i zrozumiałe, ażeby głos Boga mówiącego poprzez dzieje człowieka w znakach czasu mógł być łatwiej słyszany i łatwiej zrozumiały?”
Trzecia część tajemnicy, ujawniona w Fatimie 13 maja 2000 roku, podczas uroczystości beatyfikacji Franciszka i Hiacynty Marto, związana jest ściśle z osobą Jana Pawła II oraz jego pontyfikatem. Święty Jan Paweł II był wielkim czcicielem Matki Bożej. Na zdjęciu wraz z s. Łucją, ostatnią z żyjących wizjonerów objawień w Fatimie.

Objawienia fatimskie należą do najbardziej znanych objawień maryjnych w historii, a ich głównym przesłaniem jest konieczność nawrócenia i modlitwy o pokój. Z wydarzeniami tymi ściśle związane są także tzw. „tajemnice fatimskie”. Według relacji dzieci – Łucji, Franciszka i Hiacynty, przed objawieniami Matki Bożej miały miejsce spotkania z aniołami, przygotowujące je do widzeń Maryi. W centrum objawień fatimskich stoją spotkania dzieci z Matką Bożą w 1917 roku – było to 13 maja, 13 czerwca, 13 lipca, 19 sierpnia (13 sierpnia dzieci zostały aresztowane), 13 września i 13 października. Maryja poleca dzieciom odmawianie różańca oraz upowszechnianie nabożeństwa do jej Niepokalanego serca. Nazywa siebie Matką Bożą Różańcową. Najbardziej znane jest objawienie z 13 października, podczas którego miał miejsce tzw. cud słońca. ”Chmury rozstąpiły się, a na niebie ukazało się wspaniałe słońce. Wyglądało jak srebrny dysk. Można było na nie patrzeć bez mrużenia oczu, bo zupełnie nie raziło swym blaskiem. Przypominało śnieżną kulę obracającą się wokół własnej osi. Czasami otaczały je krwistoczerwone promienie, to znowu miało ono żółtą lub purpurową aureolę. Wydawało się, że wiruje z ogromną szybkością” – czytamy w opisie tego zjawiska).

Po zakwaterowaniu w hotelu, który znajdował się niedaleko sanktuarium, i krótkim odpoczynku udaliśmy się po raz pierwszy do miejsca, w którym 13 maja 1917 roku objawiła się trojgu pastuszkom Matka Boża. Było to kolejne spełnienie moich marzeń – znaleźć się w miejscu, o którym słyszałem, będąc jeszcze małym dzieckiem. Nasza podróż poślubna była więc niejako zwieńczeniem tych marzeń, a radość potęgował fakt, że byłem w tym miejscu razem z moją żoną. Jako młodzi małżonkowie pragnęliśmy zostać rodzicami, dlatego nasze modlitwy kierowaliśmy w sposób szczególny do Matki Bożej, ale prosiliśmy również o wstawiennictwo s. Łucję, Hiacyntę i Franciszka o dar rodzicielstwa, byśmy mogli być tatą i mamą dla naszych dzieci.

Kiedy piszę wspomnienia z naszej pielgrzymki do Fatimy, ciągle mam w pamięci moją pieszą pielgrzymkę warszawską na Jasną Górę, którą odbyłem w sierpniu 2013 roku. W pielgrzymkach warszawskich uczestniczyłem pięciokrotnie, w latach 2009-2013, a ostatnia była już wspomniana w sierpniu 2013 roku, kiedy z Justynką byliśmy już małżeństwem z kilkutygodniowym stażem. Po dziesięciu dniach pielgrzymowania i przejściu ponad 300 km mogłem uklęknąć na Jasnej Górze przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej i podziękować za szczęśliwie przebytą drogę. Dziękowałem i prosiłem o opiekę szczególnie nad naszym małżeństwem i o dar potomstwa. Z reszty pieniążków, które mi wtedy zostały, zamówiłem Mszę św. w tej intencji, byśmy mogli zostać jak najszybciej rodzicami. Pani, która przyjmowała ofiarę za Mszę św., zapisała mi na karteczce, że zostanie ona odprawiona 13 września 2013 roku o godz. 7 rano. Dzisiaj wiem, że ta data nie była przypadkowa, bo właśnie tego dnia 13 września 2013 roku, w dniu objawień fatimskich, dowiedzieliśmy się z Justynką, że będziemy rodzicami. Naszą podróż poślubną zaplanowaliśmy natomiast kilka miesięcy przed ślubem, nie wiedząc o tym wszystkim, co się wydarzy. Dlatego dla mnie jest to znak od Matki Bożej, że nasza ufność i modlitwa została wysłuchana.

