lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Jerzy Paszkowski (1929–2016), twórca współczesnego Jagiellończyka

Sieradz, 20 lipca 2017

W dniu 17 sierpnia 2016 r. dziesiątki sieradzan wypełniły modrzewiowy kościółek św. Ducha na parafialnym cmentarzu. Przyszli, by oddać hołd i pożegnać Jerzego Paszkowskiego, wychowawcę kilku pokoleń młodzieży, wieloletniego dyrektora liceum.

Jerzy Paszkowski
Jerzy Paszkowski był wieloletnim i cenionym dyrektorem tej prestiżowej sieradzkiej szkoły w latach 1960-1983

Zmarły 11 sierpnia 2016 roku Jerzy Paszkowski pochodził z rodziny z dawna osiadłej w Sieradzu. Zanim jego ojciec, Czesław, ożenił się˛ z Zofią˛ Stępińską  w 1920 r. walczył o niepodległość kraju. Po powrocie z wojny założył warsztat stolarski w oficynie przy ulicy Warckiej 3, obok dawnego urzędu pocztowego. Rodzina zamieszkała w narożnym domu przy Rynku 12 i ul. Kościuszki. Tu przyszedł na świat 21 stycznia 1929 r. śp. Jerzy Paszkowski. Wychowywał się w patriotycznej atmosferze. Chłonął obrazy z życia rodzinnego polskiego miasteczka. Podziwiał żołnierzy 31 p. Strzelców Kaniowskich, maszerujących co niedziela do fary na Mszę Świętą. Edukację rozpoczął w Szkole Powszechnej im. S. Reymonta.

Nadszedł rok 1939. Po latach tak wspominał nietypowe wakacje: Po zakończeniu roku szkolnego, jako uczeń już klasy piątej i harcerz, brałem udział w różnych zadaniach związanych z obronnością kraju… z grupą harcerzy kopaliśmy rowy na terenie ogrodu państwa Wojciechowskich przy ul. Krakowskie Przedmieście. Pierwszego września nie poszedł do szkoły. Rodzina schroniła się u kuzynów w Rafałówce. Niedziela (3 września) była pięknym dniem. Z radiowego komunikatu w południe dowiedzieliśmy się że Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. Podniosło to nas na duchu. Wkrótce po tym komunikacie nadleciały samoloty niemieckie i rozpoczęło się bombardowanie. Obok kwaterował oddział polskiej kawalerii, który bombardowano. Do dziś pamiętam obraz jednego na koniu żołnierza bez głowy. W czasie dalszej ucieczki w okolicach Szadku przeżyli kolejne bombardowanie. Ucieczka stała się bezcelowa. Wrócili do Sieradza. Rynek był wypełniony polskimi jeńcami wojennymi. Spalona prawa strona ulicy Toruńskiej i zburzony narożny dom ulicy Warckiej straszyły kikutami kominów. Okrucieństwo i zbrodnie niemieckiego agresora na całe życie wryły się w pamięć dziecka.

Rozpoczęły się˛ okupacyjne lata. Młodzież polską przeznaczono do niewolniczej harówki w III Rzeszy, pozbawiono prawa do nauki, zmuszano do roboty fizycznej. Jerzy Paszkowski po całym dniu pracy w browarze wzbogacał wiedzę na tajnych kompletach prowadzonych przez Helenę Stępińską. Po ukończeniu szkoły powszechnej kontynuował naukę w zakresie gimnazjum u Kazimiery Buczkowej, przed wojną studentki Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Wypędzenie Niemców umożliwiło otwarcie polskich szkół. Jerzy zdał egzamin ze zdobytej potajemnie wiedzy i został przyjęty do III klasy gimnazjum. Nauka odbywała się intensywnie, w przyspieszonym trybie. W 1947 r. zdał maturę i rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Łódzkiej. Choroba zmusiła go do przerwania studiów, które ukończył w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie w 1954 r., a w 1977 uzyskał tytuł magistra matematyki na Uniwersytecie Łódzkim.

