408 Piesza Sieradzka Pielgrzymka na Jasną Górę (2018r.)

O tych, co w sny odeszli… / Czesław Okoński (1888-1941)
19 listopada 2018
Klasztor Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu / s. Magdalena Hekker (1891-1984)
24 listopada 2018

Rok 2018
Hasło: Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym
Kierownik: ks. Krzysztof Mętlewicz
Uczestniczy w pielgrzymce: 690 osób

 

Sieradz, 17 listopada 2018

Minęło już kilka miesięcy od tegorocznej 408 Pieszej Pielgrzymki Sieradzkiej na Jasną Górę, a ma się wrażenie, jakby to było kilka dni temu. Z wielką radością powracam do tych dni, kiedy z braćmi pielgrzymami wyruszyliśmy w kolejną już pieszą wędrówkę. Wierzę, że pozostały nam nie tylko piękne wspomnienia, ale i zdjęcia, filmy, którymi dzielimy się z bliskimi nam osobami. Pamiętajmy przy tym, że poprzez uczestnictwo w sieradzkiej pielgrzymce zapisujemy się również na kartach historii jednej z najstarszych pieszych pielgrzymek w Polsce. Jesienna aura często sprawia, że większość wolnego czasu spędzamy w domu – mówię na podstawie własnego doświadczenia. Lubię ten czas, kiedy za oknem pada deszcz, strącane wiatrem spadają liście z drzew, a przyroda przygotowuje się z wolna do zimowego snu. Siadam sobie wtedy przy biurku, zapalam świeczki, popijam ulubioną kawę i słuchając muzyki, przeglądam zdjęcia, które w ciągu lat dane mi było zrobić. Powracają wówczas różne wspomnienia, i o nich lubię co jakiś czas napisać. Te dzisiejsze dotyczą sieradzkiej pielgrzymki, i chciałbym je wraz ze zdjęciami i filmami zaprezentować na swojej stronie internetowej. A mam jeszcze w planie – nieodległym – zamieszczenie kilkuset zdjęć archiwalnych z sieradzkich pielgrzymek, które posiadam w swoim zbiorach, tak by nie tylko wszyscy mogli zobaczyć, jak wyglądało pielgrzymowanie w dawnych latach, ale i oddać szacunek naszym krajanom, którzy w niełatwych czasach podejmowali trud pielgrzymki z Sieradza na Jasną Górę.

Utrwaliła się od jakiegoś czasu tradycja, że zanim sieradzcy pielgrzymi wyruszą na szlak, spotykamy się wieczorem w Bazylice Kolegiackiej na apelach jasnogórskich. Chcemy w ten sposób naszą drogę pątniczą omodlić, zawierzyć to wszystko, z czym będziemy szli do Matki Bożej. Kto może i czas mu pozwala, ten przychodzi do świątyni, by przygotować się odpowiednio do czekającej nas pielgrzymki. Tegoroczny apel, zgodnie z tradycją, poprowadził pielgrzymkowy kierownik, ks. Krzysztof Mętlewicz, wikariusz parafii pw. Wszystkich Świętych w Sieradzu. Dla ks. Krzysztofa była to druga pielgrzymka sieradzka, w której brał udział jako kierownik. Inni księża na czele z księdzem proboszczem zasiedli do konfesjonałów, by poprzez sakrament pojednania jednać ludzi z Bogiem. Na Jasną Górę przed tron Matki Bożej wchodzi się nie inaczej, jak tylko zawsze z czystym sercem.

