lukasz@sieradz-praga.pl
tel. 696-458-972

Zbrodnie, ludobójstwa na ziemi sieradzkiej

001Pierwszych zbrodni ludobójstwa dopuścił się w Sieradzu hitlerowski Wehrmacht wraz z towarzyszącą mu grupą operacyjną (Einsatzgruppen) i innymi oddziałami policyjnymi już w dniu 4. IX. 1939 r. przy zajmo­waniu najpierw jego przedmieść od strony Złoczewa i Wróblewa, a później także centrum miasta. Pretekstem do mordowania cywilnej lud­ności była głównie zemsta za opór stawiany przez wojsko polskie w tej okolicy. Hitlerowcy, którzy na przedpolach Sieradza ponieśli pewne straty, starali się w odwecie mordować cywilną ludność polską, nie oszczędzając przy tym kobiet, starców i dzieci.

Pozorny spokój trwał w mieście do 15 IX, kiedy został zmącony nową zbrodnią hitlerowską sprowokowaną przez niejakiego Władysława W. Ten znany złodziej i opryszek, wypuszczony na wolność z więzie­nia przed -wkroczeniem Niemców do Sieradza, ponownie kradł i ra­bował, głównie pozostawione bez żadnej opieki domy i sklepy ży­dowskie. Łupy te zgromadził w domu przy ul. Wodnej i uzbroił się w broń palną pozostawioną przez żołnierzy polskich. Kiedy mieszkańcy powracający do swoich domów i sklepów „z ucieczki” domagali się od niego zwrotu swojego mienia, zaczął ich terroryzować bronią. 15 IX o godzinie 20 oddał on jeden strzał, rzekomo z żydowskiego domu mo­dlitwy, ażeby zastraszyć Żydów. Przechodzący obok patrol żołnierzy Wehrmachtu, podejrzewając prawdopodobnie, że ktoś wystrzelił do nich, zaalarmował wszystkich znajdujących się w Sieradzu Niemców. W mieś­cie rozpoczął się ruch i zamęt. Maria Wosiak, bezpośredni świadek tego zdarzenia, takimi słowami relacjonuje przebieg tej zbrodni: ,,. . . kiedy ja szykowałam mężowi kolację, usłyszeliśmy strzał, a w chwilę potem wrzaski, tupot po schodach i strzały. Do mieszkania wpadła gromada pi­janych żołnierzy niemieckich i wszystkich: mnie, męża i córkę wypro­wadzili na ulicę. Wpadali do każdego mieszkania przy ul. Wodnej i wszystkich wyciągali. Ustawiali przed murem tuż przed naszym domem. Byli tam już inni ludzie z sąsiednich domów i przypadkowi przechod­nie. Błagaliśmy z płaczem i tłumaczyliśmy, że nie jesteśmy winni, ale nic nie pomagało, wrzeszczeli tylko „Jude”, „Jude” i kazali się odsunąć dzieciom i kobietom na bok, a 7 mężczyzn, w tym 3 Polaków i 4 Żydów ustawili pod murem, a raczej bramą i cała zgraja żołdaków, strzelając do nich, wszystkich zabiła. Wśród zabitych byli: Józef Wosiak – mój mąż (ur. 3 III 1897 r), Tomasz Wróbel (lat 98), całkowicie niedołężny, Franciszek Pilarczyk (lat ponad 70) oraz 3 Żydów młodych i 1 stary, sparaliżowany, kulawy nazywany „Idżmajer”. Wszyscy byliśmy wstrząś­nięci i przerażeni. Córka moja zachorowała na serce i nigdy nie odzys­kała zdrowia. Po tej zbrodni kazali zabitych pochować, ale nie pozwo­lili tego czynić ich rodzinom…”. Jak na ironię losu Władysław W. założył opaskę Czerwonego Krzyża i wywiózł zabitych Polaków na cmentarz katolicki, a Żydów na cmentarz żydowski”23. Wywołało to duży szok wśród ludności i wielkie przygnębienie w mieście. Jak się później okazało, była to tylko jedna z kilku zbrodni, jakich wtedy dokonali hitlerowcy. W niedługim bowiem czasie doszło do nowej wielkiej zbrod­ni związanej z dniem 11 listopada.

Zbliżanie się tej daty związanej z odzyskaniem przez Polskę niepodle­głości w 1918 r. stało się dla hitlerowców okazją do masowych areszto­wań nie tylko w Sieradzu, ale całym powiecie sieradzkim. Ogółem aresztowano wtedy około 350 tzw. zakładników, w tym kilkadziesiąt osób z Sieradza. Przy aresztowaniu ich wzięli udział wspólnie z żandar­mami także członkowie hitlerowskiego Selbschutzu. Polaków aresztowa­nych w Sieradzu, Zduńskiej Woli, Złoczewie, Warcie, Szadku i poszcze­gólnych wsiach i folwarkach polskich osadzano najpierw w więzieniu sieradzkim, a tych, dla których nie starczyło tam miejsca, w różnych punktach miasta, jak np. przy ul. Sienkiewicza, Warszawskiej i Żwirki i Wigury. Jako zakładnicy mieli oni być gwarancją ładu i spokoju w Sieradzu iw powiecie sieradzkim. W przeciwnym wypadku miało gro­zić im rozstrzelanie. Dzień 11 listopada upłynął w zupełnym spokoju, mimo to hitlerowcy kierujący się bliżej nie znanymi motywami, posta­nowili dokonać nowej zbrodni. W tym celu wybrali grupę 20 najbar­dziej znanych i wpływowych mieszkańców Sieradza i zdecydowali się ich rozstrzelać. Przygotowaniami do. tej zbrodni kierował osobiście szef Schutzpolizei – Kurt Abramowski.

