2010 – Ziemia Święta, Jordania, Egipt

Sacrum / Brat Elia, stygmatyk z Calvo
5 sierpnia 2018
2010 – Fotogaleria z pielgrzymki do Ziemi Świętej, Jordanii i Egiptu
5 sierpnia 2018
„Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
Pójdziemy do domu Pana.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem”
(Ps 122, 1-2)

Ponad dwa tysiące lat minęły od Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie z Nazaretu, wydarzenia, które zapoczątkowało erę chrześcijaństwa, największej w świecie religii monoteistycznej. Od tysięcy lat pielgrzymi napływają do Ziemi Świętej, by doświadczyć spotkania ze miejscami, gdzie po raz pierwszy głoszona była Ewangelia. Pielgrzymi przybywają do Jerozolimy, która – jak pisze św. Paweł – będzie centrum Nowego Ładu. I mnie dana była wielka radość odwiedzenia tych wszystkich miejsc, nierozerwalnie związanych z życiem Jezusa. Chciałbym dziś powrócić wspomnieniem do tamtych pięknych dni.

Przed wyruszeniem w odległą podróż do Ziemi Świętej nie mogliśmy odmówić sobie pamiątkowego zdjęcia. Od lewej: mój brat Dominik, nasza ukochana babcia Marysia, no, i nasz psiak Vaneska; fot. 9 września 2010

Pielgrzymkę do Ziemi Świętej, Jordanii i Egiptu odbyłem w dniach 9-24 września 2010 roku, ale przygotowywałem się do niej dużo wcześniej, pragnąc, by ta podróż była wyjątkowa i niepowtarzalna –  miałem przecież być w miejscach najświętszych. Pragnąłem zobaczyć w czasie mojego pobytu jak najwięcej, dotknąć historii  i zanurzyć się w modlitwie w miejscu narodzenia i śmierci Pana Jezusa.Kiedy jechałem na lotnisko w towarzystwie taty i brata, którym zawsze jestem wdzięczny za okazywaną mi pomoc, czułem się lekko zdenerwowany. Nigdy wcześniej nie byłem tak daleko od domu, rodziny, przyjaciół. Najbardziej jednak bałem się lotu samolotem, bo nigdy dotąd nie podróżowałem takim środkiem transportu. Sam lot z Polski do Izraela trwał ok. 4 godzin i jak się okazało, było to wspaniałe doświadczenie i wielka atrakcja, że mogłem po raz pierwszy podziwiać świat z tak wysoka. Kiedy siedziałem wygodnie w fotelu, usłyszałem komunikat kapitana samolotu, że lecimy na wysokości 10 km, a temperatura powietrza wynosi – 50 stopni. Usłyszawszy to, przeraziłem się i zacząłem się modlić w duchu, by nic złego nam się nie wydarzyło (uśmiech). Na szczęście Pan Bóg nad wszystkim czuwał i zgodnie z Jego wolą wylądowaliśmy na lotnisku w Tel Awiwie. Udając się do Izraela, musimy być przygotowani na szczegółowe kontrole – nasze bagaże tak skrupulatnie sprawdzano, że często trzeba było wszystko od nowa układać. Kiedy kilka razy przekraczaliśmy granicę, miałem takiego pecha, że te szczegółowe kontrole zawsze wypadały na mnie i za każdym razem musiałem wszystko wyciągać z bagażu, ale cóż… mogłem jedynie zacisnąć zęby i wykonywać polecenia pracowników lotniska.

Tuż przed odlotem do Ziemi Świętej z moim bratem Dominikiem na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie; fot. 9 września 2010

Podróż z Warszawy do Tel Awiwu była dla mnie okazją do tego, by pierwszy raz w życiu polecieć samolotem, co było dla mnie niezapomnianym przeżyciem; fot. 9 września 2010

Pierwsze, na co zwróciłem uwagę po opuszczeniu lotniska, to że pomimo późnej godziny na dworze było nadal gorąco, a na drzewach kwitły piękne kolorowe kwiaty. Gdy wylatywaliśmy z Polski, trwała typowo jesienna pogoda, czyli deszczowo i chłodno. W drodze do hotelu w Betlejem, a było to wczesnym rankiem, odmówiliśmy wszyscy wraz z księdzem poranne modlitwy i zawierzyliśmy Panu Bogu i Maryi nasz kilkunastodniowy pobyt.Betlejem, które w języku hebrajskim oznacza „dom chleba”, w starożytności nosiło nazwę Efrat, a w wielu opisach biblijnych przedstawiane jest jako miejsce spokojnej egzystencji pasterzy. Tu Jakub pochował swoją ukochaną żonę Rachelę. Betlejem jest też sławione jako miejsce urodzenia Dawida, a Nowy Testament rozsławił je jako miejsce przyjścia na świat Jezusa. Po krótkim odpoczynku w hotelu udaliśmy się do Jerozolimy, by zacząć naszą upragnioną pielgrzymkę, a było to 10 września 2010 roku.

