lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

s. Magdalena Hekker (1891-1984)

Sieradz, 4 października 2013

Wspomnienie o siostrze Magdalenie Hekker USJK

„Była legendą sieradzkiego klasztoru”

Spacerując alejkami „starego” cmentarza parafialnego w Sieradzu, mamy okazję zatrzymać się na chwilę przy grobach osób szczególnie zasłużonych, które poprzez  swoje życie i działalność na trwałe zapisały się w sercach mieszkańców naszego miasta. W najstarszej części cmentarza, niedaleko grobowca sieradzkich księży, zwraca uwagę rządek jednakowych kształtem i wystrojem grobów Sióstr Urszulanek. Tutaj chciałbym się dziś nieco dłużej zatrzymać i zaproponować Państwu wspomnienie o wybitnie uzdolnionej i wykształconej siostrze Natalii Magdalenie Hekker, która swoją ziemską wędrówkę zakończyła w 1984 roku w Zgromadzeniu Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu.

Zapraszam wszystkich, którym bliskie jest nasze miasto i piękne postacie z jego dalszej i bliższej przeszłości, do przeczytania artykułu napisanego w 1992 roku przez p. Jolantę Ruszkowską, żonę p. Andrzeja Ruszkowskiego, założyciela kwartalnika „Na Sieradzkich Szlakach”, w którym to czasopiśmie artykuł był zamieszczony. Dołączam zdjęcia, które otrzymałem od p. Andrzeja Ruszkowskiego, jak i wykonane przez siebie fotografie.

Jedno ze zdjęć ukazuje s. Magdalenę Hekker w późnym okresie jej ziemskiego życia. Dla mnie jest to bardzo wzruszająca fotografia, która nasuwa refleksję o przemijaniu człowieka, z towarzyszącym temu cierpieniem i chorobą. „W życiu i śmierci należymy do Pana” – pisał św. Paweł. Nie bójmy się nigdy Panu Jezusowi zaufać, a odwiedzając groby naszych bliskich, pamiętajmy też o wszystkich, którzy spoczywają na sieradzkim cmentarzu. Również o s. Magdalenie Hekker, która teraz wstawia się u Boga za nami. Pochylmy się nad jej grobem i odmówmy chociaż krótką modlitwę, bo to najpiękniejszy dar, jaki możemy ofiarować zmarłym, a zarazem wyrazić wdzięczność Bogu za piękne i ofiarne życie s. Magdaleny Natalii Hekker.

Wieczny odpoczynek racz Jej dać, Panie,
A światłość wiekuista niechaj Jej świeci…


Łukasz Piotrowski

 

========

Siostra Maria Magdalena Hekker
(1891-1984)
 
s HekkerByła legendą sieradzkiego klasztoru. Imię Jej wymawiali z szacunkiem wszyscy mieszkańcy „starego” Sieradza, a także ich dzieci. Gdy zmarła w wieku 93 lat (z tego 54 spędziła w zgromadzeniu), tłumy odprowadzały Ją na cmentarz.

Natalia Emilia Teofilia Hekker urodziła się 9 grudnia 1891 roku w Symferpolu na Krymie, w rodzinie zesłańców po Powstaniu Styczniowym. Była córką inżyniera-architekta Wacława i Józefy z domu Trachtenberg Hekkerów. Otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie. Po ukończeniu ośmioklasowego żeńskiego gimnazjum zdała w 1911 roku egzamin dojrzałości przed Radą Pedagogiczną rosyjskiego Męskiego Gimnazjum w Symferpolu.

W latach 1911-1914 studiowała na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz tamże w Szkole Sztuk Pięknych dla Kobiet Marii Niedzielskiej. Następnie pogłębiała studia malarskie w Paryżu i we Włoszech. Po powrocie do kraju od 1922 do 1930 roku pracowała w trzech gimnazjach we Włocławku. W międzyczasie uzyskała dyplom nauczycielki państwowych szkół średnich.