DSC_0008
I Liceum Ogólnokształcące im. Kazimierza Jagiellończyka jest najstarszą szkołą średnią w Sieradzu.
Początki szkolnictwa średniego w mieście sięgają końca XVIII wieku; fot. 12 lutego 2011

Całe swe życie zawodowe związał z sieradzkim liceum ogólnokształcącym. Pracę rozpoczął w 1949 r. jako nauczyciel matematyki. W latach 1960-1983 pełnił funkcje dyrektora tej zasłużonej placówki oświatowej. Jego życiorys to jednocześnie dzieje szkoły. Przyjmując po Janie Nowakowskim kierowanie liceum podjął się trudnego zadania – poprawy warunków lokalowych szkoły, ponieważ po wojnie liceum nie mogło pomieścić uczniów. Nauka w przepełnionym budynku odbywała się na dwie zmiany. Przed rozpoczęciem inwestycji określono wielkość szkoły. Młodzież miała się uczyć w 16 oddziałach, na jedną zmianę. Ambitne założenia poparł komitet rodzicielski, który sfinansował koszty dokumentacji. Gromadzono pieniądze. Korzystna dla sprawy stała się ożywiona działalność szkolnego koła Funduszu Odbudowy Stolicy. Koło, pracujące pod patronatem Janiny Mrozińskiej, przy efektywnym wsparciu Karola Oleckiego i innych nauczycieli, przez trzy kolejne lata 1964 – 1966 okazało się najlepsze w kraju wśród szkół średnich. Zdobyło na własność sztandar przechodni Rady Głównej SFOS-u oraz znaczne nagrody pieniężne, które zostały przeznaczone na budowę. Prowadzona przez Jerzego Paszkowskiego inwestycja miała aspekt materialny i wychowawczy. Do pracy została włączona młodzież. Po latach Jerzy Paszkowski pisał: Młodzież nie żałowała sił. Wnoszono materiały budowlane, wynoszono gruz, pomagano przy pracach porządkowych. Rozbudowa szkoły stała się wielkim sukcesem i dziełem grona nauczycielskiego, rodziców i uczniów.

Jerzy Paszkowski troszczył się nie tylko o warunki materialne szkoły. Szczególną uwagę koncentrował na pracy wychowawczej i dydaktycznej. Dzięki jego staraniom i uporowi szkoła otrzymała chlubne imię Kazimierza Jagiellończyka, który został wybrany królem 23 kwietnia 1445 r. na zjeździe w Sieradzu i wielokrotnie przebywał w naszym mieście. Zabiegi o uzyskanie królewskiego patrona trwały dwa lata. W dniu 2 lutego 1966 r. rada pedagogiczna podjęła uchwałę˛ proponując nadanie imienia monarchy. Władze nie zaakceptowały patrona i zgłosiły inne kandydatury, które nie znalazły uznania rady pedagogicznej. Jerzego Paszkowskiego cechowała odpowiedzialność wobec przyjmowanych zadań. Zabiegając o nadanie godnego imienia szkole, nie zrażał się niepowodzeniami. Niezłomna postawa dyrektora i nauczycieli zakończyła się sukcesem. 30 kwietnia 1968 r. Kuratorium Okręgu Szkolnego Łódzkiego nadało szkole miano: Liceum Ogólnokształcące im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu. Imię kształtuje tożsamość szkoły, określa jej cechy i tworzy poczucie jedności. Uroczyste przyjęcie nazwy nastąpiło 14 marca 1970 r. w 25. rocznicę otwarcia szkoły po wojnie. W tym dniu przekazano szkole nowy sztandar. Z tym sztandarem delegacja złożona z profesorów i uczniów uczestniczyła w zjeździe najstarszych średnich szkół w Polsce, który odbył się 11 grudnia 1973 r. w Warszawie. W czasie zjazdu liceum zostało uhonorowane medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Jerzy Paszkowski3
Rusycystka Danuta Dziwińska, dyrektor Jerzy Paszkowski, polonistka Jolanta Ruszkowska; fot. ok. 1980

Podstawowym polem działalności Jerzego Paszkowskiego była praca dydaktyczna. Potrafił wytłumaczyć zawiłe prawa matematyki. Chociaż przedmiotu nie lubiłem, dzięki jego wyjaśnieniom przyswajałem trudną wiedzę – stwierdził uczeń, znany mi późniejszy prawnik. W okresie pracy Jerzego Paszkowskiego, w latach 1947-1994, egzamin dojrzałości zdało 5354 uczniów sieradzkiego liceum. Setki absolwentów ukończyło studia wyższe i pracuje na odpowiedzialnych stanowiskach.