Kiedy zapada zmrok, przez trzy dni poprzedzające wyjście sieradzkiej pielgrzymki, tj. 19, 20 i 21 sierpnia spotykamy się w kościele, by wziąć udział w apelach jasnogórskich. Jest to czas, kiedy możemy poprzez spowiedź i modlitwę przygotować nasze serca do spotkania z Maryją; fot. 20 sierpnia 2018

Sieradzanie od wieków pielgrzymują na Jasną Górę. Nasza pielgrzymka jest jedną z najstarszych pieszych pielgrzymek w Polsce. Na zdjęciu figura Matki Bożej Fatimskiej, kaplica różańcowa w Bazylice Kolegiackiej; fot. 20 sierpnia 2018

Nasz kierownik, ks. Krzysztof Mętlewicz, udziela pielgrzymom indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem; fot. 20 sierpnia 2018

Ksiądz inf. Marian Bronikowski, proboszcz Bazyliki Mniejszej, zatopiony w modlitwie podczas posługi w konfesjonale; fot. 20 sierpnia 2018

Sieradzcy pielgrzymi, trzymając się za ręce, śpiewają piękną pieśń wieczorną „Cichy zapada zmrok”. Jesteśmy jedną wielką pielgrzymkową rodziną, wielbiącą naszego Miłosiernego Boga; fot. 20 sierpnia 2018

Z mojego domu na Pradze mam do kościoła parafialnego zaledwie kilkaset metrów drogi i ten odcinek z reguły pokonuję pieszo. Wstaję przed godziną piątą rano, tak by jeszcze zdążyć wziąć prysznic i na spokojnie się dopakować. Dawniej bardziej się do odpowiedniego spakowania przykładałem. Teraz robię to na ogół na ostatnią chwilę. Najważniejszy jest oczywiście „aparat fotograficzny”, który i tak w tym roku spłatał mi niezłego figla i już praktycznie trzeciego dnia pielgrzymki wyzionął ducha (uśmiech). Cóż, czasami życie pisze całkiem nieoczekiwane scenariusze. Więcej o tej sytuacji napiszę troszkę później.

W drodze do do mojego Kościółka; fot. 22 sierpnia 2018

Pan Kazimierz Kosecki uśmiechnięty i szczęśliwy, że może po raz trzydziesty ósmy wziąć udział w sieradzkiej pielgrzymce. Dla mnie jest on wzorem pielgrzyma. W wieku 72 lat zawsze kroczy o własnych siłach na Jasną Górę, często niosąc krzyż pielgrzymkowy. PS. Młodzi sieradzcy pielgrzymi, proszę brać przykład z pana Kazia i nie narzekać podczas pielgrzymki, że bolą nóżki (uśmiech); fot. 22 sierpnia 2018

Kiedy nastaje – przez wielu długo wyczekiwany – dzień wyjścia sieradzkiej pielgrzymki, niektórzy odczuwają lekkie zdenerwowanie, szczególnie ci idący po raz pierwszy, bo nie wiedzą, jak ta droga będzie przebiegała. Pojawiają się różne myśli – czy sobie poradzę, czy nogi nie odmówią mi posłuszeństwa, albo czy nie dopadnie mnie podczas wędrówki ulewny deszcz. Ja sam we wcześniejszych latach pielgrzymowania bardzo nie lubiłem, jak padał deszcz. To było najgorsze, co mogło mnie spotkać na pielgrzymce. Dzisiaj już do tego tak nie podchodzę i nawet zbytnio się nie przejmuję, czy pada deszcz, czy nie. W tym roku podczas całej wędrówki doświadczaliśmy pięknej pogody. Jedynie ostatniego dnia, kilka kilometrów przed wejściem na Jasną Górę, nadeszła burza. Bardzo się ochłodziło, zrobiło się ciemno i zaczęło grzmieć, czego bardzo nie lubię i nieraz się po prostu, czego nie ukrywam, boję. W myślach powiedziałem: Panie Boże, niech już lepiej leje ten deszcz, oby tylko żeby nie grzmiało, bo tego się boję. I chyba Pan Bóg mnie troszkę wysłuchał, bo jedynie kilka razy lekko zagrzmiało, ale deszczu to Pan Bóg nam nie żałował (uśmiech). Nie przejmowałem się tym, chociaż nie miałem wtedy płaszcza przeciwdeszczowego i calutki byłem przemoknięty, a nawet trochę się trząsłem z zimna. Ale wiedziałem, że już niebawem, za parę kilometrów dojdę do celu pielgrzymki, a czy dojdę przemoknięty czy suchy – nieważne, byłem szczęśliwy, że będę mógł po raz kolejny uklęknąć przed Matką Bożą. A jeżeli człowiek doświadczy podczas pielgrzymki trochę więcej niewygody i odpowiednio to ofiaruje, to Panu Bogu, taka postawa pewnie jeszcze jest milsza, tak przynajmniej to sobie tłumaczę (uśmiech).    