W Betlejem, mieście narodzenia Jezusa Chrystusa; fot. 10 września 2010

W oddali panorama osiedli mieszkaniowych w Betlejem; fot. 10 września 2010

Każdy chrześcijanin, jeżeli tylko ma taką możliwość, powinien choć raz w życiu odwiedzić Ziemię Świętą, ziemię nazwaną tak przez proroka Zachariasza. To ojczyzna wszystkich ludzi, którzy przeżywają i poznają tajemnice ducha ludzkiego. To właśnie na tej Ziemi Jezus Chrystus miał swą misję do spełnienia; fot. 10 września 2010

Jerozolimska Złota Kopuła na Skale, która jest jednym z najważniejszych sanktuariów świata muzułmańskiego. Jest jednym z najbardziej rozpoznawanych budynków w mieście. W czasach Jezusa Chrystusa w tym miejscu znajdowała się Świątynia, w której ofiarowany był Pan Jezus. Gdy miał 12 lat, tutaj został odnaleziony po trzech dniach. Tutaj dokonał wielu cudów. Przez bramy Jerozolimy uroczyście wjechał na osiołku i stąd wypędził przekupniów. W VII w. w miejscu świątyni żydowskiej wybudowano meczet Skały. Pod złotą kopułą znajduje się duża skała, na której Abraham ofiarował Bogu swego jedynego syna – Izaaka; fot. 10 września 2010

Cmentarz żydowski na Górze Oliwnej – najstarszy i największy cmentarz żydowski na świecie położony na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Pierwsze pochówki miały miejsce około 3000 lat temu (w tzw. Pierwszym Okresie Świątynnym), a ludzi grzebie się tu do dziś; fot. 10 września 2010

Na płytach nagrobnych można zauważyć kamienie. Zwyczaj ten wywodzi się z czasów, kiedy zmarłych grzebano na pustyni. Kamienie wskazywały miejsce pochówku i zabezpieczały je przed dzikimi zwierzętami. Dziś są wyrazem szacunku dla zmarłego, zgodnie ze starą zasadą: „kwiaty są dla żywych, kamienie dla zmarłych”; fot. 10 września 2010

Grota Narodzenia Pańskiego – to w tym miejscu narodził się nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Grota Narodzenia znajduje się w krypcie pod ołtarzem betlejemskiej Bazyliki Narodzenia Pańskiego, wybudowanej w roku 326 z polecenia św. Heleny, matki cesarza Konstantyna Wielkiego. Na gwieździe, którą ucałowałem, znajduje się napis: Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est – Tu z Maryi Dziewicy narodził się Jezus Chrystus; Betlejem, fot. 10 września 2010

W Biblii zawarte są niezliczone wzmianki i cytaty dotyczące Jerozolimy. Mówi się o niej Święte Miasto, Złote Miasto, Miasto Pokoju, Miasto Dawidowe, Syjon… A współcześnie, niestety, nie ma innego miasta, które byłoby powodem tak wielu konfliktów zbrojnych, jak Jerozolima. W mieście tym znajdują się miejsca święte czczone przez trzy wielkie religie monoteistyczne i jest ono celem pielgrzymek wiernych z całego świata. Wizytę w Jerozolimie najlepiej rozpocząć od Wzgórza Oliwnego. Tu właśnie kieruje pierwsze kroki większość wycieczek. Rozpościera się stąd wspaniały widok na centrum Jerozolimy. Otoczone obronnymi murami Stare Miasto widoczne jest jak na dłoni. Wśród plątaniny wąskich, zabytkowych uliczek skrywa największe perły, święte miejsca trzech religii: Ścianę Płaczu, czyli jedyną pozostałość Świątyni Jerozolimskiej, Drogę Krzyżową, Bazylikę Grobu wybudowaną w miejscu ukrzyżowania i zmartwychwstania Chrystusa oraz dwa bardzo ważne dla muzułmanów meczety. Jeden z nich jest symbolem i wizytówką Jerozolimy. To Kopuła Skały, zwana tak ze względu na charakterystyczny kulisty dach w złotym kolorze. Wznosi się majestatycznie nad całą historyczną Jerozolimą.

