lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Prof. Karol Olecki (1910-2010)

Zanim na stronie Sieradz-Praga.pl powstał kącik „O tych, co w sny odeszli…” – odszedł od nas nasz łacinnik, przechowywany w sercach i pamięci wielu pokoleń sieradzkich gimnazjalistów, pan profesor Karol Olecki. Spokojny i nieśpieszny, ciepły i życzliwy, sposobem bycia nijak niepowiązany z „czerwonymi” czasami, rozmiłowany w swojej łacinie, Cezarach i Wergiliuszach – stanowił ważną postać w latach naszej edukacji. Mimo że szkoła powojenna odeszła (a dzisiejsza odwróciła się plecami) od kształcenia klasycznego, które tak ważną rolę odgrywało w latach międzywojennych – rocznikom uczniów profesora Oleckiego do dziś dźwięczą w uszach wartkie frazy mowy Cycerona przeciw Katylinie („Quousque tandem abutere, Catilina, patientia nostra”), albo śpiewane na ułożoną przez Profesora melodię strofy Owidiusza „Aurea Prima satas etas que vindice nullo…” czy wreszcie przełożona przez niego na łacinę piosenka legionowa „O mi rosmarine acrescito”.

Profesor Olecki pozostawił w domowych papierach niesłychanie ciekawy zapis całego swojego życia, łącznie z rodzinnym rodowodem, wywodzącym się ze Wschodnich Kresów Rzeczypospolitej. Zostanie wydany w postaci książkowej pod tytułem Łacinnik spod Kijowa. By dziś przywołać pamięć Profesora, a zarazem zachęcić przyszłych czytelników, zamieszczę tu kilka tekstów, towarzyszących wspomnieniom zawartym w publikacji.

Ita Turowicz


Prof. Karol Olecki (1910-2010)

001


Wystąpienie na pogrzebie prof. Karola Oleckiego

w dniu 27 kwietnia 2010 roku na Starym Cmentarzu w Sieradzu

Szanowni Najbliżsi zmarłego profesora Karola Oleckiego! Szanowni zgromadzeni na tej żałobnej uroczystości!

Żegnamy dzisiaj człowieka wyjątkowego i zasłużonego, bardzo zasłużonego. Żeby opisać jak najbardziej skrótowo Jego sylwetkę i okoliczności, w których przyszło żyć zmarłemu, trzeba zacząć od czasów, które zdecydowanej większości spośród tu nas obecnych wydają się prawie prehistorią; oczywiście nie w dosłownym znaczeniu tego pojęcia.

Profesor Karol Olecki urodził się w roku 1910 pod Kijowem, czyli na wschodnich rubieżach, Kresach dawnej Rzeczypospolitej, jako szósty z ośmiorga dzieci, z ojca Józefa, dzierżawcy majątków na Ukrainie w okolicach Kijowa, i matki Leopoldy z Hryniewiczów, wychowanki sióstr wizytek na pensji w Krakowie. Wskutek trudnych przeżyć na tamtych terenach w czasie I wojny światowej, a następnie wojny domowej w Rosji po rewolucji październikowej, rodzina Oleckich musiała opuścić tamte tereny i po przejściowym pobycie w Kijowie, po zawarciu układu pokojowego w Rydze w 1921 roku, przemieściła się na tereny powstałej II Rzeczypospolitej. Tu młody Karol Olecki ukończył gimnazjum w Toruniu, zdając maturę w 1930 roku, a następnie filologię klasyczną na Uniwersytecie Warszawskim w roku 1936. W tym samym roku podjął pracę w Prywatnym Gimnazjum i Liceum Polskiego Towarzystwa Oświatowego w Białymstoku. Pracował tam trzy lata, aż do wybuchu wojny.

Wojna zaskoczyła go w Sieradzu, gdzie mieszkali rodzice jego żony. Po przejściu frontu w czasie okupacji pracował początkowo w gimnazjum i liceum Polskiej Macierzy Szkolnej do 10 listopada 1939 roku, kiedy to szkoła została zamknięta przez władze okupacyjne. Po jej zamknięciu pracował rok w gorzelni jako starszy robotnik, następnie przez 3 lata w sądzie jako tłumacz, a potem przez rok w warsztacie samochodowym Luebesmayera jako magazynier.