W dniu 22 sierpnia o świcie, jak każe tradycja, sieradzcy pielgrzymi spotykają się w parafii pw. Wszystkich Świętych na wspólnej Eucharystii, która rozpoczyna nasze pielgrzymowanie do Matki Bożej. Dla większości z nas jest to czas radosny, bo w tym dniu możemy ponownie się spotkać i razem, jak jedna wielka rodzina, wziąć udział w rekolekcjach w drodze. Mnie szczególnie cieszy fakt, że w tym roku wzięło udział w naszej pielgrzymce prawie 700 osób, czyli znowu więcej pątników niż w ubiegłym roku. To dobrze, że ludzie, a szczególnie młodzi, wybierają taki sposób na spędzenie wolnego czasu. Czasami warto odstawić komputer, wyłączyć telewizor, ograniczyć korzystanie z telefonu i internetu, by zobaczyć, że życie jest o wiele bogatsze niż to, co oferuje i narzuca współczesny świat, w którym żyjemy i który coraz bardziej nas pochłania.

Odnowione prezbiterium Bazyliki Kolegiackiej. Przed rozpoczęciem Mszy św. pielgrzymi klęcząc, uczestniczą przy dźwiękach fanfar w odsłonięciu obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, który od ponad 80 lat znajduje się w głównym ołtarzu świątyni; fot. 22 sierpnia 2018

Każdego roku wielu kapłanów z okolicznych parafii przybywa tego dnia do Sieradza i sprawuje w intencji pielgrzymów Najświętszą Ofiarę; fot. 22 sierpnia 2018

Dla wszystkich Polaków rok 2018 jest z całą pewnością wyjątkowy. W 1918 roku Polska po 123 latach niewoli odzyskała niepodległość i powróciła na mapę świata, i w tym roku świętujemy okrągłą rocznicę 100-lecia tych wydarzeń. Dla sieradzan rok ten jest ważny jeszcze z innego powodu: oto prastara sieradzka kolegiata pw. Wszystkich Świętych decyzją papieża Franciszka w dniu 19 marca 2018 br. otrzymała tytuł Bazyliki Mniejszej, stając się czwartą świątynią w diecezji włocławskiej, która nosi to miano. Każdy, kto odwiedza ów XII-wieczny zabytkowy kościół, może zaobserwować, jak na przestrzeni ostatnich lat staraniem ks. inf. Mariana Bronikowskiego, naszego proboszcza, odzyskuje on dawny blask, stając się – jak mówi tytuł wydanego w 2017 roku pięknego albumu poświęconego tej świątyni – „Sieradzką Perłą Świętości”.      

Sporo osób bierze udział sieradzkiej w pielgrzymce po raz pierwszy, co bardzo cieszy, że są odważni chrześcijanie, dający przykład innym, jeszcze może niezdecydowanym; fot. 22 sierpnia 2018

Moi kochani bratankowie: Filipek z siostrzyczką Mają, przyszli pożegnać wujka Łukasza; fot. 22 sierpnia 2018

Jak zawsze, również i dzisiaj pragnę wyrazić ogromną wdzięczność dobremu Bogu, że pozwolił mi po raz kolejny wyruszyć na pielgrzymi szlak, chociaż od jakiegoś czasu wiedziałem, że w tym roku będę musiał wcześniej opuścić sieradzką pielgrzymkę i już 26 sierpnia wrócić do domu.