W Jerozolimie można zobaczyć, jak po uliczkach miasta jeżdżą dzieci na osiołkach. To właśnie triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy na osiołku pięć dni przed Zmartwychwstaniem był początkiem wypełniania się proroctwa Zachariasza; fot. 11 września 2011

U stóp Góry Oliwnej leży ogród Getsemani, gdzie Jezus spędził na modlitwie ostatnie godziny przed aresztowaniem: A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: «Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił» (Mk 14,32). Aby się tam dostać, Jezus musiał przekroczyć dolinę Cedronu: … Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie (J 18,1); fot. 11 września 2010

Jezioro Galilejskie to miejsce, którego pięknem zachwycał się Pan Jezus. To tutaj nauczał, uzdrawiał, to po wodzie tego jeziora chodził jak po suchym lądzie. Dzisiaj można na jego brzegu zjeść tzw. rybę św. Piotra (według tradycji, taki gatunek łowił najczęściej św. Piotr), a potem popłynąć wynajętym statkiem; fot. 13 września 2010

Rejs statkiem po Jeziorze Galilejskim; fot. 13 września 2010

Stojąc na stoku Wzgórza Oliwnego, podziwiamy ten widok. Między miejscem, w którym stoimy, a murami Jerozolimy rozciąga się Dolina Jozafata. Za doliną, po lewej stronie, wznosi się Wzgórze Syjon. Znajduje się tam Wieczernik, Kościół Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny oraz symboliczny grobowiec króla Dawida, znanego wszystkim ze zwycięskiej walki z Goliatem. Komuś, kto jest tu po raz pierwszy, aż trudno uwierzyć, że wszędzie jest tak blisko. Świątynia obok świątyni, kościół obok synagogi, synagoga obok meczetu. Zastanawia i zadziwia, że na tak małej przestrzeni rozegrały się najważniejsze biblijne wydarzenia. Od Abrahama do Jezusa.W trakcie naszej pielgrzymki udaliśmy się również do Jordanii , która stanowi ważną część historycznej Ziemi Świętej – poprzez górę Nebo, Madabę, Jerasz, Morze Martwe czy Petrę, będącą najsłynniejszym miejscem w Jordanii – zaliczona została bowiem do nowych cudów świata.
Zatrzymajmy się nieco dłużej przy górze Nebo, którą dzieli od Betlejem zaledwie 50 km. Są to dwa podstawowe punkty każdej pielgrzymki do Ziemi Świętej. Rozdzielone granicą jordańsko-izraelską, przebiegającą wzdłuż Morza Martwego i rzeki Jordan. W pobliżu ujścia Jordanu do Morza Martwego na wysokość około 800 metrów wznosi się góra Nebo. Choć to jeszcze teren Jordanii, przy dobrej pogodzie widać już wieże kościołów w Jerozolimie.Do Jerycha jest stąd ledwie 27 kilometrów, do Jerozolimy 46, a do Betlejem 50, o czym informuje ustawiona na skraju góry tablica, wskazująca kierunki najważniejszych punktów Ziemi Świętej. Panorama jest fascynująca, widok zapiera dech w piersiach. Sławę górze Nebo przyniosły wydarzenia opisane w Starym Testamencie. W pobliżu ukryta miała zostać Arka Przymierza, ale co najistotniejsze, to tutaj zmarł i został pochowany Mojżesz, któremu Pan odmówił wejścia do Ziemi Obiecanej. Mógł ją tylko dojrzeć ze szczytu Nebo.

W zachodniej Jordanii, w odległości około 40 km od stolicy kraju – Ammanu, wznosi się góra Nebo. Zgodnie z tradycją judeochrześcijańską, jest ona czczona jako miejsce śmierci Mojżesza. Z jej szczytu podziwiać można niezwykłą panoramę: w dole rozpościera się dolina Jordanu oraz otoczone urwistymi skałami Morze Martwe, na którego brzegu znajdują się groty Qumran; fot. 15 września 2010

Rzeka Jordan stała się świadkiem działalności Jana Chrzciciela. Przy Jordanie odnowiliśmy swoje przyrzeczenia chrzcielne i wysłuchaliśmy tekstu Ewangelii wg św. Mateusza: Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. (…) A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego, zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. (Mt 3,13-17); fot. 15 września 2010

Petra w Jordanii to unikalne w skali światowej miasto wykute w skale. Jest pozostałością olbrzymiego, mogącego niegdyś liczyć nawet 30 000 mieszkańców miasta. Zamieszkiwali je Nabatejczycy – tajemniczy lud pustynny, który w VI wieku przed naszą erą przybył z południa Półwyspu Arabskiego. Przez stulecia żyli jako nomadzi, ale w II wieku p.n.e. byli już na tyle skupioną społecznością, że zamieszkiwali przede wszystkim miasta. Petra była ich stolicą; fot. 16 września 2010

