lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Wspomnienia o ks. infułacie Apolinarym Leśniewskim

Sieradz, 12 grudnia 2016

Okruchy wspomnień spisane po latach przez:
:Irenę Zalcową
:Jana Erenca
:Edwarda Grobelnego

 

Apolinary LesniewskiPolskie przysłowie mówi „Za młodu żyjesz marzeniem, a na starość wspomnieniem”. Wspomnienia są niejako powrotem do lat dzieciństwa i młodości, do czasów, w których żyliśmy, i ludzi, których na swojej drodze spotykaliśmy, nierzadko wyjątkowych i szlachetnych. Wspomnieniami powinniśmy dzielić się z innymi, szczególnie z młodszym pokoleniem, któremu przyszło żyć w zupełnie innych czasach. W tej zakładce chciałbym zaprezentować Państwu wspomnienia osób, które znały osobiście księdza infułata Apolinarego Leśniewskiego, niezapomnianego proboszcza sieradzkiej kolegiaty. Warto przy tym wspomnieć, że ksiądz Apolinary Leśniewski jest ostatnim proboszczem, którego wolą było, by jego ciało po śmierci spoczęło na sieradzkim cmentarzu. To pokazuje, jakim szacunkiem i miłością darzył nasze miasto i jego mieszkańców.

Chciałbym wyrazić wdzięczność panu Janowi Hołubowiczowi za wydanie książki „Ksiądz infułat Apolinary Leśniewski – Kapłan Niezłomny”, w której znajdują się piękne i wzruszające wspomnienia poświęcone temu kapłanowi. Dziękuję za zgodę na to, by część tych wspomnień umieścić na mojej stronie internetowej. Dodatkowo dodałem zdjęcia z różnych lat życia księdza infułata, tak by czytając wspomnienia, można było powrócić m.in. poprzez fotografie do tamtych niełatwych czasów. Starajmy się, aby pamięć o takich ludziach nigdy nie umarła i byśmy z dumą opowiadali naszym dzieciom, jakich Sieradz miał wspaniałych i oddanych kapłanów, którzy nie zważając na prześladowania czy więzienie niezłomnie trwali przy Bogu i prawdzie.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Przez Miłosierdzie Boże, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Łukasz Piotrowski

 

***

Niezatarte ślady w naszej pamięci

Wielce Szanownemu Księdzu Infułatowi z okazji 60-lecia pracy kapłańskiej
wyrazy olbrzymiego szacunku za lata mozolnej, trudnej pracy nad człowiekiem,
nad każdym z nas oraz za przykład niestrudzonej w tym energii i woli.
W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Bóg zapłać za wszystko!

Irena i Jan Zalcowie

Sieradz, 23 V 1980

——————

Irena Zalc2Tej treści życzenia składałam wraz z małżonkiem w dniu doniosłej uroczystości 60-lecia kapłaństwa śp. księdza infułata Apolinarego Leśniewskiego. Pan zabrał go do siebie w 64. roku służenia Bogu i ludziom w szatach kapłańskich.

W tym roku minie 27 lat od śmierci Czcigodnego Księdza, ale żywe jest to, co pozostawił po sobie w naszej pamięci. Przede wszystkim rozmodloną postać u stóp ołtarza, dobre słowa, pouczenia, rady, a także wypowiadane troski i niepokoje.

Ksiądz infułat pełnił służbę kapłańską w trudnych czasach, które nie nobilitowały ludzi chcących wiernie służyć Bogu i prawdzie, a mimo to potrafił ludzi inspirować do wierności Kościołowi, do trwania w nim z poczuciem odpowiedzialności za siebie i innych. Po latach, w przypływie szczerości, nawet dawni prominenci, lokalni funkcjonariusze władzy państwowej przyznają się, że pomagali parafii Wszystkich Świętych w zdobywaniu cementu lub innych materiałów potrzebnych do remontu świątyni. Opisują też własne przeżycia i lęki, których doznawali, kiedy ksiądz infułat proponował w podzięce odprawić za nich w sposób oficjalny Mszę świętą.