W lipcu 1930 roku – już jako osoba wszechstronnie wykształcona i wyrobiona życiowo – pani Natalia Hekker, zafascynowana osobowością Matki Urszuli Ledóchowskiej, wstąpiła do Zgromadzenia s. Urszulanek. W latach 1930/31 i 1932/33 pracowała jako profesorka języka francuskiego, historii sztuki oraz religii w Szkole Gospodarczo-Społecznej Sióstr Urszulanek SJK w Czarnym Borze pod Wilnem. W święto Wniebowzięcia NMP, 15 sierpnia 1931 roku, Natalia Hekker została przyjęta do nowicjatu w Pniewach, przybierając imię Maria Magdalena; po roku złożyła pierwsze śluby zakonne, a w 1935 – profesję wieczystą.

image descriptionSiostra Magdalena Hekker oprowadza wycieczkę młodzieży po klasztorze, lata 70. XX wieku

We wrześniu 1933 roku została przeniesiona do klasztoru sieradzkiego, gdzie przebywała do śmierci. Od października 1933 do września 1939 roku była zatrudniona jako nauczycielka rysunku, zajęć praktycznych i języka francuskiego w Prywatnej Szkole Powszechnej Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu, pełniąc jednocześnie ważną funkcję kustosza miejscowego zabytkowego kościoła i klasztoru podominikańskiego, przekazanego w 1922 roku siostrom Urszulankom SJK, dźwigniętego z ruin i odrestaurowanego staraniem Matki Urszuli Ledóchowskiej i założonego przez nią Zgromadzenia. Obok opieki nad zabytkami, prac konserwatorskich i zajęć w szkole – od 1934 roku do wybuchu II wojny światowej s. Magdalena wykonywała ilustracje do miesięcznych pisemek „Orędowniczek” i „Mały Orędowniczek”, redagowany przez siostry Urszulanki SJK dla członków dziecięcej organizacji religijnej zwanej Krucjatą Eucharystyczną. Prócz tego ilustrowała powieści dla dzieci i młodzieży napisane przez obecną świętą Urszulę Ledóchowską.

Po wojnie s. Hekker wykonywała ilustracje do książek religijnych dla dzieci szkół podstawowych. Narysowała także duże ilustracje do Starego i Nowego Testamentu, które były powielone i służą jako pomoce naukowe do katechizacji.

Projektowała wykonywane przez siostry gobeliny. Podczas okupacji s. Magdalena pracowała wraz z innymi siostrami w szpitalu dla rannych żołnierzy, zabranych przez Niemców do niewoli, a później pełniła często nocne dyżury przy ciężko chorych w szpitalu powiatowym. Wiele czasu poświęcała pracy społecznej: wspólnie z innymi siostrami przygotowywała paczki dla polskich żołnierzy przebywających w obozach jenieckich, paczki do obozów koncentracyjnych i dla polskich robotników wywiezionych przez okupanta na przymusowe roboty. Pomagała też ludności polskiej w załatwianiu różnych spraw na poczcie. S. Magdalena Hekker odznaczała się wielkim umiłowaniem Pisma św., czytywała je codziennie, żyła hasłem „Sentire cum Ecclesia”, była rozmiłowana w liturgii i w brewiarzu. Gdy Niemcy wywieźli księży i prawie wszystkie kościoły były pozamykane, s. Magdalena przygotowywała dla sióstr co tydzień komentarze liturgiczne dla głębszego, duchowego przeżywania obrzędów i czytań mszalnych z dala od kościoła. Napisała także specjalne rozważania różańcowe, które w tamtych czasach udręki miały ludziom dodawać otuchy przez powiązanie tajemnic różańcowych z codziennym życiem.

Po wyjściu Niemców z Sieradza, gdy brak było nauczycieli z wyższym wykształceniem, s. Magdalena Hekker już od marca 1945 roku podjęła pracę w miejscowym gimnazjum. Uczyła łaciny, języka francuskiego i rysunków. Jako utalentowany pedagog i znakomity wykładowca cieszyła się dużym autorytetem wśród nauczycieli i uczniów. Niestety, w końcu 1947 roku, a więc w toku zajęć szkolnych, została zwolniona z pracy bez podania powodów, można się było jednak domyślać, że mimo wysokich kwalifikacji nie pozwolono jej, zakonnicy, uczyć dalej w państwowym liceum. Po jakimś czasie na skutek fałszywych podejrzeń została aresztowana i przebywała kilka miesięcy w areszcie śledczym, co bardzo nadszarpnęło jej zdrowie. Z braku dowodów została wreszcie zwolniona.

Strona6_w pracowni
Siostra Magdalena Hekker podczas prac nad olejnym obrazem Chrystusa Króla do głównego ołtarza w kościele klasztornym.
W głębi obrazu Matka Boska Ucieczka grzeszników, obecnie w klasztorze w Winiarach w Poznaniu. Klęczy siostra Janina Nowicka.
Fot. z 1937 r.

