lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Dom Kata

Dom KataDo smutnych urządzeń minionych wieków należy krwawa instytucja katowska. Przyszła ona do Polski z Niemiec wraz z niemieckim prawem miejskim i zaprowadzona była po wszystkich starych miastach. Według Z. Glogera kaci w Polsce mieli swój cech osobny, musieli odbywać naukę katowskiego rzemiosła, czyli trenować zanim ten urząd zdobyli. Najwybitniejszą szkołą katowską był Biecz na Podgórzu, tam z racji górzystej części kraju kraju więcej grasowało opryszków i najwięcej też odbywało się egzekucji. Kat do wykonania wielu egzekucji, piętnowania czy torturowania utrzymywał parobków zwanych „hyclami” lub oprawcami i ci byli w wielkiej pogardzie. Kat wykonywał wyroki sądowe i miejskie. Przy wszystkich starych miastach są kaci, katownie i miejsca straceń dla skazanych. Tak było i w Sieradzu.

Dom kata stał na tym miejscu, gdzie posesja Dr. Podciechowskiego, wynajęta przez magistrat. Dom dawniej był parterowy; poprzedni właściciel Dr. Raźniewski nabył ten dom od D-ra Biskupskiego, ten znowu od kogoś, jakiś czas mieściła się w nim szkoła. Piszący niniejsze dwa razy zwiedzałem podziemia tego domu – raz z burmistrzem p. Mąkowskim. Pobudowane są z cegły kazimierzowskiej, a więc z przed 1370 r. są to dwie duże, długie, wysokie, sklepione piwnice później przegrodzone.

Dom katowski, jak zwykle bywało, stał na uboczu przy murach miasta, tuż za wałami odbywały się egzekucje, stała szubienica. W podziemiach dokonywały się piętnowania, kaleczenia, torturowania, wymuszenie zeznań; służyły też za więzienia dla przestępców. Ulica wiodąca od Kolegiaty do tego krwawego miejsca zwała się Katowską, obecnie Ogrodowa. Nie próżnowała ta instytucja w Sieradzu. Ze starych akt miejskich dowiadujemy się, że w 1606 roku kat ściął 10 osób, w tym 9 kobiet za używanie odzieży po zmarłych na dżumę; były bardzo surowe nakazy „pod gardłem” palenia rzeczy po zmarłych na morowe powietrze. Niejaki Łukasz Wielgusz zostaje ścięty tutaj przez kata za akt zwierzęcego gwałtu nad małoletnią. Agnieszka Górna z Dębołęki, ścięta przez kata za zamordowanie dziecka. W 1633 r. zostaje tu spalony na stosie Marcin Gółek piekarz i Wojciech Sromotka uczeń jego za homoseksualizm. W roku 1631 zostaje skazana na pławienie, a później spalona na stosie niejaka Katarzyna z Wińczyna posądzona o czary.

Niewątpliwie było tych egzekucji więcej, lecz nie wszystkie nas doszły. Dr. Raźniewski nabywszy ten dom przy badaniu piwnic natrafił na jakąś zamurowaną próżnię w murze, po jej rozbiciu znaleziono zamurowany szkielet ludzki. Sprawiedliwość ówczesna srogo karała przestępstwa, w więzienia się nie bawiono. Wyroki śmierci miały prawo dekretować sądy miejskie, starościńskie – bez apelacji.

„Sieradz – Istniejące zabytki, Przeszłość miasta, Stan obecny”
Szczególne podziękowania dla ks. dr Tadeusza Miłka.


Zdjęcia wykonałem 16 września 2008 roku