Był to kapłan łączący ludzi – nie bał się pomagać uczniom sieradzkiego Liceum, którzy w latach stalinowskich zapragnęli upomnieć się o Katyń, o pamięć pomordowanych tam polskich jeńców wojennych. Za to był sądzony i skazany. Przyznawał się też do przedwojennej znajomości z komunistycznym marszałkiem LWP Michałem Rolą-Żymierskim, modląc się zapewne za niego i innych. W spotkaniach na plebanii, szczególnie po procesjach Bożego Ciała, gromadził ludzi różnych profesji i z różnym wykształceniem, aby dać wyraz wspólnemu ukierunkowaniu na Boga i sprawy Kościoła.

Zawsze zgodne z prawdą słowa księdza infułata i rodząca się z nich więź emocjonalna gromadzą nas przy jego grobie, i to nie tylko w uroczystość Wszystkich Świętych. Kapłan, tak jak Pan Jezus, musi być miłosierny, wspomagający słowem, pouczający. Ksiądz infułat potrafił, nie oceniając sytuacji, zadawać bezpośrednie pytania, np. „Dlaczego macie państwo tylko jedno dziecko?”. Jego radykalizm był najwspanialszą, ojcowską troską o dobro rodziny.

W pamięci pozostaje jego dbałość o podtrzymywanie tradycji regionalnej. W kaplicy Matki Bożej, po lewej stronie ołtarza, na prawym fresku widnieje postać księdza – to właśnie nasz proboszcz, ksiądz infułat Leśniewski w otoczeniu ludu Bożego w strojach sieradzkich.

Pielęgnowanie tradycji nie przeszkadzało księdzu być otwartym na świat i nowoczesność. Bywał we Francji, we Włoszech, w Ziemi Świętej. Podziwiał odbudowaną powojenną Warszawę – jej piękno, przestronność i świeżość.

Był niezmiernie skromnym człowiekiem. Zapamiętałam jedną z jego wypowiedzi, która potwierdza tę opinię: „Byłem na spotkaniu w gronie licznie zgromadzonych księży i miałem też swój udział w ocenie pewnych spraw. Moja wypowiedź była udana, a proszę państwa, dobre zabranie głosu w gronie księży nie należy do łatwych”.

Pozwalał głosić z ambony kazania, które zaczynały się na przykład od następujących słów: „za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli”. Cieszył się z oryginalności wypowiedzi kaznodziei i z udanego rozwinięcia tego motta.

Odczuwał dumę z faktu, że dzięki łasce Bożej był wykładowcą przyszłego prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. Cieszył się także z licznych powołań kapłańskich w naszej parafii, za które bardzo dziękował Bogu. Ksiądz infułat potrafił w swoich parafianach wzbudzić wielkie pragnienie miłości Bożej, a także poczucie dumy z przynależności do Kościoła.

Na przełomie lat 70. i 80. minionego wieku wzrastał w nas entuzjazm wiary w związku z wyborem na Stolicę Apostolską Jana Pawła II – pierwszego papieża spośród Słowian. Pamiętam organizowany przez księdza infułata wyjazd na spotkanie z Ojcem Świętym do Gniezna. Widzieliśmy go przed katedrą: „Pozdrawiam Polskę ochrzczoną tutaj przed tysiącem z górą lat! Pozdrawiam Polskę wprowadzoną w tajemnice życia Bożego przez sakramenty chrztu i bierzmowania” – mówił Ojciec Święty. Staliśmy wówczas u podnóża ołtarza, a na podium, wśród licznie zgromadzonych dostojników, był obecny nasz ksiądz infułat, protonotariusz apostolski.

Kilka lat później głęboki smutek wywołała w nas wiadomość o śmierci prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego pogrzeb był wydarzeniem jednoczącym Polaków. Pokazał nam, że naród pragnie prawdy, miłości i dobra.