Mimo zaprzestania pracy w liceum, s. Hekker nie traciła kontaktu z młodzieżą, udzielając korepetycji uczennicom mieszkającym w bursie przy klasztorze, którą siostry prowadziły do roku 1961, tj. do chwili jej likwidacji przez władze państwowe. Uczyła nadal łaciny, języka francuskiego – nie tylko młodzież, ale i dorosłych, także księży. Każdemu, kto się do niej zwracał po radę czy pomoc, służyła swoją wiedzą chętnie i bezinteresownie. S. Hekker była artystką – malarką z prawdziwego zdarzenia. Utalentowana i gruntownie wykształcona, mogła się podjąć wykonania całego szeregu obrazów o treści religijnej. M.in. namalowała obraz olejny św. Teresy od Dzieciątka Jezus dla Katedry we Włocławku, gdzie się do dziś znajduje; duże płótno olejne – obraz M.B. Ucieczki Grzeszników do kościoła w Poznaniu na Winiarach, wierną kopię słynnego obrazu M.B. Gwiazdy Morza, obraz Męczenniczki św. Urszuli z Towarzyszkami, obrazy Najświętszego Serca Jezusowego i ogromny obraz Chrystusa Króla do głównego ołtarza w kościele klasztornym. Trudno tu wymienić wszystkie jej dzieła, liczne portrety i pejzaże, była bowiem nie tylko artystką zdolną, ale i bardzo pracowitą, umiała doskonale wykorzystywać czas na modlitwę, pracę i stałe dokształcanie się, toteż jej dorobek artystyczny jest bogaty. Pisała także bardzo piękne wiersze, szczególnie podczas okupacji.

Strona1 (obraz)
Obraz Najświętszego Serca Jezusowego, ołtarz główny w podominikańskim kościele św. Stanisława w Sieradzu, 23 marca 2012 roku.

Jako kustosz zabytkowego kościoła i klasztoru z ogromną gorliwością i z wielkim znawstwem zajmowała się odnawianiem ołtarzy, obrazów i rzeźb, a w 1972 roku pod jej kierunkiem cały kościół został pięknie odmalowany. Należy tu dodać, że osoby, które z nią współpracowały, doceniały jej fachową wiedzę i chętnie wykonywały zlecone im zadania, m.in. także dlatego, że s. Magdalena odnosiła się do każdego człowieka z wielkim szacunkiem, uprzejmością i życzliwością, nigdy nie mówiąc źle o drugich. Miała także duże poczucie humoru i dar narracji, co uwidaczniało się szczególnie przy oprowadzaniu wycieczek, które zwiedzały kościół i klasztor. W oparciu o odszukane przez siebie materiały archiwalne napisała informator o kościele i klasztorze.

image descriptionSiostra Magdalena Hekker u schyłku życia, obok s. Antonina Tyszkiewicz i s. Paulina Jaskulanka, w otoczeniu dawnych wychowanek szkoły św. Jadwigi (druga z prawej Irena Jakimowicz-Zarębska)

Siostra Magdalena zjednywała sobie łatwo ludzi wielką kulturą osobistą i taktem, a dzięki rozległej i gruntownej wiedzy, którą można śmiało porównać do wiedzy wielkich mistrzów renesansu, a zarazem dzięki wielkiej skromności i delikatności, cieszyła się ogromnym szacunkiem i miłością. Chorowała prawie trzy lata. Nigdy się nie skarżyła, była bardzo wdzięczna za wszystkie oddawane jej usługi, starała się nie absorbować innych swoją osobą. Zjednoczona z Chrystusem przez głęboką wiarę, nadzieję i miłość, z poddaniem się Woli Bożej znosiła utratę wzroku i inne dolegliwości, zachowując pogodny uśmiech na twarzy.
Zgasła cicho jak płomień świecy, otoczona gronem modlących się sióstr. Powtarzajmy więc wraz z nią słowa psalmu: „Wspomnij na mnie w swym Miłosierdziu ze względu na dobroć Twą, Panie” (Psalm 25).