Pierwsze kroki po przybyciu na plac skierowaliśmy do kaplicy objawień, gdzie mogliśmy zanurzyć się w modlitwie i przedstawić Maryi nasze intencje. Już wtedy na placu zebrało się kilka tysięcy osób, by wziąć udział w nabożeństwie różańcowym, które wywarło na nas ogromne wrażenie. Było to 12 lipca 2013 roku, czyli dzień przed rocznicą ukazania się Matki Bożej pastuszkom. Moja Żona miała ze sobą świecę, a ja starałem się wszystko jak najlepiej udokumentować, by zachować od zapomnienia nasze najpiękniejsze wspomnienia. Ciągle mam w pamięci śpiewaną wspólnie z innymi pielgrzymami słynną już pieśń maryjną, które słowa brzmią następująco:

Z dalekiej Fatimy donośnie brzmi dzwon,
zjawienie Maryi ogłasza nam on.
Ave, Ave, Ave Maria,
Ave, Ave, Ave Maria.

Pierwsze spojrzenie na znane na całym świecie sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej
Moja żona Justyna na tle Bazyliki Matki Bożej Różańcowej
Nocne czuwania modlitewne w Fatimie potrafią zgromadzić na placu przed bazyliką wielu pielgrzymów, proszących Maryję, by modliła się za nami i wypraszała łaski u swego Syna
Bóg chce, ażeby nikt się nie zgubił, dwa tysiące lat temu zesłał na ziemię swego Syna, aby „szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10).
Fatimscy pielgrzymi znają moc modlitwy różańcowej, o odmawianie której prosiła pastuszków Matka Boża w 1917 roku, ukazując się im w Cova da Iria.
Moja żona w ciszy i skupieniu przeżywała nbożeństwo procesji ze świecami
W swej macierzyńskiej trosce Najświętsza Panna przybyła tytaj do Fatimy, aby prosić ludzi żeby „nie obrażali już nigdy Boga”.
Matka Boża do pastuszków: „Módlcie się, módlcie się wiele i składajcie ofiary za grzeszników”.

Ten dzień był dla nas bardzo intensywny ze względu na miejsca, które tego dnia zobaczyliśmy. Dlatego po wieczornym nabożeństwie i krótkim spacerze udaliśmy się do hotelu na nocleg, by następnego dnia wziąć udział w uroczystościach rocznicowych.

W dniu 13 lipca 2013 roku nie mieliśmy zaplanowanych żadnych wycieczek. Ten szczególny dzień był przeznaczony na główne uroczystości, które odbyły się na placu przed Bazyliką Matki Bożej Różańcowej, jak i pozostawiono nam czas wolny, w trakcie którego mogliśmy dokładnie zwiedzić i kontemplować miejsca związane z objawieniami. Wieczorem natomiast wzięliśmy udział po raz drugi w procesji światła, będącej zwieńczeniem całego naszego dnia.

Nie będę na stronie przedstawiał wszystkich objawień, które w okresie od maja do października 1917 miały miejsce w Fatimie. Chciałbym jedynie przywołać wspomnienia siostry Łucji właśnie z dnia 13 lipca 1917 roku, która tak opisuje objawienia Matki Bożej:

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliśmy różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

– Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytałam.
Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.
– Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest, i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.
– Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

Potem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. I w dalszym ciągu mówiła:

– Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: „O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie za nawrócenie grzeszników i na zadośćuczynienie za grzechy popeł­nione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce, jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich podobne do przezroczystych rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką silą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli). Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani, szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

 Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy:

„O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:
– Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?
– Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej.
I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległości firmamentu.