W perspektywie upływających lat rodzą się różne wspomnienia i refleksje. Świadomość, że w parafii pod wezwaniem Wszystkich Świętych, gdzie główny urząd duszpasterski sprawował ksiądz infułat Apolinary Leśniewski, nasza córka Ewa przyjmowała najważniejszy sakrament chrztu, potem I Komunii świętej oraz bierzmowania, napawa uczuciem ogromnej wdzięczności za tak wielkie dary łączone zawsze z błogosławieństwem Bożym. Specjalne błogosławieństwo nasza córka otrzymała od księdza biskupa Jana Zaręby, który na prośbę infułata Leśniewskiego błogosławił wszystkie dzieci przyprowadzone do kościoła. Dziś ten akt błogosławieństwa łączę z czwartą tajemnicą radosną różańca świętego.

Kiedy ogarniam wzrokiem pogodną postać Jezusa na obrazie w bocznym ołtarzu z napisem „Jezu ufam Tobie”, przypominam sobie zmartwienie ks. infułata, że postać Chrystusa, wyraz Jego twarzy oraz tło nie przypominają obrazu namalowanego na zlecenie siostry Faustyny. Myślę jednak, że siostra Faustyna byłaby zachwycona naszym obrazem, że takiego Jezusa widziała w swoich wizjach. Jego postać krocząca wśród pól i wiosek zdaje się mówić do nas:

Powiedz ludziom, że kocham ich,
Że się o nich wciąż troszczę.
Jeśli zeszli już z moich dróg,
Powiedz, że kocham ich.

Bóg zapłać za ten obraz, Księże Infułacie, Bóg zapłać za twoją obecność 30 września 1984 roku podczas poświęcenia i wmurowywania kamienia węgielnego pod kościół Najświętszego Serca Jezusowego na osiedlu Jaworowym oraz za mały kalendarzyk ścienny ukazujący ciemną drogę prowadzącą do miłości – daru, którym możemy dysponować i wzajemnie się obdarowywać. Przechowuję ten kalendarzyk jako coś bardzo cennego – wskazówkę, jaką drogą mam kroczyć.

Jeszcze raz Bóg zapłać za wszystko!

Pamiętająca i wdzięczna
Irena Zalcowa

Irena ZalcPani Irena Zalc od ponad 25 lat opiekuje się grobem ks. infułata Apolinarego Leśniewskiego, 2 sierpnia 2013

 

***

Kapłan obecny w mojej pamięci

Jan ErencBył z nami w latach 1945-1983 jako proboszcz, a potem rezydent. Wpływ tego niezwykłego kapłana na mój wzrost duchowy i kształtowanie życia był niewątpliwy. Mam na myśli okres wczesnego dzieciństwa, młodości i dojrzałości; sakramentów świętych – od pierwszej komunii do małżeństwa (którego 50-lecie obchodzę w roku bieżącym 2010). Moja matka i starsi ludzie z sąsiedztwa dużo wiedzieli o naszym proboszczu i dzielili się z nami wiedzą o nim. Wiedzieliśmy, że był profesorem w seminarium diecezjalnym we Włocławku i wychowawcą późniejszego prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jako kapelan wojskowy AK w randze majora, a potem – jak to się dziś mówi – kombatant, był żywym przekazicielem historii narodu i Kościoła. Oddany bez reszty parafii i naszemu miastu. Doceniano jego starania o prastarą kolegiatę, cmentarz, Dom Katolicki i otoczenie. Artystyczna dusza księdza infułata pozostawiła swój rys historyczny i kulturowy w obrazach i wystroju świątyni oraz w jej zewnętrznym wyglądzie. Znane były także jego starania o zachowanie kościółka na Brzezinkach, a także o miejsce na budowę nowego kościoła dla powstających osiedli w Sieradzu. A kto dzisiaj wie o tym, że ksiądz infułat przyczynił się do wycofania się ówczesnych władz z zamiaru zabrania zbiorów z sieradzkiego muzeum do Warszawy. W latach 50. przeżywaliśmy smutny okres aresztowania i więzienia proboszcza, a potem jego radosnego powrotu do parafii Wszystkich Świętych.

Ksiądz infułat był ogromnym czcicielem świętego Józefa. Kiedy zobaczyłem folder wydany z okazji Misji świętych w sieradzkiej parafii, z pięknym wizerunkiem naszego Patrona, przywołałem w pamięci obraz byłego proboszcza, jak prowadzi procesjonalnie od dworca kolejowego do fary przywiezioną z Krakowa srebrną sukienkę, w którą potem został ubrany nasz święty Józef. Cieszymy się tym wystrojem obrazu do dziś i w przyszłości po nas nadal będą się cieszyć sieradzanie.

