lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Agnieszka Jarzębowska

001Po raz kolejny mam zaszczyt przedstawić na mojej stronie ciekawą osobę z naszego miasta, panią Agnieszkę Jarzębowską – poetkę, autorkę fraszek i wierszy lirycznych, polonistkę, która dołączyła w Kąciku literackim do obecnych tam już osób pióra, takich jak: Ita Turowicz, Maria Duszka, Zbigniew Paprocki. Pani Agnieszka przez lata wychowywała się na Pradze, przy ulicy Żabiej, i tam rozwijała w sobie miłość do poezji. Dziadek pani Agnieszki, Józef Kubik, był jednym z pierwszych prezesów Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej i jej współzałożycielem.
Na stronie internetowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sieradzu czytamy: Agnieszka Jarzębowska debiutowała w 1981 roku na łamach „Dziennika Akademickiego”, będąc studentką Uniwersytetu Łódzkiego. Jej utwory były również publikowane w Telewizji Miejskiej Sieradz, na antenie „Naszego Radia”, na łamach sieradzkiego kwartalnika „Siódma Prowincja” i łódzkiego miesięcznika kulturalnego „Kalejdoskop” oraz znalazły się w wydanej w 2008 roku przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Sieradzu antologii wierszy „Gdy myślę Sieradz”. W 2009 roku wydała debiutancki zbiór fraszek „Uśmiechy i uśmieszki”.

Zachęcam sieradzkie media do większego zainteresowania osobami, które wnoszą coś ciekawego i wartościowego do naszej przestrzeni publicznej, wzbogacają nas owocami swoich talentów i wyjątkowych zainteresowań. Codzienne doniesienia prasowe, radiowe i telewizyjne o wypadkach drogowych, aferach, kłótniach polityków nie powinny wygrywać z promowaniem ludzi kultury i nauki naszego miasta.

Dziś zapraszam wszystkich do zapoznania się z osobą i poezją pani Agnieszki Jarzębowskiej, członkini sieradzkiego Koła Literackiego Anima. Wierzę, że z czasem moja strona będzie wzbogacać się o sylwetki kolejnych utalentowanych osób, których dorobek pragnę upowszechniać.

Łukasz Piotrowski

W zakładce ponadto znajdą Państwo:
– O Autorce
– Wiersze pani Agnieszki
– Reakcje po lekturze wierszy i fraszek

 

O Autorce
 
002AGNIESZKA JARZĘBOWSKA jest poetką i autorką utworów satyrycznych. Pracuje jako polonistka w Szkole Podstawowej nr 10. Będąc studentką Uniwersytetu Łódzkiego debiutowała w 1981 r. na łamach „Dziennika Akademickiego”. Swoje utwory publikowała również w: „Echu”, „Siódmej Prowincji”, „Wieściach Szkolnych”, „Kalejdoskopie” oraz w antologiach „Optymistyka” i „Gdy myślę Sieradz”. Dwukrotnie otrzymała I nagrodę w organizowanym przez Powiatową Bibliotekę Publiczną konkursie „Mój Sieradz”. Była również laureatką pierwszej nagrody w konkursie „Mój dom, moja rodzina, moi przyjaciele” organizowanym przez „Civitas Christiana”. Jako autorka fraszek zdobyła II miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Satyrycznym w Zebrzydowicach oraz wyróżnienie (drukiem) w XI OKL im. Stanisława J. Leca w Nowym Targu. W IX Turnieju Jednego Wiersza „O wieczne pióro twórcy” uzyskała wyróżnienie, a w 2011r. w XI turnieju otrzymała III nagrodę. Agnieszka Jarzębowska była także jurorką w kilku konkursach literackich.

W 2010 r. wydała zbiór fraszek p.t. „Uśmiechy i uśmieszki”. Należy do Koła Literackiego „Anima”. Za pracę zawodową odznaczona m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej.


Wiersze pani Agnieszki


KSIĘGĘ BY SPISAĆ SIERADZKĄ

(nagroda specjalna za wiersz o tematyce regionalnej w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Mój list do świata” organizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną Sieradzu)

 

Wychowały mnie
nadwarciańskie pejzaże.

Przesuwa się klatka za klatką film
z moją historią,
wpisaną w historię mojego miasta.

Zaczyna się od sypanych z wozu
wprost na podwórze górek piasku,
w których drążę tunele,
ściskam dłonie maluchów
– towarzyszy zabaw.

Narastają wały wzdłuż Żegliny,
wyciągam z nich kolorowe szmatki
na sukienki dla lalek.

Przypominam sobie smaki dzieciństwa:
Zalewajkę,
lane kluski na mleku,
prażaki,
chleb ze śmietaną i cukrem,
oranżadę w proszku,
dropsy i watę cukrową.

Gdzieś pobrzmiewają okrzyki:
„Szmoooot, szmoooot.
Garnki, miski za gałgany”
(jakby wiedział o ekologii).

Boję się cyganów
z okolic wzgórza zamkowego
i szarytek, co robią zastrzyki.

Piwonie, buldeneże i brzozy
stroją ołtarze na Boże Ciało,
a ja dygając sypię kwiatki.

Dalej
przeprowadzka z przyklasztornej podstawówki
do tysiąclatki na Rycerskiej.

Odwiedziny na Kościuszki
w drewnianym domku z ogródkiem,
wypełnionym miłością
bezpotomnej ciotki Marty.

Podchody, łażenie po drzewach,
gra w karty.