Oprac. Jolanta Ruszkowska
na podstawie wspomnień s. Pauliny Anieli Jaskulanki;
artykuł ukazał się w kwartalniku „Na Sieradzkich Szlakach” 1992, nr 3

 

Strona2 (Wszystkich Swietych)Groby sióstr urszulanek na sieradzkim cmentarzu parafialnym, pierwszy z prawej grób s. Magdaleny Hekker, 1 listopada 2010 roku

Strona5_nekrologZdjęcie wykonałem 31 października 2011 roku

Strona3 kwiatyZdjęcie wykonałem 31 października 2011 roku

Strona4 kwiaty_zblZdjęcie wykonałem 31 października 2011 roku

 

================

 

A oto trzy wiersze s. Magdaleny Hekker, dwa pierwsze napisane pod wpływem wydarzeń września 1939 roku, a trzeci jest poetycką reakcją na dramatyczny wyjazd polskich rannych żołnierzy z sieradzkiego klasztoru, zamienionego na wojenny szpital, do niemieckich oflagów 19 lutego 1940 roku.

 

BIAŁE ORŁY

W krwawym polu srebrne ptaszę,
Jak wspaniałe orły nasze.
Jakże piękny jest to znak:
Srebrnopióry dumny ptak.
On króluje jak Hostyja
Nieskalaną bielą piór.
Śmiało w górny lot się wzbija
I polata szlakiem chmur.

W krwawym polu srebrne ptaszę,
Idą w boje chłopcy nasze,
A niejeden walczy tak,
Jak ten srebrnopióry ptak.

Świętą Hostię naśladują
Bielą swych rycerskich dusz,
W górny ducha lot szybują
Mimo nawałnicy burz.

A nad własne życie całe
Ukochali Polski chwałę.
Jakże piękny jest nasz znak!
Srebrnopióry, dumny ptak.

——————————————————————————————–

Parafraza znanego wiersza Wincentego Pola Sygnały, znanego też jako Pobudka, W krwawem polu, Poszli w boje, napisanego we Lwowie, wedle jednej z wersji w pierwszą noc Powstania Styczniowego, zgodnie z inną w końcu lutego 1863 r. i śpiewanego powszechnie przez oddziały powstańcze (przyp. IT).

 

POLSKI ŻOŁNIERZU…

Polski żołnierzu, biały orle młody,
Jakżeś ofiarny, jak gorzka twa dola…
Gdy żołnierz obcy z bitewnego pola
Syt chwały wraca – dostatki, wygody
Wnet go otoczą, miękkie czeka łoże –
Dla ciebie, synu, zimny piach się ściele,
Co krwi tej drogiej wypije tak wiele,

Nim wróg cię zoczy – litościwy Boże!
Któż cię przygarnie, opatrzy, wspomoże…
Tyś szedł do boju zdrożony i głodny,
W nierównej walce wytężał swe siły,
Męstwo i wiara cię nie opuściły,
Choćby opuścił w trudzie brat wyrodny.

Gdy żołnierz obcy zaszczyty odbierze,
Ty, synu drogi, cierpisz zapomniany,
Często zabraknie leków na twe rany,
Czasem i chleba… To wszystko w ofierze
Niesiesz Ojczyźnie ochotnie i szczerze.

Polski żołnierzu, jak piękna twa dola!
Czy wiesz, co wieńczy twe zbolałe skronie?
Chwała Chrystusa w cierniowej koronie,
A krzyż ci daje Jego święta wola.
Niech świat ma za nic twój wyczyn orężny –
Wszakże odmienne wyroki są w niebie,
Patrz, twa Królowa spogląda na ciebie .

Polski żołnierzu, niezłomny i mężny –
Nigdy żeś nie był przed Nią tak potężny
I tak wszechwładny twej męki wymową…
Ty, coś jest godzien pomników ze spiżu,
Trwasz w poniżeniu, jak Syn Jej na krzyżu,
Ona ci Matką, nie tylko Królową…
Twa krew ofiarna nie na darmo płynie,
Wszak z niej wyrośnie Ta, co nie zginęła,
Cierpień nagroda i cel twego dzieła!

W Bogu wiadomej zmiłowań godzinie
Świętsza powstanie i nigdy nie zginie!

 

DZIEWIĘTNASTY LUTEGO

Na placu przed klasztorem w zimny ranek biały
Dwuszeregiem stanęli poprzez śniegu zwały
Brnąc po same kolana – jedni w płaszcz odziani,
Drudzy tylko w mundurach – Żołnierze Nieznani…
Stu pięciu jest na nogach od wczesnego rana,
Ten na kulach się wspiera, tamtemu się rana
Jeszcze nie zagoiła, ten ręką nie włada,
Tamten ma stale gorączkę… Taka to gromada.
Spod opiekuńczych sklepień, mimo zimna, mrozu
Dziś ma w drogę wyruszyć do jeńców obozu…