Przeżywanie świąt kościelnych ksiądz Apolinary Leśniewski potrafił łączyć z akcentami patriotycznymi, co przejawiało się w homiliach, a także w okolicznościowej pieśni w wykonaniu chóru, orkiestry parafialnej czy też biorącej udział orkiestry OSP. Pamiętam, że uczestnicząca w procesji rezurekcyjnej orkiestra dęta strażacka na zakończenie przed wejściem do kolegiaty grała Hymn Polski.

Ksiądz infułat przywiązywał dużą wagę do krzewienia kultury regionalnej, dbając o wprowadzenie do asysty parafialnej strojów ludowych, co zostało uwiecznione w obrazie sieradzkiej pielgrzymki wyruszającej na Jasną Górę, a umieszczonym w bocznej kaplicy Matki Bożej w kolegiacie. Z przekazu znanego mi członka Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” działającego przed wojną w Sieradzu dowiedziałem się, że swego czasu ksiądz infułat przekazał uratowany sztandar Towarzystwa do Muzeum Sztuki Wotywnej na Jasnej Górze, co potwierdził jej kustosz, z którym rozmawiałem i który przysłał mi kartę katalogową omawianego sztandaru.

Trzeba przyznać, że księdza infułata cechowało umiłowanie wszystkiego, co sieradzkie, oraz troska o estetykę, czego wyrazem była piękniejąca z latami kolegiata, kościółek grunwaldzki czy cmentarz parafialny. Mam też w pamięci księdza Leśniewskiego na ulicy, zawsze o nienagannej, eleganckiej sylwetce, a dostojnością postaci przypominał księdza Prymasa Tysiąclecia.

Uczestniczyłem w życiu parafialnym przez wiele lat, od roku 1961, kiedy to organista pan Kazimierz Krajewski, wiedząc, że uczę się gry na puzonie, zaprosił mnie do orkiestry parafialnej. Pamiętam wspaniałą uroczystość 50-lecia kapłaństwa księdza infułata, którą chór i orkiestra starały się uświetnić koncertem w sali teatralnej Domu Katolickiego. Szczyciliśmy się obecnością na widowni księdza biskupa ordynariusza włocławskiego Jana Zaręby oraz wielu dostojników.

Częstsze spotkania z proboszczem i rozmowy, zwłaszcza w kancelarii, kiedy prosiłem o udzielenie ślubu, pozwoliły mi przekonać się, że jest to człowiek, od którego emanuje ciepło, a na twarzy gości ciepły uśmiech. Bywałem też wśród zaproszonych chórzystów i orkiestrantów na plebanii, kiedy to ksiądz infułat podczas przyjęcia i poczęstunku serdecznie z nami rozmawiał i żartował. Widząc, że gram na puzonie, zwierzył mi się z uśmiechem, iż kiedyś również uczył się gry na tym instrumencie.

Nie zapomnę chwili, kiedy odchodząc – jak się później okazało – z ostatniego już w życiu spotkania opłatkowego chóru i orkiestry parafialnej i żegnając się po krótkim pobycie z nami, bowiem był już chory, długo trzymał moją dłoń i serdecznie życzył mi i moim bliskim błogosławieństwa Bożego.

Ksiądz infułat Apolinary Leśniewski był wzorem kapłana i proboszcza. Dowodem uznania dla jego posługi duszpasterskiej były tłumy uczestników pogrzebu. Ponieważ nie mogłem uczestniczyć bezpośrednio w uroczystości, starałem się przynajmniej towarzyszyć jej duchowo, ale widziałem tłumy ludzi, bowiem pracując na zmianie roboczej w gorzelni, wszedłem na zbiornik i z wysokości mogłem zobaczyć przemarsz żałobny przez rondo na cmentarz. Godnie żegnano wspaniałego kapłana, ojca duchownego i wychowawcy.