Po zakończonej Mszy św., i krótkiej przerwie kolumna pielgrzymki zaczyna się formować do wyjścia. Towarzyszy nam nie tylko wielu naszych bliskich, ale i sporo mieszkańców Sieradza, którzy przychodzą nas pożegnać. Często w oczach ludzi można zobaczyć łzy wzruszenia, mówiące o wdzięczności wobec tych, którzy kontynuują tradycję przodków, podejmując trud pieszego pielgrzymowania.

Ksiądz inf. Marian Bronikowski udziela pielgrzymom wyruszającym na Jasną Górę kapłańskiego błogosławieństwa. Z prawej strony stoi ks. prał. Sławomir Kasprzak, nasz opiekun duchowy, a tuż za nim ks. Krzysztof Mętlewicz, kierownik sieradzkiej pielgrzymki; fot. 22 sierpnia 2018

Z panią Anną Dąbek, moją przesympatyczną sąsiadką z Pragi, którą teraz najserdeczniej pozdrawiam i dziękuję, że przyszła pożegnać nas pielgrzymów; fot. 22 sierpnia 2018

No i wyruszyliśmy. Na czele kolumny widzimy niosącego krzyż p. Kazimierza. Tuż obok niego z lewej strony p. Ania, a z prawej p. Sabinka niosą emblematy pielgrzymkowe. Na pierwszym planie idzie nasz przewodnik, Stasio Kosatka z Pragi z córeczką Marysią. Wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi, bo idziemy do naszej Matki; fot. 22 sierpnia 2018

Nieraz ciężko powstrzymać łzy żalu, że nie można wyruszyć razem z tymi, z którymi się przez wiele lat pielgrzymowało. Paulinka i Marcin są małżeństwem, które spodziewa się dziecka, i dlatego nie mogli wziąć udziału w tegorocznej pielgrzymce. Te łzy za kilka dni przemienią się w łzy radości i szczęścia z powodu narodzin córeczki; fot. 22 sierpnia 2018

Piękny widok kapłana, który widząc małe dziecko, podchodzi do niego i mu błogosławi, czyniąc na czole znak krzyża świętego. Tak ks. kard Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, pisał o błogosławieństwie: Nigdy nie zapomnę pobożności i pieczołowitości, z jakimi moi rodzice błogosławili znakiem krzyża nas, swoje dzieci, gdy wychodziliśmy z domu; a gdy żegnaliśmy się na dłużej, rodzice kreślili nam znak krzyża wodą święconą na czole, wargach i piersi. To błogosławieństwo towarzyszyło nam, i wiedzieliśmy, iż ono nas prowadzi. Było to unaocznienie modlitwy rodziców, która szła z nami, i wyraz pewności, że opiera się ona na błogosławieństwie Zbawiciela. Błogosławieństwo rodziców było równocześnie swoistym zobowiązaniem nas do nieopuszczania przestrzeni tego błogosławieństwa. Błogosławieństwo jest gestem kapłańskim i w tym znaku krzyża odczuwaliśmy kapłaństwo rodziców, jego szczególną godność i moc. Myślę, że błogosławienie znakiem krzyża jako pełnoprawny wyraz kapłaństwa powszechnego wszystkich ochrzczonych powinno na nowo i z większą siłą wkroczyć do codziennego życia i nasycić je mocą Chrystusowej miłości; fot. 22 sierpnia 2018