Petra

Z Jordanii udaliśmy się do Egiptu, by podziwiać tajemnicze piramidy w Gizie – zaliczane do siedmiu cudów starożytnego świata. Autobusem dotarliśmy do obszaru pustynnego z mniejszymi kompleksami piramid i grobowców, nad którymi dominowały trzy okazałe piramidy. Najwyższa z nich nosi nazwę władcy Cheopsa. Średnią, zbudowaną jako drugą, przypisujemy synowi Cheopsa, faraonowi Chefrenowi. Trzecia, znacznie mniejsza, należy do wnuka Cheopsa, faraona Mykerinosa. Była wspaniała pogoda, niebo bez jednej chmurki, słońce mocno grzało. Złote piaski pustyni błyszczały wszystkimi odcieniami miedzi. Pustynia oferowała nam długą pustą przestrzeń, pomarańczowe wydmy dopiero gdzieś daleko łączyły się z horyzontem. Jak każda atrakcja starożytnego Egiptu, tak i to miejsce było tłumnie oblegane przez turystów. Arabowie zachęcali do przejażdżki na wielbłądach, mułach, osiołkach i koniach. Największym powodzeniem wśród turystów cieszyły się oczywiście wielbłądy, które paradowały z poprzypinanymi kolorowymi pomponikami.

Piramida Cheopsa zbudowana została w okresie Starego Państwa, około roku 2560 p.n.e. z przeznaczeniem na grobowiec faraona Cheopsa; fot. 20 września 2010

Pamiątkowe zdjęcie przy piramidzie Cheopsa; fot. 20 września 2010

Nieco dłużej chciałbym się zatrzymać przy innym miejscu naszej pielgrzymki, przy górze Synaj, która wznosi się na wysokość 2285 m n.p.m. To tu Bóg podyktował Mojżeszowi dziesięć przykazań, to u jej podnóża ukazał mu się w postaci płonącego krzewu i to tu, w jednej z jaskiń prorok Eliasz ukrywał się przed złą królową Jezebel. A nieopodal tego miejsca, dziś na terenie ślicznego klasztoru św. Katarzyny, znajduje się studnia, przy której Mojżesz poznał żonę Seforę. Tyle biblijne opowieści.

Przewodnik zapowiedział nam, że będzie to bardzo wyczerpująca wspinaczka i osoby z jakimiś dolegliwościami bądź osoby starsze mogą mieć problemy z dojściem na szczyt. Tym bardziej, że wejście na sam szczyt odbywa się w nocy, by móc nad ranem podziwiać piękny wschód słońca. Osobiście nie mogłem się już doczekać tej wyprawy, na tę jedynie okazję zabrałem z domu statyw do aparatu, by zdjęcia, kiedy będę fotografował wschód słońca, nie wyszły poruszone. W związku z tym musiałem wspinać się z kilkoma dodatkowymi kilogramami na plecach, ale cóż… czasami trzeba się poświęcić (uśmiech). Czytałem parę razy o wschodzie słońca na pustyni jako o czymś wyjątkowym, ale nie wiedziałem czemu. A teraz już wiem. Po pierwsze, nagle prawie znikąd, z ciemności wyłania się cały świat. W mieście, w lesie, właściwie wszędzie mamy poczucie, że coś nas otacza, na pustyni jesteśmy tylko my i pustka. Nic. I nagle cały świat objawia się, wybucha wokół nas kolorami. Poza tym te kolory! Przez chwilę pustynia pełna jest barwy. Później oślepiające słońce zmieni wszystko w biel, ale teraz, na ten jeden moment, widzimy każdy szczegół, każdą odrobinę życia, która się tu uchowała, w jej właściwej barwie.  Ten widok pozostanie mi na długo w pamięci. U podnóża góry księża podróżujący z nami odprawili dla naszej grupy Mszę św. na skale. Oczywiście wszyscy wzięliśmy w niej udział.