Zjeżdżanie na sankach z Szewskiej i Zamkowej.
Furmanki z węglem zatrzymują się na Żabiej.
Później
czytam książki przy latarce pod pierzyną,
grzeję plecy przy kaflowym piecu.

Oglądam turniej miast
z Łowiczem na Rynku.

Idzie pochód pierwszomajowy.
Pogrzeby ciągną od fary
przez całe miasto.

Kobierce róż ścielą się
przed Jagiellończykiem.

W szkole organizują spotkania
z kombatantami,
ze starym, brodatym Szternfeldem
i z jego żoną
w sali chemicznej ogólniaka.

Matura
i powrót po studiach.

I jeszcze wiele kadrów,
mrugnięć okiem
i zdarzeń.

Mogłabym księgę spisać
swoją
sieradzką
– mój list do świata.

2010


SIERADZ BLISKO

ziemniaki posadzone równo
dojrzewają żyta łany
kwiatami poprzeplatany świat
gdzieniegdzie koń
i pierwszy pokos siana

z daleka
widzę kościół

czy rok temu
było tutaj tak samo?

ludzie
pokupowali samochody
domy się pojawiły
chyba nowe

poza tym nic
pewnie kobiety
urodziły nowe dzieci

1979


O KONCERCIE HOPKINSONA SMITCHA
(NA FESTIWALU „MUZYKA W DAWNYM SIERADZU”)
(I nagroda w organizowanym przez Powiatową Bibliotekę Publiczną konkursie „Mój Sieradz”)

przyjechał lutnista sławny
i zagrał
przylgnęli sieradzanie do muzyki
i dali popłynąć myślom
w czas renesansu,
fantazji,
dworskich pląsów
na strunach
przemierzyli dawną Europę
i trwali w zasłuchaniu
aż do zmęczenia palców mistrza

a święta Urszula
przechadzając się tylko
po krużgankach klasztoru
świetlistą dłonią schwyciła parę nut
i zabrała prosto do nieba.

2006

Reakcje po lekturze
 

Olga Lalić-Krowicka
Wiersze bardzo piękne. Szkoda, że je nie publikujesz. Jeśli kiedyś zdecydujesz się na tomik, to można wydać dwujęzycznie. Chętnie przełożę i zapromuję go w bałkańskich pismach i nie tylko.

Jaromir Kijanka
Szanowna Pani,
tomik przeczytałem z biegu. Jestem pod wrażeniem, tym bardziej, że kocham poezję, fraszki są moją ulubioną formą literacką. Także limeryki. Jedynie sztuka w życiu nas nie zawodzi. […],
…więc fraszki są urocze, te fraszki, otrzymane od Pani. Cała sztuka wyrazić „temat” w kilku wierszach, a nawet jeno w dwóch. Jestem pełen podziwu. Będzie to ozdoba moich półek.
Z poważaniem

Anka Bartnicka
Agnieszko, fraszki REWELKA!!!!! Są bardzo mądre i pełne refleksji! A jakie prawdziwe! Dobrze, że wygoniłaś je ze swojej szuflady! Zasłużyły na to! Czyta się je z uśmiechem a jednocześnie z zadumą! Twórz dalej! Niech Niejeden i Niejedna znajdzie swój obraz w Twoich fraszkach, może zastanowią się nad sobą i przemyślą! Jestem dumna, że mój, jakże skromny przy Twoich fraszkach, komentarz, znalazł swoje miejsce. Gratuluję Ci! Cieszę się, że będę mogła mieć te Twoje „sreberka” i zerkać do nich w razie potrzeby. Na pewno uśmiechnę się czytając je! Dziękuję!

Krzysztof Śniegula
Jestem w trakcie lektury Twoich fraszek. Tak na gorąco – wyśmienite, dowcipne. Mam takie moje przemyślenie, pewnie niefachowe – ale jako nie-humanista mam chyba prawo do niefachowości. Otóż – po przeczytaniu kilku pierwszych stron Twego tomiku pomyślałem sobie, że tytuły dodawane do każdej fraszki są niepotrzebne, przecież dobra fraszka powinna być zrozumiała i bez tytułu. Zacząłem więc po tym przemyśleniu najpierw czytać samą fraszkę a dopiero po potem jej tytuł i rzeczywiście – Twoje fraszki samą swoją treścią się
doskonale broniły – do momentu gdy przeczytałem (chyba najlepszą z dotychczas przeze mnie przeczytanych). Nie chodzi o to, że ona się nie obroniła lecz o to, że kolejność czytania w jej przypadku nie jest bez znaczenia, ba – wręcz bez swojego tytułu ona obejść się nie może … no właśnie – chyba już wiesz o jaką fraszkę mi chodzi, której pełna krasa ujawnia się dopiero razem z jej tytułem – tak jest, mam na myśli fraszkę „Literat z literatką” – mistrzostwo świata, szacunek i wszystkie formy gratulacji za tę jedną fraszkę i to już na 7 stronie. Nie mogę się doczekać dalszej lektury. A nie omieszkam Autorki powiadomić o doznaniach
towarzyszących tej zajmującej lekturze. A wracając do przemyślenia – nie miałem racji, tytuły są jednak potrzebne.

Ania Szendzikowska
Ty po prostu robisz karierę!!!!! bardzo, bardzo się cieszę i jestem dumna jak nie wiem co. A swoją drogą, to Ty chyba jeszcze coś chowasz w zanadrzu i jeszcze nie pokazałaś do końca, co potrafisz, a potrafisz duuuużo. Myślę, że nas wszystkich jeszcze zadziwisz. tak trzymaj. jeszcze raz Ci gratuluję. Ściskam, pozdrawiam i przesyłam buziaki.