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak ogromne postępy poczyniła technika, którą wykorzystujemy do utrwalania wydarzeń. i jak doskonałymi urządzeniami do rejestrowania obrazu i dźwięku dzisiaj dysponujemy. Obecnie chyba nie ma osoby, która by nie posiadała telefonu komórkowego mogącego robić zdjęcia i nagrywać filmy w wysokiej rozdzielczości. Dawniej mało kto posiadał aparat fotograficzny, a i robienie nim zdjęć wymagało pewnej wiedzy (m.in. o migawce, przesłonie, o nastawieniu odległości i ostrości), a potem należało zanieść film do obróbki i wykonania odbitek w zakładzie fotograficznym. Na szczęście i wówczas znalazły się osoby, które dokumentowały sieradzką pielgrzymkę. Zachowało się wiele zdjęć, które pokazują, jak wyglądała pielgrzymka w latach, kiedy większości z nas nie było jeszcze na świecie. Zamieszczę poniżej kilka fotografii, ukazujących sieradzan, którzy w niełatwych czasach zawierzali swoje życie, przyszłość Ojczyzny i życie bliskich Matce Bożej. Dzisiaj możemy ukazywać sieradzką pielgrzymkę na różne sposoby i dzielić się tym z innymi chociażby poprzez internet i portale społecznościowe, które oferują nieograniczone wręcz możliwości. Od niedawna technika poszła jeszcze bardziej do przodu i można rejestrować obrazy, i to w wysokiej rozdzielczości z lotu ptaka, wykorzystując do tego drony. Z sieradzką pielgrzymką od kilku lat pielgrzymuje, wraz z żoną Izabelą, Artur Miłek – oboje są w zespole służb medycznych, niosąc pomoc innym. W tym roku Artur ukazał nam wszystkim pielgrzymkę z innej perspektywy, a mianowicie nagrał ją z lotu ptaka. Dziękuję, Arturze, za ten piękny film, którym zechciałeś się podzielić z innymi.  

Dzięki takim fotografiom możemy zobaczyć, jak wyglądała sieradzka pielgrzymka w latach 50. XX wieku. Większość pątników stanowili ludzie starsi i chwała im za to, że przechowali w trudnych czasach to dziedzictwo i utorowali nam swoim przykładem drogę. Takie obrazy są dla nas pielgrzymów bardzo cenne.

Przemawiający do sieradzkich pielgrzymów ks. inf. Apolinary Leśniewski, proboszcz sieradzkiej kolegiaty w l. 1945-1983. Z lewej strony stoi ks. Kazimierz Grabowski, kierownik ówczesnej sieradzkiej pielgrzymki w l. 1974-1982, oraz ks. Henryk Wieczorek, charyzmatyczny kapłan; sierpień 1979

I tak od 408 lat sieradzanie są wierni Matce Bożej; fot. sierpień 1984

 
Film nagrany w dniach 22–24 sierpnia 2018 roku i zmontowany przez Artura Miłka, sieradzkiego pielgrzyma. Warto na sieradzką pielgrzymkę spojrzeć także z innej, bardzo interesującej perspektywy.

Sieradzka pielgrzymka nie jest najtrudniejszą wędrówką w porównaniu z innymi, jak choćby kaszubską, warszawską czy krakowską (z uwagi na dystans czy warunki terenowe). Jednak każde pielgrzymowanie to czas, kiedy człowiek zderza się ze swoimi słabościami, po drodze zdarzają się niejednokrotnie „bolesne upadki”, doświadczamy nie tylko cierpienia fizycznego, ale i psychicznego, i trzeba wciąż się zmagać, podejmować walkę. Wszyscy wyruszamy w drogę z bagażem różnych doświadczeń życiowych, o których nie zawsze chcemy mówić. Nieraz może nam się wydawać, że ból, niewygoda, czego doświadczamy na pielgrzymce, jest czymś negatywnym, co powinno się odrzucić. Jednak pielgrzymka powinna nas uczyć patrzenia na życie z innej perspektywy, byśmy nasze nie tylko pątnicze życie przygotowywali na spotkanie z Bogiem. Matka Boża w 1982 roku, objawiając się dziewczynkom w Kibeho, powiedziała: Nikt nie wchodzi do nieba, nie cierpiąc. Dlatego człowiek z pokorą, miłością i bezgranicznym zaufaniem wobec Pana Boga powinien przyjmować krzyż, przez który Pan Jezus okazał swoją miłość dla nas grzesznych ludzi, a przez nasz osobisty krzyż chce nam również coś powiedzieć.