Wspomnienia s. Łucji z Fatimy

W uroczystej Mszy św. odprawianej na dziedzińcu bazyliki wzięli udział hierarchowie Kościoła
Fatima jest duchowym miejscem Portugalii
Pani Fatimska chce, byśmy tak jak Franciszek i Hiacynta osiągneli szczyty doskonałości
Fatima jest jednym z najważniejszych centrów pielgrzymkowych świata. Każdego roku przybywa w to miejsca ok. 5 mln pątników.
W 2010 r. Benedykt XVI mówił: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”
Byliśmy szczęśliwi, że w dniu 13 lipca 2013 roku mogliśmy wspólnie z tysiącami pielgrzymów przybyłych z całego świata uczestniczyć w uroczystej Eucharystii
Od lat pielgrzymi mają w zwyczaju spełniać przyżeczenia, które są jednym z najbardziej wzruszających i wyjątkowych oblicz Fatimy. To przejaw ludowej duchowości, która zasługuje na najwyższy szacunek i jest w pełni zgodna z fatimskim orędziem i historią tego miejsca.
Fatimscy pielgrzymi znają moc modlitwy różańcowej, o odmawianie której prosiła Pastuszków Matka Boża w 1917 r. ukazując się im w Cova da Iria.  Najżarliwsi wierni drogę do Kaplicy Objawień pokonują na klęczkach.
Wielka radość i wdzięczność panowała w naszych sercach, ponieważ mogliśmy być tutaj razem jako młodzi małżonkowie i zawierzyć naszą rodzinę Matce Bożej
Moja żona Justyna na tle Kaplicy Objawień w Fatimie
Plac fatimski może pomieścić jednorazowo nawet milion osób. W oddali widoczna Bazylika Trójcy Przenajświętszej, poświęcona 12 października 2007 roku
Wnętrze Bazyliki Trójcy Przenajświętszej
Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami
Modlitwa różańca największą ma moc, a łaski Chrystusa rozjaśnią serc mrok…
Bazylika Matki Bożej Różańcowej w Fatimie
Wnętrze Bazyliki Matki Bożej Różańcowej
Grób błogosławionej Hiacynty (z lewej) w bocznej kaplicy Bazyliki (z prawej jest także grób sługi Bożej siostry Łucji)
Moja Żona modli się przy grobach błogosławionych pastuszków z Fatimy

Kolejnego dnia naszej pielgrzymki udaliśmy się do niewielkiej wioski Valinhos i Aljustrel, znajdującej się w pobliżu słynnej na cały świat Fatimy. Na rok przed objawieniami Najświętszej Marii Panny Łucja, Franciszek i Hiacynta kilkukrotnie ujrzeli Anioła Portugalii, zwanego też Aniołem Pokoju. Wydarzyło się to właśnie w okolicach Valinhos. Anioł, którego zobaczyły dzieci, polecił im modlić się słowami:

O Mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię.

Anioł zachęcał do nieustannego ofiarowywania modlitw i umartwień Najwyższemu, aby wypraszać nawrócenie dla grzeszników i pokój dla Portugalii. Gdy ukazał się po raz drugi, nakazał pastuszkom modlić się słowami przypominającymi słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego:

Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest On obrażany! Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Tego dnia mogliśmy zobaczyć wszystkie te miejsca związane z objawieniami Anioła, który ukazał się pastuszkom, jak również zobaczyć ich domy i miejsca, w których się wychowywali. Z całą pewnością był to dla nas niezapomniany i piękny czas, a ja mogłem go udokumentować na fotografiach.

Następny dzień naszego pielgrzymowania pod Fatimie przywitał nas bardzo ładną pogodą
W miejscu, w którym 19 sierpnia 1917 roku dzieciom po raz czwarty ukazała się Matka Boża, wybudowano niewielką kapliczkę z figurą Maryi. „Biało ubrana Pani” pojawiła się tym razem w pobliżu miejsca, w którym dzieci przed rokiem po raz pierwszy zobaczyły Anioła.