Mszę cichą o świtaniu owego poranku
Jak zwykle odprawiono w klasztornym krużganku.
Wszystkie głowy odkryte kornie się schylały
Przed niemym majestatem nikłej Hostii białej,
Podczas gdy z ramion krzyża Brat Ukrzyżowany
Rozpościerał nad nimi swe bolesne rany…
Tłum milczący i zwarty za barierą czeka,
Ktoś zza parkanu płaszczem powiewa z daleka,
Ktoś inny z tobołkami przez bramę się wciska…
Poschodzili się zewsząd poczciwi ludziska,
By raz jeszcze popatrzeć na polskich żołnierzy,
Podzielić się tą trochą żywności, odzieży…
Przecież to nasze wojsko…
Lecz jakże, mój Boże,,
Inaczej dziś wygląda to wojsko tak hoże.
To śliczne wojsko nasze, i zbrojne i strojne,
Gdy jeszcze przed pół rokiem ruszyło na wojnę,
Pełne dziarskiej otuchy… O jakże, niestety,
Inaczej dziś wygląda… Mundury bez pasów,
A czapki bez orzełków – gdzieniegdzie berety.
Już czapek nie starczyło… Ale moc zapasów,
Tyle, ile chlebaki jeno zmieścić mogą,
Z sobą dano każdemu przed daleką drogą.
Tu – śliczna, jasna kromka, tam bochenek złoty
Rozweselają szarość mundurów piechoty…
Dziś w tym chlebie ojczystym jeszcze łan się śmieje –
A jakież będą dalsze ich losów koleje?
Czym ich nasyci jutro nieznane nikomu?
Gdyby tutaj Pan Jezus mocą swego cudu
Stanął – rzekłby zapewne – „Żal mi tego ludu…”
0 Jezu miłosierny, Jezu, czuwaj z bliska
Nad każdym… nad wszystkimi…
Wołają nazwiska.
Ruch się czyni w szeregach… wszyscy stają w czwórki…
Słabsi – na ciężarówkę. Oto koniec zbiórki…
Stoi w oczekiwaniu wygnańców gromada…
Wtem – ostra jak cyngla trzask, obca komenda pada.
Szczęk nabijanej broni i bagnetów błyski.
Potem w ciszę padają słowa jak pociski:
„Gdyby kto usiłował uciec – trupem padnie!
Na miejscu! Niech to będzie wiadomo dokładnie!
I niech się żaden głupstwem podobnym nie zbłaźni!
Naprzód!”
Trójkami warta ustawia się raźnie,
Potem najbardziej chorzy ciężarówką jadą,
Za nimi – oddział pieszo po chwili wyruszy.
Jeden woli odwrócić twarz zaciętą, bladą,
Żeby nikt nie zobaczył, co się dzieje w duszy –
Inny się w dal zapatrzył zadziwionym wzrokiem –
Ten się jeszcze ogląda… Idą równym krokiem…
Wkrótce znikną…
A wówczas w ostatnim szeregu
Uśmiech wykwita – kraśny, niby kwiat na śniegu,
W hardych oczach wesołych przekora błysnęła:

„Jak się zaczyna – Jeszcze Polska nie zginęła?”
Niech ci Bóg dopomaga, żołnierzyku-zuchu,
Byś się nie dał złej doli, nie upadł na duchu,
By piosnka nieśmiertelna przez niewoli mroki
Poprzedzała zwycięsko twe junackie kroki!
Już przeszli…
Na zakręcie ostatni zniknęli,
Śnieg pozostał skopany, co się pustką bieli…

 

Źródło: s. Paulina Aniela Jaskulanka USJK,
Kronika okupacyjna klasztoru sióstr urszulanek w Sieradzu,
oprac. Ita Turowicz, Wyd. OO. Franciszkanów, Niepokalanów 1993

 

***

Sieradz, 8 grudnia 2016

zaproszenie-hekker

Serdecznie zapraszam wszystkich czytelników strony internetowej Sieradz-Praga.pl, jak również tych, którym szczególnie bliska jest historia Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu, do wysłuchania wykładu p. Bogusława Krawczyka, kierownika działu sztuki pt. Magdalena Hekker, urszulanka SJK, pedagog, poetka, malarka, konserwator zabytków  – wygłoszonego 8 grudnia 2016 roku w Muzeum Okręgowym w Sieradzu. Pragnę również zaprezentować 20 fotografii, które tego dnia podczas wykładu wykonałem.

Łukasz Piotrowski

Nagranie audio

Galeria zdjęć