W swoim sercu krył radość życia. Dostrzegał wesoły absurd banalnych sytuacji. Łączył w sobie dwie przeciwstawne natury. Irena Witkowska wspominała: Z jednej strony był człowiekiem, który budził wielki respekt… a z drugiej dowcipny Pan zaśmiewający się˛ podczas oglądania disnejowskich kreskówek. Matematyka postrzegamy jako człowieka zniewolonego prawami nauki, pozbawionego radości i beztroski w traktowaniu otaczającego go świata. Inny obraz Jerzego Paszkowskiego utrwalił się w pamięci wspomnianej wyżej Pani Ireny. Pan Paszkowski to dla mnie przede wszystkim pasja muzyczna. W czwartek Hania (córka, prof. nadzw. dr hab. Anna Paszkowska-Rogacz, prodziekan Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego) musiała być po lekcjach zaraz w domu… o 14 były w radio nadawane zagadki muzyczne, które córka Pana Dyrektora nagrywała na magnetofon dla swego taty. Często nucę arie z operetek, które puszczał nam Pan Paszkowski, dzięki czemu rozkochiwaliśmy się w tego rodzaju muzyce. Można odnieść wrażenie, że w jego nieprzeciętnej osobowości tkwiły przekonania pitagorajczyków, którzy uznawali reguły matematyczne za zasady normujące byt, a muzykę˛ używali do naprawy dusz. Natura liczby i harmonia tonu nie dopuszcza błędu. Przez całe życie należy uprawiać muzykę, która w sobie zawiera walory psychopedagogiczne. Zachowanie harmonii jako zasad myślenia i postępowania przejawiało się w codziennym życiu Jerzego Paszkowskiego. Zagadki muzyczne przynosił do liceum i absorbował nimi profesorów. W 1972 r. obu nas w Moskwie zaprosili do swego mieszkania państwo Szternfeldowie. Podczas pogawędki przy herbacie u gościnnych gospodarzy zwróciłem uwagę, że tok rozumowania mojego przyjaciela i ciąg myśli uczonego, twórcy trajektorii satelitów, płyną tym samym nurtem: obaj matematycy traktowali harmonię kosmosu jako zjednoczenie różnorodnych zjawisk i jedność składników.

21. W LO w Sieradzu . Od lewej Ilza iAry Szternfeldowie i dyr J. Paszkowski-2
Wizyta Ary’ego Szternfelda i jego żony Ilzy w I Liceum Ogólnokształcącym w Sieradzu.
Z prawej strony siedzi ówczesny dyrektor placówki Jerzy Paszkowski.
Była to ostatnia przed śmiercią wizyta Ary’ego Szternfelda w Sieradzu; fot. listopad 1976

Miał specyficzny styl kierowania szkołą. Nie podnosił głosu, mówił spokojnie, wydawał jasno sformułowane, nie budzące wątpliwości polecenia. Nadrzędną wartością był zawsze uczeń. Wychowanie i przygotowanie do życia młodych ludzi uważał za podstawowe zadanie szkoły. Zwracał uwagę na sposób bycia, formę i kulturę zachowania się. Wymagał, by uczniowie nosili strój szkolny. Ubrani w pięknie zaprojektowane mundurki, ozdobione białymi naszywkami, które określały klasę, szarżę w hierarchii szkolnej, elegancko prezentowali się w miejskim środowisku. Mogli czuć się elitarną grupą o nienagannych manierach i rzetelnej wiedzy zdobytej w Jagiellończyku.