Jedna z piękniejszych fotografii, jakie posiadam w domowym archiwum. Na ten potężny masyw Góry Synaj ciągną pielgrzymki wszystkich narodowości i wyznań. Według przekazów biblijnych, to tutaj Mojżesz miał otrzymać tablicę z 10 przykazaniami. Jedno jest pewne… trudno o piękniejsze miejsce na spotkanie z Bogiem. Góra Synaj przyciąga ludzi, którzy wspinają się na nią z pobudek religijnych, jak również dla szansy ujrzenia jednego z najbardziej inspirujących wschodów słońca na świecie; fot. 18 września 2010

Góra Synaj przyciąga ludzi, którzy wspinają się na nią z pobudek religijnych, jak również dla szansy ujrzenia jednego z najbardziej inspirujących wschodów słońca na świecie; fot. 18 września 2010

Powoli nasza pielgrzymka zbliżała się ku końcowi. W drodze powrotnej do Jerozolimy odwiedziliśmy piękne akwarium Morza Czerwonego, gdzie mogliśmy podziwiać rafę koralową, rekiny i najróżniejsze kolorowe ryby, które zamieszkują wody tego akwenu. Czternastego dnia pobytu w Ziemi Świętej powróciliśmy ostatni raz do Jerozolimy, by pomodlić się przy Ścianie Płaczu, zwiedzić Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem. Niezapomnianym przeżyciem było dla mnie wzięcie udziału w Drodze Krzyżowej ulicami Jerozolimy, tymi ulicami, którymi 2000 lat temu szedł skazany na śmierć i ubiczowany Pan Jezus. U końca drogi znajduje się ogromna Bazylika Grobu Pańskiego, a w niej pięć ostatnich stacji drogi krzyżowej i Golgota, a więc skała, na której zatknięto Krzyż w czasie ukrzyżowania Jezusa, oraz Grób Pański. Kiedy znalazłem się w niszy skalnej, gdzie leżało Twoje święte ciało, Jezu, mogłem uklęknąć i odmówić krótką modlitwę, a następnie ucałować Twój pusty grób.

Ściana Płaczu, zwana też Zachodnią, położona na skraju jerozolimskiego starego miasta, to jedyna ocalała pozostałość po historycznej świątyni, w której, jak wierzą Żydzi, mieszkał Bóg. Ściana Płaczu jest jednym z najbardziej mistycznych miejsc na świecie, a zarazem jest to najświętsze miejsce judaizmu; fot. 22 września 2010

Niezapomnianym wydarzeniem dla naszej grupy pielgrzymkowej był z całą pewnością udział w Drodze Krzyżowej ulicą Via Dolorosa (łac. „droga cierpienia”, „droga krzyżowa”), którą przemierzył Jezus Chrystus dźwigając krzyż na Golgotę, – ulica znajduje się w starej części miasta (obecnie jest to dzielnica muzułmańska); fot. 22 września 2010

Bazylika Grobu Świętego jest najświętszym miejscem chrześcijaństwa, gdyż w obrębie jej murów leży góra Kalwaria, inaczej zwana Golgotą. Tu Jezus Chrystus poniósł śmierć krzyżową; fot. 22 września 2010

Jako chrześcijanin byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem być w tym szczególnym miejscu, że mogłem dotknąć kamiennej płyty, na której według tradycji złożone zostało ciało Jezusa i gdzie zmartwychwstał; fot. 22 września 2010

Ostatnim punktem naszej pielgrzymki był pobyt nad Morzem Martwym. Akwen ten jest jedną z największych atrakcji na Bliskim Wchodzie (dla wielu kluczową atrakcją podczas wizyty w Izraelu) i prawdziwym cudem natury. Może Martwe uważa się za najstarsze uzdrowisko oraz największe naturalne spa na świecie. Nawet osoby, które nie potrafią pływać, mogą zaznać bez większego wysiłku, czym jest długie dryfowanie na powierzchni wody – niezwykle bowiem wysokie stężenie soli sprawia, że sól wypycha nas do góry; fot. 23 września 2010

Tak w największym skrócie mogę oddać swoje wspomnienia z Ziemi Świętej. Był to dla mnie szczególny czas, kiedy mogłem nawiedzać miejsca, po których wędrował i gdzie przebywał Pan Jezus. Jednak by dokładnie i na spokojnie zobaczyć wszystkie miejsca związane z narodzeniem się chrześcijaństwa, należałoby poświęcić nie kilkanaście dni, ale przynajmniej miesiąc. Życzę wszystkim, by – jeżeli możliwości pozwolą na pielgrzymkę  do Ziemi Świętej – nawet przez moment się nie zastanawiali, bo chwile przeżyte w miejscu, które wybrał sam Bóg, pozostaną we wspomnieniach do końca życia. Chrześcijanin to człowiek, który podąża za Jezusem i swoje życie opiera na Jego naukach. Nie jest to droga łatwa, wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń, ale zarazem to jedyna droga, która prowadzi do pełni szczęścia i zbawienia duszy, co jest przecież celem naszego krótkiego ziemskiego życia.

Łukasz Piotrowski