W roku bieżącym obchodziliśmy 25-lecie jego odejścia do Domu Pana. Jest ciągle obecny w moim sercu i bardzo mi pomaga.

Jan Erenc

***

Był mi jak ojciec

edward-grobelnyW okresie mojego dzieciństwa w Sieradzu była tylko jedna parafia katolicka — był nią kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych. W każdą niedzielę rodzice prowadzili mnie tam, wraz z rodzeństwem, na mszę świętą. Proboszczem był ksiądz Apolinary Leśniewski. Przybył do Sieradza w roku 1945, zaraz po zakończeniu niemieckiej okupacji.

Z jego rąk przyjąłem po raz pierwszy Chrystusa do serca. W mojej pamięci zachowało się śniadanie pierwszokomunijne, które zawsze organizowane było w Domu Ka­tolickim. W pięknie udekorowanej sali, przy uroczyście nakrytych stołach siedzieliśmy w komunijnych ubrankach, spożywając rzadkie wtedy smakołyki: bułkę z szynką, słodką drożdżówkę i kakao. Zorga­nizowanie takiego poczęstunku nie było rzeczą łatwą, ponieważ w tamtym okresie były wielkie trudności z aprowizacją. Jednak ksiądz prałat Leśniewski z siostrą Agnieszką Szewczykówną bardzo się starali, aby ten piękny dzień pozostał w naszej pamięci na zawsze.

Potem dość często służyłem księdzu Leśniew­skiemu do mszy świętej jako ministrant. Mój ojciec był opiekunem cmentarza grzebalnego, który należał do parafii Wszystkich Świętych. Gdy miałem jedenaście łat, do parafii przybył na wizytację biskup ordyna­riusz włocławski, Antoni Pawłowski. W ramach tej wizytacji nawiedził razem z księdzem Leśniew­skim cmentarz. Wówczas to proboszcz wziął mnie na ręce i przytulił, a biskup ordyna­riusz pobłogosławił.

Innym razem, gdy pod opieką ojca przebywałem na cmentarzu, spotkałem księdza infułata Leśniewskiego w towarzystwie znanego fryzjera paryskiego o świa­towej renomie, „Antoine’a” Cierplikowskiego. Wspólnie spacerowali po alejkach cmentarnych, zatrzymując się przy grobach krewnych artysty. Odmawiali przy nich modlitwy za zmarłych.

Gdy po śmierci ojca przejąłem opiekę nad sieradzkim cmentarzem, miałem zaledwie 22 lata, a mimo to ksiądz proboszcz jako mój pracodawca obdarzył mnie całkowitym zaufaniem. Zlecał mi różne prace, szczególnie te związane z przygotowywaniem ołtarza przy kościółku Świętego Ducha. Na cmentarzu odbywały się bowiem uroczystości związane z obchodami Zielonych Świąt i Wszystkich Świętych. Ksiądz infułat zawsze interesował się stanem grobów. Wiedział, gdzie kto został pocho­wany spośród znanych sieradzan. Często odwiedzał groby bliskich znajomych.

Dobrze zapamiętałem pochówek szczątków le­karza Leopolda Maiditscha, chirurga w sieradzkim szpitalu w czasie okupacji hitlerow­skiej. Było to związane z likwidacją cmentarza ewangelickiego, którego teren przejęła sieradzka gorzelnia. Doktor Maiditsch był katolikiem, natomiast w czasie wojny wszystkich zmarłych Niemców chowano na cmentarzu ewangelickim. I po latach nastąpił powtórny pogrzeb lekarza na cmentarzu katolickim. Ksiądz infułat wygłosił wówczas kazanie, podkreślając zasługi doktora Maiditscha dla ratowa­nia zdrowia i życia Polaków.

Ksiądz infułat Leśniewski był człowiekiem wymagającym, ale też uczciwym i sprawiedliwym. Miał grono zaufanych przyjaciół. Dzień przed swoją śmiercią wezwał mnie do siebie i polecił, abym wykonał mu grób jako murowaną piwnicę. Ta ostatnia wola księdza infułata została wykonana przez pana Marka Laszczyka, mojego następcę.

Edward Grobelny