Związany z rodzinnym miastem, przez kilka kadencji pełnił funkcję radnego oraz vice-przewodniczącego Towarzystwa Przyjaciół Sieradza. W wystąpieniach publicznych niejednokrotnie zobowiązywał słuchaczy do zachowania pamięci historycznej. Podczas wieczornicy poświęconej sieradzkim zakładnikom w 1984 r. mówił: 45 lat temu, w listopadowe popołudnie, oprawcy hitlerowscy wyprowadzili z sieradzkiego więzienia 20 obywateli Sieradza i rozstrzelali ich na żydowskim cmentarzu. Oddając im dzisiaj hołd, pragniemy, by pamięć wydarzenia trwała w Sieradzu wiecznie. Winniśmy ją tym, którzy wówczas odeszli. Winniśmy również pamiętać o przyczynie, dla której oddali swe życie. Zginęli za Polskę, za bezpieczne i spokojne życie następnych pokoleń.

Zdawał sobie sprawę z roli publicystyki w życiu społecznym. W monografii Szkice z dziejów Sieradzkiego zamieścił rozdział poświęcony szkole średniej w Sieradzu, jej dziejom w XIX i XX w. Związany z kwartalnikiem Na Sieradzkich Szlakach systematycznie uczestniczył w posiedzeniach zespołu redakcyjnego. Na łamach czasopisma ukazały się jego artykuły: Historia Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka na tle dziejów sieradzkiego szkolnictwa (1/1990), O tajnym nauczaniu w latach okupacji w Sieradzu (3-4/2002), O powojennej odbudowie Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu (3/2008), LO im. K. Jagiellończyka w latach 20-tych XX w. (2-4/2004), Wojna w naszej pamięci (fragmenty wspomnień) (3/2009). Uczestniczył w pracach redakcyjnych monografii Z dziejów Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka (Sieradz 2005, 410 stron i liczne ilustracje) oraz Leksykonu miasta Sieradza.

Ostatnia nasza rozmowa odbyła się 4 czerwca 2016 r. Jerzy Paszkowski przyjechał z Łodzi na zjazd maturzystów rocznika 1951, pierwszych jego maturzystów. Spotkałem go w klasie. Siedział za stołem nauczycielskim i wertował stare dzienniki lekcyjne. Czytał nazwiska uczniów: O Tereska, radosna, roześmiana Tereska i zaradna, troskliwa Marysia. Razem z nimi był Zbyszek Boras i Rysio Sobieraj. Przed oczyma sędziwego pedagoga przesuwały się ożywione uczuciem, postacie uczniów. Z nimi spędził wiele lat. Otaczali go w czasie emeryckiego osamotnienia. Byli obecni na lekcjach życia…

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej i tytułem Zasłużony dla miasta Sieradza. Zmarł 11 sierpnia 2016 r. Spoczął na cmentarzu parafialnym w grobowcu teściów Seweryna i Reginy Turów. Obok niego pogrzebano po dwóch tygodniach od jego śmierci żonę Krystynę. Jego osoby nie mogą porwać letejskie wody zapomnienia…

DSC_5484
Miejsce wiecznego spoczynku Jerzego Paszkowskiego i jego żony Krystyny  na cmentarzu parafialnym w Sieradzu, fot. 20 lipca 2017

W kilkanaście dni po pogrzebie Jerzego, 1 września, odbył się pogrzeb jego żony Krystyny. Spoczęli w jednym grobie. Całe życie łączyło ich uczucie i wzajemna troska. Pani Irena Witkowska napisała: W mojej pamięci p. Paszkowski utrwalił po sobie obraz człowieka uśmiechniętego… Niewątpliwie ta pogoda wypływała ze spełnienia w rodzinie, z ciepłej atmosfery domowego ogniska, a to w dużej mierze było zasługą p. Paszkowskiej… Praca zawodowa pełna była napięć i trudnych momentów… Bez wsparcia ze strony żony trudno byłoby p. Dyrektorowi spełnić się˛ zawodowo. Ich życie było lekcją jak żyć. Po śmierci ojca córka powiedziała: spełniło się marzenie taty, by odejść pierwszy, bo nie wyobrażał sobie życia bez mamy. Ks. Marek Barlak nad grobem Paszkowskich stwierdził, że marzeniem Jerzego i Krystyny było umrzeć trzymając się za ręce. Pozostaną przykładem dla współczesnych małżeństw

Jerzy Szubzda
„Na Sieradzkich Szlakach” 4/2016