Po wyzwoleniu Karol Olecki przystąpił natychmiast do pracy w obecnym Liceum im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu. Uczył języka łacińskiego, polskiego i niemieckiego. Był jednocześnie (od 1950 do 1982 roku) kierownikiem internatu. Niezależnie od tego, po południu pracował w latach 1961-1971 jako nauczyciel języka niemieckiego w technikum ekonomicznym w Sieradzu. Od roku 1946 był opiekunem drużyny wodnej ZHP, a jakiś czas jej drużynowym. W ramach tej działalności organizował z uczniami różne imprezy artystyczne, których dochód był przeznaczany na Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy oraz Fundusz Budowy Szkół. Prowadził też przez 20 lat kolonie i obozy wędrowne; organizował różne wycieczki dla młodzieży i nauczycieli. Był również w ramach ZNP przewodniczącym ogniska szkolnego nauczycieli. Należał do władz wojewódzkich i krajowych tej organizacji.

Za swoją pracę nauczyciela i wychowawcy otrzymał kilkanaście różnych orderów i odznaczeń, m.in. w 1980 roku Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W 1972 roku otrzymał tytuł „Profesora Szkoły Średniej”. Po przejściu na emeryturę w 1973 roku pracował dalej aż do roku 1991.

Praca nauczycielska wypełniła całe jego długie życie. Gdyby Opatrzność pozwoliła, skończyłby w tym roku 100 lat – w zdecydowanej większości czynnego – życia. Posiadał także, wśród różnych umiejętności, dar pisania wierszy.

Ja, z racji pełnionej z wyboru funkcji reprezentanta wszystkich absolwentów L.O. im. Kazimierza Jagiellończyka, proszę jednak o pozwolenie na dodanie paru zdań bezpośrednio ode siebie oraz koleżanek i kolegów mojego maturalnego rocznika 1951. Rozsiani po całym kraju zostały(li) zawiadomieni o odejściu Profesora wszyscy i każda(y) z nich przyjęli tę wiadomość z przejęciem i z wielkim smutkiem, jednocześnie prosząc o przekazanie Rodzinie wyrazów współczucia, co niniejszym czynię. Profesor Karol Olecki, dla nas „Amicus” (w języku starożytnych Rzymian, czyli łacińskim, „Przyjaciel”), był przez trzy lata naszej nauki w liceum nauczycielem łaciny, postrzeganym wtedy przez nas jako bardzo surowy i wymagający acz sprawiedliwy nauczyciel tego przedmiotu. Był także wychowawcą jednej z trzech klas i jako kierownik internatu, zwanego wówczas także bursą, był dla kilku naszych kolegów prawdziwie ojcowskim  opiekunem. Jeden z nich, stale utrzymujący kontakt z Profesorem przez te długie lata, zamieszkały w odległym Lublinie, jest tutaj z nami. Profesor wbił do naszych głów wiele łacińskich maksym, a wśród nich jakże ważną: „Quidquid agis, prudenter agas et respice finem” (Cokolwiek czynisz, czyń dobrze i patrz końca). Zapamiętałem ją, jak i kilka innych, na całe życie.

Profesor był także zawsze obecny na naszych jubileuszowych zjazdach po dwudziestu pięciu, czterdziestu pięciu, pięćdziesięciu i pięćdziesięciu pięciu latach od matury. Cieszył się, bawił i wspominał wraz z nami tamten wspaniały dla nas okres naszej młodości, choć przeżywany w bardzo trudnych pod względem politycznym czasach. Również trudnych dla naszych nauczycieli. W klasie maturalnej przyszło nam przeżywać aresztowania, bywało że i podczas lekcji, naszych kolegów za działania konspiracyjne w organizacji „Katyń”. Przeżycia te były także udziałem kilku kolejnych roczników absolwentów, którzy zdawali matury po nas.  Mimo upływu tylu lat, Profesor każdorazowo rozpoznawał każdą(ego) spośród nas, także z imienia. Niestety, zabraknie Go za rok na naszym jubileuszu sześćdziesięciolecia; jubileuszu, jakiego w tej szkole jeszcze nie było. Nie będzie Go również na kolejnym V Zjeździe Absolwentów L.O. im. Kazimierza Jagiellończyka, który odbędzie się niebawem.

Żegnaj, nasz serdeczny Przyjacielu, żegnaj „Amicusie”!

Opracował i wygłosił  Zbigniew Boras
prezes Zarządu Stowarzyszenia Absolwentów
LO im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu III kadencji

=====================================

002
Prof. Karol Olecki ze swoją klasą, rok szkolny 1946/1947


Magister noster gaudet
Stanisław Balbus

Jesień.
Logarytmy mgła zasnuwa na tablicy,
Sinusy zmokłe kulą się w swoich kątach alfa.
I tylko Liwiusz
z pogodnym przypływa obliczem
i coś tam gada.
I Safo na Lesbos płacze – – –

Jesień jest w naszej klasie.
Nudę zawiesza, szarą pajęczynę,
po kątach, w ławkach się przędzie.
I tyle liter, tyle liter
jest w każdym znaczącym wyrazie.