Ksiądz prał. Sławomir Kasprzak, rodowity sieradzanin, z drogą pielgrzymią zaznajomiony od dziecka. Jest naszym niezastąpionym i cenionym przez wszystkich pielgrzymów opiekunem duchowym; fot. 22 sierpnia 2018

Każde takie pozdrowienie i serdeczność płynąca od napotkanych ludzi dodaje pielgrzymowi sił na dalszą drogę; fot. 22 sierpnia 2018

Babcia z wnuczkiem pozdrawiają pielgrzymów. Kto wie, może za kilka lat i ten chłopiec wyruszy radośnie z sieradzką pielgrzymką; fot. 22 sierpnia 2018

„Każde dziecko jest drogocennym darem Boga”, powiedział papież Franciszek. Marcin i Ola od wielu lat odpowiadają za służbę informacyjną na pielgrzymce, a połączyła ich przed paroma laty sieradzka pielgrzymka. Dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami malutkiej Agatki, która odwiedziła pielgrzymów; fot. 22 sierpnia 2018

W oddali za drzewami żegna nas zachodzące słońce. Znak, że dzień powoli dobiega końca. Pielgrzymi „troszkę” utrudzeni całodniowym marszem za kilkaset metrów dojdą do Konopnicy na pierwszy nocleg i o godz. 21 wezmą udział w apelu jasnogórskim; fot. 22 sierpnia 2018

Odwiedziny brata Dominika wraz z czteroletnim synkiem Filipkiem i moimi kochanymi rodzicami, którzy zawsze o mnie pamiętają; fot. 22 sierpnia 2018

Na początku tekstu wspomniałem, że w tegorocznej sieradzkiej pielgrzymce wzięło udział 690 osób. Są wśród nich ludzie o różnych zainteresowaniach i pasjach. Jednym z bardziej doświadczonych pielgrzymów, który od wielu lat jest bardzo zaangażowany w organizację i przebieg sieradzkiej pielgrzymki jest Michał Klimas, historyk. U nas odpowiada m.in. za kierowaniem ruchem i czuwa nad bezpieczeństwem pielgrzymów. Jednak każdego roku przeprowadza również w trakcie drogi konferencję na temat sieradzkiej pielgrzymki. Przybliża nam wszystkim jej piękną i bogatą historię. Podczas tegorocznej drogi zwrócił uwagę na to, skąd pielgrzymi pochodzą, bo mogłoby nam się wydawać, że sieradzka pielgrzymka to tylko mieszkańcy z kilku parafii naszego miasta, a tak przecież nie jest. O tym, jaką popularnością cieszy się sieradzka pielgrzymka, może świadczyć fakt, że pielgrzymi tym razem pochodzili aż z 82 parafii należących do 10 województw w Polsce. Miejmy nadzieję, że ten piękny trend będzie się z każdym rokiem umacniał i że nasza pielgrzymka nie będzie już tylko jedną z najstarszych, ale również jedną z najbardziej znanych w Polsce pieszych pielgrzymek.

Cała 690-osobowa piesza pielgrzymka sieradzka prezentuje się imponująco. Z przodu w specjalnej kamizelce do kierowania ruchem kroczy Michał Klimas; fot. 23 sierpnia 2018

Na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości p. Andrzej Sobieraj przywdział patriotyczną koszulkę. Idzie z nami po raz pierwszy, a przez swoje uczestnictwo w pielgrzymce daje przykład, że nigdy nie jest za późno, by się odważyć i zrealizować pragnienie; fot. 23 sierpnia 2018

Nie brakuje również dzieciaków z niewyczerpalnymi pokładami energii do pielgrzymowania; fot. 23 sierpnia 2018