Matka Boża mówiła do Pastuszków w 1917 r.: „Nie obrazajcie więcej Boga, Naszego Pana. On jest już tak bardzo obrażany” Grupa ukrzyżowania na dachu Kaplicy Męki Pańskiej w Fatimie, ufundowanej przez węgierskich katolików.
Na wzgórzu Cabeco, w tle rzeźby z 1958 roku upamiętniające pierwsze i trzecie ukazanie się Anioła pastuszkom

A my z żoną jak zawsze na samym końcu naszej pielgrzymkowej grupy
Sprzedaż dewocjonaliów poświęconych objawieniom fatimskim w Aljustrel. Wśród nich szczególnie wyróżniają się typowe dla Portugalii ozdobne ceramiczne płytki, tzw. azulejos

Moja Justyś przed kamiennym domem Manuela Pedra Marto, ojca Franciszka i Hiacynty. Manuel był osobą poważną i bogobojną, cieszył się w okolicy opinią człowieka uczciwego i pracowitego.
Pokój, w którym mieszkała Hiacynta

Łóżko w domu rodzinnym Franciszka, w którym zmarł
Studnia w pobliżu domu rodziców Łucji dos Santos. Umieszczone tu rzeźby upamiętniają widzenie Anioła Pokoju, który właśnie w tym miejscu ukazał się po raz drugi, latem 1916 roku, Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie.

Cała ta okolica jest bardzo urokliwa, że miało się wrażenie jakby czas tutaj się zatrzymał
Z wioski Aljustrel oddalonej ok 3 km od Fatimy do naszego hotelu pojechaliśmy „ciuchcią” na kołach

Po kolacji, kiedy mieliśmy czas już tylko dla siebie, udaliśmy się z Justynką po raz kolejny na spacer po fatimskim sanktuarium
„Kto posiada miłość jest bogaty, chociaż o tym nie wie” św. Józef z Kupertynu

W przedostatnim dniu naszego pobytu w Portugalii udaliśmy się do najbardziej malowniczej wioski Portugalii, Nazare. Jest to niewielkie rybackie miasteczko leżące u stóp potężnego klifu, który wznosi się ponad falami oceanu w środkowej Portugalii. W Nazare znajduje się również Sanktuarium Matki Bożej, będące najstarszym portugalskim sanktuarium i w ciągu wieków jednym z najbardziej popularnych miejsc kultu na terenie obecnej Portugalii. Tego dnia mogliśmy dokładnie zwiedzić to urocze miasteczko, zapoznać się z jego historią, jak również wypocząć nad oceanem i skosztować tutejszej kuchni.

Położone nad Atlantykiem, 30 km od Fatimy Nazare jest od XII wieku ośrodkiem kultu maryjnego. Tutaj też znajduje się najwyższe w całej Portugalii (110 m n.p.m.) nadmorskie urwisku. Na zdjęciu Sanktuarium Matki Bożej w Nazare
Są na świecie takie miejsca, gdzie widoki robią na człowieku wielkie wrażanie. W dole widok na miasteczko i plażę w Nazare.

Justynka na tle starego miasta Nazare
Z nadmorskiego urwiska rozciąga się przepiękny widok na Ocean Atlantycki

Zwiedzanie zwiedzaniem, ale smacznego obiadu z ukochaną żoną nie mogło zabraknąć
Kocham Cię, Justyś

Masz moja żonko najpiękniejszy uśmiech na świecie
Spacer Justynki po plaży nad Oceanem Atlantyckim

Ostatnim punktem tego dnia była wizyta w miasteczku Batalhi, które jest położone około 30 km od Fatimy. Na miejscu gdzie stoi obecnie klasztor Najświętszej Marii Panny Zwycięskiej, w 1385 roku stoczona została wielka bitwa przeciwko Hiszpanom.
Wodzem walecznych Portugalczyków był wielki strateg Nuno Alvares Pereira. Jego pomnik stoi przed klasztorem, ufundowanym w dowód wdzięczności za zwycięstwo. Pereira wstąpił później do zakonu Karmelitów (beatyfikowany w 1918 roku).