Rano, 14 XI kazał on przewieźć samochodem ciężarowym na cmen­tarz żydowski grupę 20 Żydów każąc im wykopać duży dół. Skazańców, których trzymano w więzieniu, po południu tego dnia wyprowadzono na dziedziniec więzienny, a potem – przed zmierzchem wywieziono ich ciężarowym samochodem na cmentarz żydowski i tam rozstrzelano. Egzekucji dokonał osobiście Kurt Abramowski w asyście innych hitle­rowców z Sieradza i okolicy, których zwieziono samochodami i motocy­klami. Od strzałów w potylicę zginęli wtedy:

+ Miron Eljasberg – lekarz okulista (lat około 50),
+ Antoni Fulko – posterunkowy policji państwo­wej (lat około 53),
+ Eugeniusz Gałka – instruktor powiatowej straży pożarnej,
+ Jakub Gałka – I syn Eugeniusza i uczeń gimnazjalny i harcerz (lat 18),
+ Bronisław Geniusz – naczelnik więzienia karnego w Sieradzu (lat 48),
+ Zygmunt Góreczny – nauczyciel Szkoły Powszechnej nr 1 w Sieradzu im. Wł. Reymonta, hufcowy hufca męskie­go w Sieradzu, organizator ruchu podziemnego’ na terenie Sieradza (lat 38),
+ Stanisław Kierociński – emerytowany naczelnik Kasy Skarbowej (lat 50),
+ Tomasz Klinkawski – emerytowany sekretarz in­spektoratu szkolnego (lat 67),
+ Stanisław Malinger – kie­rownik Sądu Grodzkiego w Sieradzu (lat 48),
+ Ignacy Dominik Makowski – burmistrz sieradzki i działacz społeczny (lat 65),
+ Franciszek Raj­mund Piotrowicz – nauczyciel gimnazjum w Sieradzu (lat 45),
+ Włady­sław Sobiech – sędzia Sądu Grodzkiego w Sieradzu (lat 30),
+ Marian Sołhaj – kierownik Szkoły Powszechnej nr 1 w Sieradzu (lat 49),
+  Stefan Stawarz Szczyżycki – dyrektor gimnazjum w Sieradzu i działacz społeczno-polityczny (lat 46),
+ Stefan Stefaniak – starszy posterunkowy państwowej policji,
+ Józef Świniarski – fryzjer – długoletni prezes Resursy Rzemieślniczej,
+ Antoni Troja­nowski – legionista I Brygady, działacz społeczno-sportowy st. strażnik więzienia w Sieradzu (lat 39),
+ Wojciechowski – były wice­burmistrz Sieradza – urzędnik starostwa powiatowego (lat 49),
+ Edmund Wyganowski – obrońca sądowy,
+ Dawid Zylberger – zegarmistrz – prezes Żydowskiego Banku w Sieradzu.

Po egzekucji zwłoki ich pośpiesz­nie pochowano na cmentarzu żydowskim; po wojnie przeniesiono je na cmentarz rzymsko-katolicki. Zbrodnia ta wstrząsnęła wszystkimi mie­szkańcami Sieradza i okolicy. Było o niej głośno w kraju. Niektórzy bali się nawet pokazywać na ulicy, inni pełni najgorszych przewidywań za­częli opuszczać miasto i przenosić się najczęściej do Generalnej Guberni.

Jeszcze nie przebrzmiały echa tej zbrodni, kiedy w kilka dni później hitlerowcy dopuścili się nowych morderstw. Na ten sam cmentarz ży­dowski, na którym rozstrzelali 20 wspomnianych już zakładników, przy­prowadzili ok. 20 listopada 4 Żydów,’ których rozstrzelano każąc u-przednio wykopać sobie grób”. W ogóle Żydów rozstrzeliwano i mordo­wano na każdym kroku, a później w getcie. Najwięcej ich zamordował „Wachtmeister der Schut.zpolizei” Gerle, Oprawca ten, który chodził nieodłącznie z psem wilczurem – miał zwyczaj zabierania ze sobą z getta po 3-4 młodych Żydów na rozstrzelanie. Po upatrzeniu sobie ofiar wsiadał na rower i za nim biegł wilczur ze zdyszanymi Żydami na cmen­tarz żydowski, których tam rozstrzeliwał pozostawiając zawsze jedną ofiarę do zakopywania zwłok. Potem wracał z cmentarza na rowerze •w towarzystwie wilczura i jednego Żyda, któremu darował życie. Ile w sumie on sam zamordował Żydów – trudno dziś dociec.

Jan Mielczarek – „Eksterminacja Ludności Polski i Ruchu Oporu w Sieradzu w Okresie Okupacji Hitlerowskiej” 1988r.