lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Władysław Podsiadły – „Przedwczorajszy Sieradz ocala od zapomnienia”

Przeglądając archiwalne gazety z naszego regionu, natrafiłem na artykuł napisany przez Dariusza Piekarczyka. Artykuł ukazał się w gazecie regionalnej „Nad Wartą” w 2007 r. Jest to przeprowadzona rozmowa z panem Władysławem Podsiadłym, uznanym sieradzkim kolekcjonerem, fotografem, człowiekiem, który tak bardzo zakochał się w swoim mieście. Jest autorem przepięknych sieradzkich pocztówek, które za zgodą mogłem opublikować na stronie Sieradz-Praga.pl. Niezmiernie się cieszę, że mogę o tak zasłużonych osobach pisać, którzy tak bardzo doświadczyli życia i bezgranicznie oddanych swojemu miastu jak pan Władysław Podsiadły.
 
Łukasz Piotrowski

 

„Tutaj mamy swoje dachy, w okna wiecznie zaglądanie. Tutaj mamy swoje miejsca tak po prostu bez pytania”
– Władysław Podsiadły
 
Strona_miniŻycie Władysława Podsiadłego to ciągłe szperanie i niepokój. Ten emerytowany listonosz bez pamięci zakochał się w Sieradzu. Wyszukuje w całym kraju pamiątek związanych z miastem, w którym się urodził. Nie skąpi grosza. Woli przymierać głodem niż miałby stracić wymarzoną widokówkę, obrazek lub figurkę.
Samych tylko widokówek z początku XX w. i okresu międzywojennego kolekcjoner ma kilkadziesiąt. Fascynuje go zresztą okres sprzed I wojny światowej i po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Z lubością i uśmiechem na twarzy oraz podekscytowaniem potrafi podczas wycieczki po uliczkach starego Sieradza opowiadać o czasie kiedy miasto liczyło około 10 tysięcy mieszkańców. Zaczynało się na wysokości obecnego zakładu karnego, a kończyło na Krakowskim Przedmieściu. Jeszcze do I wojny światowej obcy chcący wjechać do Sieradza musieli zatrzymać się przy szlabanie na rzeczce Żeglinie. Po opłaceniu tzw. kopytkowego byli wpuszczani do miasta. Z zebranych pieniędzy remontowano drogi i mosty (od strony Zduńskiej Woli były trzy!).
Jaki był Sieradz przedwczorajszy sprzed 100 lat? Kto dziś o tym wie? Tylko nieliczni. Pasjonaci tacy jak Władysław Podsiadły, Jan Pietrzak czy Andrzej Ruszkowski.
– To było biedne miasto – uważa Władysław Podsiadły.
-Ale też nie mogło być inaczej. W Sieradzu nie było przecież przemysłu, Ludzie stad uciekali. Ci co zostali, ledwo wiązali koniec z końcem. Tylko nielicznym się powodziło.
Spacer po Sieradzu sprzed 100 lat rozpocznijmy od Rynku, od jednego z symboli miasta czyli pompy. Widnieje na jednej z widokówek z 1914 r. Wyglądała inaczej niż dziś. Miała dwa duże koła zamachowe. Był to wówczas szczyt techniki. Wystarczyło jedynie owe koła obracać i można było czerpać wodę. Po odzyskaniu niepodległości pompa zmieniła swój wygląd. Była podobna do tej jaką oglądamy dziś. Idźmy w ulicę Warszawską. To ta, którą wjeżdżają do Rynku przyjeżdżający od strony Zduńskiej Woli. Niegdyś nazywała się Szosowa. Tu często bywał Władysław Reymont,
– W kamienicy państwa Pawlińskich, która nieoczekiwanie zawaliła się na początku okupacji, była wcześniej cukiernia i restauracja – opowiada Władysław Podsiadły. – To tam wielki pisarz jadał obiady. Zaglądał też na drugą stronę Warszawskiej. Dokładnie tam, gdzie dziś jest lumpeks, był sklep pani Kowalskiej. Zaopatrywał się tam w papier i materiały piśmienne. Kupował też książki. Na samym końcu Warszawskiej, przy wylocie na Zduńską Wolę, jeszcze do lat 70. istniała kuźnia pana Prysińskiego. Dziś nie ma po niej śladu.
Od ulicy Warszawskiej odchodziła, tak jak i dziś, Warcka. Prowadziła do szpitala Św. Józefa, który powstał w połowie XIX w. Dziś w starych murach mieści się min, hospicjum.
Ze szpitala niedaleko do ulicy Kościuszki, która była Kaliską. Dziś bierze ona swój początek od ronda. Wtedy nikt o rondzie nie słyszał. Powstało dopiero w 1971 r.Portret1
Ulica Kościuszki od zawsze była bulwarem Sieradza. Na jednej z widokówek z 1907 r. widać grupę ludzi stojących na brukowanej nawierzchni. Pewnie niejeden z nich wszedł do restauracji „Zamkowa”, która była w miejscu, gdzie jest obecnie Biuro Wystaw Artystycznych. Przetrzymała zresztą burze dziejowe. Istniała do połowy lat 70. ubiegłego wieku.
– Niezwykle ciekawą i burzliwą historię ma placyk, gdzie dziś jest pomnik Józefa Piłsudskiego – opowiada Podsiadły.
– Pomnik powstał w okresie międzywojennym. Co ciekawe, nie zawadzał Niemcom, bo go nie zniszczyli. Rozbili go za to komuniści i urządzili tam miejsce pamięci poświęcone Armii Czerwonej, Okrągłe mosiężne popiersie Marszałka, wysokie na jakieś 50 centymetrów, trafiło gdzieś do magazynu, W latach 70. mogłem je kupić od jednego z gdańskich kolekcjonerów. Nie miałem wtedy pieniędzy. Do dziś żałuję, że się nie zapożyczyłem.
Do roku 1928 na placu tym stalą cerkiew prawosławna wybudowana w stylu bizantyjskim (powstała w roku 1912). Rozebrano ją na wniosek ówczesnego proboszcza fary księdza Walerego Pogorzelskiego. W Sieradzu była jeszcze jedna cerkiew o czym wie już niewielu. Na starym cmentarzu. Pełniła role domu pogrzebowego. Została rozebrana mniej więcej w tym samym czasie. Z jej cegieł powstał grobowiec dla księży oraz domek grabarza.
Wróćmy na ulicę Kościuszki, Jest przy niej kościół garnizonowy. Zbudowany w 1925 r. przez ewangelików. Po II wojnie świątynię przejęli wierni kościoła narodowego. Od 2002 r. należy do wojska.
Nie istnieje już świat z ulic Zamkowej, Sukienniczej, Wodnej, czyli tych po południowej stronie Rynku, Do wybuchu II wojny światowej mieszkali tam Żydzi. Dziś pozostał po nich budynek, gdzie była synagoga. Nie ma śladu po mykwie (łaźnia służąca do rytualnych oczyszczeń).
Stary Sieradz pozostał jedynie na widokówkach. Władysław Podsiadły marzy aby zebrać je wszystkie i wydać w formie albumu. Uważa, że tylko w taki sposób można miasto sprzed 100 lat ocalić od zapomnienia.
 
Dariusz Piekarczyk