Te litery są lekkie jak liście jesienne,
szemrzą niezapomnianym słów łacińskich szmerem.
Dareus, rex Persarum, hortantibus amicis

ut Graeciam redigeret – – –

Czy Ty cieszysz się, Nauczycielu?
I ta jesień, ta jesień,
smutek starego drzewa,
czy Tobie też
śpiewa? – – –

Mgła na tablicy maże logarytmy.

A przez okno
w pracowni chemicznej
widać niebo.
Na niebie
klony są bez liści.

Quo pinus ingens
albaque populus.

Na zawsze.

=======

Jest to wiersz Stanisława Balbusa, jednego ze szczególnych uczniów pana profesora Oleckiego. Jako jedyny chyba w dziejach naszego liceum wybrał na przedmiot maturalny łacinę – i zdał ją. Potem został profesorem zwyczajnym UJ, teoretykiem literatury i lingwistą. W jednym z podarowanych mi wspomnień, w czerwcu 2011 roku, napisał o naszej szkole:

„Tej maleńkiej wszechnicy zawdzięczam dużo, dużo więcej niż maturę i elementarne średnie wykształcenie. Tam na przykład porządnie nauczono mnie – na całą dalszą drogę życia akademickiego późniejszego humanisty – łaciny oraz dobrych podstaw greki (ale to już na licznych wieczornych spotkaniach w mieszkaniu łacinnika, pana profesora Karola Oleckiego, najzupełniej z jego strony bezinteresownych; zachował mi się do dziś jego ówczesny podarunek: przedwojenne wydanie Gramatyki greckiej Auerbacha). Jako humanista, jestem profesora nigdy niewypłacalnym dłużnikiem.

Abyś wiedziała jednak, Itu, jak bardzo był pan Olecki dla mnie ważny, posyłam Ci dawny wiersz, którego w swoim czasie nie miałem odwagi Mu wręczyć, a który mi się niespodzianie zrekonstruował. Podobnie jak tamten o Sieradzu, przypisuję go teraz Tobie, Strażniczce Pamięci”.

—————–

W związku z zanikającą dziś, niestety, nawet wśród uczniów prof. Oleckiego znajomością łaciny, zamieszczę wyjaśnienie łacińskich fragmentów wiersza, dołączone do listu:

Magister noster gaudet = nauczyciel nasz się cieszy (z podręcznika „Elementa Latina”)

Dareus, rex Persarum, hortantibus Amicis… = Dariusz, król Persów, namówiony przez przyjaciół, aby podbił Grecję… (Cornelius Nepos, „De viris illustribus”)

Quo pinus ingens albaque populus = gdzie sosna ogromna i biała topola (z którejś ody Horacego).

A na pociechę dla wszystkich kochających choć trochę łacinę, przytoczę zdanie – półżartobliwe, ale jednak – jednego z wybitnych krytyków literackich i twórców polskiej eseistyki, Jerzego Stempowskiego:

Kultura zachodnia musi zwyciężyć, bo człowiek nie może być szczęśliwym bez znajomości łacińskiej gramatyki.

Ita Turowicz

————————————————————————————

003
Prof. Karol Olecki wraz z uczniami przy porządkowaniu otoczenia internatu, czerwiec 1972


Listy Konrada Tadeusza Jabłońskiego

Wielce Szanowny Panie Profesorze!

Pisząc do Pana, przywołuję w pamięci tamte dni, tamte lata, kiedy uczęszczałem do sieradzkiego gimnazjum. Dla mnie ta szkoła była pierwszą w życiu, gdyż do szkoły powszechnej nigdy nie chodziłem. Taki był los mojego pokolenia. W moim przypadku i w przypadku moich rówieśników, gimnazjum i koniec okupacji połączyły się w jedno. Swoimi młodymi sercami i umysłami wszystko to chłonęliśmy z niezwykłą intensywnością. Ale spotkaliśmy również ludzi, którzy nas wychowywali, którzy pomagali nam w tych trudnych latach, gdy nie tylko brakowało książek, ale nie zawsze były zeszyty czy ołówek. A iluż z nas po prostu głodowało i ziębło z braku odzieży czy butów!

Państwo, nasi wychowawcy, ofiarnie stanęliście w tych trudnych czasach za katedrami i uczyliście nas. Nie tylko wpajaliście nam konkretne wiadomości, ale uczyliście nas żyć, uczyliście nas, jak zdobywać wiedzę, jak z niej korzystać.