Niestety, powoli nasza pielgrzymka do Portugalii dobiegała końca. Ostatniego dnia z samego rana udaliśmy się jeszcze na krótko do Fatimy. Odwiedziliśmy niewielki kościółek parafialny, w którym zostali ochrzczeni Łucja, Hiacynta i Franciszek. Kolejnym krokiem była wizyta na pobliskim cmentarzu, gdzie spoczywają rodzice pastuszków. Ostatnie godziny naszego pobytu w Fatimie spędziliśmy w nowo otwartym muzeum, poświęconym pamięci uczestników objawień maryjnych z 1917 roku. Mogliśmy zobaczyć przedmioty, które należały do wizjonerów, jak również pamiątki po papieżu Janie Pawle II.

Kościół parafialny, w którym została ochrzczona cała trójka pastuszków
Wnętrze kościółka

Naprzeciw kościoła parafialnego położony jest cmentarz, na którym spoczywa rodzina Łucji, Hiacynty i Franciszka. Ich groby natomiast znajdują się w Bazylice w Cova da Iria.
Ostatnie spojrzenie na sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Święta Maryjo, Matko Boża, Królowo rodzin, módl się za nami.

Wyjeżdżając z Fatimy, byliśmy wzruszeni i pełni żalu, że nasza piękna podróż poślubna ma się ku końcowi, ale jak powiada polskie powiedzenie: „wszystko, co dobre, kiedyś się kończy”… W drodze do hotelu zatrzymaliśmy się jeszcze przez chwilę w Lizbonie, by móc zobaczyć kilka zabytkowych i ważnych dla tego kraju miejsc.

Torre de Belém – militarna budowla z 1520 roku stojąca w Lizbonie, na jej zachodnim przedmieściu Belém, nieopodal Klasztoru Hieronimitów, u ujścia Tagu do oceanu. Jedna z największych atrakcji turystycznych stolicy Portugalii.
Jak podróżować, to tylko z ukochaną Żoną
Na tle klasztoru oo. hieronimitów, uważanego za perłę i kwintesencję stylu manuelińskiego, który jest specyficznym dla Portugalii połączeniem gotyku i renesansu
Krótki odpoczynek na ławeczce

Pomnik Odkrywców w lizbońskiej dzielnicy Belem
Popołudniem udaliśmy się raz jeszcze na plażę
Piękna pielgrzymka fatimska dobiegła końca, ale najpiękniejsze pozostaną wspomnienia, do których zawsze będziemy powracać…
Pora wracać do naszego domu na Pradze. To był dla nas piękny czas. Dziękuję!

Powrotna podróż przebiegła bez żadnych kłopotów. Na lotnisku w Warszawie czekali na nas rodzice Justynki, którym w drodze do domu opowiedzieliśmy wrażenia z naszej dopiero co zakończonej podróży poślubnej. A ja byłem pełen radości, że Bóg pozwolił mi poznać osobę, która kieruje się podobnymi wartościami, co do wiary, rodziny i wychowywania dzieci.

Dzisiaj, kiedy od naszej pielgrzymki minęło troszkę czasu, cieszę się bardzo, że nasze modlitwy zostały wysłuchane i że w maju 2014 roku zostaniemy rodzicami. Będę to powtarzał jak mantrę, ale w życiu chrześcijanina nic nie dzieje się przypadkowo, i dzień, w którym dowiedzieliśmy się o naszym dziecku, odbieram jako znak od Matki Bożej. Nie wiemy, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka. Dla nas najważniejsze jest to, że Bóg nam pobłogosławił. Za ten najpiękniejszy dar pragnę wyśpiewać Panu Bogu hymn dziękczynny Te Deum laudamus. Wierzę głęboko, że za jakiś czas wspólnie z całą naszą rodziną będziemy podróżować, poznawać nowe miejsca i że dołożymy wszelkich starań, by dla naszego poczętego dziecka być wzorowymi i godnymi naśladowania rodzicami. Pewnie kiedy na świat przyjdzie maleństwo, nasze życie się zmieni. Ale nie zmieni się nasz stosunek do wiary, który – jak napisałem wcześniej – jest fundamentem naszego życia rodzinnego. Na koniec tych wspomnień pragnę jeszcze przytoczyć słowa mojej ulubionej pieśni religijnej:

W drogę z nami wyrusz, Panie,
nam nie wolno w miejscu stać,
gdy zbłądzimy, podaj rękę,
gdy upadniemy, pomóż wstać.

Łukasz Piotrowski