Nasza niezastąpiona i przesympatyczna służba ekologiczna, do której należą panie Ania i Marlena. Najważniejsze, że humory dopisują, prawda? (uśmiech) Fot. 23 sierpnia 2018

Bliskie mojemu sercu osoby. Od lewej: Kasia Podsiadła z d. Stasiak, Maciej Stępiński i Jarek podsiadły, mąż Kasi. Z Jarkiem poznaliśmy się w 2005 roku, podczas naszej pierwszej pielgrzymki sieradzkiej; fot. 23 sierpnia 2018

Konferencja z udziałem Michała i ks. Bartosza Andrzejewskiego, wikariusza parafii pw. św. Urszuli Ledóchowskiej w Sieradzu. Michał Klimas jest również mieszkańcem Pragi i autorem książki poświęconej w całości sieradzkiej pielgrzymce; fot. 23 sierpnia 2018

Im bliżej było Jasnej Góry, tym odczuwałem coraz to większe zmęczenie, może nie tyle fizyczne, co psychiczne. Czułem się po prostu bardzo zmęczony. Pragnąłem już być na Jasnej Górze i w samotności się wyciszyć. Pod koniec drugiego dnia zaczęły się problemy z moim aparatem fotograficznym, a już trzeciego praktycznie przestał działać, co uniemożliwiło mi robienie nowych zdjęć. Nie czułem z tego powodu jakiegoś rozgoryczenia, bo gdybym tylko chciał, mógłbym poprosić rodziców o dostarczenie innego aparatu, tak bym mógł dokończyć fotografowanie pielgrzymki. Postanowiłem jednak, że tym razem troszkę sobie od zdjęć odpocznę. I był to mój pierwszy pobyt na Jasnej Górze bez robienia zdjęć.

Czas pobytu na Jasnej Górze każdy pielgrzym przeżywa indywidualnie. Bardzo lubię ten wolny czas. I chociaż odkąd biorę udział w pielgrzymce, przyjeżdżają do mnie rodzice, to jednak rzadko spędzamy ten czas razem. W sobotę o godz. 8.00 w kaplicy cudownego obrazu Matki Bożej była sprawowana uroczysta Eucharystia dla pielgrzymów z Sieradza i Zduńskiej Woli. A w południe na jasnogórskich wałach uczestniczyliśmy w Drodze Krzyżowej. Jednak ja ten czas spędziłem na indywidualnej modlitwie. Każdego roku też, co stało się już tradycją, odwiedzam swoją ulubioną księgarnię, gdzie nawet pani sprzedawczyni mnie zapamiętała i wręczyła mi kartę stałego klienta (uśmiech), co było dla mnie bardzo miłe.

A to czteroletnia Klara i trzyletni Kacperek, moje najcudowniejsze małe urwisy, które przez całą drogę niosłem w moim sercu na Jasną Górę

Dla sieradzkich pielgrzymów pielgrzymka wciąż trwała, natomiast dla mnie pobyt na Jasnej Górze powoli dobiegał końca. Był to również czas, kiedy mogłem pewne swoje sprawy przemyśleć i zdecydować, którą drogą należałoby pójść i jakie decyzje podjąć. W niedzielę rano wziąłem jeszcze udział we Mszy św., po czym z rodzicami ruszyłem w drogę powrotną do domu, prosto do swoich małych aniołków, które na mnie czekały. Od jakiegoś czasu rodzi się w moim sercu pragnienie wyruszenia w inną pieszą pielgrzymkę, którą – jeśli Bóg pozwoli – będę chciał odbyć w przyszłym roku. 408 Pieszą Pielgrzymkę Sieradzką zakończyłem w dniu Matki Bożej Częstochowskiej, 26 sierpnia br., ale już po kilkunastu godzinach udałem się w inne miejsca, do których również niebawem w swoich wspomnieniach i zdjęciach powrócę.

Łukasz Piotrowski

 

Dzień 1
22 sierpnia 2018 roku

niebawem zdjęcia będą dostępne 🙂