My czasami stawaliśmy okoniem, mądrzyliśmy się, że to, czego nas uczycie, nigdy nam nie będzie potrzebne! O, jacyż byliśmy wtedy głupi. W szczególności język łaciński dla wielu wydawał się niepotrzebnym balastem. Wołali: księdzem ani aptekarzem nie będę!

Nie wiem, czy oni później tego żałowali, ale ja na pewno bardzo dużo zawdzięczam właśnie łacinie, mimo że ani księdzem, ani aptekarzem nie zostałem. Ale nauczyłem się czegoś, co mi się bardzo przydało zarówno w języku polskim, jak i paru innych językach współczesnych, których przyszło mi się później uczyć. Poza tym łacina uświadomiła mi moją łączność z tym, co nazywamy korzeniami naszego istnienia. Dzięki łacinie wiem, że nie wziąłem się znikąd, jak czasami wielu młodych obecnie mówi i, niestety, myśli.

Właśnie to odczucie, z którego jestem bardzo dumny, które jest mi potrzebne, Panu zawdzięczam. I za to dziś bardzo dziękuję. Szkoda, że tego samego podziękowania nie mogę wyrazić także Pana Koleżankom i Kolegom, których już między nami nie ma. Niechaj więc moja wdzięczność wyrażona Panu będzie również wdzięcznością, jaka się ode mnie należy Pana Koleżankom i Kolegom. Bo i im bardzo dużo zawdzięczam.

Panie Profesorze, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę do Pana napisać.

Serdecznie Pana pozdrawiam
Konrad Tadeusz Jabłoński
Warszawa, 24 grudnia 2000

Szanowny Panie Karolu!

Z okazji Świąt Wielkanocnych dużo, dużo zdrowia i długich lat życia życzy Panu wdzięczny Pański uczeń z lat czterdziestych, zawsze mile Pana wspominający.

Konrad Tadeusz Jabłoński
Użranki, pow. Mrągowo, 21 marca 2008

___________________________________________________________

Konrad Tadeusz Jabłoński SQ5FLT s.k. Ostatnio aktywny jako SQ5FLT/4. O. Odszedł od nas 1 stycznia 2009. Członek Polskiego Związku Krótkofalowców. Autor licznych publikacji, także w „Świecie Radio”. Miłośnik telegrafii. Pochodził z Sieradza, w latach 50. wyjechał do Warszawy. W ostatnich latach główna jego aktywność to SP4, gdzie zamieszkiwał u swojej rodziny.

Cześć Jego pamięci!
Jurek Turbiński SP7NJT i koledzy krótkofalowcy z SP5v
(http://www.swiatradio.com.pl/virtual/download/0709-kp.pdf)

__________________________________________________________

004
Prof. Karol Olecki z wnuczką Niną, czerwiec 1986


Wiersze NN uczniów dla prof. Karola Oleckiego

(może któryś się przyzna?)

W i e n i e c   l a u r o w y

Pan Profesor do nas venit
W święto uroczyste,
Więc witamy go wzruszeni,
Salve, o Magister!’

Że Pan przybył, mówię vere,
Quam bene fecisti!

Przyjmij me życzenia szczere,
Składamy je wszyscy.

Aby Liviusz i Wergili
W naszej szkole się krzewili,
By ardore iuvenili
Wszyscy młodzi się uczyli.

A dla pracy długotrwałej
Wśród tutejszej aury,
Accipe
ten wieniec chwały,
Te niezwiędłe laury!

 

L a u d a c j a

Świat dzisiejszy ponoć bardzo
Kulturę miłuje.
Dla niej parki zaprowadza,
Pałace buduje.

Niby jaki rzadki okaz
Hoduje i pieści –
Lecz się rzadko zastanawia:
Co też się w niej mieści?

Skąd się wzięła ta kultura
Aż w dwudziestym wieku?
To nie tyś ją stworzył przecie,
Dzisiejszy człowieku.

Ona ku nam długie lata
Szła z dawnego świata.

Arystarchy, Euklidesy
Trudzili się w pocie czoła,
By to odkryć, czego uczy
Nas dzisiejsza szkoła.

Naszą wiedzę, naszą sztukę
Dał nam świat antyczny,
Nas nie znając, doskonalił
Polski język śliczny.

Dawna Roma nam się stała
Kultury przyczyną,
Gdy te skarby przekazała
Nam swoją łaciną.

Szanownego Profesora
Mamy za ambasadora
Starożytnej Romy.

Przeto dzisiaj Go uczcimy
Za bezcenny dar łaciny
Przez ten znak widomy –
Godło dawnej Romy.

005

=======================

WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ MU DAĆ, PANIE, A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ MU ŚWIECI,
NIECH ODPOCZYWA W POKOJU WIECZNYM. AMEN.